Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moje przygody z HP Pavilion X2 10

2 tygodnie temu zaopatrzyłem się w pewnej sieci sklepów w urządzenie 2 w 1 firmy HP. Sprzęt który w zasadzie nie wie czy jest tabletem, czy laptopem. Generalnie dobrze, że w ogóle wie czym jest. A ponieważ wszyscy domagają się specyfikacji, literek i cyferek oto krótkie streszczenie tego, co zawitało do mojego domku:

Procesor - 4-rdzeniowy intel atom 2,16GHz.Pamięć - 2GB DDR3Dysk - 32 GB eMMC.OS - Win 8.1 z możliwością upgradu do Win 10.

Z wyglądu urządzonko fajne. Ma dość wygodną klawiaturę wyspową z dość czytelnymi przyciskami. O dziwo nawet przy słabszym świetle widać je w miarę dobrze.

Ma kilka złacz. I tu plus dla HP za pełnowymiarowe USB 2.0. Minu za ułożenie złącz. Generalnie jeśli tablet się ładuje (a robi to za pomocą portu MicroUSB nie da się nic zamontować w drugim porcie USB, a to z racji tego, że złącza są tak blisko siebie, że korzystając z jdnego automatycznie wykluczamy używanie drugiego. Na szczęście bateria pozwala na 11 godzin pracy, więc ładowarka nie będzie zbyt potrzebna. Mogę uwierzyć, że bateria tle trzyma. Nawet pod dość mocnym obciążeniem jej wydajność jest bardzo dobra.

Jak wspomniałem sprzęcik ma klawiaturkę.

Fuji S9600 — „musisz umieć"

Mój poprzedni wpis o Starszej konstrukcji lustrzanki olympusa spotkał się z falą krytyki. Jednak obiecałem napisać o Fuji S9600, którego nabyłem niedawno, więc piszę.

Aparat miał premierę w 2006 roku w naszym pięknym kraju. Miałem wtedy Fuji S5600, a na tego patrzyłem z zazdrością. Kosztował wtedy od 1800zł wzwyż. Moja studencka "pensja" pozwalała mi patrzeć, ale nie dotknąć. Obecnie już pracuję, a aparat można nabyć już za 300zł. Ja za swój dałem 400 i zdążyłem nacykać z nim już ponad pół tysiąca zdjęć.

Co mogę o nim powiedzieć? Na dzisiejsze standardy jest raczej bardzo słabym sprzętem, a często mam wrażenie, że moja małpka kupiona w media markt rok temu robi lepsze fotki. Cóż, nie ma co porównywać nową konstrukcję ze starą. Fuji ma jednak dużo atutów których próżno szukać w nowych aparatach. Ale pokolei.

Bardzo podobają mi się pierścienie na obiektywie. Jeden do zooma, drugi do ustawiania ostrości. Od ogniskowej jest dość spory i nie trzeba patrzeć na obiektyw. Od razu sam pod rękę podchodzi. Gorzej z tym drugim. Już tak łatwo nie da się go wyczuć i czasem trzeba trochę poszukać. Za to ustawienia jednego i drugiego są bardzo precyzyjne. Da się idealnie ustawić je tak jak chcemy.

Olympus E-510 dla „profesjonalnych amatorów”

Ten wyprodukowany w 2007 roku aparat trafił do rąk konsumentów jako tania lustrzanka. I spełnia swoją rolę doskonale. Rok po wyprodukowaniu wpadł w moje ręce za, bagatela, 2500zł. W zestawie dostałem 2 obiektywy, kilka dekielków, body, pasek na ramię, kartę CF 4GB i kilka nic nie znaczących akcesoriów. Był kupiony dla małżonki i po dzień dzisiejszy z nią jest.

