Synology DS216j i dwa tygodnie na wylocie (cz. 1)

  • @corrtez: nie wszystkie ransomware potrafią szyfrować zasoby sieciowe. W przypadku infrastruktury chmurowej masz jeszcze większe bezpieczeństwo, bo wystarczy przywrócić poprzednią wersję pliku. Myślę, że dobrą regułą byłoby posiadanie dobrze sporządzonej kopii zapasowej, do której nie mamy bezpośredniego dostępu. Innymi słowy, nie takiej wykonanej w dostępnym z komputera zasobie sieciowym, lecz w osobnej przestrzeni z poziomu komputera niedostępnej (jedynie za pośrednictwem dedykowanej aplikacji do backupu, czy też po prostu z poziomu NASa, który ma dostęp do komputera - a więc odwrotnie niż wydawałoby się, że mogłoby być).

    Myślę, że jeśli podchodzić do wszystkiego z rozwagą, nie wystawiać urządzenia do publicznego Internetu i wreszcie odpowiednio sporządzać backupy - Twoje dane na NASie będą bezpieczne :) Ale to oczywiście moje zdanie, i ekspert z dziedziny bezpieczeństwa może zalecić Ci coś innego.
    30.07.2017 19:16

LibreOffice 5.4: przydatne nowości we Writerze, Calcu i Impressie

  • Ciekawe czy już działa literka ń...
    30.07.2017 2:52

LibreOffice 5.3 to więcej niż „Wstążka” – to jak dotąd najobfitsze w zmiany wydanie (teraz też po śląsku)

  • A dla mnie nadal jest on niestety bezużyteczny, bo użycie skrótu Alt Gr + N na dwóch komputerach o różnej konfiguracji kończy się otwarcia menu Narzędzia zamiast wpisaniem litery ń. I dzieje się to tylko na Libre Office na tych dwóch kompach z różnymi edycjami Windowsa 10 :(

    Może ktoś zna rozwiązanie? Wówczas chyba nawet bym się na stałe przesiadł z MS Office'a... @eimi: Pomożesz?
    02.02.2017 13:28

  • @pocolog: Rozróżnia. Wszędzie poza LibreOfficem, i dla każdego skrótu poza Alt Gr + N. Polski (214) jest u mnie usunięty, skróty zmieniające języki usunięte. Jest tylko Polski (programisty). Na dwóch komputerach to samo. Tak więc problem jest stricte powiązany z jakimś ustawieniem w LibreOffice - zastanawia mnie gdzie i co zmodyfikować, skoro w skrótach klawiszowych nic takiego nie ma.

    Przy okazji - Microsoft Office działa właściwie, przeglądarki właściwie, notatnik właściwie, więc dlaczego miałby to być problem w OSie? ;)
    03.02.2017 12:56

  • @pocolog: "ersje rozwojowe z założenia są do testowania i zgłaszania poprawek."

    Nie, żeby coś, ale błąd jest od wersji 5.1. Stabilnej. O ile nie wcześniej.

    Zgłosiłem go na Libre Office'owej bugzilli, no i cóż... wisi.
    18.02.2017 14:48

Inkscape 0.92 wydane po 2 latach prac: zgodne z CSS, z nowymi możliwościami

  • Ja tylko wtrącę: dobre wieści i dobry artykuł je zawierający ;)
    04.01.2017 21:06

Burza mózgów w stercie LEGO

  • @Anonim: Powinienem Ci dać złotą łopatę za wykopanie tego wątku. Toć to sprzed 5 lat! :D

    Najlepiej poznać Assembler lub (ANSI) C oraz dokumentację techniczną kontrollera, który kupisz (np. bardzo prosty Atmega8). Trochę zabawy z płytkami prototypowymi lub lutowaniem. Jest to trochę roboty - tu płacisz pracą własną za brak przystępnego interfejsu i "plug'n'play".

