Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

10 gier z mojej pierwszej platformy PC

Tym razem przedstawię wam dziesięć gier, w które miałem przyjemność grywać na swoim pierwszym pececie w okresie lat 90-tych. Jako że była to platforma oparta na intelowskim procesorze 8086, nie nastawiajcie się na tytuły z przystającą do dzisiejszej grafiką. Gry przedstawione zostały w określonej kolejności, poczynając od prostych zabijaczy czasu, a kończąc na tych, w które grywałem w ramach dłuższych sesji. Te ostatnie zrobiły na mnie również duże wrażenie pod względem wyglądu. Dzisiaj nie ma się w zasadzie czym zachwycać, ale w tamtych latach niektóre obrazy i animacje budziły wręcz zachwyt. Zawarte tu filmiki zagnieżdżam w formie 'as-is'. Dodam tylko, że w rzeczywistości na ekranie monitora (mój był monochromatyczny) kolor biały, z powodu natury świecenia ówczesnych monitorów, należy raczej utożsamiać z wyblakłym kolorem piasku.

1. Sopwith

Sopwith to (za Wikipedią) pierwsza wersja tzw. side scrolling shoot'em upa, stworzonego w 1984 roku przez Davida L. Clarka. Zasady gry są proste - po wystartowaniu z pasa naszym jedynym zadaniem jest dosadne rozwalenie obiektów przeciwnika. Zależnie od trybu gry są to wyłącznie obiekty lądowe lub kombinacja infrastruktury lądowej z samolotami sterowanymi przez (dość trywialne) AI komputera. Do dyspozycji mamy uaktywniane spacją działko plus kilka świszczących z pomocą głośniczka bomb. Samolot mógł się wyłącznie wznosić lub opadać, więc jego zawrócenie wymagało pociągnięcia wolanta aż do wykonania pół obrotu. Lecący kołami do góry samolot można było efektownie wysadzić 'zrzucając' z niego bombę lub zwyczajnie ustawić w pozycji prawidłowej dla nowego kierunku lotu.

Obszar działań wojennych ograniczony był góra do trzech, może czterech pełnych ekranów, a na końcach tej jedynej dostępnej w grze mapy znajdowały się skały. Prędkość samolotu można było dostosować, dzięki czemu ucieczka przed wrogim samolotem lub pociskami ziemia-powietrze była łatwiejsza, jednak po osiągnięciu maksymalnego ciągu opanowanie samolotu wymagało od użytkownika sporych umiejętności. Do tego trzeba było pamiętać o kończącym się paliwie i od czasu do czasu należało zatankować. Po zestrzeleniu wszystkich maszyn i obiektów wroga samolot ustawiał się do nas tyłem, by odlecieć w kierunku zachodzącego Słońca.

2. Sokoban

Sokoban, ponoć z japońskiego to 'warehouse keeper' (no niech już będzie ten magazynier), to japońska łamigłówka z początku lat 80-tych pomysłu Hiroyukiego Imabayashi, znana głównie z licznych gier komputerowych. Celem gry jest poustawianie pudeł na wyznaczonych im miejscach, przy czym należy uważać, by nie zablokować sobie możliwości wykonania ruchu. Pudła można jedynie popychać, więc przystawienie któregoś do ściany lub innego pudła uniemożliwi nam ukończenie poziomu, a tych - jak dobrze pamiętam - w opisywanej tu wersji było aż 20.

Uruchomienie tej gry, a dokładnie wprawienie w ruch wspomnianej windy zabierającej nas na konkretny poziom, zajęło mi kilka dobrych dni, gdyż w początkowym okresie ludzik nie chciał w żaden sposób z niej skorzystać, co uniemożliwiało mi rozpoczęcie rozgrywki. W końcu się jednak udało, głównie dzięki metodzie brute force (każdy dostępny klawisz i ich możliwa kombinacja).

Jak czytamy na Wikipedii, Sokoban należy do klasy problemów co najmniej NP-trudnych, przez co łamigłówka ta chętnie wykorzystywana jest w pracach nad sztuczną inteligencją. Jej trudność objawia się ponoć czynnikiem rozgałęzienia zbliżonym do tego z gry w szachy oraz niezwykle głębokim (nieskończonym?) drzewem poszukiwań. Ale to już inna bajka. Przejdźmy do następnej gry, w którą będziecie mogli nawet pograć.

3. Digger

A konkretnie to Digger od Windmill Software z 1983 roku, który bazuje ponoć na znanym z automatów 'Mr. Do!'.

