Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Zapomniane cuda: polski edytor tekstów TAG

Ponownie w przeszłość

Zanim dostałem swojego pierwszego peceta, lat temu szesnaście, polowałem na książki informatyczne. Uczyłem się z nich "analogowo" obsługi wielu programów, dzięki czemu, gdy udawało mi się dopaść jakiś komputer, wykazywałem biegłość wtedy dość rzadko spotykaną u osobników w wieku jednocyfrowym. Z chomikowania książek został mi nawyk zwracania uwagi na detale (dlatego byłem w raju, oglądając z lupą zrzuty ekranu Komputer ŚWIATa z lat 1999-2002) oraz pokaźny zasób wiedzy o oprogramowaniu dziś już dawno zapomnianym.

Jedną z wielu książek, jakie z uwagą studiowałem, było legendarne "ABC... komputera" (Dec, Konieczny). Jest to tytuł wznawiany i aktualizowany od wielu lat, acz chyba coraz wolniej (znamienne) - nie spotkałem wydania nowszego, niż 2012. Mój egzemplarz pochodził z roku 1995 i składał się z następujących rozdziałów:

  • budowa komputera PC (z adnotacją o nadchodzących wielkich rewolucjach, jak standard ATX i procesor i80586, o nazwie kodowej "Pentium")
  • System MS-DOS 6.22
  • Menedżer plików Norton Commander
  • Środowisko Windows 3.11
  • Microsoft Word 6.0 (w którym to napisano ową książkę)
  • Microsoft Excel 5.0 (z wyszczególnionymi różnicami między wersjami 4 i 5)
  • Arkusz Lotus 1-2-3 (ha!)
  • Edytor tekstów TAG

Z całkiem słusznych powodów, zaraz za spisem treści widniało ostrzeżenie "Drogi czytelniku - jeżeli od momentu wydania tej książki do chwili, w której trzymasz ją w ręce, minęło ponad 10 lat, potraktuj ją nie jako poradnik, lecz jako przewodnik po historii informatyki!". Jest to szalenie trafiona uwaga: rozdział dotyczący budowy komputera opisuje zawiłości różnych typów napędów dyskietek, naświetla różnice cenowe (i obciążenie dla oczu) między monitorami kolorowymi, szarymi i monochromatycznymi (bursztynowe i zielone ^^). Rozdzielczość 1024x768 została nazwana wystarczająco dużą, by konkurować z detalizmem ludzkiego oka, rozpływano się też nad zaletami drukarek igłowych, nęcono trójprzyciskowymi myszami (bez rolki). Opisywane oprogramowanie obecnie wygląda zupełnie inaczej (Windows, Word, Excel) lub w ogóle wymarło: MS-DOS pożegnał się z mainstreamem już dawno (i o wiele za późno), Norton Commander i Lotus 1-2-3 nie są już nikomu potrzebne... ale co to jest ten TAG?

Edytor tekstów made in Poland

Nigdy tego programu wcześniej nie widziałem, nikt wokół mnie go nie używał ani nawet nie miał, nie pisała o nim prasa komputerowa, w sklepach komputerowych również go nie było. Program-widmo. Było mi przykro, że nie udało mi się go nigdzie znaleźć, wskutek selektywnej amnezji rzesz ludzi, a powód był niezwykle poważny. Otóż bardzo spodobało mi się logo - jest fantastyczne! I z tym naprawdę ciężko się kłócić, proszę zobaczyć ;)

Oprawa graficzna zdecydowanie była moją najsilniejszą motywacją, ale program TAG był znacznie ciekawszy i oferował rozwiązania nieznane w innych edytorach tekstu. Zatem po kolei - czym był TAG?

TAG to edytor tekstu, stworzony w Polsce w 1988 roku. Działał w systemie MS-DOS i przez kilka lat, bez cienia przesady, z tego programu korzystała cała skomputeryzowana Polska. Został wyparty niemal w jedną noc przez program Microsoft Word 6.0, przez co uległ ekspresowemu wymarciu - mimo, że Word nie potrafił otwierać plików TAGa.

Jak wyglądała praca z TAGiem? Na początku edytor wita nas obszarem wyboru pliku do edycji, możemy też założyć nowy plik. Obsługiwane są wyłącznie pliki we własnym formacie TAGa, oczywiście binarne. Jest możliwa konwersja czystego tekstu w obie strony, za pomocą dołączonych poleceń, spoza poziomu edytora. O tym za chwilkę. Stworzenie i wybranie nowego pliku aktywuje boczny panel, opisujący rozmiar, datę utworzenia i modyfikacji pliku, ale także czas pracy nad nim oraz wersję. Kolejne edycje zwiększają numer podwersji, numer główny zmienia się gdy... zmodyfikujemy strukturę, czy też hierarchię tekstu.

Tutaj ukazuje się nam pierwsza, unikalna cecha szczególna TAGa: podział na warstwę hierarchii i warstwę edycji. Możemy pisać nasz dokument "jednym cięgiem", oczywiście, ale możemy też skorzystać z warstwy hierarchii do podzielenia naszego tekstu na rozdziały i podrozdziały. Wtedy każdy z nich będziemy mogli edytować oddzielnie, jako podzbiór dokumentu. Takie rozróżnienie formy i treści jest osobliwe - edytory WYSIWYG zazwyczaj traktują bowiem swoją formułę dość dosłownie i pozwalają na redagowanie struktury sekcjami i stylami - na ich podstawie można wygenerować spis treści i indeks.

Z kolei środowiska składu pośredniego, jak LaTeX, wykorzystują dyrektywę include do wstawiania podplików do pliku głównego. Zazwyczaj takie podpliki kryją kolejne rozdziały. Obie te metody są wymienne - zarówno Word obsługuje podpliki, jak i LaTeX - style, trudno jednak spotkać się z mieszanym rozwiązaniem, jakie oferuje nam TAG. Istniały oddzielne narzędzia do edytowania formy, znane jako "outline editors" - dziś jest to pojęcie zupełnie zapomniane, a podejście rozdziału formy i treści zostało zdominowane przez XML i pochodne mu WordProcessingML (polecam wyszukać), OOXML i ODF.

Takie skupienie na formie ma swoje zalety, o czym mogłem się boleśnie przekonać kilka lat temu, podczas pisania prac dyplomowych (inżynier i magister) - wielu moich kolegów miało elementarne problemy z tworzeniem dłuższych tekstów, podziału myśli i prowadzenia konsekwentnego wywodu w tekście naukowo-technicznym. Obecnie nikt tego najwyraźniej nie uczy, a pisać każdy może, ale nie każdy umie. Zwłaszcza, jak w życiu przeczytał 4 książki i 2 foldery reklamowe z LIDLa. Niestety jednak, powód wyszczególnienia warstwy edycji w TAGu jest nieco bardziej prozaiczny i smutny: chodziło o pamięć.

Ponownie chodzi o czasy, które dawno już minęły (całe szczęście), czyli o lata panowania systemu MS-DOS. Ten spartański system pracował w trybie rzeczywistym procesora i posiadał górną granicę obsługiwanej pamięci: 640KB. Kilobajtów, tak jest. Było to idiotyczne ograniczenie frustrujące inżynierów już wtedy, czemu próbowano zaradzić na wiele nieskutecznych i spóźnionych sposobów, takich jak LIM EMS, CEMM, Multitasking DOS, DOS5 (OS/2), czy wreszcie Windows 3.0 i OS/2 3.0 (NT). Stworzonego potworka nie był w stanie zabić nawet jego właściciel i udało mu się to dopiero w 2000 roku.

Granice technologiczne dalej jednak są zbyt podniosłym usprawiedliwieniem - w praktyce chodziło o to, że pamięć jest po prostu droga. W pierwszej połowie lat 90tych w Polsce, rozszerzanie pamięci RAM w domowym komputerze raczej nie znajdowało się na topie listy zakupów. W efekcie Polacy często pracowali na nieziemskim złomie. Optimus przybliżył ludzi do technologii, ale zrobił to niezwykle tanio. Dlatego ładowanie całego pliku do pamięci uchodziło za fanaberię, toteż pracowało się na buforach - zachęcanie do dzielenia tekstu na rozdziały wynikało z obaw, że program "zapcha się" przy większych blokach tekstu. Ale wyjdźmy już z hierarchii tekstu i spróbujmy wreszcie coś napisać! Enter.

To już zdecydowanie bardziej przypomina edytor tekstu - rozejrzyjmy się trochę. Mamy linijki do odstępów i tabulacji, justowanie, czcionki, kroje... Zatem edytor jak edytor, tak? Nie do końca, znowu musimy włączyć myślenie sprzed dwóch dekad. Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego, jak schowek. To zasługa systemu MS-DOS, gdzie tego typu buforowanie wymagałoby programu TSR. Przenoszenie tekstu między rozdziałami i w obrębie jednego segmentu jest proste: służy do tego menu F5: Blok. Z tekstem z pozostałych źródeł też będzie problem, musimy użyć kreatora wstawiania plików tekstowych. Należy tu koniecznie zwrócić uwagę na fakt, że kopiowanie i przenoszenie tekstu uchodzi za fundamentalną funkcjonalnosć, bez krótej nie wyobrażamy sobie dziś pracy. Zdecydowanie wygrywa tu zatem Word 6.0 i jego obsługa Schowka (oraz OLE).

