Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Prawo jazdy na internet

Davos to małe miasteczko w Szwajcarii, w którym co roku odbywa się Światowe Centrum Ekonomiczne. To właśnie tam, w 2010 roku, po raz zdaje się pierwszy, w tak poważnym miejscu i do tak poważnych słuchaczy mówiono o licencji na internet. Popularne wtedy stało się określanie ich mianem "prawa jazdy na internet". Tokio to zdecydowanie większe od Davos miasto. Tam też mieści się siedziba MSZ Japonii, w którym w 2012 roku ambasador Polski w Japonii podpisała umowę ACTA. Popularne wtedy stało się hasło "stop ACTA". Hawaje to archipelag wysp leżących na Ocenie Spokojnym, najmłodszy stan USA. Tam mieszkał Edward Snowden, który w związku z pracą, którą wykonywał posiadał dostęp do tajnych informacji. Ujawnił je około miesiąca temu dziennikowi Guardian. Popularne stało się słówko "PRISM".

Co łączy te trzy wydarzenia? Oczywiście internet i domniemywany zamach na wolność ludzi. Oburzenie sięgało zenitu, czasem ludzie wychodzili na ulicę, by pod sztandarami blokować przejścia dla pieszych, czasem jeden rząd spierał się z drugim o wydanie podejrzanego, czasem dziennikarze bawili się w podchody na strefach tranzytowych lotnisk, czasem powstawały jakieś śmieszne memy. Zawsze jednak przewijały się manifesty, hasła tak górnolotne, że nie powstydziłby się nich najlepszy mówca. Hasła te namawiały we wpadający w ucho sposób do obrony wolności w internecie. Cokolwiek by to znaczyło, w zasadzie.

Sam miałem stosunek do tego w zasadzie obojętny. Nie bardzo mnie obchodzi, że ktoś czytał moje maile, poza jego odbiorcami, głównie dlatego, że nie wierze, żeby ktoś je faktycznie czytał. Nie interesuje mnie ile wie o moich upodobaniach kulinarnych wujaszek google, przede wszystkim dlatego, że nie mam takiego wujka, a google to system, a nie osoba, która z wiedzą o tym, że nie wiem jak zrobić konfitury będzie ze mnie szydzić. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby zdejmować z netu treści, które zagrażają (w jakikolwiek sposób) osobie w rzeczywistości. Z drugiej strony doceniam internet jako współczesną włócznie czy inną siekierę. W każdym razie narzędzie, które daje mi prace, chleb i dach nad głową. I wiem o tym, że gdyby nie specyficzna sytuacja i jej okoliczności to pewnie narzędzie to nigdy by się tak nie rozwinęło. Szanuję więc "wolność" w internecie. Wolność w cudzysłowie, ale o tym trochę później. Wróćmy do mojego szacunku. Szacunek ten zmieniłem nieomal całkowicie w ostatni wtorek. W tym dniu kretyn lub grupa kretynów (i słowo to, mimo swojego ciężaru gatunkowego, piszę z pełną świadomością i premedytacją) wysłał kilkanaście (a może i więcej) wiadomości do kilku instytucji państwowych oraz szpitali.

Pewnie wszyscy o tym słyszeli. Zimny już kotlet. Jednak wczoraj z samego rana usłyszałem pewne zdanie, które mimo mojego dotychczasowego oburzenia całą sytuacją, zmusiło mnie dopiero teraz do napisania kilku słów i wylania wiaderka bluzgów na prowodyrów całej tej sytuacji. Otóż zdanie to brzmiało: "Z powodu wiadomości o zamachu bombowym ewakuowany został cały szpital, w tym pacjentki w czasie akcji porodowej oraz noworodki w inkubatorach". Uświadomienie sobie tego stało się dla mnie tym impulsem.

Nie wiem kto stoi za tym bezmyślnym aktem. Nie wiem, jaka kara ich powinna dosięgnąć. Wiem tylko, że ktoś pod sztandarem głupich haseł walki "z nimi" używając wirtualnych narzędzi naraził do realne niebezpieczeństwo niewinnych. A to już nie mieści się w moim słoiku z etykietą "pobłażanie". Wolność od "wolności" różni się tym, że będąc wolnym wie się co można zrobić, a będąc "wolnym" myśli się, że można wszystko zrobić. A nie na tym cała rzecz przecież powinna polegać.