Swoją drogą, Digger został stworzony przez jednego z głównych deweloperów Windmilla, Robba Sleatha. W tamtych czasach poszczególne gry i programy tworzone były nierzadko przez pojedyncze osoby. Nie trudno więc sobie wyobrazić, że tego rodzaju firmy funkcjonowały wówczas na zasadzie zbliżonej do inkubatora przedstawionego w serialu Silicon Valley.

Wszystkie plansze w grze przedstawiają podziemny świat, w którym - niczym kret - kopiemy sobie korytarze sympatyczną koparką. Naszymi przeciwnikami są Nobbiny, które po kilkukrotnym zetknięciu/otarciu się o siebie zamieniają się w Hobbiny. Nobbiny poruszają się po już istniejących lub utworzonych przez nas korytarzach, zaś Hobbiny mogą drążyć własne ścieżki. Czas istnienia tych drugich jest na szczęście ograniczony. W pewnym momencie rozgrywki na każdej z plansz pojawia się wisienka-bonus (a może to były czereśnie?), która pozwala nam w czasie jego trwania pozjadać oba typu szkodników. Poza bonusem nas interesuje przede wszystkim ukryte w workach złoto (trzeba je zrzucić z wysokości niczym kamienie w Boulder Dash) i diamenty, które łącznie zliczane są w punkty. Klawiszem F1 co jakiś czas możemy oddać strzał.

Gra nie tylko była przyjemna dla oka, ale też na pochwałę zasługuje jej oprawa muzyczna. W czasie normalnego trybu gry w tle leci znany wszystkm Popcorn Gershona Kingsley, w czasie trwania bonusu słychać 'Uwerturę do Willhelma Tella' Gioachino Rossiniego, a jeśli coś 'nas zjadło', to nad naszym grobem puszczą nam fragment Marszu pogrzebowego Chopina. Wszystko to oczywiście z dość ograniczonego głośniczka systemowego.

Liczbę poziomów szacuję na 11, po czym gra rozpoczyna się od poziomu pierwszego przy zwiększonym stopniu trudności (więcej Nobbinów).

W Diggera możecie zagrać sami w przeglądarce: Digger (przy czym klawisz F1 raczej nie zadziała prawidłowo).

4. Test Drive II: The Duel

Sławetne wyścigi samochodowe z wymarzonymi autami sportowymi od znanego dystrybutora Accolade (produkcji Distinctive Software) z 1989 roku. Wpadająca w ucho melodia, dobre i szybkie samochody, tryb pojedynczy lub z komputerem, pościgi wlepiającej mandaty policji, pękająca szyba w przypadku kolizji, parkowanie na stacji po ukończeniu trasy + niespodzianka graficzna po ukończeniu całej gry. Zapewne wielu z Was grało w tę grę na C64 lub podobnej platformie, więc nie będę się zbytnio rozpisywał. Zasady są proste - trzeba dojechać do celu w całości, a najlepiej przed naszym oponentem. Należy uważać na policję (mamy w wozie odpowiedni radar policyjny) i na ruch uliczny. Gorzej, jeśli pędziliśmy na maksa, a policja jechała z przeciwka - wtedy pościg murowany, więc albo mandat, albo gaz do dechy. Jak się komuś znudziło, można było sobie po prostu pojeździć. Co ciekawe, w odróżnieniu od następnego tytułu na liście, w TD2 nie trzeba nieustannie trzymać gazu. Po ustawieniu odpowiednich obrotów trzymają się one na stałym poziomie. Wedle preferencji skrzynia ręczna lub automat. Po ewentualnej kraksie (kolizja z pojazdem, uderzenie w skałę lub spadek z przepaść) traciliśmy jedno z pięciu żyć.

Wśród dostępnych aut do wyboru mamy w tej wersji: Lotus Turbo Esprit, Ferrari Testarossa, Ruf Twin Turbo, Lamborghini Countach i Corvette ZR1. W każdym przypadku podana jest oczywiście specyfikacja pojazdu i zdjęcie.

5. Grand Prix Circuit

Podobnie jak w przypadku Test Drive 2, ten produkt również wyszedł pod szyldem Accolade. W zasadzie można uznać, że kod tej gry stanowił podstawę dla Test Drive 2. Tu jednak zamiast ruchu ulicznego mamy przeciwników, zamiast ulic mamy tory, a zamiast samochodów są bolidy.

