Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Znaki historii (cz. IV)

– Rozum, a dwadzieścia mega na sekundę to jak to jest szybko?
– To jest, rozumiesz, tak szybko, że: żeby ściągnąć dwudziestomegowy plik, potrzeba ośmiu sekund.

Powyższy żart, będący, parafrazą przecudownych reklam znanej firmy telekomunikacyjnej, jasno zajawia czym postanowiłem się zająć w tym tekście. Tak. postanowiłem wejść na dość grząski grunt, w którym bardziej od moich nieskrępowanych przemyśleń, maja znaczenie uwarunkowania techniczne o niebłahym znaczeniu. Nie zamierzam się zajmować przeliczaniem bajtów na bity - to byłoby kpiną z czytelników. Postanowiłem przeanalizować, czy jest konieczność używania innych jednostek do określania przepustowości łącza niż te najlepiej znane przeciętnym użytkownikom.

Przyjętymi w informatyce jednostkami pamięci (właściwie ilości danych) są wielokrotności bajtów.

I tu mała dygresja: popularność jednostek zmienia się wraz z postępem inaczej niż w przykładach, które w tej serii przywołuje. To znaczy, z racji używania plików i pamięci o coraz większych rozmiarach kolejne, większe jednostki zastępują te mniejsze. I tak megabajt zastąpił kilobajt, następnie pojawił się gigabajt, a jak sądzę niedługo oswoimy się z terabajtem. Tu, wbrew wszechobecnej inercji, zmiany następują bez żadnych znaczących perturbacji. Koniec dygresji, wróćmy do tematu.

Bajt to pewna ilość bitów i, co ciekawe, dawniej nie było sprecyzowane ilu. Ot, takie informatyczne słowo. Ostatecznie unormowała się sytuacja i wygrał bajt ośmiobitowy. I chociaż dzisiaj podzespoły komputerów, jak i same systemy operacyjne są 32- czy 64-bitowe, nadal wszystko opiera się na tej podstawowej jednostce (Tu właśnie wolałbym pominąć szczegóły techniczne, aby się przypadkiem nie skompromitować).

Połączenia sieciowe, a z pewnością – uszczegóławiając – internetowe, są połączeniami szeregowymi. Zatem tutaj podstawową jednostką jest bit, gdyż nie ma znaczenia, jak te dane są „porcjowane” - na szeregi po osiem, szesnaście, a może dwadzieścia jeden (oczko). Przyjęcie za jednostkę przepustowości bita na sekundę i jego wielokrotności, np. Mb/s, jest z technicznego punktu widzenia uzasadnione.

Zastanówmy się jednak nad praktyką. W praktyce wielu ludzi, jak sądzę, nie wie, że przepustowość łącza jest wyrażona w jednostkach innych niż te do których są przyzwyczajeni. Nie trzeba tłumaczyć, że zasługą tego jest podobieństwo skrótów, a nawet nazw samych jednostek. A nawet jeśli o tym wiedzą – nie potrafią określić, co to dokładnie oznacza. Dotyczyć to może zwłaszcza ludzi, którzy z informatyką zetknęli się „za dorosłego życia” i uczyli się jej „na bieżąco”, a to często skutkuje brakiem znajomości podstaw.

W praktyce też, wbrew tym podstawowym uzasadnieniom technicznym, programy podają „szybkość transferu” w bajtach na sekundę (ich wielokrotnościach – KB/s lub MB/s). Oczywiście można wchodzić w szczegóły i zanegować fakt równoznaczności między transferem programu, a przepustowością łącza. Dane „schodząc” do niższych warstw sieciowych nabierają na wadze – dochodzą nagłówki pakietów (ramek), itd. Ja jednak uważam, że podstawowe znaczenie ma tu wygoda użytkownika. Przecież pobieramy pliki o wielkościach podanych w bajtach.

Ostatecznie wcale nie uzasadnienia techniczne mają znaczenie. Usługodawcy internetowi, bo do ich decyzji problem się sprowadza, mogliby wyjść naprzeciw niedoświadczonym klientom i wprowadzić nowy sposób określania przepustowości. Tu jednak rodzi się problem pierwszego ruchu. Wykonanie go przez jedną firmę oznaczałoby konieczność zmierzenia się z brakiem wiedzy klientów, ponieważ zaproponowanie zamiast łącza 2 Mb/s – łącza 256 KB/s wymusza konieczność zwrócenia klientowi uwagi na subtelną różnicę między ofertą tej firmy (w MB/s albo KB/s), a konkurencji (w Mb/s). To wymagałoby zaangażowania środków w sprawę nie dającą firmie żadnej wymiernej korzyści. Właściwie, ze względu na możliwą utratę klientów, byłoby działaniem wbrew swoim interesom.

