Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czego brakuje grze Cities: Skylines?

Jako wielki fan gier pokroju Sim City 2000, lata czekałem na godnego następce owej produkcji. Z jakichś powodów kolejne odsłony studia Maxis/EA nie trafiły do mnie tak jak 2K - może to efekt tego że był to "ten pierwszy". I tak oto w marcu roku 2015 pojawił się Cities: Skylines, który po zebraniu wielu pozytywnych recenzji zagościł i na moim komputerze.

Gra jest naprawdę świetna i jeśli zastanawiasz się nad jej kupnem, a jesteś fanem gatunku, to możesz brać w ciemno. Swój wpis kieruje raczej do maniaków i jest on swoistym szukaniem dziury w całym aby z produktu bardzo dobrego uczynić doskonały. Innymi słowy, co w mojej opinii brakuje w Skylines aby mieć przysłowiowy kisiel w majtkach ;).

Produkcja Paradox Interactive ma bardzo rozbudowaną otoczkę społecznościową, i pewnie część rzeczy którą tutaj wymienię dało by się załatwić modyfikacjami, jednakże z przyczyn które wyjaśniam na końcu wpisu nie chcę tego robić.

1. Za łatwa

W gruncie rzeczy ani razu nie udało mi się przegrać, czy raczej mieć deficyt budżetowy który doprowadził by do bankructwa.

6 powodów dla których warto mieć pada do PC

Pad do gry kojarzy się głównie z konsolami przy których zapaleni gracze spędzają długie jesienne wieczory. O ile kontrolery gier w postaci joysticków są wynalazkiem starym jak branża komputerowa, o tyle widok pada wpiętego do PC nie jest aż tak powszechny.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby umilić sobie za jego pomocą rozgrywkę. Jeśli jesteś bardziej niedzielnym graczem a niżeli zapaleńcem, nie masz/nie chcesz konsoli, a masz ochotę tchnąć nieco życia w swoje potyczki, to oto lista sześciu powodów dla których warto sprawić sobie pada do swojego PCta.

1. Lepsze doznania ;)

Jak pad, to tylko z force feedbackiem. Wibracje pozwalają "odczuwać" świat gry i jeśli są dobrze zaimplementowane i wyważone, naprawdę wtopić się w rozgrywkę. Po raz pierwszy zakochałem się w tym wynalazku na Intel Extreme Masters próbując rozgrywki w Grida. O ile w wyścigach możemy liczyć na sprzężenie związane z kolizjami samochodu, o tyle w przykładowo serii Alien Breed wibracje towarzyszą min. spontanicznym wybuchom otoczenia gry. W mojej opinii niesamowicie buduje to klimat gry i podnosi frajdę z rozgrywki.

5 powodów przez które odechciewa się zgłaszania bugów

W swojej pracy programisty często korzystam z produktów innych osób, te jak każde inne oprogramowanie może zawierać błędy. Jako że z reguły używany kod ma współpracować z moim własnym, dla chęci dopięcia wszystkiego na ostatni guzik i niesienia pomocy innym staram się zgłaszać zauważone usterki.

Niestety jak to często w życiu bywa nic nie jest takie proste na jakie wygląda, a czynnik ludzki potrafi czasami wywołać większy ból pewnej części ciała niż pierwotny robak w kodzie źródłowym. Dlatego chciałem się z Wami podzielić swoją osobistą listą top 5 powodów przez które po pewnym czasie odechciewa mi się zgłaszania czegokolwiek.

1. Support guy

Czyli człowiek od wszystkiego, pierwszy na linii frontu niesienia pomocy zdesperowanym użytkownikom. Po opisaniu napotkanego problemu pierwszy mail jaki dostaje to cytat z dokumentacji, FAQ czy inna bezsensowna odpowiedź z reguły nie mająca związku z tematem.

O ile takie zachowanie jest jeszcze zrozumiałe w przypadku np.: Allegro, to w sytuacji w której mamy do czynienia z produktem stricte programistycznym jest to żenujące. Zwykle po wymianie kilku listów pada prośba o przekazanie zgłoszenia "wyżej", do kogoś znającego się na rzeczy.