Długie setki lat dochodziliśmy do tego, co mamy dziś. Jeszcze nie tak dawno, często za życia naszych najbliższych, człowiek robił rzeczy, o których dziś woli nie pamiętać. Wytworzyło się coś, co pozwala na spokojne życie, zamiast walki o nie. To coś to społeczeństwo. Społeczeństwo ze swoimi normami i zasadami. Społeczeństwo, w którym wolność jest przede wszystkim osobista, a każdy kto próbuje podnieść na nią rękę powinien być odseparowywany. Wolność, ale nie bezprawie.

Ludzkości zajęło osiemnaście lat od dnia stworzenia samochodu, by po raz pierwszy wprowadzić obowiązek posiadania prawa jazdy na pojazdy silnikowe. Pierwsze prawo jazdy wydano jednak już trzy lata później. Nie bez znaczenia jest to, że wydano je z powodu skarg społeczeństwa. Ograniczamy w różnym stopniu (ale jednak) posiadanie broni, dostęp do alkoholu, papierosów, posiadamy obowiązek nauczenia i szczepień. Tworzymy grube kodeksy. Pijanych w sztok i nie zachowujących się odpowiednio bardzo chętnie wyprowadzi na świeże powietrze ochrona klubu. Organizujący burdy na stadionach otrzymują zakazy wstępu na mecze. Chuligaństwo na meczach (zwłaszcza w Anglii) to dowód na to, że jednak zakazy, ograniczenia i nieuchronna kara mogą być skuteczne. Wprowadzamy sobie świadomie ograniczenia, które pomagają (albo pomagać mają) w zachowaniu takiego porządku. Dlaczego więc osobników, którzy nie potrafią się zachować i sprowadzają niebezpieczeństwo na niewinne osoby nie możemy odseparować? Dlaczego nie możemy wyciągnąć wniosków?

Zdaje sobie sprawę, że ograniczenie dostępu do internetu dla pojedynczych osób jest tak samo realne, jak ograniczenie im dostępu do słuchania radia. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś jestem zdania, że internet nie jest dla wszystkich, a skuteczność w ściganiu tych, którzy używają go w sposób niebezpieczny powinna być taka sama, jak tych, którzy przy użyciu noża kuchennego nastają na ludzkie życie. 

internet bezpieczeństwo

Komentarze

0 nowych
kamil_w   11 #1 29.06.2013 13:47

Błąd przy tworzeniu Internetu popełniono już na etapie projektowania. Nie uwzględniono czynnika ludzkiego i tak oto dziś społeczność internetowa musi na co dzień użerać się z głupotą, ignorancją i bezczelnością.

Internet to potężne narzędzie, a w nieodpowiednich rękach może okazać się, że jest ono niebezpieczne.

DelphiX   7 #2 29.06.2013 13:52

Bardzo dobry wpis. Coraz częściej wydaje mi się, że w Internecie jest tylu błaznów i idiotów którzy obrażają czyjeś poglądy czy religie albo wpadają na debilne pomysły, że to narzędzie powinno być w jakimś stopniu kontrolowane - oczywiście na poziomie lokalnym robią to moderatorzy swoim portali, forów itd, ale to za mało ...

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  21 #3 29.06.2013 14:03

@DelphiX
Ja natomiast jest całkowicie temu przeciwny i obecni moderatorzy mi wystarczą. Co do debili i błaznów, no cóż trzeba z nimi jakoś wytrzymać, a normalnie nie mogę za ich czynny odpowiadać ;)

dragonn   11 #4 29.06.2013 14:04

Niestety dla niektórych internet powinien być "ro - read only". Ale każda forma ograniczenia uderzy też w tych "dobrych". A co do porównania do prawa jazdy, pomimo że ono jest na drodze i tak zdarzają się idioci... niestety nie tędy droga. Chwilową formę internetu można przyrównać do demokracji - "najgorszy możliwy ustrój, ale jedyny możliwy".

Moim zdaniem jedyne co powinno się zmienić to kary za takie przewinięcia jak to z tymi fałszywymi bombami - powinna być na tyle wysoka żeby 99% idiotom wybić ten pomysł z głowy...