A jak czcionki? Również słabo: mamy podział na czcionki i kroje, ale jesteśmy ograniczeni do ubogiego zestawu oferowanego przez TAGa.

Wraz z edytorem dostarczony jest edytor czcionek, ponownie niespotykana rzadkość (ktoś się kiedyś zastanawiał, jak w ogóle tworzy się czcionki?). Edytor TAGER, czyli wspomniany edytor czcionek, ukazuje kolejny poważny problem z fontami TAGa: są rastrowe. Czyli powiększanie odpada, bo zacznie robić się kanciato. Brzmi to niewątpliwie zniechęcająco, ale w istocie obsługa fontów przez TAGa jest po prostu genialna - jak na swoje czasy. Czcionki (w formacie binarnym H&E) zawierają opis dla ekranu i dla drukarki, co pozwala osiągnąć wyższą rozdzielczość wydruku. Przede wszystkim jednak, rozwiązano kolejny, zupełnie nam obecnie nieznany problem - kodowanie znaków! Dziś bowiem wszyscy używamy Unicode i ewentualnie będzie nam brakować jakichś egzotycznych znaczków. Wystarczy jednak cofnąć się o kilka lat i oto wróci do nas legendarny problem kodowania, czyli utraty polskich znaków, które zastępują tak zwane "krzaki": był to efekt błędnego kodowania znaków w systemach "wiele bajtów na jeden znak". TAG musiał się zmierzyć ze starszą wersją tego problemu, czyli ze "stronami kodowymi" z czasów jednego bajtu na jeden znak. Wyjaśnienie tutaj. Takie to bowiem nasze nieszczęście, że zanim polskie literki doczekały się standardowej strony kodowej numer 852, dzielni Polacy stworzyli własne kodowania znaków, jak np. Mazovia.
Dokumenty tworzone przy pomocy odmiennych kodowań zastępowały polskie znaki innymi symbolami, co sprawiało, że należało pilnować, jakiego kodowania używał autor. Wiele lat zajęło zniwelowanie tego problemu, ale zdecydowanie pomógł tutaj Windows. TAG wyprzedził czasy Windowsów, tworząc własne tablice konwersji ASCII-TAG. Trudny do docenienia geniusz techniczny autorów, zapomniany wraz z rozwojem rozwiązań mniej bolesnych od poprawiania DOSa. Podobnie genialnym pomysłem jest też dostarczanie własnych sterowników ekranu, aby uruchomienie TAGa było możliwe nie tylko na monitorach VGA, ale także EGA, CGA i Hercules. Tego problemu nie trzeba było rozwiązywać, gdy używało się Windowsów...

Jakie jeszcze niespodzianki kryje TAG? Poza naturalnymi w pozostałych polskojęzycznych edytorach korektą pisowni i zbiorem synonimów, TAG oferował coś jeszcze - coś nieobecnego nigdzie indziej: pomoc językową. Podręczną ściągawkę z reguł poprawnej polszczyzny, zawierającą informacje o interpunkcji, łącznikach, pisowni "razem-osobno", możliwą do wywołania w każdym momencie pisania tekstu.

Ciekawy dodatek, brakujący w Wordzie. Jest to kolejne rozwiązanie właściwe dla swoich czasów, a dziś kompletnie zbędne - internetowe zasoby Słownika PWN są na wyciągnięcie ręki, w dodatku są aktualizowane (a język wszak ewoluuje). Wbudowana w edytor ściąga nie jest obecnie żadnym szczególnym walorem, dziś od tych programów wymagamy znacznie więcej...

Renowacja staroci

Gdy po kilku latach wreszcie znalazłem w internecie instalkę TAGa (w wersji 3.12, z polskiej sceny abandonware), natychmiast rozebrałem ją na czynniki pierwsze, z planem przeniesienia jego funkcjonalności w obecne czasy. TAG był przecież doskonałym programem, korzystała z niego cała Polska! Niestety, TAG był "dobry" tylko w określonym kontekście - nie ma programów dobrych bezwzględnie. TAG rozwiązywał problemy właściwe dla swoich czasów, później jednak każdy z owych problemów stał się nieaktualny. Ponadto, wszystkie funkcje TAGa są obecnie realizowane lepiej przez każdy popularny procesor tekstu. GUI jest na dzisiejsze normy naprawdę toporne. Binarny format TAGa jest koszmarny, ale oczywisty.
W dodatku powstały odpowiednie konwertery, dołączone zresztą do samego TAGa. Mimo, że TAG był urzekającym produktem, szczególnie z mojego punktu widzenia, przez wzgląd na dzieciństwo, dziś niewiele z niego pożytku. Nie ma po co go forkować ani robić remake'ów. Do ocalenia pozostaje tylko logo... i czcionki.

Właśnie, czcionki! Wtedy przyszedł mi do głowy zaiste szatański pomysł: wydobyć czcionki z TAGa i przerobić je na format zgodny z Windows, by móc pisać dokumenty wyglądające, jak osiedlowe gazetki z 1992 roku. Byłoby to źródło wielu punktów techno-hipster-lansu. Postanowiłem zatem zanurkować w format pliku czcionki TAGa. Niestety, poniosłem klęskę - nie należę do osób, które umieją czytać pliki binarne (acz mam takich kolegów - potrafią pisać konwertery nieudokumentowanych formatów drogiego, specjalistycznego softu), nie udało mi się zrozumieć, jak TAGER tworzy i modyfikuje te pliki. Potrzebowałem innego podejścia. Postanowiłem zmusić TAGa do wydrukowania wszystkich czcionek do pliku PNG. Wtedy miałbym format, z którym da się pracować, a co dalej - wymyśliłbym później. Jednak TAG powstał w czasach sprzed drukarek USB i wirtualnych print-to-PDFów. Konieczna była emulacja portu równoległego w DOSBoksie. Pogrzebałem w konfiguracji dosbox.conf i okazało się, że porty szeregowe i owszem, ale równoległych DOSBox nie obsługuje. To było zaskoczenie - ale najpopularniejszy emulator DOSa nie ma obsługi dla drukowania. Zatem znowu do Google'a.

Nie ja jeden miałem dziwne pomysły, więc na temat braku obsługi LPT można było sporo przeczytać. Udało mi się odnaleźć fork DOSBoksa, o przebojowej nazwie teawoong/ykhwong/yootaewo. Obsługiwał on emulację portu LPT i jako wyjście można było wyprowadzić nawet prawdziwą drukarkę! Mnie interesował eksport wydruku do PNG. Tak wygląda efekt:

Teraz czas na ciąg dalszy: zmapować otrzymany plik PNG i przerobić go na plik ASCII zawierający zera i jedynki - zero dla białej kartki, jedynka dla czarnego piksela na kartce. W tym celu posłużyłem się skryptem perla swojego autorstwa oraz biblioteką GD. Tak stworzony plik ASCII wykorzystałem jako input dla programu mkwinfont autorstwa Simona Tathama - konwertuje on plik ASCII do pliku FON, czyli pliku rastrowej czcionki Windows. Z takich plików korzystają okienka DOS oraz środowisko Windows sprzed wersji 3.1. Pliki FON są obsługiwane w Windows do dziś, ale niestety program Word wymaga, by czcionka była w formacie wektorowym: OpenType lub TrueType. Zatem to dalej nie koniec mojej zabawy.

Konwersja między formatem FON i TTF jest możliwa za pomocą programu FontForge. Fenomenalną funkcją tego narzędzia jest możliwość oskryptowania go. To przydatne, zważywszy, że nie chciałem ręcznie edytować wszystkich czcionek TAGa. Szybki skrypt fontforge, wykorzystujący funkcje wektoryzacji AutoTrace() oraz zapisu do TrueType Generate($1:r + ".ttf") pozwolił automatycznie kazać mu wypluć pliki TTF, gdy nakarmi się go plikami FON. Dokonałem kilku ręcznych poprawek, przyznaję, ale w efekcie końcowym otrzymałem czcionkę, której mogę użyć w Wordzie. Praca w toku, będzie potrzebne jeszcze kilka mniejszych zmian, ale jak najbardziej możliwe jest wykorzystanie tak otrzymanych fontów:

Nazwa TAG jest zarejestrowanym znakiem towarowym, więc wygenerowane czcionki nazwałem "GutenTAG". Jeżeli ktoś jest zainteresowany - umieściłem fonta w bibliotece Open Font Library . Gdy będę miał chwilę, wrzucę pozostałych przedstawicieli rodziny :) Jeżeli zaś kogoś interesują szczegóły procesu generowania tych czcionek z TAGa, można się zapoznać ze stworzonym przeze mnie narzędziem .

We need to go deeper...