    Studenci mogą się tego nauczyć na zajęciach ASK wspomnianych wyżej na Informatyce (I-stopnia) na Wydziale Informatyki Politechniki Poznańskiej u dra Rafała Klausa. Choć i tam najwięcej to praca własna - zajęcia służą jedynie wskazaniu podstaw i źródeł :) No i doszły mnie też słuchy, że ostatnio Studenci przestali bawić się w kreatywność i kupują części za łącznie setki złotych zamiast "Złomowiska" sprzed 5 lat. Z jednej strony spoko, z drugiej trochę szkoda. Miało to swój urok :)
    12.12.2016 11:28

Im wyższy lot, tym gorszy upadek. Kinowa premiera Overwatch

  • @Magnum 44: Zaskoczę Cię: nie zlecił. A przynajmniej nieoficjalną drogą udało mi się dotrzeć do informacji, że była to inicjatywa Coca-Coli "za przyzwoleniem". Ile w tym prawdy, podejrzewam, że okaże się wkrótce, gdy Blizzardowy team PR weźmie się do roboty z ratowaniem sytuacji... o ile to w ogóle zrobi ;)
    24.05.2016 21:35

[Dramat w dwóch aktach] Pragnienia przeciętnego konsumenta (cz. 2 / akt I)

  • @LookiTooki (niezalogowany): Nawet się uśmiałem. Odsyłam jednak do dalszej treści części pierwszej, bo to nie mysz pogwarancyjna jest przedmiotem części drugiej ;)
    29.04.2016 8:31

  • @Marco76 (niezalogowany): Bang, pudło ^^

    Przypominam, że nazwy są fałszywe bo i cała historia dzieje się w urojonej pseudorzeczywistości.
    29.04.2016 8:34

  • @Anonim (niezalogowany): Nie ma czegoś takiego jak "inne zasady". Jeśli podstawą prawną jest gwarancja producenta, to sklep ma obowiązek ją respektować lub przedstawić bezpośrednio sposób dokonania reklamacji w trybie gwarancyjnym tudzież udostępnić dane serwisu producenta w celu złożenia reklamacji. Czy to będzie market, czy sklep Kowalskiego zza rogu.

    Co innego, gdy mamy do czynienia z gwarancją sklepu lub rękojmią, ale w tej opowieści takie coś miejsca nie ma.

    To trochę tak jakbyś powiedział:
    "Ale tankowałeś na stacji benzynowej Jaskółken czy Marketchan? Jak na tej drugiej to musisz oddać całe paliwo i jeszcze ten płyn do spryskiwaczy gratis, bo to zestaw - w przeciwnym razie ci nie uznają."
    29.04.2016 8:38

  • @wacek: Dwie uwagi mam do Twojego stwierdzenia. Po pierwsze - do tej pory jeśli wysiadał mi fragment zestawu (np. laptop, a nie dołączone: ładowarka, mysz, torba, podstawka chłodząca, zaślepki ExpressCard i czytnika SD) to na reklamację wysyłałem ten fragment zestawu (laptop). Dodajmy, że tego oczekiwał sam producent, ostrzegając na stronie zgłoszenia gwarancyjnego, że dołączone akcesoria mogą zaginąć, także zaślepki.

    Po drugie - serwis producenta, na którego procedury w tej opowieści powołuje się Pracownik sklepu, nie ma takich zasad, aby wysyłać im cały sprzęt (o czym świadczy odpowiedź ze sklepu przytoczona w opowieści); wystarczy zgłoszenie, które jest rozpatrywane PRZED przesłaniem sprzętu, kalkulowane są koszta i dopiero podejmowana decyzja o rozwiązaniu. System nieporównywalnie wygodniejszy i mniej kosztowny od stosowanego w polsce "przyślij, powiemy że działa, odeślemy bez zmian".

    Paradoksem jest, że coraz bardziej opłaca mi się zgłaszać moje reklamacje poza granicami naszego kraju lub bezpośrednio w centrali producenta, a nie jak dotychczas - u pośrednika jakim jest sklep. Dwa przykłady:
    - Klawiatura Razer (wada fabryczna):
    * Polska - wymiana na nową po ok. 14-30 dniach batalii lub informacja o niepodleganiu uszkodzenia gwarancji
    * USA (tam też można było zgłosić) - przysłanie NOWEJ klawiatury bez konieczności odsyłania uszkodzonej
    - Klawiatura Logitech (wada materiałowa JEDNEGO klawisza, known issue):
    * Polska - uszkodził pan sam, "ić pan w ****"
    * Centrum Obsługi Klienta Logitech (pierwotnie anglojęzyczne, ale już od jakiegoś czasu jest po polsku) - oczywiście, problem znamy od roku czasu, nie udało nam się go rozwiązać, prześlemy Panu części zapasowe (i jest cały zestaw klawiszy do wymiany)