Chemical Attack   4 #5 29.06.2013 14:24

@Zgadzam się z Twoim komentarzem dragonn.. cenzurowanie spowoduje, że internet stanie się forum na kształt strony http://www.nowaruda24.pl.. tam jak umieścisz koment który jest nie po myśli redakcji Gazety Noworudzkiej, to masz 100% pewności, że w ogóle się on nie pojawi. Tak obiektywny jest naczelny redaktor, że mamy portal wymiany informacji z dyktaturą maluczkich co można napisać.

DelphiX   7 #6 29.06.2013 14:46

Nie mówię o całkowitej kontroli, ale większego pilnowania treści przez firmy hostingowe czy portale takie jak facebook, gdzie np JP II bywa często mieszany z błotem. Nie rozumiem tej gimbusiarni

Autor edytował komentarz.
dzikiwiepsz   12 #7 29.06.2013 14:51

"Prawo jazdy na internet" chyba raczej prawo do korzystania z internetu pasowało by lepiej :D oczywiście przy jednoczesnym zakazie użytkowania przez ludzi z kręgu jak by to nazwać" ciemnej strony mocy" , bezmózgi tez powinny mieć zakaz :D:)

Frankfurterium   10 #8 29.06.2013 15:01

Gardzę facebookową definicją "społeczności", mierzi mnie permanentna inwigilacja, ale wystarczyła mi godzina na Torze, żeby porzucić mrzonki o świetności idei totalnej wolności i/lub anonimowości.

Nie chciałbym jednak żadnych odgórnych regulacji ani ograniczeń dostępu. Myślę, że można by poszerzyć prawa właścicieli stron internetowych. Każdy większy portal to tak naprawdę zarejestrowane gdzie trzeba przedsiębiorstwo. Jeżeli ktoś awanturuje się w siedzibie firmy, wzywa się policję. Jeżeli ktoś robi to samo na stronie internetowej, jego również powinny spotkać prawne reperkusje.

A nawet jeżeli nie, czytałem, że powstają już znane do tej pory z SF internetowe biura detektywistyczne, które za odpowiednią opłatą (i, wedle zapewnień, bez łamania prawa) ustalą dane personalne trolla. Zwykły, grzeczny analogowy list nadany na adres domowy potrafi zdziałać cuda.

  #9 29.06.2013 15:12

Pomysł jakiegoś "prawa jazdy na internet" jest bardzo kuszący- szczególnie jak się człowiek naczyta świadectw ludzkiej głupoty i bezmyślności pod przykrywką "anonimowości" - ale raczej niemożliwy do wprowadzenia. Obecnie istnieje tyle możliwości dostępu do Internetu z różnego rodzaju urządzeń, że trzeba by chyba do tego wprowadzić jakiś system jednoznacznej identyfikacji osoby logującej się do Sieci, a to oczywiście stanowiłoby pole do nadużyć. Poza tym jakie kryteria miałoby sprawdzać takie prawo jazdy? Przecież nie same umiejętności techniczne poruszania się w sieci, bo poruszasz w końcu zupełnie inny problem.

tfl   8 #10 29.06.2013 15:22

@Frankfurterium

Trzeba jednak miec w pamieci to, ze internet to nie tylko www.

GregKoval   8 #12 29.06.2013 15:34

Trzeba jednak odróżnić tu dwie strefy wolności, pierwsza to gdy nasza interwencja w internecie wpływa na życie publiczne, czyli innych użytkowników, a druga gdy zawiera nasze prywatne dane jak na przykład korespondencję, albumy zdjęć itp. Dotyczy to także komunikacji pomiędzy kilkoma osobami, która powinna pozostać w sferze prywatności tylko tych kilku osób.

Jeśli więc fakt, że ktoś zdradził żonę staje się dzięki kontroli internetowej wydarzeniem politycznym to jest to całkowicie inne zdarzenie niż dokonanie przy pomocy internetu przestępstwa narażającego życie i dobro innych ludzi. Tak jest to niemoralne i nieetyczne, ale powinno pozostać raczej w kręgu zainteresowanych osób.

rm7   5 #13 29.06.2013 15:47

Załóżmy, że Internet byłby inwigilowany. Co by to zmieniło? Zamiast wysłać maila, zadzwoniono by z komórki z lombardu z kartą typu prepaid. Zabronimy sprzedaży numerów bez pokazania dowodu osobistego? To podrzucą zwykły analogowy list.