W przemyśleniach można pójść dalej i zapytać, czy firmy świadomie nie wybrały takiego sposobu prezentacji przepustowości, aby wyglądały atrakcyjniej (np. producenci modemów we wczesnych latach 80-tych). Nie uważam jednak, że faktycznie tym się kierowano. W ramach logicznej ciągłości podawano parametry w jednostkach takich jak od dawna mierzono przepustowość połączeń sieciowych. Wybranie innej jednostki niż ta wynikająca z argumentów technicznych nie miało uzasadnienia. Wtedy realia internetu i ogólnie – sieci były zupełnie inne. Szybkość transferu nie miała znaczenia ze względu na inny sposób użytkowania i inne usługi.
Co innego dzisiaj, prawda?

Właściwie mój (wątpliwy) postulat – oprócz tego, że nierealny – jest spóźniony. Coraz więcej użytkowników dzięki edukacji będzie znało ten problem. Można też zauważyć, że przeliczanie szybkości łącza przy coraz większych szybkościach może tracić na znaczeniu, tzn. istotniejsze będzie kryterium porównawcze – zmiana 5 na 10 Mb/s, albo 20 Mb/s na 1 Gb/s – i ewentualne określenie możliwości, które dają – materiały HD pobierane „w locie” (streaming) i TV HD. Obliczanie dla takich przepustowości czasu pobierania może już nie mieć sensu, bo przeciętne rozmiary plików nie rosną tak szybko.

Nie sądzę, żeby ktokolwiek pozostający „bliżej” świata IT miał jakikolwiek z tym problem, a Ci trzymający się z dala problemu nie znają. Skoro więc istnieją: bajt i bit – możemy z nich obu korzystać.

Na zakończenie

Tym wpisem kończę serią „Znaki historii”. Czas najwyższy, gdyż: Raz – nie chcę zostać autorem jednego tematu. Dwa: nie ukrywam – wcale nie mam głowy pełnej potencjalnych kolejnych tematów (chociaż nie wątpię, że takie by się znalazły).

Nie mam jednak nic przeciwko, żeby ktoś inny „przechwycił” tę tematykę, jeśli ma następne pomysły. Nie zastrzegam sobie nawet żadnych praw do tytułu serii (chociaż sam nie uważam go za specjalnie udany, nie byłem do niego przekonany, kiedy go wybrałem).

Serdecznie dziękuję Redakcji za nagrodzenie mnie za teksty z tej serii. Sprawiliście mi tym podwójną radość. Nagrody – zarówno koszulka vortalu, jak i słusznych rozmiarów pendrive – cieszą. Nie da się jednak ukryć, że sam wybór moich tekstów mile połechtał ego. Zwłaszcza, że w cotygodniowych przeglądach blogów teksty z tej serii nie miały szczęścia się znaleźć. To budziło wątpliwości, czy aby, zatem, tematyka nie jest zbyt „wodnista", a może, zwyczajnie, teksty słabe. Może jednak nie. Dziękuję. 

Komentarze

0 nowych
  #1 08.02.2011 09:53

cyt: "konieczność zmierzenia się z brakiem wiedzy klientów, ponieważ zaproponowanie zamiast łącza 2 Mb/s – łącza 256 MB/s wymusza konieczność zwrócenia klientowi uwagi na subtelną różnicę między ofertą tej firmy (w MB/s), a konkurencji (w Mb/s)."
A ja myslałem że 2Mb/s to nie 256MB/s tylko 256KB/s.
Chyba wkradł sie tutaj jakiś choclik :)
Pozdrawiam

  #2 08.02.2011 11:01

Mnie też sie wkradł ;)
Ma być chochlik zamiast choclik.
Pozdrawiam

pamix   7 #3 08.02.2011 11:41

Nadal duża część społeczeństwa nie rozróżnia jednostki MB/s od Mb/s. Większość z nich nawet nie wie ze istnieją 2 jednostki. W ten sposób zwyczajny uzytkownik przychodzi do domu, podłącza modem (albo robi to ktoś za niego) i myśli że wspomniany wcześniej plik 20 MB pobierze mu się w sekundę przy łączu 20 Mb/s. Póżniej zobaczy prędkość wyswietlaną w przeglądarce 2,5 MB/s i czas, w którym mu sie on pobrał 8 s i jest juz gotowy zareklamować usługę. Bo przecież miało być 20 a nie jakies nedzne 2,5.
Myślę że można byłoby w reklamach pokazywać prędkość w MB/s. Ale oczywiscie "ładniej" wyglada 8 Mb/s niz 1 MB/s. Użytkownik, który juz czuje sie oszukany nie wóci do tego samego operatora, chyba że wszystkim możliwym juz podał czarną polewke. Jakby cała tą "filozofię" wytłumaczyła by pewna firma X w zabawny sposób w reklamie pewnie znalazłaby cała dosyć spora grupa nowych klientów, którzy po raz pierwszy nie czuliby się nabici w butelke aż do momentu gdy ich Internet zwolniłby do np. 6 Mb/s z 8Mb/s. A wszystko przez magiczne słowo "DO".