    A przecież to sklep powinien reprezentować klienta przed producentem, aby ten klient poczuł się traktowany właściwie, i z chęcią powrócił na kolejne zakupy. Kiedyś zdarzało się nawet, że sklep przegrywał batalię z producentem, ale i tak realizował postanowienia gwarancyjne na własny koszt. Tym chętniej do niego wracałem - i to jest fakt z mojego życia, a nie jakiś wymysł. Ostatnio natomiast panuje potężna spychologia. Sklep świeci oczami i zwala na producenta, producent nic nie wie o sprawie i zwala na sklep, a konsument zostaje bez sprawnego towaru. Tak być nie powinno, nie sądzisz?
    29.04.2016 8:51

  • @wacek: Czytanie ze zrozumieniem nie boli, ale wyłożę to może jaśniej. Serwis znajduje się przy dystrybutorze, a dystrybutor jest oficjalnym oddziałem regionalnym producenta. Wynika to nie-wprost z tekstu, ale skoro trzeba to napisać aż tak klarownie, to proszę bardzo :) W dalszym ciągu, dane dystrybutora to nie tajemnica, bo na każdym opakowaniu musi być o tym informacja. Szczególnie też musi być wskazany podmiot będący gwarantem.

    Co do dystrybutorów i producentów, bo rozróżniłeś ich dość znacząco. Miałem sytuację w której kupiłem coś od sklepu X, który zamawia sprzęt producenta A od różnych dystrybutorów na zmianę. Niestety, nie mogłem znaleźć tej informacji, a sklep nie umiał wskazać konkretnego dystrybutora, i podał mi dane obu. Skontaktowałem się z pierwszym, otrzymałem informację, że sprawę powinien rozwiązać drugi z nich, ale "nie ma problemu, zaraz to rozwiążemy". I miałem wszystko bezproblemowo. Więc dystrybutorzy to też nie jest zło.

    @LookiTooki (niezalogowany), jak Cię nie interesuje to się zastanawiam czemu to przeczytałeś i jeszcze do tego odpisałeś. Ale skoro mamy już za sobą obalenie pierwszego minięcia się z prawdą (tak, insynuuję, że jednak sprawa Cię zainteresowała na tyle, aby poświęcić jej czas) to pójdźmy dalej. Twoje przykłady kompletnie mijają się z celem i są nie na temat.

    Lecimy przykład pierwszy. Dostaję zlecenie na usunięcie wirusów. Posprzątałem kompa i gratis dorzuciłem czyszczenie sprężarką. Sprzęt wręczam klientowi, pokazuję, podpisuje on protokół odbioru i płaci. Potwierdza zgodność zrealizowanej usługi. Po dwóch tygodniach klapka mu odpada - klapka nie była częścią realizowanej usługi więc co mam do tego? Podobnie czytnik płyt DVD? Jak to się ma do sytuacji gdy kupuję produkt i reklamuję KONKRETNY _WADLIWY_ ELEMENT w ramach gwarancji? Podpowiem: nijak. A te wirusy? To nie wada produktu, tylko efekt działalności użytkownika. Dodajmy: efekt softwareowy, nie hardwareowy.

    Kuriozum osiągnąłeś z tą przekładką kół. Znowu piszesz o USŁUDZE, a nie o ZAKUPIE TOWARU. Gdyby gościu KUPIŁ ode mnie te koła - wówczas musiałbym wziąć od niego elementy, które są od siebie zależne, a więc oponę i felgę z wentylem. Gdyby kupił ode mnie komplet: koła (opony, wentyle, felgi) i w tych felgach byłyby elementy demontowalne typu logotypy producenta, z których schodzi farba - to wziąłbym same te demontowalne logotypy, naprawił / wymienił i zamontował klientowi nowe / naprawione. Ale to nadal w przypadku gdy KUPIŁ KOŁA, a nie zamówił WYMIANĘ już posiadanych i wada jest w kołach, a nie w elementach podlegających pracy w trakcie przekładania. Vide przykład z nosa.
    30.04.2016 14:59

[Felieton] Pragnienia przeciętnego konsumenta (cz. 1)

  • @Marco76 (niezalogowany): A co jeśli będziemy mówić o "markecie internetowym"? :) Wówczas marże oscylują na zupełnie innych poziomach.