Inwigilacja / konktrola Inernetu nie jest rozwiązaniem. Może odrobinę zmniejszyć problem, ale go nie rozwiąże, bo problemem są ludzie, nie medium komunikacji. Warto zauważyć negatywne skutki kontroli Internetu - niemożność wypowiadania się źle o władzy bez strachu, znikanie stron o błędach władzy (wiesz, jak jest w Chinach?), wysokie ceny produktów elektronicznych (nie żartuje, zobaczcie ceny gier na konsole, gdzie jest niskie piractwo, a ceny gier na PC), dodatkowe koszty (kontroli).

Według mnie w Internecie powinna być wręcz większa wolność (zmniejszenie kontroli domen/IP, np. Namecoin), a nie mniejsza.

tfl   8 #14 29.06.2013 16:05

@rm7

Bardzo trafne porownania... pojdzmy wiec ta droga... Po co nam prawo jazdy, skoro nie jest ono sprawdzane przy kazdym wsiadaniu do samochodu? Po co nam ograniczenia predkosci, skoro fotoradary nie stoja przy kazdym z nich? Po co zakaz sprzedazy papierosow nieletnim, skoro fajke mozna dostac od starszego kolegi?

"bo problemem są ludzie, nie medium komunikacji"

Problemem sa ludzie... w zasadzie zgoda... tylko, ze gdyby nie to medium, ktore pozwala czuc sie anonimowo byc moze ludzi ograniczalyby uczucia wyzsze, a nie tylko prymitywne.

Od tego zdania lecisz juz w fantastyke osobista (nawiasem mowiac... wiesz, ze 40 lat temu, gdy nie bylo w tym kraju internetu, za zle wyrazanie sie o wladzy wbijano pod paznokcie drzazgi?), wiec pozostawie ja jednak bez komentarza.

GregKoval   8 #15 29.06.2013 16:18

@tfl

Ale rozumując dalej tak jak ty to należałoby wprowadzić też prawo jazdy na posiadanie dzieci, bo wiele z nich jest maltretowanych w obecnych rodzinach (albo raczej pseudorodzinach). Wkrótce zresztą doprowadzi do posiadania pozwolenia nawet na wyjście do klopa. Kwestia prawo jazdy jest już bardziej złożona bo dotyczy raczej odpowiedzialności przy wypadku. Jak wiesz mogę uczestniczyć w wypadku nie będąc temu winien i tu muszą istnieć przepisy regulujące winę osoby doprowadzającej do wypadku.

W przypadku internetu mamy do czynienia jednak z sytuacją bardziej skomplikowaną, bo jest to medium eksterytorialne. Musimy więc poddać się prawu innego państwa, przy czym nie przysługują nam jako obywatelom obcego państwa przywileje tego prawa, a często przepisy obu państw są ze sobą sprzeczne (jak choćby kwestia restrykcji dotyczących różnych form aktywności seksualnej). Dodatkowo istnieje konflikt interesów pomiędzy rządami obu tych państw jednak jedno z nich może posiadać kontrolę nad danymi dotyczącymi podmiotów gospodarczych drugiego. I to najpierw należałoby przemyśleć.

tfl   8 #16 29.06.2013 16:34

@GregKoval

Po pierwsze - w tej chwili obowiazuja prawa pozwalajace na odebranie dziecka bilogicznym rodzicom w okreslonych warunkach. W lazienkach w zakladach pracy, w ktorych kontakt jest z zywnoscia wisi instrukcja mycia rak. U mnie w firmie nad drukarka wisi instrukcja dolozenia papieru. Regulacje nie sa zle, chyba ze zle reguluja.
Po drugie - z ta odpowiedzialnoscia przy wypadku to mocno nie tak... Podczas kursu i egzaminu na prawo jazdy kursant (egzaminowany) uczony jest prowadzenia samochodu i podstawowej wiedzy o eksploatacji pojazdu. Wiecej, jesli nawet nie bede sprawdza wypadku (na skryzowaniu wbil mi sie w bok inny kierowca), ale to ja bylem pod wplywem alkoholu to wina jest moja. Marzy mi sie kurs i egzamin z korzystania z internetu i podstawowej wiedzy o jego dzialaniu.
Po trzecie - zwracam uwage na ostatni (nie edytowany po kliknieciu publikuj ;) akapit.

kamil_w   11 #17 29.06.2013 16:37

Swego czasu przeczytałem takie mądre zdanie:
"wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się cierpienie innych osób".