Do wyboru mamy jeden z trzech poniższych bolidów, z których każdy prowadził się odczuwalnie inaczej:

- McLaren MP4/4 (Honda 1.5L V6 turbo - 790 bhp (589 kW; 801 PS))
- Williams FW12C (Renault 3.5L V8 - 735 bhp (548 kW; 745 PS))
- Ferrari F1/87/88C (Ferrari 3.5L V12 - 680 bhp (507 kW; 689 PS))

Jeśli zaś chodzi o dostępne tory, to mogliśmy pojeździć w Brazylii (Jacarepaguá), Monaco (Monaco), Kanadzie (G. Villeneuve), USA (Detroit), Wielkiej Brytanii (Silverstone), Niemczech (Hockenheim), Włoszech (Monza) i Japonii (Suzuka). Gra oferowała pięć stopni trudności i trzy tryby rozgrywki: trening, pojedynczy wyścig i mistrzostwa. Dźwiękowo było dokładnie tak, jak na przedstawionym filmiku, tj. sporo jednostajnego pisku na zakrętach. Uszy bolały.

Co ciekawe, ponoć to właśnie ta gra wywołała zainteresowanie symulatorami wyścigów u twórcy serii Gran Turismo.

6. Lemmings

Lemingi to jedna z najbardziej znanych gier w historii, a w chwili jej wydania na rynek rozpisywały się o niej wszystkie gazety komputerowe (również te polskie - swoją drogą, nie wiem czy to ja byłem taki drobny, czy te gazety były po prostu ogromne). Lemingi to logiczna gra planszowa, w której na każdym z poziomów otrzymujemy pewną pulę posłusznych lemingów. Naszym zadaniem jest doprowadzić je do umieszczonego na końcu planszy domku. Sprawa nie jest prosta, bo trasa jest długa i niebezpieczna, w zasadzie nie do pokonania przez te stwory bez naszej jawnej ingerencji.

Każdy z lemingów jest w stanie wykonać dla innych określone zadanie, np. zablokować resztę grupy, wybudować schody, wykopać tunel w pionie, poziomie lub pod skosem, a jeśli zajdzie taka potrzeba, po prostu się wysadzić (nie ważcie się dręczyciele Simów). My musimy zapoznać się z trasą i w odpowiednim czasie wyznaczyć poszczególnym lemingom określone role. Problemem jest tutaj to, że lemingi zawsze znajdują się w ruchu i są - można powiedzieć - ubezwłasnowolnione. Jeśli po drodze jest przepaść, woda lub lawa, idący w jej stronę leming zginie. Naszym zdaniem jest ominąć tego rodzaju pułapki, przypisując konkretnym stworom dostępne role. Jeśli znajdziemy się w sytuacji bez wyjścia, możemy efektownie przerwać poziom poprzez wysadzenie wszystkich lemingów. Na moim pececie ta operacja powodowała znaczny spadek wydajności. Podejrzewam, że komputer (Intel 8086, 8 MHz) nie był wówczas w stanie wyświetlić więcej niż 5 klatek na sekundę.

W grze do dyspozycji mieliśmy kilkadziesiąt poziomów, z których każdy można było przejść na jednym z czterech wybranych poziomów trudności. Im ten poziom wyższy, tym większa była liczba przeszkód na trasie oraz tym mniej lemingów mieliśmy do dyspozycji (tym mniej można ich było bezpowrotnie poświęcić, by zaliczyć poziom).

7. Prince of Persia

Prince of Persia to gra z 1989 roku, która pod względem jakości animacji zwalała z nóg. Jak można się dowiedzieć z dość skomplikowanej historii jej powstania, tak dobry efekt udało się uzyskać poprzez przeniesienie poszczególnych klatek filmu wideo z akrobacji wykonywanych przez brata jej twórcy - Jordana Mechnera (Broderbund) - bezpośrednio do komputera z użyciem rotoskopu.

Gra polega na pokonywaniu przeszkód i kolejnych poziomów w celu wyratowania księżniczki z rąk złego Sułtana. Na wykonanie całej misji mamy 60 minut, co - biorąc pod uwagę liczbę poziomów do przejścia - jest dość skromną ilością czasu. Każdy poziom składa się z kilkudziesięciu plansz (ekranów), na których czekają na nas śmiertelne pułapki, zapadnie oraz chcący nas zgładzić strażnicy. Ewentualne rany leczymy magicznymi miksturami, które nierzadko potrafią nam również zaszkodzić. W pewnym momencie poza uciekającym czasem naszym wrogiem staje się również nasze własne odbicie lustrzane, które co jakiś czas uprzykrza nam życie.