    A tak na marginesie, całkiem niedawno udało mi się kupić w jednym z marketów (stacjonarnych) przedmiot wart ok. 200 zł z marżą nieprzekraczającą 5%, oraz czytnik kart 9-w-1 za 7 zł z marżą wynoszącą 700% ;) Procenty to nie wszystko w takim przypadku, czyż nie? :P
    29.04.2016 8:54

  • No na ten moment wygląda na to, że Was zaskoczy ciąg dalszy :D
    26.04.2016 23:40

  • @tylko_prawda, Ty nie wiesz kiedy skończyć, nie? :P

    Może dla jasności wyjaśnię: mysz z tekstu jest alegorią do zupełnie innego towaru (więc podawanie jakichkolwiek istniejących producentów jest trochę nietrafionym pomysłem @wacek). Po prostu bardziej pasowała do kontekstu tego felietonu :D
    27.04.2016 21:39

  • @tylko_prawda: Specjalnie dla Ciebie wydłużyłem felieton do trzech części, z czego druga z bliżej nieznanych przyczyn stała się... dramatem?! xD Miłej lektury ^^
    27.04.2016 23:06

Kłopotodstrzał – Zapominalskie „Uruchom” w Windows 10

  • @tylko_prawda: Prywatnie uważam, że jest identyczna jak we wcześniejszych edycjach, wzbogacona o odrobinę więcej ustawień dotyczących Menu Start. Natomiast ogólnie, bez oprogramowania firm zewnętrznych, żaden Windows nie reprezentuje sobą takiego poziomu personalizacji, jak nawet najmniejszy Damn Small Linux ;) Z drugiej strony, podobnie ma się MacOS, choć osobiście uważam ten system za bardzo poręczny i jednocześnie troszkę traktujący użytkownika jak idiotę (tak, nawet w stosunku do windowsowego UAC).
    25.03.2016 19:48

To have, or not to have… – ile dla sprzedawcy znaczy klient (felieton)

  • Patrząc na dyskusję, jaką podniósł ten wpis, zabieram się za jego kontynuację. Dementuję też, jakobym odnosił się do obsługi klienta jedynie w kontekście samego pracownika szeregowego (o ograniczonych uprawnieniach), tudzież abym chciał zrzucać odpowiedzialność za wymianę towaru na sprzedawcę (vide sytuacja z iPhonem). Dodatkowo, teoria wysnuta co do celu mojego wpisu (czyt. jestem stałym klientem, kupuję często kabelek za 1,50, chcę zniżkę) faktycznie bardzo ciekawa, ale niestety, o co innego chodziło; zresztą, napisałem to w artykule…

    Podsumowując ten komentarz, i zachęcając do lektury kolejnego wpisu na ten temat: kultura obsługi klienta końcowego (indywidualnego i biznesowego) zależy od całej ścieżki Klient->Sprzedawca->(Dystrybutor)->Producent, a indywidualne traktowanie to nie tylko rabaty i wymiana towaru na nowy. Spłycanie tematu w taki sposób to perfekcyjna droga do budowania wymówek, przez które w Polsce mamy taką a nie inną sytuację na rynku sprzedaży detalicznej. I tyle ;)
    25.03.2016 19:45

Upad(ł) pad, niech żyje pad! – felieton, który stał się multirecenzją – cz. 2

  • @Berion: Trochę nieprecyzyjnie wyraziłem się odnośnie klasy premium, za co przepraszam. Faktycznie, w skali innych osób mogło to być niewłaściwie odebrane.

    Wyjaśniając moją perspektywę:
    - Klasa „badziew” == przedmioty niegrywalne, nieużyteczne, dno i wodorosty (np. A4 Tech X7-T2)
    - Klasa „budżet” == tanie, liche, ale działa i ma korzystny stosunek ceny do jakości (np. Logitech F310)
    - Klasa "premium" == w umiarkowanie rozsądnej cenie (nawet nieco wyższej), sprzęt markowy (co kosztuje), jakość zdecydowanie lepsza niż budżet (np. F710, XBO Controller)
    - Klasa "exclusive" == full wypas (np. XBO Elite Controller, Razer Sabertooth)

    Dodatkowo rozróżniam rzeczy będące pomiędzy powyższymi czterema (np. wiele sprzętu nAtec Genesis ma naprawdę korzystną cenę i nie wyróżnia się bajerami, ale jest wykończone w sposób aspirujący do rywalizacji w klasie premium).

    Co do zachęcania do Windowsa 10 zgadzam się. Jednak i tak lepsze to, niż gdyby mieli całkowicie odciąć wsparcie wsteczne...
    25.03.2016 17:53