Warto to zapamiętać.

video   10 #18 29.06.2013 16:42

Nie nie nie.... Internet jest odpowiednikiem dworu, przestrzeni poza naszym domem i mają w niej prawo przebywać absolutnie wszyscy. Portale, fora są odpowiednikiem klubów, pubów, teatrów, szkół.... Dopiero tu nie wszyscy powinni mieć dostęp, względnie ograniczony stosownie do zajmowanej pozycji i wydaje mi się że zawsze tak było i obecny ład, choć pewnie nie idealny jest odwzorowaniem rzeczywistości.

Odrębną kwestią jest karanie stosownie do winy. Wydaje mi się że moderacja nie jest odpowiednikiem sądów, a raczej bramkarzy w pubach(woźnym w szkole). Zdaje się że brakuje nam odpowiednika sądu, bo z samosądem problemów nie mamy ;P.
Tylko czy internet to jeszcze sztuczna rzeczywistość? Czy może zupełnie realna strefa naszego życia. Pozwalamy sobie tu na więcej, ale i wybieramy sobie miejsca i społeczności, które nam odpowiadają. To tu samosąd sprawdza się jak żadne inne rozwiązania... Na pewno ktoś chciałby żeby to się zmieniło i kontrolę przejoł jakiś organ, państwo, ustrój, grupa społeczna etc....

Warto to jeszcze raz przemyśleć, czy na pewno chcemy oddawać własną wolność w imię walki z idiotami, terroryzmem itp

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  21 #19 29.06.2013 16:59

@DelphiX
Teraz natomiast się z Tb się zgodzę. Według mnie użytkownik, który tak postępuje powinien być natychmiastowo usuwany z danego portalu.

GregKoval   8 #20 29.06.2013 18:02

@tfl

Tyle, że są to działania, które następują po zaistnieniu przestępstwa. Takie restrykcje istnieją w polskim prawie nawet jesli chodzi o przestepstwa internetowe. W USA są one nawet związane z ograniczeniem używania komputerów i internetu na kilka lat przez przestępcę.

Prawo jazdy ma w tym przypadku działanie prewencyjne, tak jak PRISM, i które to działanie występuje w wielu dziedzinach życia. Jeśli chcesz być adwokatem to najpierw też musisz poznać prawo i zdać egzamin inaczej nie będziesz mógł nikogo bronić w sądzie.

Jest wiele dziedzin życia, które wymuszają egzaminy aby uzyskać jakieś konkretne przywileje. W tym przypadku jest to próba wymuszenia egzaminu do używania prawa do swobodnej komunikacji, która jest zagwarantowana każdemu przez Konstytucję. To tak jakby zabronić komuś mówić, a już na pewno ogranicza wiele osób w równym dostępie do informacji. Paradoksem jest to, że żeby taki egzamin zdać trzeba posiadać jednak swobodny dostęp do tej informacji, bo inaczej nie nauczymy się na egzamin.

PRISM jest najgorszą formą takich ograniczeń. Pozwala on na dostęp instytucji do twojej korespondencji tylko z powodu użycia w niej słowa terrorysta, nawet jeśli chwalimy w niej walkę z terroryzmem. I oczywiście na tej podstawie NSA ma prawo do przeszukania wszystkich moich danych jakie umieściłem w internecie na zasadzie "w razie czego". Podstawowa zasada, która pozwala mi na wolność wypowiedzi, czyli domniemanie niewinności schodzi na plan dalszy. To jest złe i nie przekonasz mnie, że każdy obywatel musi poddać się kontroli, bo jest podejrzany.

GregKoval   8 #21 29.06.2013 18:07

@tfl

>>"Podczas kursu i egzaminu na prawo jazdy kursant (egzaminowany) uczony jest prowadzenia samochodu i podstawowej wiedzy o eksploatacji pojazdu. Wiecej, jesli nawet nie bede sprawdza wypadku (na skryzowaniu wbil mi sie w bok inny kierowca), ale to ja bylem pod wplywem alkoholu to wina jest moja."

W zasadzie to nie. Możesz oddać sprawę do rozstrzygnięcia do sądu i odpowiadać tylko za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Oczywiście to i tak równa się chyba odebraniu prawa jazdy, ale i ta druga osoba też zostanie skazana. I niestety możesz też chyba pomarzyć o ubezpieczeniu bo te zobowiązuje cię do prowadzenia pojazdu "na trzeźwo" (sam to podpisałeś).

