Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kopia zapasowa własnym sposobem

Dawno, dawno temu... za 30 wpisami powstał sobie malutki wpis dotyczący tworzenia kopii zapasowej bez specjalistycznych narzędzi.

Dlaczego do tego wracam? Jakiś czas temu znajomy spytał mnie, czy znam narzędzie, które pozwoliłoby utworzyć kopie konkretnie podanych folderów na dysku. Sprawa wydawała się prosta, a z racji, iż kolega zapewne sam znalazłby wymagane narzędzie, musiał być haczyk. Podczas krótkiej rozmowy wyszły założenia, jakie chciałby, aby to narzędzie spełniało.

Założenia

Oto skrócona i po części opisana lista założeń, jakie byłyby mu potrzebne:

  1. Kopia musi być szyfrowania, gdyż będzie umieszczana zarówno w chmurze prywatnej, jak i publicznej.
  2. Sam plik kopii może zostać otworzony na innej maszynie bez potrzeby instalacji oprogramowania.
  3. Najlepiej jakby do tworzenia kopii nie było wymagane ogromne oprogramowanie
  4. Kopia powinna posiadać relatywnie jak najmniejszą wagę.

Czy gra komputerowa może być fenomenem?

Niewątpliwie na rynku gier komputerowych możemy znaleźć tytuły, które okazały się ponadczasowe. Okazały się czymś na wzór szlaków i horyzontów dla przyszłych produkcji gatunku. Jedna z takich gier - niewątpliwie ważną dla sporej liczby graczy okazała się seria Gothic.

O samej produkcji nie trzeba wiele pisać, na terenie naszego kraju gra odniosła spektakularny sukces i po dziś dzień ma wielu zwolenników i zapalonych graczy. Co spowodowało, że gra została tak pokochana?

WPF i MySQL– jak to ugryźć jak nie wiem o co chodzi ?

Witam. Ostatnio biorę udział w tworzeniu dość ciekawego systemu w typowo webowej formie. Sam projekt wygląda ciekawie i na pewno przy jego tworzeniu dojdą kolejne „plusy” do doświadczenia. Jednak nie o tym tutaj ma być mowa. Wpadliśmy razem ze znajomymi na pomysł, żeby urozmaicić projekt i umożliwić prace z systemem również dla osób, które nie lubią przeglądarkowych wersji, a wola klasyczne desktopowe aplikacje. Jednak co dalej oprócz pomysłu?

Plan działania

No dobrze, pomysł jest, czas to jakoś ukształtować. Po pobieżnych oględzinach dwóch, może trzech artykułów i znajomości w wartości większej niż 1% programu Visual Studio i podpowiedzi djfoxera co do używanej wersji padło na napisanie takiej aplikacji jako WPF. Brzmi zachęcająco i obiecująca, lecz jak tego dokonać nie mając o tym pojęcia?

Jak to mówią, świat do odważnych należy, a widząc co djfoxer wyrabia tutaj na blogu ze swoja aplikacja postanowiłem nie być gorszy i nauczyć się czegoś nowego, a może za lat kilkaset cos razem napiszemy ;)

No to do dzieła. W naszym przypadku projekt oparty jest na MySQL, więc należy uprzednio pobrać Connector tego języka, by moc uzyskać połączeni z bazą danych. Dokonamy tego tutaj:

Simplenote zawładnął moim pulpitem!

Sporo czasu temu, w zamierzchłych czasach (ktoś może jednak o tym pamięta) polecałem Wam aplikację Simplenote jako notatnik do prostych, nieskomplikowanych zadań. Używam go do dzisiaj. Webowo oraz na Androidzie.

Dziś jednak nastał ważny dla mnie dzień. Mianowicie Simplenote wypuściło aplikację na Windowsa i Linuxa! Tak! Zgadza się – nastąpił długo wyczekiwany przez mnie (i myślę, że nie tylko) dzień.

Jaką przystało na samą nazwę usługi, nie znajdziemy tutaj zbędnych dodatków i wodotrysków. Całość schludna i piękna w swojej prostocie. Mamy troszkę ustawień jak powiększanie/zmniejszanie czcionki czy wybór ciemnego bądź jasnego motywu.