Kabel, radio, prąd - test urządzenia typu power-line

Jakiś czas temu wpadło w moje ręce urządzenie typu power-line, w postaci modelu Linksys PLSK400. Jest to zestaw dwóch adapterów wpinanych do tradycyjnego gniazdka, umożliwiający stworzenie sieci komputerowej za pośrednictwem linii napięcia elektrycznego. W tym wpisie chcę przedstawić jak spisują się urządzeni tego typu na tle innych rozwiązań oraz rozwiać nieco niedomówień i mitów. Jeśli rozważasz zakup podobnego sprzętu lub po prostu ciekawi Cię ten temat to serdecznie zapraszam do dalszej części.

Linksys PLSK400

Wybór świadomie padł na ten model głównie z jednego powodu, jest to urządzenie z nieco wyższej półki, a zależało mi na tym aby nie być narażonym na ewentualne problemy gorszych jakościowo adapterów. Mogło by to rzutować na mój własny odbiór całej technologii z powodu lokalnych problemów urządzenia.

W pudełku znajdziemy dwa adaptery, kable sieciowe oraz płytę CD. Jedna z „wtyczek” posiada dodatkowo wbudowany 4-portowy switch – rzecz przydatna bądź nie, zależnie od potrzeb.

Antichamber - podróż po wstędze Mobiusa

Wstałem od biurka, świat za oknem wciąż wyglądał normalnie, ptaki śpiewały, dzieci bawiły się radośnie. Wychodząc z pokoju za drzwiami w dalszym ciągu był dobrze znany mi korytarz, odwróciłem wzrok, spojrzałem ponownie... ufff, wszystko wróciło do normy.

Zapewne brzmi to jak spowiedź człowieka opuszczającego co najmniej zakład psychiatryczny, ale właśnie w takim stanie będziecie po ukończeniu gry Antichamber - i uwierzcie mi, będziecie chcieli więcej!

Antichamber to jedna z gier które określam mianem 4D, i wydaje mi się że słusznie gdyż podobnie jak sławny Portal, niemożliwe jest wymodelowanie świata jaki tam zastaniemy przy pomocy tylko trzech wymiarów. To wszystko sprawia że nasz umysł bardzo trudno "poddaje się" gdy przyjdzie mu poruszać się w nim. O ile jeszcze w produkcji Valve jedynym niemożliwym aspektem przestrzeni jaką znamy były portale, o tyle w Antichamberze natrafimy na bardzo dużo różnych zabiegów tego typu. Innymi słowy bardzo często przyjdzie nam zmagać się z sytuacjami które trudno sobie nawet wyobrazić.

GPS bez GPSa

Asha 501 - nowy budżetowy telefon Nokii niedawno zapowiedziany. Czytając informacje o tym modelu, po raz kolejny czułem się zawiedziony brakiem odbiornika GPS. I po raz kolejny zdziwiony obecnością WiFi. Jak to jest że wszystkie modele ze średniej półki, jeśli już mają w sobie coś "smartfonowego", to jest to zawsze WiFi a nigdy GPS? Mogę domniemać że chodzi o kwestie techniczne/koszty.

Otarłem łzy rozczarowania i rzuciłem okiem na dane techniczne nowego modelu. Okazuje się że możliwa jest lokalizacja na podstawie nadajników sieci. W tym momencie, jako użytkownik telefonu z pełnosprawnym odbiornikiem GPS, zacząłem się zastanawiać jak coś takiego działa. Swoją drogą, po dziś dzień wspominam czasy gdy wprowadzono na nadajnikach krajowych nazwy miast (kanał #50) - wtedy to było coś.

Przejdźmy do rzeczy, czy lokalizację na bazie nadajników można do czegoś sensownego wykorzystać? Szybka zmiana konfiguracji w Nokii 700 i można przejść do testu.

A oto i wyniki.

Nabici w dane

Internet w telefonie, a zwłaszcza w czasach popularyzacji smartfonów, stał się czymś normalnym. Nikogo nie dziwi już sufrowanie po sieci przy pomocy komórki czy też synchronizacja poczty. Za dostęp do kieszonkowego internetu płacimy też relatywnie mało, jednak czy aby na pewno? Sprawdźmy to!

Pakiety internetowe

Każdy świadomie korzystający z internetu w komórce zdaje sobie sprawę z tego że bez wykupienia jakiegokolwiek pakietu danych zapłaci słono za mobilną przyjemność. Opłaty za transfer danych "luzem", czy też bez uwzględnienia ich w abonamencie, są bardzo drogie. Prowadzi to do patologii w postaci masakrycznych rachunków u osób, które nie orientując się w temacie, ściągnęły coś za pośrednictwem telefonu.