  #22 29.06.2013 18:36

Ci którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich.
Autor: Thomas Jefferson

kaszak696   3 #23 29.06.2013 19:05

Między wprowadzaniem porządku a nachalną inwigilacją i cenzurą linia jest bardzo cienka, trzeba z tym bardzo uważać. W państwie prawa obowiązuje zasada domniemanej niewinności, nie życzę sobie żadnego szpiegowania, jeśli nie jestem o nic oskarżony. Tym, co nadużyli internetowej wolności i zostało im to udowodnione, dowalić takie kary, żeby na zawsze popamiętali, a od niewinnych wara.
Można by jednak wprowadzić minimalny wiek na używanie internetu, tak mniej więcej od 16 lat.

Uwielbiam te komentarze ludzi nawołujących do banowania i cenzurowania osób niepochlebnie wyrażających się o ich przywódcach religijnych, może jeszcze na stos ich wysłać? Pakistan się marzy, jak widzę.

command-dos   18 #24 29.06.2013 21:57

Problemem tutaj jest anonimowość i wynikająca z niej bezkarność - sytuacja całkiem analogiczna do używania radia cb. Gdyby była możliwość identyfikacji rozmówcy, to ludzie zachowywaliby się o wiele grzeczniej. Dlaczego na mieście nikt nie wrzeszczy, że ten to debil, a tamten to patałach? nie myślą tak? ludzie nie zdają sobie sprawy, że internet to miejsce publiczne, gdzie przemieszcza się o wiele więcej ludzi niż po najczęściej uczęszczanym chodniku w jego mieście... Jeśli nie obnażam się na ulicy, to nie robię tego w internecie. Jeśli nie przeklinam na ulicy, to nie robię tego w sieci. Jeśli policja w każdej chwili może mnie wylegitymować na ulicy, to dlaczego nie może tego zrobić kiedy jestem w sieci? Wolność? Niektórzy, a tutaj chyba większość, mylą wolność z anarchią. Pomyślcie, jak bylibyśmy wolni na drodze, gdyby nie było przepisów ruchu drogowego, gdyby nie było możliwości identyfikacji użytkowników ruchu drogowego - totalna wolność, chaos...

roobal   15 #25 30.06.2013 01:32

Pytanie tylko w jaki sposób zostanie zweryfikowane posiadanie owej licencji, rozumiem, że aby podpisać umowę z ISP, trzeba by było okazać licencję czy zdać najpierw jakiś test u ISP? Po drogach również jeżdżą kierowcy bez prawa jazdy, bo kto to tak naprawdę sprawdzi? Przecież nikt nie ma kontroli drogowej co 100 km, wpadnie tylko jakaś garstka takich osób. Tak samo byłoby z internetem, nikt nie byłby w stanie sprawdzić czy użytkownik posiada prawo do jego skorzystania, tak samo jak ktoś może podprowadzić Ci samochód i przejechać się bez prawka, może również skorzystać z twojej nieobecności i twojego komputera.

Autor edytował komentarz.
  #26 30.06.2013 11:35

@tfl
Zgadzam sie z tym niestety jest to praktycznie nie wykonalne bo oznacza calkowita regulacje i inwigilacje tego co sie dzieje w necie. Moim zdaniem edukacja jak sie "uzywa" internet bylaby tu lepszym miejscem równez to jak dzieci sa wychowywane w domach ma duze znaczenie. Kolejna sprawa to admini pozwalajacy na publikacje postów które sa czesto ponizej krytyki. Problem jest zlozony i nie latwy do rozwiazania. Kolejny problem to wladza która w imie walki z pedofilia, terroryzmem i innymi zagrozeniami zaczyna regulacje netu. Tak naprawde jest to ostanie medium które jest wolne. Czy uslyszalbys o Wikileaks bez netu? Nie nie sadze. Wladza w dzisiejszych czasach kontroluje media lub jest ich wspólnikiem dlatego niezalznosc mediów i internetu jest bardzo wazna.

msnet   19 #27 30.06.2013 12:11

Wszelkie ograniczenia powodują na ogół skutek wręcz dokładnie odwrotny, dlatego jestem przeciwny wprowadzaniem ich na siłę. Od dawna wiadomo, że owoc zakazany smakuje najlepiej.

