10 tys. dol. – tyle potrzebował serwis Apple, aby ustalić, że MacBook ma obniżoną jasność

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Dwukrotna wymiana płyty głównej, później wymiana całego laptopa, a na końcu i tak ten sam problem. Oto historia fotografa nazwiskiem Greg Benz, który wraz z działem wsparcia firmy Apple przez kilka tygodni walczył z czarną matrycą swojego MacBooka Pro. Każdy kolejny specjalista uznawał sprzęt za uszkodzony. Tymczasem wystarczyło jedynie podnieść jasność.

Jak relacjonuje "TechSpot", Greg zgłosił się do oficjalnego serwisu Apple'a, skarżąc na usterkę ekranu. W jego mniemaniu panel nie wyświetlał obrazu. Technicy stwierdzili, że źródłem problemu jest uszkodzona płyta główna. Wymienili ją, ale "usterka" szybko powróciła. Zatem zrobili to samo po raz drugi, ponownie jednak bez długotrwałego efektu. W końcu wydali fotografowi całkowicie nowy laptop, ale i to nie przyniosło upragnionego rezultatu.

Rozpoczęło się szeroko zakrojone dochodzenie, w które zaangażowano dział wsparcia biznesowego Apple Corporate i jedno z głównych centrów serwisowych – w Teksasie.

Dopiero po kilku tygodniach walki z niesfornym laptopem, ktoś wpadł na wydawałoby się niezwykle oczywisty pomysł. Oświetlił ekran latarką. Sprawdził w ten sposób, czy matryca rzeczywiście jest zepsuta, czy może tylko występuje jakiś problem z podświetleniem. Fakt faktem ekrany LCD same w sobie nie emitują światła. Odpowiadają za to stosowane dodatkowo diody LED.

Łatwo odgadnąć, co wydarzyło się dalej. Finalnie ustalono, że należący do Grega MacBook Pro przez cały czas był sprawny. Tylko, miał programowo wygaszone podświetlenie. Była to jednak sytuacja nietypowa, gdyż zawiodło zainstalowane oprogramowanie firm trzecich.

Jako fotograf Greg wykorzystuje zewnętrzny monitor, pozostawiając MacBooka niedomkniętego tak, aby nie przeszedł w stan uśpienia. Wtedy komputer obniża jasność i "zapamiętuje" to ustawienie w razie ponownego uruchomienia. Z kolei zewnętrzne ekrany w systemie macOS działają dopiero po wejściu do biurka, a nie na ekranie logowania. A jakby tego było mało, ręczną regulację jasności zablokowało stosowane przez Grega oprogramowanie do Touch Bara.

I to właśnie ten splot rozmaitych okoliczności sprawił, że serwis Apple'a poniósł około 10 tys. dol. kosztów, zanim ustalił właściwą przyczynę problemu. Brzmi aż niewiarygodnie.

© dobreprogramy