Co możemy robić? Dodawać oczywiście nowe notatki, przeglądać te już dodane. Wspaniałą funkcjonalnością jest możliwość używania składni Markdown do komponowania naszych myśli. Prosto i przyjemnie, jednak należy najpierw sobie tę opcję włączyć zarówno w ustawieniach, jak i notatce, która chcemy w ten sposób stworzyć. Poniższe screeny wyjaśniają wszystko.

Po włączeniu odpowiednich opcji w notatce ukazuje nam się możliwość edycji i podglądu naszej napisanej notatki.

Synchronizacja jest błyskawiczna i identyczną notatkę ujrzymy w wersji webowej platformy.

Risen — gra warta Twojego czasu

Niedawno gra, w którą grałem na swojej pierwszej maszynie, właściwie również pierwsza gra, w jaką przyszło mi grać na „poważnie” osiągnęła zaszczytny wiek 15 lat. O jakiej grze mowa? Chodzi o grę Gothic. Tak, Gothic, jak zapewne już wcześniej przeczytaliście ma 15 lat – szmat czasu patrząc na elektroniczną rozgrywkę.

Czy zostałem fanem serii? Pytanie dosyć retoryczne zważając na fakt, iż każdą z części przeszedłem wszystkimi możliwymi ścieżkami oraz postaciami. Myślę, iż mogę powiedzieć śmiało - „zżyłem” się z tą serią i spędziłem z nią wiele, naprawdę wiele godzin przed komputerem. Co mnie urzekło? Ciekawa fabuła, magia, nieznany mi świat i co ciekawe – polski dubbing. Tak, mimo iż wiele osób krytykuje lokalizację gier na nasz rodzimy język to jestem pełen podziwu, iż w tamtych latach gra była w pełnej polskiej wersji językowej. Osobiście lubię gry w naszej lokalizacji. Ponadto przygoda i chęć odkrywania coraz to dalszych zakątków mapy był nie do opisania.

Wracając do meritum wpisu – pewnego zamierzchłego dnia w znanej sieci sklepów nabyłem droga znakomitej okazji (bagatela aż a 9,99 złociszy) grę Risen – „spadkobiercę” serii Gothic.

Androapka #11 — Jelly Jump

Dość sceptycznie podszedłem do tytułu tej gry. Niby jak można zaaferować się ... galaretką? Ano można, i to całkiem poważnie.

Jelly Jump, bo o tej produkcji mowa to z pozoru prosta zręcznościówka, która prosta jest jedynie z pozoru. Mogę śmiało powiedzieć, że pobicie kolejnego rekordu wciągnie Was dość mocno.

Prostota tej aplikacji polega na zastosowaniu „jednokrotnego pukania”, znanego, chociażby z wielu innych produkcji. Gra sama w sobie jest ciekawym połączeniem, bowiem naszym zadaniem jest uciekanie przez utopieniem się w czarnej cieczy naszego galaretowatego bohatera. Jak tego dokonujemy? Uciekamy „tapiąc” raz po raz w ekran na coraz to wyższe półki piąć się w ten sposób na wyżyny naszych możliwości. Warto pamiętać, że jedno tapnięcie to jeden skok, a półki dopiero się budują, przez co musimy odpowiednio wymierzyć moment naszego „tap”.

Każdy poziom składa się inaczej, z dołu, z boku; szybciej lub wolniej, niszcząc tym samym opinię, iż jest to gra polegająca na bezmyślnym stukaniu w ekran. Zawsze musimy się zastanowić kiedy to zrobić, a pod spodem ciecz rośnie.. .i trzeba uciekać galaretką.

Androapka #10 — SimCity BuildIt

O SimCity słyszała większość osób – szczególnie ta kategoria graczy, która uwielbia tego typu produkcje. Sam po części do nich należę. Co prawda nie jestem jakimś mega hardcorowym graczem, który ślęczy całymi dniami nad ekonomicznymi produkcjami, jednak lubię tego typu gry. Przypominają mi planszówki, w które grałem kiedyś z kolegami.

Do czego zmierzam? Poznajcie SimCity BuildIt, czyli mobilną wersje gry znanej z desktopów. Produkcja mobilna – podobnie zresztą jak jej nazwijmy pierwowzór opera się na zarządzaniu miastem, budowaniu i ulepszaniu go „od wewnątrz”, tak by nasi mieszkańcy byli usatysfakcjonowani i w pełni zadowoleni.