Nie wspomniałem jednak o jeszcze jednej kwestii: samych nośników instalacyjnych. Otóż przez lata spotkałem wiele wersji TAGa, z serwerów FTP i sceny abandonware: 2.02, 2.04, 2.07; plik README TAGa wspomina o wielu innych wersjach, począwszy od 2.11. Najstarszą znaną wersją (obecnie unobtainium ;) ) jest wersja 1.21 - sprzedawana w 1988 roku. Ostatnią wersją TAGa jest numerek 3.16, jak podaje Wikipedia. I długo nie wiedziałem, skąd w ogóle ten numer wersji, wszak ostatnim TAGiem, jakiego można znaleźć jest 3.12. Prób upolowania ostatniego TAGa zaniechałem kilka lat temu, aż tu niedawno w serwisie OLX ktoś zaoferował na sprzedaż właśnie ostatnią wersję 3.16 - którą natychmiast zakupiłem! Przyszła do mnie po dwóch dniach, komplet oldschoolowego pudełka, z kartą rejestracyjną, licencją, papierowym podręcznikiem i kompletem trzech dyskietek. Oto one:

Uruchamianie 16-bitowego kodu na Windows Server 2012 R2 Datacenter raczej nie wchodzi w grę, więc postanowiłem zacząć nie od prób uruchamiania, a od zrobienia obrazów IMG dysków instalacyjnych. Bez programu dd trzeba się wspomagać różnymi protezami, na przykład antycznym programem RawWriteWin - początkowo nie wykrył on nawet kontrolera FDD, ale szczęśliwie pomogło uruchomienie jako administrator. Uruchomiłem zrzucanie surowych obrazów dyskietek... i zaczęło się robić naprawdę ciekawie :)

Otóż nagle oburzył się Windows Defender (!), informując mnie jednocześnie, że na dysku nr 2 znajduje się wirus, o wdzięcznej nazwie DOS/Stoned_Spirit. Niekoniecznie przejąłem się dyskietkowym wirusem, więc postanowiłem zobaczyć, co też takiego ciekawego na tej dyskietce siedzi - zachowałem więc obraz surowy oraz jego wersję po "leczeniu" ze strony Defendera. Nie sądziłem, że dostąpię dzięki temu "nerdvany" - odkrycia były interesujące. Na swój sposób.

Przede wszystkim dość zabawna jest skuteczność Defendera w wykrywaniu wirusów MS-DOS, zwłaszcza na 64-bitowym systemie. W dodatku zagrożenie otrzymało etykietkę "Severe"... Ale co on tak naprawdę wykrył? Co to w ogóle jest "Stoned" albo "Spirit"? Wizyta w bibliotece F-Secure zdradza, że jest to dość podstępny wirus, infekujący bootloader. Dobrą wiadomością jest to, że poza tym jest w zasadzie nieszkodliwy - tylko się replikuje. Kategoria "Stoned", wskazująca na pokrewieństwo z legendarnym Michelangelo to jednak nieco mylący trop. Cechą szczególną Spirita ma być umieszczenie na dysku ciągu "SPIRIT (c) MW" - w istocie coś takiego znajdowało się na drugim dysku.

Jak poradził sobie z tym Defender? Cóż, wyciął bootloader i zastąpił domyślnym MBR dyskietki MS-DOS 5.0. Nie sądziłem, że to potrafi. Rozwiązanie to jest proste i skuteczne, ale faktem jest, że Dysk 2 na pewno nie jest już "oryginalny" - został zmodyfikowany przez Spirita. Zresztą wystarczy porównać obrazy - nagłówki Dysku 1 i Dysku 3 są identyczne (różnią się numerem seryjnym), natomiast Dysk 2 ma w nagłówku.... Ha. A tu nowa niespodzianka.

...and deeper

Zapewne mało kto w ogóle zwraca uwagę na tak niesamowicie marginalne detale - lecz mimo to przyjrzyjmy się nagłówkowi obrazu Dysku 1 i 3, czyli pierwszym 10ciu bajtom. Zawierąją one unikatowy (no, unikalny - wszak to tylko 72057594037927936 kombinacji ;) ) ciąg oraz sygnaturę "IHC". Te pierwsze 10 bajtów to identyfikator dostawcy, zazwyczaj jest to "MSDOS5.0", a więc tak, jak na dysku 2... A dlaczego na pozostałych mamy IHC? Odpowiedzią jest mechanizm znany jako "koszmar kolekcjonera". Otóz Windows 95 znakował wszystkie dyskietki (!) nadpisując ich identyfikator ciągiem "CHIcago" + Volume Tracker. Stąd ciąg bajtów + IHC. Dzięki temu, każda niezabezpieczona przed zapisem dyskietka, odczytana w Windows 95 od razu przestawała być "oryginalna" - nie zawierała już danych identycznych z tymi od dostawcy, bo system zastępował je bezużyteczną etykietką.

Co to oznacza w tym przypadku? Otóż albo TAG 3.16 został nagrany na komputerze z Windows 95, albo... mój zestaw zapakowanych dyskietek wcale nie jest oryginalny! Jeżeli prawdą jest opcja pierwsza, wnioski są jeszcze ciekawsze - oznacza to bowiem, że dyski z TAGiem fabrycznie zawierały wirusa :)

To jednak dalej nie koniec - postanowiłem sprawdzić obrazy dysków TAGa 3.12 (nigdy nie miałem oryginalnych dyskietek tej wersji) i porównać je z powyższym "znaleziskiem". Byłem dość mocno zdziwiony, gdy okazało się, że... Dyski 1 i 3 mają sygnaturę IHC. TAG 3.12 powstał pół roku przed premierą Windows 95. Dysk 2 natomiast... miał identyfikator MSDOS5.0. Brzytwa Occhama? Dysk 1 i 3 były niezabezpieczone podczas wduszania ich do komputera z Windows 95, lata po premierze, a Dysk 2 nie był. Wersja spiskowa? Dysk 2 TAGa w wersji 3.xx powstawał w firmie InfoService na innym komputerze, niż pozostałe... i komputer ten był zarażony Spiritem :) Ponieważ jednak był niegroźny, pozostało to niezauważone, podczas wszystkich wydań. A obraz wersji 3.12 został oczyszczony antywirusem, zupełnie, jak ten mój. Ta urokliwa hipoteza ma jednak pewną lukę - Spirit powstał dopiero około marca 1996. Niemniej jednak, przeprowadzone dochodzenie uznałem za całkiem interesujące. No i dalej nie wiem, jak na fabrycznym dysku mógł wylądować Spirit...

Z innych pseudociekawostek: wariantem wirusa Stoned jest Angelina. String na końcu kodu: "Greetings for ANGELINA !!!/by Garfield/Zielona Gora". To starszy kolega Spirita - listopad 1994. Za F-Secure: "In October 1995 it was found on new Seagate 5850 (850 MB) IDE hard disks." :D

Podsumowanie

Jak mawiał mój nauczyciel WF-u (nie lubiłem człowieka, bardziej, niż samego WF-u) "najważniejszy jest uśmiech dziecka"! Spełniłem zatem swoje dziecięce plany i dopadłem TAGa! Jak widać, miałem z nim trochę zabawy. Polecam zapoznać się tym produktem, to niezwykle interesujący element naszej rodzimej historii techniki. Poza niniejszym tekstem sugeruję również YouTube. Na koniec warto także dodać, że w przygotowaniu był też TAG dla Windows, ale ekspansja Worda była znacznie szybsza, niż rozwój tego projektu - swoją drogą, ciekawe, jak wyglądał... Podjęto zatem próby walki z Microsoftem, ale bez sukcesu. Zaznaczam jednak, że w porównaniu z TAGiem, Word 6.0 był po prostu lepszym produktem - nie był to efekt monopolistycznych zagrywek giganta. A panów autorów można odnaleźć na LinkedInie - niewątpliwie stworzenie najważniejszego polskiego edytora tekstów znacząco pomogło im w późniejszej karierze :)

Cheers!

Addendum

Jak zwracają uwagę szanowni komentatorzy, istniał produkt o nazwie MiniTAG - był poważnie okrojoną wersją TAGa, ale dostarczał łatwy w użyciu i prosty edytor dla MS-DOS. Bardzo mało się można dziś dowiedzieć o MiniTAG-u, źródła to głównie wspominki z Usenetu, dotyczące (najwyraźniej jedynej) wersji 1.01. Wiemy następujące rzeczy:
  • był Shareware'owy (30 dni)
  • kosztował 10 PLN
  • miał kartę rejestracyjną :)
  • istnieją co najmniej dwie binarki wersji 1.01, różnią się etykietą "SHAREWARE"
  • był rozpowszechniany z pismem "CD Magazyn" (powodzenia)
A teraz, wyłącznie tutaj, jedyny screen programu MiniTAG w całych internetach:
 

oprogramowanie hobby inne

Komentarze

0 nowych
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #1 25.02.2015 07:42

Dzięki za wpis :) Wyobraź sobie, że moja żona jeszcze w roku 2008 używała TAG-a w pewnej państwowej instytucji :D

GBM MODERATOR BLOGA  19 #2 25.02.2015 08:11

Kawał dobrej historii tutaj opisałeś, a o samym TAG-u nie słyszałem. Jednakże warto wiedzieć, że coś takiego istniało :-)

Btw. też uzbierało mi się kilka cennych książek, opisujących (dzisiaj już antyczne) aspekty informatyki z chociażby lat 90-tych.

xywa11   9 #3 25.02.2015 08:19

Bardzo fajny tekst. Ja oczywiscie takiego edytora nie pamietam, ale z "opowiadan starszych userów tego edytora slyszalem, ze strasznie na niego narzekali :P.

macminik   15 #4 25.02.2015 08:22

@xywa11: U mnie w liceum (rok 1992) był na dwóch komputerach 386 chyba, a obok pełno Macintoshy Classic w Wordem. TAG wyglądał jak zabytek średniowiecza już...