  #4 08.02.2011 11:43

ponieważ zaproponowanie zamiast łącza 2 Mb/s – łącza 256 MB/s
To raczej by przyciagnelo klientow :)

wampir_   3 #5 08.02.2011 12:48

@Mr_Mischievous_no_log_in
Oczywiście, że chochlik - muszę poprawić.

pamix   7 #6 08.02.2011 13:09

Wsbudziło by podejrzliwość Hakerpawel01

"Dają 100 razy szybszy Internet. To niemożliwe"

  #7 08.02.2011 14:07

A kto mi wytlumaczy dlaczego jednostki w linuxach bardzo czesto sa podawane jako np. MiB albo KiB/s? Nie znam sie, a przyszlo mi do glowy ;]

tomilipin   3 #8 08.02.2011 14:16

Moim zdaniem mowa tu raczej o przepustowości łącza, a nie o transferze. Zwróćcie uwagę, że na umowach z ISP mamy zawsze podane słowo kluczowe "do" - "łącze do 2Mb/s". Żaden ISP nie gwarantuje transferu wynikającego z takiej przepustowości, wręcz odwrotnie - gwarantuje, że nie dostaniemy więcej.
Jeśliby więc zmienić sposób prezentowania prędkości na KB/s, klienci poczuliby się oszukani. Przecież ISP podał 256KB/s a mój plik idzie tylko 90KB/s...
Na chwilę obecną większość klientów pewnie nie zna maksymalnej mocy swojego łącza, szczególnie jeśli dostawca zwiększa przepustowość w określonych godzinach, najczęściej nocnych (np. vectra).

wampir_   3 #9 08.02.2011 15:31

@tomilipin
Nie rozumiem twojej argumentacji.
Po pierwsze przez cały tekst używam sformułowania przepustowość, a o transferze wspominam tylko przy okazji programów, które właśnie ów transfer podają w KB/s lub MB/s.
Po drugie wg Ciebie firmy specjalnie podają w innych jednostkach, żeby klienci nie doliczyli się jak bardzo hasła reklamowe różnią się od rzeczywistości?!

GL1zdA   11 #10 08.02.2011 18:56

"Usługodawcy internetowi, bo do ich decyzji problem się sprowadza, mogliby wyjść naprzeciw niedoświadczonym klientom i wprowadzić nowy sposób określania przepustowości"

Niedoświadczonego klienta nie obchodzi jaka jest przepustowość łącza, tylko jak się to ma do czegoś, z czym jest w stanie to porównać. Zapytaj się kogoś ile to jest 1 Mb/s - 90% odpowie opisowo: 'szybko' albo 'wolno'. Dla klienta jest ważne, że oferowany 1 Mb/s jest szybszy niż jego 512 kb/s. Każda jednostka będzie dobra, byle by pokazać relację.

kamil_w   10 #11 08.02.2011 18:58

Bo w Linuksie jest to podawane tak jak podawane być powinno - w Mebi, a nie Mega itp

http://pl.wikipedia.org/wiki/Megabit

roobal   14 #12 08.02.2011 20:09

@Samson_Miod

Tutaj masz wytłumaczone czym się różnie MB od MiB http://pl.wikipedia.org/wiki/Megabajt :)

Pozdrawiam!

AndrzejG   9 #13 10.02.2011 01:12

Szczerze mówiąc laików nic to nie obchodzi czy podane mają w Megabajtach, Megabitach czy też Mebibitach/Kibibitach na sekundę. Dokładnie tak jak to opisał GL1zdA. Często kiedy rozmawiam z osobami niezbyt zorientowanymi na pytanie o prędkość ich łącza słyszę coś w stylu "2 Giga". Zwykłych ludzi tak na prawdę obchodzi by było jak najszybciej, jak najtaniej, ale przynajmniej tak szybko, żeby youtube się nie przycinało i tyle :)

A czy używać MB lub MiB w systemie to już powinna zostać decyzja użytkownika ale domyślnie w nowej skali. W tej chwili jak bym wypalił do laika, że np. nie zmieści 16 GiB zdjęć na 16 Gigabajtowego pendrive'a, który tak na prawdę ma pojemność 15.02 Gibibajta czyli Gigabajta po staremu, to wybaczcie, ale to ponad moje nerwy tłumaczyć o co w tym chodzi. Poza tym w nowym nazewnictwie jest za dużo "i" i jakoś mi to nie leży :P