W grze praktycznie nie ma muzyki (poza ekranem tytułowym i scenkami z księżniczką), za to nie brakuje efektów dźwiękowych - tak czy inaczej, gra nadrabia grafiką. Poziom trudności określam na łatwy, ale jest tu dużo bieganiny i tak naprawdę bez uprzedniego poznania poziomów gra jest w zasadzie nie do przejścia. Mniej wytrwali zapewne korzystali z kodów przenoszących do konkretnych leveli.

8. F-15: Strike Eagle II

Rewelacyjny wręcz symulator myśliwca F-15 od MicroProse (1989). Trójwymiarowa grafika i możliwość strzelania z działka (M61 Vulcan), wystrzeliwania rakiet powietrze-powietrze (AIM-9 Sidewinder oraz AIM-120 AMRAAM), powietrze-ziemia (AGM-65 Maverick) czy wystrzeliwania flar. Więcej wam chyba nie trzeba? A do tego dochodzą różne ustawienia kamer (w tym widok z kokpitu, z zewnątrz (tył i bok), widok na pilota czy na obrane cele, a także kamera pozwalająca podróżować z wystrzeloną rakietą, wprost do wyznaczonego celu) oraz bombardowanie pływających lotniskowców i militarnych obiektów lądowych - czołgi i radary. Operacje wykonujemy na terenach najbardziej narażonych na konflikty, takich jak Zatoka Perska, Bliski Wschód, Libia czy Wietnam - są to w istocie dostępne w grze scenariusze. W kokpicie czujemy się jak w prawdziwym samolocie - radar, mapa oraz instrument prezentujący wroga i podający pozostały dystans do niego.

Gra rozpoczyna się na lotniskowcu (coś mi świta, że był to USS Dwight D. Eisenhower), z którego musimy wystartować, a potem wykonujemy już tylko przedstawione w czasie briefingu zadania. Im lepiej sobie z tym poradzimy, tym wyższa punktacja, a co za tym idzie konkretne medale i odznaczenia. Więcej o tej grze powiedzieć się właściwie nie da, a przy obecnych produkcjach trudno ją nawet nazwać symulatorem. W tamtym czasie, kiedy wszystkie gry działały w oparciu o rozdzielczość 320x240 px i karty pracujące w trybach EGA/CGA, gra faktycznie się wyróżniała.

9. Battle Chess

Szachy produkcji Interplay Entertainment, będące portem oryginału z Amigi (1988). Nie są to jednak zwykłe szachy. Każda figura reprezentowana jest przez żywą postać, która w momencie zbijania przeciwnika wykonuje określone czynności. I tak pionki walczą ze sobą przy użyciu broni białej, królowa rzuca czary, król strzela z broni, a wieża... cóż, sami zobaczcie. Dostępnych animacji jest tu wiele i im dłużej gramy, tym bardziej gra nam się podoba. Można powiedzieć, że reguły przestają tu mieć jakiekolwiek znaczenie, bo co chwila łapiemy się na tym, że dotychczasowa rozgrywka polegała wyłącznie na doprowadzaniu do konfrontacji kolejnych figur.

Powyżej widoczna jest wersja na Amigę. Na moim pececie wyglądało to podobnie, z tym że dźwięk był znacznie bardziej ograniczony.

10. Microsoft Flight Simulator 4.0

Najbardziej zaawansowana 'gra' ze wszystkich na liście. Jest to czwarte wydanie znanej serii symulatorów Flight Simulator firmy Microsoft, wydane w roku 1989 na czterech (lub pięciu) dyskietkach 5.25" (po 360 KB każda). Po niej ukazały się jeszcze wersje Flight Simulator 5.0, Flight Simulator 95, 98, 2000, 2004, Flight Simulator X i dość okrojona wersja gry w postaci symulatora Microsoft Flight. Od wersji 5.0 symulatory te stosowane są w ośrodkach szkolenia pilotów, mimo że do prawdziwych symulatorów treningowych jeszcze im trochę brakuje.

Wróćmy jednak do 'czwórki'. Grafika w tej wersji była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo nigdy wcześniej gra nie wydawała się tak skomplikowana i jednocześnie tak płynna w działaniu - bez względu na to czy parkowaliśmy maszynę czy odbywaliśmy podniebny lot. Już na tym etapie gra dobrze odzwierciedlała wszystkie rzeczywiste procedury konieczne do pomyślnego odbycia lotu. W kokpicie standardowo znajdziemy przełączniki wysuwające/chowające klapy, zwiększające ciąg silników czy włączające autopilota, a także odpowiednie wskaźniki: prędkościomierz, wysokościomierz, kompas, stan paliwa i oleju oraz bieżąca temperatura silnika. Są tu także odpowiednie przyrządy komunikacyjne i nawigacyjne. Wszystko dostosowane do konkretnych maszyn.

