Mortadela w opakowaniu szynki...

Ale wyszedł mi apetyczny tytuł. Może dlatego, że przez zaproszenie na Gamescom (ostatni raz czułem się tak wyróżniony, gdy zdałem egzamin poprawkowy grube kilka lat temu) od dwóch dni działam na energy drinkach i paluszkach ze stacji. Podróż i noc w Kolonii do przyjemnych nie należą, zwłaszcza jeśli przemieszcza się własnym autem. Ale mniej już o tym, przejdźmy do konkretów.

Pewnie każdy z Was zna tytuły, które nie brylują w rankingach wszechczasów, nie sposób znaleźć je w sklepach a gimbusom wstyd się nimi chwalić.