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #5 25.02.2015 08:29

Ile ja się naklnąłem pisząc w TAG-u :) Spełniał swoją rolę i dla nas kiedyś był pierwszym edytorem, w którym pisaliśmy pierwsze dokumenty. Co prawda problem był jeszcze jeden, bowiem w tamtym czasach mało kto miał drukarkę ale jaki był lans :D Mało kto ówcześnie dostarczał pisma napisane na komputerze .

zposp   4 #6 25.02.2015 08:50

Ja z TAG-iem miałem tylko do czynienia na lekcjach informatyki w "podstawówce". Dawne dzieje.

  #7 25.02.2015 08:52

TAGa pamiętam (uruchamianego na 386SX) z biura , w którym pracował mój ojciec. Pod Windowsem wylądował wcześniej polski QR-Tekst.

kaisuj   10 #8 25.02.2015 08:53

Ja z początku lat 90-tych pamiętam inne 2 edytory: ChiWriter'a oraz WordPerfecta. Oba zostały wymiecione przez Worda. WordPerfect nadal istnieje i został wykupiony parę lat temu przez Corela, ale obecnie mało kto go używa (przynajmniej w Polsce). TAG obił mi się o uszy, ale nigdy z niego nie korzystałem.

Wirusy na firmowych nośnikach wcale nie są szczególnie rzadkim zjawiskiem. Kiedyś dostałem płytkę z Comarchu z Optimą, która zawierała wirusa. Comarch odpisał mi, żeby się nie przejmować, bo wirus jest nie groźny. Oni się w każdym razie tym faktem w ogóle nie przejęli. Płytka za to przydała się do testowania antywirusów. Można było na niej sprawdzić ich zachowanie i zdolności do wykrywania tego nie groźnego wirusa.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #9 25.02.2015 09:02

Rok 92 - pierwsze zajęcia na komputerach 386, oczywiście na Dosie i bez twardego dysku pierwszy program - żółwik (logo) i oczywiście TAG :)

gowain   18 #10 25.02.2015 09:34

Ha, TAG! Pamiętam i korzystałem. Sławny plik belfer.tag z samouczkiem - szmat czasu.

Rosward   9 #11 25.02.2015 09:37

Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale TAG był chyba jedynym podówczas edytorem, który miał wbudowaną klawiaturę maszynistki i był przez to bardzo lubiany przez panie z hali maszyn (tak to się jeszcze wtedy nazywało). Alternatywą był tylko WordPerfect z przemapowaną klawiaturą.
Ile przekleństw fruwało wtedy pod adresem tych, którzy zmusili użytkowników do przestawienia się na tzw. klawiaturę programisty. Był to olbrzymi problem, bo cała rzesza maszynistek (i nie tylko) pisała metodą bezwzrokową i brak klawiatury odpowiadającej Polskiej Normie, czyli takiej, w jaką były wyposażone miliony maszyn do pisania nieprawdopodobnie spowalniał przepisywanie tekstów. Problem zwiększało to, że polskie znaki można było wprowadzać tylko za pomocą prawego alta, co utrudniało pisanie ó, ł i ń, a trzeba było jeszcze radzić sobie z przestawionymi miejscami y i z. Koszmar.
No, ale cóż - informatycy wiedzieli lepiej, a nikt nie miał takiej siły przebicia, żeby wymusić respektowanie PN.

Autor edytował komentarz.
wojski   7 #12 25.02.2015 09:39

Widzę pretendenta do wpisu blogowego miesiąca. Ja swoją przygodę z edytorami tekstu zaczynałem właśnie od TAGa, potem był LaTeX, którego używam do dziś równolegle z MS Word. A pomysł z udostępnieniem czcionki kapitalny!

zyrol81   9 #13 25.02.2015 09:42

O proszę, nie wiedziałem, że jest to polski produkt. Kawał czasu temu (na przełomie wieków) uzywałem TAGa dosyc często i dużo. Zapamiętałem go jednak jakoś inaczej. Przypominał on raczej coś takiego:
http://www.grush.one.pl/gazety/teksty/uklan.5.88/tag.jpg
Jednak w moim przypadku menu było zielone na czarnym tle. Z tego co pamiętam kolorystykę zmieniało się którymś klawiszem funkcyjnym. Program jak najbardziej dosowy, ale lepszego na tamte czasy nie było. Spoko tekstów w nim napisałem. Ale zabawa i pisanie bez myszki było genialne. Szybko i wszystko co na tamte czasy człowiek potrzebował do pisania. Teraz mamy przyrost formy nad treścią - rozbudowane programy biurowe z miliardami funkcji tyko po to aby napisać prosty tekst z którym nawet TAG by sobie dzisiaj poradził. No, ale ludzie muszą mieć 100 tyś funkcji choć używają tylko wielkości czcionki i pogrubienia.

Rosward   9 #14 25.02.2015 09:47

@kaisuj: Osobiście bardzo lubiłem WordPerfecta 5.1 for DOS. Do tego stopnia, że nawet na moich Macintoshach (SE/30 a potem IIfx) używałem wersji 1.0.3. W tamtych czasach popełniłem kilka sporych objętościowo (rzędu 250-300 tys. znaków) publikacji i bardzo dobrze pracowało mi się na tym charakterystycznym niebieskim ekranie z jasnoszarą czcionką - prawdziwy balsam dla oczu.
A co do Windowsowego WordPerfecta, to został totalnie spaprany przez Corela. Zresztą to specjalność Corela: czego się nie dotkną, to schrzanią - ot, choćby taka Ventura czy też WinDVD.

Autor edytował komentarz.
Cenobith   3 #15 25.02.2015 09:59

TAG był odpowiedzialny za robienie okładek kopiowanych przeze mnie kaset.

Berion   13 #16 25.02.2015 11:07

Skąd założenie, że zło było faktycznie wgrane w firmie InfoService skoro nigdy nie miałeś oryginalnych nośników, ani tym bardziej nie jesteś ani pewien tych zakupionych, ani tym bardziej kto i jak ich używał? Tym bardziej, że to program DOSowy, więc nie musiał być kopiowany na Win95 (sądząc po screenach DOSowy, za leniwy byłem odszukać którejś wersji).

Lubię cyfrową archeologię, nie wiem jaki był Twój cel poza sentymentalnym, ale jeśli archiwizacyjny to zabrałeś się za to od złej strony. Pierwsze co trzeba zrobić to zaopatrzyć się w blocker, a drugie przeanalizować ewentualne zabezpieczenie nośnika i dobrać metodę dumpowania i odpowiedni ku temu format. To tak na przyszłość, żeby nie niszczyć materiałów. :P

wielkipiec   12 #17 25.02.2015 11:16

@Berion - to nie założenie, daleko temu do założenia. I musiał być, kiedyś - nie koniecznie fabrycznie - używany na Windows 95, stąd sygnatura IHC. Więc nic nie zakładałem - napisałem to bardzo wyraźnie, żeby uniknąć takich właśnie podejrzeń :D

Dyski były zabezpieczone przed zapisem (to raczej oczywiste ;) ), format IMG jest zdecydowanie wystarczający, to standardowo sformatowane dyskietki. Więc nie ma mowy o żadnym "niszczeniu materiałów". Level wyższej od tego, co zrobiłem jest już tylko KryoFlux ^^

marqs37   10 #18 25.02.2015 12:15

Genialny tekst, który lekko się czytało. Fajnie jest się dowiedzieć czegoś o historii, szczególnie, że jest to historia polskiego programu. Co zaskakujące niemal równie dużo informacji o historii dowiedziałem się z komentarzy pod wpisem. Dobra robota.

miljur   1 #19 25.02.2015 12:33

W 1995 roku w wieku 40 lat pisałem pracę magisterską na studiach zaocznych UMK w Toruniu. Właśnie w TAG-u. Jak się człowiek cieszył, gdy promotor dokonał poprawek i można było je natychmiast nanieść i wydrukować. Mam wersję elektroniczną tej pracy do dzisiaj. Skopiowana jest na dyskietkę tzw. "miękką" 5 1/4 cala. Po tylu latach nie wiadomo co na niej jeszcze zostało. No i trzeba byłoby znaleźć do skopiowania na inny nośnik komputer z taką stacją dysków. Na tamte czasy bardzo dobry edytor tekstu.

jrd   3 #20 25.02.2015 12:50

[...]Został wyparty niemal w jedną noc przez program Microsoft Word 6.0, przez co uległ ekspresowemu wymarciu - mimo, że Word nie potrafił otwierać plików TAGa[...]..