  #28 30.06.2013 22:04

W wirtualu jest tak samo jak w realu.Tarcza>miecz.Tarcza >miecz.Po cholerę tworzyć wirusy i av.Człowiek to zwierzę wojownicze i nikt tego nie zmieni.Pokłady zła drzemią w tym gatunku Homo Sapiens.Trzeba to trzymać w ryzach.Prawo jazdy na internet?To nie realne.Trzeba wymyślić coś innego.Tylko nikt nie wie jak to zrobić.Zadyskutujemy się na amen.A błąd i tak wyskoczy!
WystÄ?piĹ? nieznany bĹ?Ä?d.To tyle.

  #29 01.07.2013 10:43

Ciekawy teks, nawet bardzo. Temat jednak również bardzo trudny. Internet po prostu bardzo różni się od samochodu, od broni palnej i od całej reszty rzeczy. Internet to taki równoległy świat i pomysł w stylu prawa jazdy trochę by go popsuły. Zresztą jak miałoby wyglądać to prawo jazdy, ta prywatność i ten internet po zmianach. W sumie samo wprowadzenie tego dokumentu byłoby wielkim, nie OGROMNYM wyzwaniem patrząc na to jak bardzo podzielony jest świat. To temat na długą dyskusję, dyskusję, do której jednak nie czuję się kompetentny.

jaredj   10 #30 01.07.2013 18:03

Zgadzam się z wieloma osobami, to jest trudny temat. "Mam bloga i nie zawaham się go użyć" - choć blogerzy to inna sprawa, niemniej ten slogan pokazuje jaka siła jest w internecie. Ale po prawdzie - parszywy dziennikarzyna potrafi tak samo napsuć krwi jak niedouk publikujący idiotyczne artykuły czy anonim podrzucający informację o bombie. Zresztą - wszędzie tam gdzie panuje pewna wolność i dowolność - jest niestety bałagan. Powiem ze swojego podwórka - mam i hoduję psy. Nie ma żadnego wymogu co do wiedzy, jaką powinien posiadać hodowca zanim się do tego zabierze. Nie ma żadnej regulacji w tym temacie. No powiedzmy są jakieś szczątkowe. Wymogi związku kynologicznego ograniczają się do bycia członkiem, opłacania składek i uzyskania odpowiedniej oceny na kilku wystawach. W UK nawet i to nie jest potrzebne. Jaki jest tego rezultat? Biorą się za to ludzie, którzy o hodowaniu zwierząt nie mają zielonego pojęcia, nie mają nawet tyle dobrej woli by się dokształcić w temacie wyżywienia szczeniaków czy utrzymania suki w perfekcyjnej kondycji przed i po porodzie, o genetyce i doborze nawet nie wspominając. Rezultat dalej jest taki, że "produkuje" się chore psy, mało co przypominające rasę, do której wg "hodowcy" przynależą. Po drugiej stronie barykady jest nie lepiej. Psy posiadają ludzie również nie mający kompletnie pojęcia o psiej psychice, zachowaniach czy potrzebach. Potem schroniska są przepełnione, bo właściciele nie radzą sobie z psami. Do czego zmierzam? Tu by się przydała taka regulacja bardzo, swoista licencja na hodowanie i egzamin z wiedzy. Właściciel również musiałby zdać egzamin z tego "jak posiadać psa". A jak się to ma do internetu? I tu i tu sugerowanie czegoś takiego uderzy w potężny mur krzykaczy o szarganiu wolności. I tu i tu złe zachowanie i zła wola powodują cierpienia, chaos, zagrożenie życia.
Nie wiem czy wprowadzenie "prawa jazdy na internet" to dobry wybór. Pewien jednak jestem, że nieanonimowa obecność w sieci załatwiła by wiele problemów.

matrix012345   4 #31 03.07.2013 10:43

Może zamiast kontrolować cały internet wystarczy zrobić coś z tymi elementami stanowiącymi zagrożenie np. w przypadku opisanym we wpisie można wprowadzić przepis, że informacje o bombie są respektowane tylko, gdy powiadomi się osobiście lub telefonicznie.

jaredj   10 #32 03.07.2013 12:55

Hehe - i chcesz zignorować taką informację? A jeśli będzie prawdziwa? Terroryści mają w D przepisy, jak będzie chciał to powiadomi listownie albo ogłoszeniem w gazecie. To nie są normalni ludzie.
No nie mogłem się powstrzymać, wiem że to ironia, zbrakło uśmieszku i mnie poniosło w pierwszym momencie.