Ł(OEM)em po talerzach

Nie tak dawno Pangrys opisywał swoje doświadczenia związane z wymianą dysku talerzowego na krzemowy. Również posiadam nie najmłodszy sprzęt i skuszony końcową opinią wyżej wymienionego, postanowiłem więc, że stary twardziel przejdzie na emeryturę pomostową (czyli będzie robił za magazyn), a jego miejsce zajmie kwarcowy następca. Pozostało tylko pytanie: Co wybrać?

Podaruj regał, czyli przedświąteczny przegląd czytników książek

Grudzień to okres świątecznego (czyt. intensywnego) drenażu portfela. Część jego zawartości zostaje przeznaczona na huczne pożegnanie starego roku i rozbudowany w tym miesiącu jadłospis. Jednak jako pierwsza pojawia się na horyzoncie potrzeba zakupu prezentów. Jak zwykle w takim przypadku stajemy przed dylematem: co dać pod choinkę? Modnym ostatnio gadżetem jest czytnik książek elektronicznych. Istnieją co najmniej dwa argumenty (sprawiedliwie: po jednym dla darczyńców i obdarowanych) przekonujące o tym, że jest to dobra decyzja prezentowa.

Tolino Shine (typ 2): volksczytnik z kagankiem

Przy bogato zdobionym stole, o wymiarach podobnych do pokładu lotniskowca, siedziało ich tylko kilku. Stateczni panowie w gustownych garniturach spoglądali na okładki leżących przed nimi teczek. Misterna inkrustacja na okładce układała sie w dwa słowa: "Operation Leser". Najstarszy z nich, siedzący u szczytu stołu, przemówił. - Meine Herren, nie jest gut. Ci verdammte Amerikaner bezczelnie chcą zmonopolizować nasz Vaterland rynek. Przed wami leży ostateczne rozwiązanie tej kwestii. To będzie prawdziwa czytelnicza Wunderwaffe.

Stary wiarus i może – HP EliteBook 8530p

I ujrzałem poczet królów na mym biurku,pogromców Krzyżaków i reformatorów.

Tak w największym skrócie można opisać, w jaki sposób stanąłem przed zadaniem zastąpienia starego laptopa nowym. Z początku miałem tylko doradzić w zakupie sprzętu. Skończyło się na tym, że własny zamieniłem na godziwą ilość biletów NBP. Powstały dwa dylematy.

PocketBook 515 Mini — kieszonkowa biblioteka

Nastał grudzień, święta w pełni od miesiąca (według kalendarza kościoła konsumpcyjnego). Niebawem czeka nas karpiowa hekatomba, a brodaty kierowca czerwonego tira wrócił z wakacji w tropikach ufundowanych przez konkurencję. To czas, kiedy firmy energetyczne dziękują wszystkim za wspaniałą tradycję przystrajania domów i mieszkań milionem watożernych ustrojstw, a drogowcy przygotowani i zwarci na zimę stulecia, zostaną zaskoczeni centymetrem białego puchu. W związku z tym, że Mikuś permanentnie się na mnie obraził, więc muszę sobie radzić sam.