Jak widać pod względem funkcjonalnym wersja 4.0 (na platformie PC dostępna jedynie na MS-DOS) nie różni się zbytnio od żadnej z nowszych edycji dla Windows. Większość skrótów klawiszowych działa tu dokładnie tak samo, jak w nowszych edycjach. Także dostępne widoki i okienka podglądu są tu w zasadzie identyczne, jak te dostępne w wersji X z 2010 roku. Jeśli się dobrze przyjrzycie, zauważycie również podobieństwa w zachowaniu się samego silnika gry. Można więc powiedzieć, że poszczególne wydania tego symulatora różnią się między sobą przede wszystkim grafiką.

W tej wersji samolotów nie ma zbyt wiele (bez problemu można je było dodać do gry z zewnątrz). Standardowo na start otrzymujemy Cessnę Skylane, dwupłatowy myśliwiec Sopwith Camel oraz odrzutowiec Gates Learjet 25 (nie mylić z Billem Gatesem, będącym posiadaczem Bombardiera BD-700 Global Express).

Zakończenie

Każdą z wymienionych tu gier pamiętam bardzo dokładnie, mimo że od czasu ostatniej rozgrywki minęło już ponad 15 lat. Wiem, że tego rodzaju wpisy cieszą się wśród użytkowników dużą popularnością, dlatego liczę na dużą garść pytań i komentarzy, zwłaszcza od tych graczy, którzy faktycznie mieli styczność z którąkolwiek z powyższych gier. Jeśli natomiast interesuje was sama platforma, na której gry te były uruchamiane, to tutaj podam wam tylko, że chodzi o produkowanego w latach 80-tych Amstrada 1512. Więcej o tym sprzęcie i dostępnym na niego oprogramowaniu mogę nakreślić na żądanie w jednym z kolejnych wpisów. 

gry hobby

Komentarze

0 nowych
  #1 03.02.2016 21:56

Był podobny symulator myśliwca, grałem w to bodajże na Win 3.11, kojarzy ktoś coś?

darek719   37 #2 03.02.2016 23:52

Ooo... super. ja zaczynałem od Prince of Persia, do dziś mam gdzieś instalkę z emulatorem... Szkoda tylko że wersja z kodami na dodawanie czasu nie działa :/

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #3 04.02.2016 11:28

Co prawda nie we wszystkie z tego zestawienia grałem, ale takie klasyki jak Lemingi, Prince of Persja czy Test Drive to chyba człowiek do końca życia będzie pamiętał.

Autor edytował komentarz.
  #4 04.02.2016 12:42

Hahah, dobre zestawienie. Miałem swego czasu Tandy 1000EX z 256kB pamięci, bez dysku i o większości z ww. gier nie mogłem nawet pomarzyć, ale Sopwitha i Diggera opanowałem do perfekcji :)

TomisH WSPÓŁPRACOWNIK  13 #5 04.02.2016 14:07

Warto popatrzeć w darmowe gry na dp, bo dorzuciłem sporo przeróbek klasyków, że tylko wspomnę o klonach Sokobana (http://www.dobreprogramy.pl/Sokoban-YASC,Program,Windows,68591.html) czy świetnymi darmowymi Lemingami w postaci Lix (http://www.dobreprogramy.pl/Lix,Program,Windows,69070.html) :)

raanst   7 #6 04.02.2016 15:28

Bardzo ciekawy, nostalgiczny wpis. Pamiętam jak używałem w 1999/2000 roku komputer u wujka i miał tam taką płytę CD na której było pełno gier. Nie jestem w stanie dzisiaj stwierdzić z jakiej to było platformy. Pamiętam że był Pong, taka gra co chodziło się chłopcem rozrzucającym gazety do domów, i dwie platformówki które wbiły mi się w pamięć i których nie mogę odnaleźć:
- pierwsza działa się realiach dzikiego zachodu, miało się albo faceta strzelającego z rewolweru lub bijącego batem
- druga to jakaś wolna interpretacja przygód Jamesa Bonda, też platformówka, na początku wpisywało się numer a potem klasyczna nawalanka.