@wielkipiec
Uwaga do ww akapitu...
Niezupełnie, Word w wersji 6.0a pl potrafił otwierać te pliki, była to chyba ostatnia wersja która miała konwerter do plików TAG.
Wiem, że to działa, bo jeszcze nie tak dawno, parę lat temu zrobiłem komuś konwersję plików, z TAG-a do Worda, a miał ich >1000, więc ręcznie mi się tego nie chciało robić, zapisując np pliki w TAG-u w wersji ascii. Użyłem właśnie do tego ww. starej wersji Worda, pisząc makro, które otwierało po kolei wszystkie pliki *.tag w danym katalogu i zapisywało plik w wersji doc.

Autor edytował komentarz.
Azi   10 #21 25.02.2015 13:42

@Shaki81: My mieliśmy już na sali 286 z HDD 20MB, sieć była dopiero w zamyśle :)
Ale myszki przy komputerze nie uświadczyłeś, do obsługi DOS-a nie była potrzebna :D No i magiczne (obowiązkowe!) polecenie w AUTOEXEC.BAT: c:\NC\nc.exe :) Echh, to były czasy...

Kpc21   9 #22 25.02.2015 14:22

Ja w swoim czasie - i kilkuletnim wieku - czytywałem często "ABC Komputera - ćwiczenia" z 2000 roku. Mam tę książkę do tej pory. Autorów wydawca nie podał, natomiast zawartość to:
1. Windows 95/98
2. Microsoft Word (na przykładzie wersji 95)
3. Microsoft Excel
4. Internet (screenshot z Netscape Navigatora, a jako wyszukiwarka polecana AltaVista, a Wirtualna Polska działa jeszcze pod adresem wp.cnt.pl; o Google nie wspominają w ogóle; w zasadach bezpieczeństwa zalecane jest natomiast... całkowite wyłączenie JavaScriptu w przeglądarce)
5. Microsoft PowerPoint
6. Bazy danych (ćwiczenia są ogólne, nie odnoszą się do żadnego konkretnego programu)
7. Pełne przetwarzanie danych (czyli ćwiczenia w których trzeba wykorzystać np. zarówno edytor tekstu, jak i arkusz kalkulacyjny)
8. DOS (co ciekawe, katalogi, czyli według Windowsowej terminologii foldery, nazywane są w tej książce "kartotekami")
9 Norton Commander
10. Windows 3.1 (na początku przypominają, że praca w Windows wymaga posiadania myszki!)

A w promocji można było wygrać komputer firmy Optimus. Reklama tej firmy wspomina, o wprowadzeniu w komputerach nowych rozwiązań takich jak:
- karta grafiki na AGP z 8 MB SDRAM
- karta dźwiękowa Sound Blaster PCI64
- procesor Intel Celeron 333 lub 366 MHz, płyta główna pozwala na rozbudowę do Pentium III (swoją drogą, dość ciekawe procesory - umieszczane nie w podstawce, a w slocie, to był Slot 1, a w mniej więcej tym samym czasie AMD wprowadziło Slot A)

Jeden z komputerów z oferty miał wyposażenie takie jak:
- Celeron 300 MHz
- 32 MB RAM-u (SDRAM)
- CD-ROM 36x
dysk twardy 3,2 MB

Natomiast najwyższy model:
- Pentium II 350 MHz
- 64 MB SDRAM
- modem wewnętrzny 56k
- DVD-ROM z programową dekompresją MPEG2
- dysk twardy 4,3 GB
- obudowa ATX

Inna książka, już grubsza, to były "Elementy informatyki" (podręcznik szkolny dla szkół średnich) Mirosława Sławika i Aleksandra Bremera. Materiału było na pewno więcej, niż obecnie w programie nauczania.

Jeśli chodzi o treść, wyglądało to tak:
1. Podstawowe wiadomości o komputerach klasy IBM PC
2. Elementy systemu operacyjnego (jako przykłady innych systemów operacyjnych podano: Windows NT - bo książka była oparta zasadniczo o Windows 98, OS/2 Warp, Linux z komentarzem: "Czas pokaże, czy Linux jest w stanie zagrozić potędze systemu Windows" oraz BeOS)
3. Programy wspomagające pracę z komputerem (w tym Norton Commander - ale w wersji dla Windows, WinRAR, Mks_Vir)
4. Elementy edytora tekstu (na przykładzie Worda 97, ale jako inne popularne, podane są: WordPerfect Corela i Word Pro Lotusa)
5. Elementy arkusza kalkulacyjnego (na przykładzie Excela 97, jako inne popularne podane są: Quattro Pro Corela i 1-2-3 Lotusa)
6. Elementy baz danych (na przykładzie Accessa 97)
7. Przegląd popularnych programów użytkowych (grafika komputerowa, DTP, CAD, programy do prezentacji, do zarządzania informacją - tzn. np. MS Outlook, multimedialne)
8. Sieci komputerowe (jako podstawowe protokoły poza TCP/IP wymienione jeszcze NetBEUI i IPX/SPX)
9. Elementy sieci Internet (jako usługi internetowe wymienione są: poczta elektroniczna, Usenet, WWW, FTP, Telnet, IRC, chatroomy, ICQ i MS NetMeeting; WWW opisane jest na przykładzie Internet Explorera 5, a WP działa już pod adresem http://www.wp.pl, natomiast o Google nadal nie ma wzmianki - tu polecają polskiego Infoseeka)
10. Elementy programowania (RAD w VisualBasicu)

I jeszcze "Zadania i problemy z elementów informatyki" Włodzimierza Dąbrowskiego z 1996 roku:
1. Pojęcia podstawowe
2. Podstawy budowy i użytkowania komputera
3. System operacyjny (częściowo ogólnie, część pytań z DOS-a)
4. Norton Commander (DOS-owy)
5. Bezpieczeństwo danych, wirusy komputerowe (a także archiwizacja - polecenie ARJ w DOS-ie)
6. Środowisko Windows (na przykładzie wersji 3.x)
7. Edytor tekstów (na przykładzie Write - czyli odpowiednika WordPada z Windowsa 3.x)
8. Edytor TAG (!)
9. Bazy danych (na przykładzie niejakiego programu Kartoteka)
10. Programy edukacyjne
11. Rozwiązywanie zadań matematycznych z wykorzystaniem komputera (program Derive - z Windowsowej wersji zdarzyło mi się korzystać na studiach w ubiegłym roku)

  #23 25.02.2015 14:25

Mała nieścisłość, że Word nie potrafił otwierać plików TAG - Word 2 potrafił!

adamserce   6 #24 25.02.2015 15:25

Ja również zaczynałem edycję tekstów od TAD-a na pierwszym swoim PC-cie IBM 286. Tworzyłem w nim pierwsze urzędowe pisma. Potem przerzuciłem się na Worda 6 a następnie długo bawiłem się Page Maker-em bodajże 5-ką. Ach wspomnienia. Fajny artykuł. Pozdrawiam.

duffee   11 #25 25.02.2015 20:24

Pamiętam tag-a

tu mozna pobrac http://www.stareprogramy.kgb.pl/3.htm

necavi   6 #26 25.02.2015 22:43

Widzę, że teksty o archeologii komputerowej nie tylko mnie przypadły do gustu. Następny w kolejce czeka TIG?

wielkipiec   12 #27 25.02.2015 22:46

Następny w kolejce jest zupełnie inny temat, ale też z naszego rodzimego podwórka ;)

Fanboj O   6 #28 25.02.2015 23:21

O prehistorii PC wielu pisać próbuje.
Pisać ciekawie, niewielu wychodzi.
Wielki szacunek dla wielkipiec.

ankruz   5 #29 25.02.2015 23:35

Bardzo ciekawy wpis. TAG powstał jako tańsza konkurencja dla PL Tekstu firmy Computer Studio Kajkowscy (http://www.grush.one.pl/?issue=komputer.6.87&article=pltekst). Oryginalnego TAG-a można było nabyć w Warszawie w księgarni informatycznej na Mokotowskiej. U mnie poległ jak kupiłem bundle'a WinWord 2/Excel (WinWord to oczywiście Word dla Windows :-), wcześniejsze wersje były dla MS/PC-DOS). Jeśli chodzi o polską archeologię komputerową, to może ktoś opisze QR-Tekst - inny polski edytor tekstu, który został zmieciony przez Worda...

Autor edytował komentarz.
Miszkurka2000   15 #30 25.02.2015 23:44

Bardzo ciekawy wpis. Dobrze się czyta. Spodobał mi się wątek archeologiczno-detektywistyczny.