Co możemy robić? Wszystko. Budować domy, sklepy, fabryki, ulice, parki… i wiele, wiele więcej. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadami „etyki”. I tak stawiając fabrykę obok domów naszych mieszkańców, z pewnością wpłyniemy na ich zadowolenie. Sprawa ta wydaje się aż nazbyt oczywista – nikt przecież nie chciałbym mieszkać obok „brudzącej” fabryki.

Samo budowanie i projektowanie naszego miasta jest bardzo przejrzyste i potrafi sprawić przyjemność. Chcemy zbudować nową drogę? Nic prostszego. Wybieramy odpowiednią opcje z menu i „malujemy” ja palcem.

Androapka #9 — Running Shadow

Czym jest runner? Czy to tylko prosta „gierka”, w której nie robimy nic oprócz biegania przed siebie? Nie. A świetnym tego przykładem jest Running Shadow autorstwa GIGL.

Co warto na wstępie wspomnieć gra ma dość spore wymagania sprzętowe i może po prostu nie „nie odpalić” na starszym urządzeniu. Niemniej jednak warto spróbować, a ów wymagania rekompensuje sama gra. Co dokładnie? O tym troszkę później.

Zabawę z naszym bieganiem rozpoczyna bardzo dynamiczna animacja, której zadaniem jest wprowadzenie nas w fabułę samej rozgrywki. Możemy na niej ujrzeć owianą tajemnicą komnatę, w której znajdują się zamaskowani ludzie oczekujących na coś z niecierpliwością. Ich przywódca wspomina coś o wybrańcu po czym wybiera z tłumu jedna osobę. Mężczyzna staje twarzą w twarz z tajemniczą kulą, która po chwili oplata jego rękę przybierając postać rękawicy.

Androapka #8 - Słowotok

Ostatnio natrafiłem na bardzo ciekawą aplikację, która dość mocno wciągnęła mnie w swoje sidła. Chociaż sidła to może zbyt „złe” określenie. Słowotok, bo o tej aplikacji mowa to gra słowna. Jak może niektórzy powiedzą – powinna trafiać bardziej do osób, które lubią polonistykę czy znają ogrom zasad ortografii, interpunkcji itd. Niemniej jednak warto spróbować, gdyż jest to produkcja zgoła odmienna od zwykłego „polskiego”.

W grze tej do naszej dyspozycji oddana została kwadratowa plansza składająca się z 16 liter. Naszym zadaniem jest układanie z nich słów o minimalnej długości 3 znaków. Niby proste zadanie, ale czy aby na pewno? Oczywiście im dłuższe i bardziej oryginalne słowo – tym więcej punktów otrzymamy. Niemniej jednak zadanie nie należy do prostych i sam często daje rade ułożyć jedynie słowa o minimalnym zakresie liter.

Całość opiera się na zasadzie rund – każda runda trwa określoną ilość czasu . Oczywiście mamy na to podgląd w formie zegara odliczającego pozostały czas do końca danej rundy. Możemy go zobaczyć w lewym górnym rogu.

Zwiększamy produktywność – poprawa naszej poczty

Niedawno znajomy zapytał mnie jak sobie poradziłem z napływem wiadomości oraz dlaczego moja skrzynka (a właściwie skrzynki :P ) są takie „czyste” i „białe”. Żeby za wiele mu nie tłumaczyć pomyślałem, że naskrobię parę słów, a być może ktoś jeszcze z Was skorzysta i zyska, choć troszkę więcej wolnego czasu.

Wiadomo, że większość z nas, jak nie praktycznie każdy korzysta z poczty e-mail. Czy to w pracy do kontaktów biznesowych, czy w domu – do kontaktu ze znajomymi. Czasem są to nawet nie jedna czy dwie skrzynki, potrafi być ich znacznie więcej.

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad ilością maili, jakie otrzymujesz? Doszedłeś do wniosku, że to Cię przytłacza. Ślęczysz nad skrzynką z duszą na ramieniu w oczekiwaniu na nadejście powiadomienia? To Twój czas – poczta ma być Twoim pomocnikiem, a nie Ty jej niewolnikiem.

Jak zatem to „ogarnąć”? Czy to da się w ogóle zrobić? Owszem i nie jest to wcale takie trudne. Sam posiadam parę skrzynek pocztowych – zarówno czysto służbowych, jak i tych bardziej prywatnych. I każdy dzień kończę z pustymi folderami „odebranych”. Z początku wyglądało to dość dziwnie, taka pustka — lecz teraz jest to wielkie udogodnienie.