Ale załóżmy że mamy do czynienia ze świadomym użytkownikiem, który zaopatrzył się w stosowny pakiet/abonament u swojego operatora. Czy uzbrojony w taką "broń" nie ma się czego bać?

Taryfikacja danych

Niestety mając do dyspozycji przykładową porcję danych 100MB, nie oznacza to wcale że tyle będzie dane nam pobrać. Problemem jest sposób taryfikacji danych przez czołowych operatorów komórkowych.

Jak wygląda JPEG po 100 000 rekompresji?

Z cyklu "moje szalone eksperymenty", czyli co się dzieje z obrazem zapisanym w formacie JPEG, jeśli będziemy go ciągle otwierać i zapisywać?

Do tego doświadczenia posłużyłem się napisanym specjalnym programem który kolejno, aż do znudzenia, otwierał i zapisywał do JPG’a ten sam obraz. I tak 100 000 razy. Nie wchodziłem zbytnio w optymalizację na ten jeden raz, stąd też nieco to trwało.

Pewnie myślicie że po kilkunastu takich operacjach z pierwotnego zdjęcia została sieczka? Prawdę mówiąc też tak myślałem. Jakież było moje zdziwienia gdy się okazało że praktycznie nic się nie zmienia! Ale gdyby to był końcowy wniosek, wpis ten był by nudny, poszedłem zatem o krok dalej :).

Dalszy krok

Początkowo po prostu prowadziłem rekompresje obrazu zapisując go za każdym razem w tej samej jakości. I tak jak wyżej wspomniałem, jakość zdjęcia nie pogarszała się wraz z kolejnymi iteracjami – cały czas pozostawała na określonym poziomie wynikającym z obranego stopnia kompresji.

Dlaczego tak się dzieje? Wynika to wprost z algorytmu JPEG. W dużym uproszczeniu, polega on na zmianie obrazu w drobne gradienty które najlepiej oddają dany fragment rysunku – w zależności od stopnia kompresji są one mniej lub bardziej widoczne.

Nokia 700 – mój pierwszy dotykowiec

Nie będę ukrywał, że to tego wpisu zainspirowała mnie seria postów Krogulca na temat Nokii N9. Prawdopodobnie mój wpis nie będzie takim tasiemcem ;) jak wyżej wspomniana seria, ale postaram się przekazać to co dla mnie było najważniejsze przy wyborze tego modelu.

Tak jakoś mi się utarło że średnio co dwa lata zmieniam telefon. Z uwagi na fakt że mój pierwszy był marki Nokia, po dziś dzień używam telefonów tej firmy – mimo różnych opinii na jej temat i ich systemów. Kwestia przyzwyczajenia oraz tego że w zasadzie znajduje w nich wszystko co jest mi potrzebne.

Do modeli stricte dotykowych zawsze podchodziłem z dystansem, składało się na to kilka powodów. Po pierwsze brak fizycznych klawiszy, wymiary, waga no i cena też nie jest bez znaczenia. Model 700 jest reklamowany przez Nokię jako najmniejszy smartphone na rynku, i nie wchodząc w polemikę czy tak jest naprawdę, to rzeczywiście aparat ten należy do grona bardzo małych.

Moje najdziwniejsze programy

Z programowaniem, jak z każdą inną twórczością, jedne rzeczy wychodzą lepiej, inne gorzej, jeszcze inne lądują w koszu nie ujrzawszy nigdy światła dziennego.

Chciałbym się dziś z Wami podzielić moimi najdziwniejszymi programami jakie udało mi się stworzyć a które z różnych względów nie zostały nigdzie opublikowane, bądź znikły z uwagi na ich wiek. Główna przyczyna tego stanu rzeczy? Bardzo wąska specjalizacja bądź też typowo prywatny cel stworzenia czegoś, co ułatwia mi codzienną pracę przy komputerze.

Zapnijcie zatem pasy i nie próbujcie tego w domu ;).

Bot Routes Editor

Zdecydowany lider, niedościgniony wzór i autorytet w dziedzinie najbardziej specjalizowanej aplikacji jaka wyszła spod mojej ręki. Cóż to takiego?

Bot Routes Editor to narzędzie służące do optymalizacji i naprawiania konfiguracji ścieżek botów dla moda (!) do gry Soldier of Fortune II.

Swego czasu byłem zapalonym fanem tej gry. Wraz z przyjacielem bardzo często korzystaliśmy z pewnego moda który dodawał obsługę CPU w grach multiplayer. Aby boty mogły działać należało stworzyć im tzw. ścieżki.