  #31 25.02.2015 23:45

@Berion: jaki blocker :) ty chyba w życiu dyskietki nie widziałeś ... te małe prostokąciki u dołu dyskietki to właśnie Twój bloker :)

  #32 25.02.2015 23:54

@@ankruz - Świat Owoców był jednym z moich źródeł. To zdumiewająca strona, słowo "remarkable" tutaj pasuje :)

wielkipiec   12 #33 25.02.2015 23:56

@ankruz - Świat Owoców był jednym z moich źródeł. To zdumiewająca strona, słowo "remarkable" tutaj pasuje :)

Berion   13 #34 26.02.2015 00:05

@Anonim (niezalogowany): Ty najwyraźniej mało dyskietek widziałeś...

@wielkipiec: Skoro słyszałeś o KryoFlux to jestem spokojny o Twój dump. ;)
Tak, ale nie chodzi mi o ten konkretny nośnik który masz w rękach tylko w ogóle. Wnioski wyciągnąłeś do wszystkich egzemplarzy tej wersji TAGa, a przecież nie możesz być pewien, że nośnik nie został zmodyfikowany przez użytkownika (de facto przez zło), a co za tym idzie że to rzeczywiście owa firma nieopatrznie, nazwijmy to, dodała.

Autor edytował komentarz.
wielkipiec   12 #35 26.02.2015 00:07

@Berion - ależ ja nie wyciągnąłem takich wniosków, mówię po raz kolejny ;) To tylko urokliwa hipoteza(w owych czasach prawdziwa częściej, niż się wydaje), moim podstawowym założeniem jest modyfikacja przez leniwego usera, który chciał trzymać TAGa i dokumenty na tej samej dyskietce ^^

Rosward   9 #36 26.02.2015 08:18

@adamserce: Jeszcze jeden, który uparł się, żeby mi zepsuć poranek ;-) Musiałeś mi przypominać PageMakera?!!
A na serio - nigdy nie podaruję Adobe, że zamordowali ten program. Na wersji 5.0 przepracowałem ładnych parę lat i przesiadłem się na 6.5 tylko dlatego, że dawał możliwość używania większej liczby szablonów stron. I pewno używałbym go nadal, gdyby nie to, że nie ma wersji na Mac OS X, a na Macach z procesorami Intela nie da się odpalić Mac OS 9.

  #37 26.02.2015 12:09

Skoro było o TAG'u to teraz należ coś napisać o edytorze QR-Tekst

PAMPKIN   10 #38 26.02.2015 13:03

Używałem namiętnie. Z kolegą zaprojektowaliśmy nawet czcionki do TAG-a, takie same jak na ówczesnych biletach PKP (celu nie zdradzę.) Sam program miał wiele podprogramów np.: do konwersji stron kodowych tekstu. My używaliśmy konwersji do/z Mazovii, tekst lądował w GEMowskiej Venturze. TAG był takim preprocesorem. TAG działał na podłych maszynach typu XT i AT z kartą Hercules, EGA, VGA. Raz skonfigurowana dyskietka na Herculesa, nie odpalała się bez rekonfiguracji na komputerze z VGA. To były czasy. TAG dla mnie to niestety "pirat", pierwszym legalnym edytorem tekstu był QR-Tekst. TIGa niegdy nie używałem, przez moment próbowaliśmy CDNa, ale mało go już pamiętam. Ventury nie wyprzedził.

lynx44   10 #39 26.02.2015 15:33

@Rosward: Informatycy też nie mieli dużo do gadania. Oprogramowanie było zachodnie, sprzęt też, to i takich fanaberii jak klawiatura maszynistki nie wspierał. Paradoksalnie dzisiaj praktycznie każdy większy system ma ten układ klawiatury w standardzie, a jeszcze nie zdarzyło mi się spotkać kogoś kto by go używał.

Rosward   9 #40 26.02.2015 22:19

@lynx44: Bez przesady - ludzie z SADu poradzili sobie z klawiaturami Macintosha bez problemu - Kubie Tatarkiewiczowi chwała!
A co do Windows - na początku lat 90. była taka nakładka na Windows - WinPol, która miała taką klawiaturę i dodatkowo dostarczała polskie fonty (wymagała Adobe Type Manager). Później pojawił się taki programik PolKey, który oprócz tego, że miał klawiaturę wg PN, to jeszcze pozwalał przemapować klawiaturę i wprowadzać znaki, których na niej standardowo nie było. Wiem również, że taką klawiaturę zmajstrowali informatycy z "Gazety Wyborczej". A zatem dało się - i to bez problemów.
Klawiatury maszynistki teraz nikt nie używa, bo przez 20 lat takiej klawiatury nie było w Windows - ich klawiatura maszynistki nijak się nie miała do polskiego standardu. A dlaczego? Bo pewnie jej stworzeniem zajął się ktoś, kto o tym nie miał pojęcia.

Autor edytował komentarz.
wielkipiec   12 #41 27.02.2015 12:17

@Rosward:
Uwaga, proszę o miejsce, jestem ekspertem, z drogi! ;)
To nie do końca tak. Jak tylko pojawiła się polska wersja Windows, w 1992 (a więc pierwsza, w której obsługa polskich znaków miała sens w tamtych czasach), od początku było wsparcie dla układu maszynistki oraz przełącznik Pri/Sec do zmiany układu klawiatury. I ten układ był jak najbardziej zgodny z "polskim układem klawiatury", czyli klawiaturami z oddzielnym przyciskiem Ł (były takie, mam taką). Ten układ był podobny do układu maszyn do pisania, a różnice były technicznie nieuniknione (ctrl, tab...) i nie większe, niż różnice miedzy samymi maszynami dostępnymi w sprzedaży w PRL.
Chyba, że mowa o jakimś bardziej bezsensownym, radzieckim formacie, o którym nie słyszałem ;)

A Adobe Page Maker byl niezbędny przed okienkami 3.11, bo wprowadziły one obsługę TrueType i Windows stał sie sensowną platformą do DTP ^^

Rosward   9 #42 27.02.2015 13:50

@wielkipiec: Szanowny Ekspercie, masz rację - poza jednym. Otóż klawiatura, którą zafundował Microsoft w Windows 3.1 PL bardzo się różniła od tych, jakie były powszechnie stosowane w maszynach do pisania. Różniła się do tego stopnia, że zawodowe maszynistki zupełnie nie dawały sobie z nią rady. A akurat w tym temacie to ja jestem ekspertem, bo przez wiele lat używałem maszyn do pisania, piszę bezwzrokowo i znam ten układ na pamięć. Nie było żadnego "bezsensownego radzieckiego formatu" - był tylko jeden, który obowiązywał - masz o tym zresztą w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/QWERTZ
Kombinowanie z klawiaturami miało sens już w Windows 3.0, bo pod nim używało się np. Worda 2.0 czy właśnie PageMakera (jeszcze w wersjach 3.0 i 4.0). I właśnie dlatego powstał WinPol - żeby uzyskać polskie znaki i polską klawiaturę wprowadzało się w prompt nie win, a winpol.
PageMaker (notabene wtedy jeszcze Aldusa) był szczególnie użyteczny nie z uwagi na obsługę TrueType (bo o wiele lepiej radził on sobie z czcionkami Type 1), ale dlatego, że był o niebo lepszy od Ventury, a QuarkXPress był wtedy znany jedynie na platformie Mac. Nawiasem mówiąc, PageMaker był o wiele wygodniejszy przez to, że oparty był na filozofii bloków tekstu, a nie ramek, co eliminowało upieprzliwe przedzieranie się przez warstwy ramek - wiesz zresztą, co mam na myśli. A co do czcionek TrueType, to PM, owszem, obsługiwał je, ale przy druku do pliku .PS potrafił nieźle nawywijać przy konwersji TT do PostScriptu. Dlatego nie byłbym taki skory do twierdzenia, że to TT spowodował, że Windows stał się sensowną platformą do DTP - stawiałbym na ATM 4.0 i potem 4.1 Deluxe i biblioteki czcionek Type 1 dla Windows (np. Bitstream, choć popularne były czcionki z Corela 3.0 PL).
Co do programów DTP, PageMaker wprowadził ramki, o ile dobrze pamiętam, w wersji 6.5 (wersji 6.0 nie używałem, więc nie wiem), ale nie znałem nikogo, kto by ich używał.

Autor edytował komentarz.
wielkipiec   12 #43 27.02.2015 16:52

@Rosward, nigdy nie używałem Windows 3.x do takich zastosowań, to nie moja era - do rzeczywistego eksperta mi rzecz jasna bardzo daleko ;)
Bardzo ciekawe rzeczy mówisz :) Na pewno się zainteresuję osiągnięciami Adobe i Aldusa z tamtych czasów, skład publikacji wyglądał, widzę, znacząco inaczej.
Aż sobie wyciągnąłem moją maszynę do pisania: http://i.imgur.com/t0nhazK.jpg

Faktycznie - kompletnie zapomniałem o tym, że nasz QWERTZ był modyfikacją układu niemieckiego, odmienną od PN.
Dziękuję za cenną uwagę! Dużo ciekawych komentarzy nam się uzbierało ^^

  #44 27.02.2015 19:53

Była też uproszczona wersja TAGa o nazwie minitag - używałem go w okolicach 1993/94 roku. Inny polski edytor to wordopodobny "Słowo 2.0". Gdy w Polsce pojawiły się pierwsze pecety, to dość popularnym edytorem (na uczelniach i firmach) był WordStar 2000 i wordperfect ( chyba w wersji 5). Gdy pojawiło się windows 3, to zaczęto używać edytora AmiPro, ale wkrótce pojawił się word 6 i inne edytory straciły popularność.