remarc   6 #7 04.02.2016 18:05

Czy my się znamy? :D Miałem w folderze na dysku dokładnie te same tytuły, które wymieniłeś + kilkanaście innych (wszystko pod DOS). Co jakiś czas do nich wracam :)

vbruder   6 #8 04.02.2016 18:07

@raanst: A czy ten rzucający gazetami chłopiec nie jechał czasem na rowerze? Bo taka wersja Paperboya była na C64. Reszty nie kojarzę.

vbruder   6 #9 04.02.2016 18:11

@TomisH: Ten Sokoban jakiś taki nieprzyziemny, ale Lemingi nawet podobne, na pewno lepsze niż te w 3D.

vbruder   6 #10 04.02.2016 18:16

@remarc: Jeśli miałeś coś jeszcze poza tą 10-tką, to na pewno jest to przypadek, bo to wszystkie posiadane przeze mnie tytuły z tamtego okresu.

remarc   6 #11 04.02.2016 20:43

@vbruder: może dopiszę niedługo tytuły, w które grałem w latach 94-02 :)

  #12 04.02.2016 23:26

Kto pamięta "żużel" sterowany tylko klawiszem Ctrl? :)

sr57be45   5 #13 04.02.2016 23:30

A do uruchamiania gier służył Norton Comander ;)

Dawno dawno temu. ;)

Test Drive 1
https://www.youtube.com/watch?v=n-gniuNbMS0

na "dżojstiku" za żadne skarby nigdy nie scentrował się i wieczna korekcja ściągania w wybraną stronę :F. Przycisk fire (zmiana biegu) pod wskazującym palcem wykończony.

@Shaki81 np Test Drive 3
Śnieg w ostatniej mapie. Ach ten śnieg na ostatniej mapie ;)

Wolfenstein 3D
https://www.youtube.com/watch?v=EIXAmsDPGAo

Wolf Pack - pamiętam jako opwolf.exe
https://www.youtube.com/watch?v=kUlX6bw60DU

Cycle
https://www.youtube.com/watch?v=0QbCR3b56CI oj palce potrafiły rozboleć przy Mistrzostwach ;)

Stunts
https://www.youtube.com/watch?v=322vyU2lfu0

Red Baron - niestety nie działał z Stacker
https://www.youtube.com/watch?v=BEJJrmG7P5o

Prehistorik
https://www.youtube.com/watch?v=zEDlcsGd5Lo

vbruder   6 #14 04.02.2016 23:35

@sr57be45: Dokładnie, ówczesny system bez wpisu nc.exe w batchowym autostarcie był jak dzisiejszy linuks w niskim init-cie. Bez tego ani rusz.

Autor edytował komentarz.
wonsik   6 #15 05.02.2016 08:52

@vbruder: tak samo na amidze.

macminik   15 #16 05.02.2016 10:37

Digger wygląda jak Bulder Dasch

Berion   13 #17 05.02.2016 18:24

@macminik: Chyba od Helmuta. ;p >> Boulder Dash.

@vbruder: Dzięki Tobie odnalazłem Diggera. W zasadzie to szukałem "Gryzaków" (i wciąż szukam), ruskiego hacka tej gry, ale Kopacz też się kwalifikuje. :)

Autor edytował komentarz.
macminik   15 #18 05.02.2016 22:03

@Berion: za moich czasów mówiło się burdel dasz

Berion   13 #19 05.02.2016 23:36

@macminik: Ja tak mówię do dziś. :)

Darthnorbe   13 #20 06.02.2016 13:05

@arnd (niezalogowany): Hmm grałem właśnie w coś podobnego i tam nie latało się czymś ze skrzydłami w układzie delta?
A co do tematu. Grało się :P Prince, TD ale w wersji 3. sokoban też minimalnie nowszy, oczywiście w lemingi no i dzięki za przypomnienie nazwy tych szachów. Była tam opcja setup board gdzie można było pomieszać w planszy :P.
A co do poszukiwania gier, oprócz tego symulatora lotu szukam też symulatora bitwy na morzu. Opływało się bodajże dość dużą część globu i bach nagle atakowały cię statyki, trzeba było torpedami je zatopić :P

Autor edytował komentarz.
  #21 13.04.2016 22:05

Fajny spis :) W jedną z tych gier nawet grałem na tej stronce http://gierunie.pl/gryonline/gry-policja-%C5%82apie-z%C5%82odzieja/ ja dobrze pamieam to chyba dobry link podałem :)