Rosward   9 #45 27.02.2015 22:45

@wielkipiec: Były czasy ;-) Ale, wiesz, wtedy na takim 486DX z 8Mb RAM robiło się to wszystko o wiele szybciej, choć nie było tych wszystkich wodotrysków z dzisiejszego DTP. Word był na 6 dyskietkach, PageMaker na 7 czy 8, FreeHand na 4, Photoshop na 3, tylko Corel był coś na 12, tylko że pewnie połowę zajmowały fonty. Co to było przy tych dzisiejszych gigabajtach software'u? A dało się na tym pracować - i to z naprawdę dobrymi wynikami.
Pozdrawiam

Rosward   9 #46 28.02.2015 12:49

@km1968 (niezalogowany): Malutka poprawka. Gdy pojawił się Windows 3.0, używano przede wszystkim Worda 2.0 (rzadziej 1.1). Ami Pro pojawił się później i nie miał szans na konkurowanie z zasiedziałym już Wordem. Miał on przy tym tę niemiłą właściwość, że niezbyt dobrze współpracował z Wordem w sensie wymiany plików.
Z edytorów funkcjonujących pod DOS najmilej wspominam WordPerfect 5.1. Niestety, Corel nie potrafił sobie poradzić z tym edytorem i najnowsze wersje pod Windows są naprawdę coraz gorsze...

awangardowy   7 #47 28.02.2015 20:06

ja polecam vim (rok "produkcji" - 1991).
Im dłużej znam ten program, tym więcej rzeczy na nim robię ;)

marson1   12 #48 28.02.2015 21:59

hehe mój ojciec korzystał z TAG-a jeszcze w 2008r ;), nie chciał się dłuuugo przekonać do Worda, dopiero jak musiałem przeinstalować system na Windows x64 i nie udało się już odpalić TAGa ;)

wielkipiec   12 #49 28.02.2015 22:39

@@marson1, DOSBox - jak inaczej uruchomiłbym TAGa na 2012 R2 ;)

klonek_wp   6 #50 28.02.2015 23:20

z ChiWritera przesiadłem się właśnie na TAGa - to były czasy.... XT z Herculesem :D

marson1   12 #51 01.03.2015 11:41

@wielkipiec: Nie no jasne, wiadomo, że można "bawić się" DosBoxem ale po 1 uważam, że słowo "bawić się" jest jak najbardziej na miejscu bo owszem, odpalić soft i opisać go albo nanieść jakieś poprawki raz to OK ale nie mam na tyle zaufania do DosBoxa, żeby pracować na nim zawodowo a po 2... wiesz w 2008r. była już kwestia wymiany danych np. "przesłałem ci plik, zobacz go i jak coś to popraw i odeślij" no a z TAGiem to jednak byłoby problematyczne.

wielkipiec   12 #52 01.03.2015 12:06

@marson1, e tam, DOSBox, jest stabilny. Bundlują go nawet ze sprzedawanym dosowym softem. Gwarantuję, że działa ;)

marson1   12 #53 01.03.2015 13:00

@wielkipiec: wiem, że działa i wiem, że bundlują sam niedawno kupiłem Electro Body wydanie jubileuszowe z DosBoxem w pakiecie no i też go używam ale jak mówię, kwestia wymiany danych wzięła górę... No i jak sam pisałeś z drukowaniem są problemy więc jakoś w końcu Word wygrał.

ciesiel   4 #54 02.03.2015 11:54

Swoją książkę pisałem między innymi w mini-tagu (takim trochę wykastrowanym TAGu - za to zdecydowanie tańszym).

http://540ddc.mc69.org/publikacje_elektroniczne
:)

wielkipiec   12 #55 02.03.2015 21:11

@ciesiel: racja, zaktualizowałem artykuł o miniTAGa :)

drunkula   7 #56 03.03.2015 14:49

Tag miał jeszcze jedną, bardzo przydatną funkcję, której w Word brakowało przez wiele lat, a mianowicie powiększanie i pomniejszanie bloku tekstu (nie mylić z wyborem wielkości czcionki).

  #57 06.03.2015 16:02

Na terenie Targów Katowickich w latach '90 odbywały się targi komputerowe gdzie wystawiany był również edytor TAG. Wówczas można był otrzymać od wystawcy za darmo pełną wersję miniTAG'a, którą posiadam do dzisiaj na oryginalnym nośniku dyskietka 5 1/4'', a którą z pod XP'ka można jeszcze uruchomić oczywiście nie z oryginalnego nośnika, gdyż nie mam już tego napędu, a wersję mam na CD.
Pracę dyplomową w szkole średniej napisałem w całości w TAG-u.

Agent NWO   7 #58 09.03.2015 04:15

Ojoj, ten wpis nie jest już taki świeży, ale chcę to napisać: kiedyś w garażu znalazłem instrukcję do tego programu [;

zeki   5 #59 16.03.2015 01:54

Łezka w oku się zakręciła. Pierwszy edytor jakiego używałem. Na tamte czasy wypas. Z tymi czcionkami to fajny pomysł.

darek_g   7 #60 04.04.2015 08:55

W Tagu pisałem pracę na obronę w szkole średniej. To były czasy.....

  #61 20.04.2015 12:43

AmiPro 3.0 PL znakomity edytor. Używam go nawet w chwili obecnej (w komputerze z win95). Ma on bardzo dobrze pomyślany sposób wstawiania wzorów matematycznych i nie tylko w dokument.

  #62 11.08.2015 14:40

Nie wiem czy ktoś przeczyta ten komentarz...
Pomysł takiej archeologii bardzo mi się podoba, może dałoby się coś napisać o systemie BeOS? System mający ogromny potencjał, poległ z powodu braku wsparcia...

Radek68   17 #63 18.08.2015 01:14

I pomyśleć, że kilka lat temu, u mnie w pracy, zniszczyliśmy kilka egzemplarzy tego oprogramowania. Nie pamiętam już w jakiej dokładnie wersji, ale pamiętam, że część była na dyskietkach 3,5", a część na 5,25" plus grube podręczniki i ładne etui. Nie był już do niczego potrzebny, nieużywany od mniej więcej 2002 roku.
PS. TAG to program, w którym mało pisałem i którego nigdy nie polubiłem. Ale wpis przeczytałem cały i z ciekawością. :)

  #64 11.09.2015 12:54

A czy chciał byś sie kiedyś tymi obrazami dyskietek podzielić? Tak dla celów kolekcjonerskich?

wielkipiec   12 #65 11.09.2015 16:39

@Znk (niezalogowany): zapraszam na poszukiwania w zasobach polskiej sceny abandonware, którą owymi obrazami wspomogłem ;)

  #66 11.11.2015 16:58

@wielkipiec: Był jeszcze taki program do edycji tekstu jak: Poltekst UNIKUM http://www.computerworld.pl/news/310091/Nowy.polski.edytor.html

Nie wiem jakie miał możliwości i jak się spisywał, ale wiem, że mój brat uczył się obsługi tego programu w szkole średniej w połowie lat '90 XX wieku, a drukować mogli na Epsonie LQ-850.

A tak na marginesie, to drogi program był... 2.5 mln zł !!! Czyli na dzisiejsze pieniądze = 250 zł. ;P

Znalazłem też ciekawą publikację Pana Bogusława Jackowskiego na łamach czasopisma "Enter" (czerwiec, 1999 r.), pt. "Mój fundusz emerytalny" http://www.bop.com.pl/iso/publi/mfuemery.htm

Pan Bogusław Jackowski napisał, np. że: "W październiku 1992 roku w „Enterze” znalazło się porównanie jedenastu edytorów tekstu: AmiPro 2.0, ChiWriter 4.10, LetterPerfect, PCWrite, QR Tekst 5.1, TAG 2.10, PolTekst Unikum, Microsoft Word 5.5, Word for Windows 2.0, WordPerfect 5.1 oraz WordPerfect for Windows. Jestem pewien, że dziś prawie nikt z tych programów nie korzysta."

Warto zajrzeć także i tutaj, choć wiele odnośników nie działa http://www.is.umk.pl/~duch/books-fsk/adr-fspk05.html


PS. Odnośnie wydobycia tych fontów z TAG-a, to czy nie da się tego zrobić jakoś przez PostScript? Czy TAG obsługuję w ogóle PostScript, drukarki PostSciptowe?

  #67 26.03.2016 11:18

Witam, MiniTag był sprzedawany jako program bez ograniczeń (mam w szafie swój oryginał). Kilka lat później była dołączona do jakiejś gazetki komputerowej. Tag był sprzedawany z Tagiem czyli bazą danych. Sam tag osiągnął sukces gdyż wyprl chiwritera ( Hosman softwer chba). Ciekawostką to pierwsze edytory pod win 3.0 i 3.11wfw. Bo 1 to AmiPro , pełną obsługą polskich znakow w mojej opinii naj ows,y Word nadal jest gorszy (style. ramki a grafika mmm). W tym czasie powstał nasz winowsowy produkt edytor QRtext niestety w tamtym czasie rząd ówczesny wybrał drogiego worda i qrtekst został pogrzebany :(. A bylo czym zie chwalić.

  #68 02.04.2016 14:48

Zaprzyjaźnione biuro rachunkowa ciągle czasem używa TAGa :D
Właśnie poprosili mnie, żebym im go zainstalował na nowym komputerze.....

  #69 11.05.2016 18:18

prosty konwerter aby na szybko podejrzeć pliki http://www.meteo.zawonia.net/?action=tag

bachus   19 #70 06.08.2016 10:40

Jak zwykle ciekawy wpis! Będziesz opisywać mks_Vir? ;-)

wielkipiec   12 #71 06.08.2016 15:17

@bachus: godne rozważenia!

bachus   19 #72 06.08.2016 16:04

@wielkipiec: Precz z Wałęsą ;-)

Jotgie   5 #73 06.08.2016 21:25

@Pangrys: Policji?

Jotgie   5 #74 06.08.2016 21:25

Trochę prac magisterskich w tym programie napisałem! Jedną nawet z matematyki!

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #75 06.08.2016 21:57

@Jotgie: Nie .... W opiece społecznej :P

  #76 07.08.2016 21:42

Konfiguracja 386/486 z Tag-iem i drukarkami igłowymi seikosha/citizen/panasonic tudzież oki320; królowała w kilku serwisowanych przezemnie firmach w latach 90. Panie sobie chwaliły bo miały np. oryginał i dwie kopie drukując na składance, kosztorysanci również byli wniebowzięci. Oj dobre stare czasy. Konfiguracja drukarek dip-switchami albo tak jak w panasonicu specjalnym programikiem który ładował wsad z konfigiem do drukarki. Mam jeszcze kilka starych procków, nóżki można policzyć wzrokowo ????

  #77 08.08.2016 08:05

@Shaki81: żółwie LOGO to raczej na ZX Spectrum :)

  #78 09.08.2016 23:15

Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu uratowałem 17 lat temu kompletne wydanie TAGa na dyskietkach 5,25'', mogę wysłać fotki, ale nigdzie nie widzę adresu kontaktowego :)

  #79 16.08.2016 16:29

TAG to program o którym mógłbym napisać całą książkę - możliwe nawet że kiedyś to zrobię.
Posiadam też jakieś oryginalne dyskietki z tym programem, a także z TIG, CDN i DOŚĆ, jak kiedyś będę miał dużo wolnego czasu to postaram się ocalić to przed bitrot'em udostępniając to wszystko każdemu, kto tylko zechce trzymać to w swojej kolekcji.
Na razie jednak tylko ten oto mały komentarzyk...

Pierwsza dekada komputerów klasy PC przypadła na epokę Zimnej Wojny, Polska i cała reszta Bloku Wschodniego były wtedy od Zachodu mocno odizolowane, przez co dla zachodnich firm komputerowych nie były rynkiem wartym uwagi.
W konsekwencji popularne na zachodzie oprogramowanie, np. WordStar i WordPerfect w Polsce było mało użyteczne - programy te pracowały w trybie tekstowym, a popularne wówczas karty graficzne w standardzie Hercules nie potrafiły w trybie tekstowym wyświetlać polskich znaków. Analogiczny problem dotyczył też drukarek, a także wprowadzania polskich znaków z klawiatury.
Istniały różne rozwiązania takich problemów, w praktyce jednak popularność w Polsce zdobył edytor który na Zachodzie liderem nigdy nie był, a mianowicie ChiWriter.
Rozwiązanie to było dalekie od doskonałości, ChiWriter był przeznaczony raczej do pisania tekstów naukowych (wzory, itd.), ale dzięki temu że pracował w trybie graficznym wystarczyła drobna modyfikacja fontów aby wyświetlał polskie znaki. Wprowadzanie polskich znaków było jednak mocno niewygodne.

I wtedy właśnie pojawił się TAG.
I był on prawdziwą rewelacją.

Ja o edytorze TAG dowiedziałem się ze źródła które z komputerami generalnie nie miało nic wspólnego, a mianowice z Dziennika Cotygodniowego NIE. Na przedostatniej stronie ukazywała się tam wówczas stała rubryka zatytułowana "Jak cham z chamem", której autorem był tajemniczy Krewa - dopiero po jego śmierci wyszło na jaw że pod tym pseudonimiem ukrywał się wielce zasłużony Wiesław Górnicki.
Jeden ze swych artykułów Krewa poświęcił właśnie TAG-owi, pisząc o nim w samych superlatywach - zwłaszcza podkreślając jego wyższość nad ChiWriter'em, a jednocześnie krytykując... nazwę tego programu, jako "absolutnie niesprzedawalną".
No fakt, trochę racji w tym było, któż mógłby się domyślić że pod nazwą "TAG" ukrywa się edytor tekstu? Pomimo tego i pomimo faktu że polski rynek był wtedy bardzo biedny program sprzedawał się jednak całkiem nieźle.

Przy pierwszej okazji zainstalowałem więc ten program także u siebie... i od razu zostałem jego fanem!
Używałem go intensywnie aż do ok. 2000 roku, pomimo że znajomi windowsiarze strasznie na to wydziwiali i bez przerwy podniecali się pewnym infantylnym edytorem i jego fukcjami które u mnie po dziś dzień wywołują potężnego facepalma: Porada Dnia, Pan Spinacz, itp.
Swego czasu stworzyłem nawet tablicę konwersji umożliwiającą eksport tekstów z TAG'a do HTML, celem publikacji ich w Internecie - efekt był niestety mierny, nie dało się tego zrobić jak należy na skutek ograniczeń konwertera, już nie pamiętam czy chodziło o 64-kilobajtowy limit segmentu, czy może o 255-znakowy limit długości łańcucha.

Tak czy owak, ja bardzo chętnie używałbym TAG-a nawet dziś, oczywiście pod postacią wersji dostosowanej dla dzisiejszego sprzętu/systemów/formatów, ale koniecznie z zachowaniem oryginalnego look&feel!

I jeszcze jedno, w kwestii "monopolistycznych zagrywek giganta" - otóż pamiętam pewną ofertę Microsoftu ewidentnie obliczoną właśnie na eliminację z rynku konkurencji takiej jak TAG.
Otóż bodajże w roku 1993 Microsoft zaoferował w Polsce tzw. "cross-upgrade". Polegało to na tym że posiadacze konkurencyjnych programów mogli je BEZ ŻADNYCH DOPŁAT wymienić na jakieś aktualne wówczas oprogramowanie tej firmy.
Miejscowy sklepikarz który zachwalał tą promocję mówił wprost: "można kupić najtańszego Mini-TAG'a i od razu zamienić go na program którego oficjalna cena jest wielokrotnie wyższa".
No i jakie niby szanse mógł wtedy mieć lokalny produkt przy tak agresywnym dumpingu ze strony światowego potentata?

  #80 27.08.2016 12:55

@macminik: Obawaiam się , że w 1992 nie było Worda nam MacOS. Clariss Works tak, Word chyba dopiero od 1998

  #81 27.08.2016 19:59

Infoservice wyprodukował też program do DTP: CDN. Fonty były WEKTOROWE. Tanie nie było, ale konkurowało z Ventura Publisher, Calamus. Szukam od kilku lat, ale nigdzie nie ma :-( :-( :-(

  #82 30.08.2016 04:31

Zgodnie z obietnicą, poszukałem i znalazłem co następuje:
TAG 1.51
Wszystko dla DOS 1.01, zawiera: TAG 3.12, TIG 1.56, CDN 2.00, DOŚĆ 1.0
Obydwa pakiety wrzuciłem na pewien popularny serwis z abandonware, kto suka ten znajdzie, kto sam nie potrafi znaleźć niech nie zawraca zadu bo i tak nie będzie wiedział co z tym zrobić :P

  #83 27.09.2016 20:40

Witam. Moja historia z TAG-iem była w 1994 roku. Byłem w podstawówce 7 klasy. Na wakacjach u wójka, a miał komputer 386 z TAG-iem. Narysowałem Układ Okresowy Pierwiastków. Zabawa przednia dla chłopaka w tamtym czasie i z sapałem robiłem ten UOP. Pozdrawiam fanów DOS-a i Tag-a. ps: nie pamiętam jaka wersje miał wójek ale komp mi przypadł. PZDR :-)