Aparat, jak na lustrzankę przystało, jest ogromny, ciężki i na tyle nieporęczny, że nie bierze sie go w każda podróż. To aparat do zadań specjalnych i tak należy go traktować. Przez wiele lat używany był zazwyczaj w trybie automatycznym. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jest to tylko formalność, lub chwyt marketingowy. Tutaj sprzęt nie ma się czym popisać. Jest po prostu kiepski. Zdjęcia wychodzą za ciemne w pomieszczeniach i w dodatku rozmazane. W plenerze też nie wypada najlepiej, choć naświetlenie jest prawidłowe to mocno zawyża głębie ostrości oraz iso. Dopiero w trybie manualnym pokazuje co potrafi. Wymga więc od fotografa przygotowania się do zdjęcia. Nie wystarczy go wyjąć i wcisnąć spust migawki, bo do tego lepiej nadają się tradycyjne małpki (np opisywany przeze mnie wcześniej Nikon L31).

W plenerze przy ustawieniach typu M aparat radzi sobie całkiem dobrze.

Idiot-Aparat Nikon L31

Pół roku temu zakupiłem aparat. To był Nikon L31. Ponieważ miałem poprzednika L29 więc się zdecydowałem. I na moją subiektywną opinię chciałem go opisać.Aparat nadaje się dla osób chcących mieć takie coś na codzień ze sobą, a jakość i możliwości jakie oferuje przeciętny telefon komórkowy to za mało. Uzbierałem więc fundusza i wybrałem się na zakupy.

1. Przygotowania i zakup

Obejrzałem kilka modeli wcześniej w necie. Poczytałem opinie i recenzje o kilku modelach i... wybrałem 3 - nikona, samsunga i canona. Wziąłem wszystkie do ręki, pooglądałem, zrobiłem kilka zdjęć zasłaniających się ludzi i kilka póek sklepowych i wybrałem. W moje łapki wpadł Nikon L31. Jeszcze formalności przy kasie, odchudzenie portfela i wyszedłęm dumny ze sklepu wprost do auta z zamiarem powrotu do domku. Dzień tygodnia i godzina nie pozwalały jednak zbyt sprawnie tego zrobić. Za to miejskie korki pozwoliły pobawić się aparatem zza kierownicy samochodu.No i co? Sfotografowałem auto przed sobą i za sobą, jak debil obcykałem samochód w środku i jak przecietny idiota z gimnazjum cyknąłem swoje nogi i ryj.

2. pierwsza zabawa

No dobrze, fotki fotkami. Od taka zabawa. Całkiem przyjemnie się tym cykało zdjęcia.

krótka rozprawka o historii mojej fotografii

Jakoś tak kilka lat temu zaczęła się moja przygoda z fotografią. Miałem wtedy aparat Trust i pracowałem w gazetkach Echo Miasta. Aparat był niesamowity. Patryca 0,3MPX, nie posiadał wyświetlacza, nie miał zoomu programów tematycznych... nie dało się nawet ustawić lampy błyskowej. Wizjer pokazywał to co chciał, a nie to co wychodziło na zdjęciu. W aparacie nie było karty pamięci i dało sie zrobić max 60zdjęć. Byłem z tym aparatem na wakacjach, robiłem zdjęcia w domku i w plenerze. Sporo fotek zrobiłem w pracy... Zdjęcia przypominały raczej bohomaz i trzeba było sie przyjżeć, aby zobaczyć co na nich jest. :)

Potem zmieniłem pracę i za pierwszą wypłatę wpadł mi w ręcej taki oto aparacik. To Fuji Finepix S5600. Bardzo fajny sprzęt. Zrobiłem nim parędziesiąt tysięcy zdjęć. Dzięki niemu poznałem swoją małżonkę, to z niem w ręku przeżyłem kilka niezapomnianych chwil. A i możliwości sprzętu były niesamowite. Jak na tamte czasy to wyższej klasy aparat. Kosztował mnie trochę więcej niż wynosiła moja ówczesna wypłata. Dokupiłem do niego zestaw akcesoriów i praktycznie się z nim nie rozstawałem. Wyjechałem z nim do Anglii, gdzie na jednej z wystaw znalazłem moje marzenie aż po dzień dzisiejszy. To Fuji Finepix S9600.

Analogowa cyfryzacja

Witam. Całkiem niedawno wpadło mi w łapy takie cudo komunistycznych czasów Pewexów:

Od razu wykopałem z czeluści swojej piwnicy, odchłani komórki, wszechświata stodoły i bezkresie wszelkich zakurzonych skrzyń w moim domu stare, zapomniane przez świat i ludzi kasety magnetofonowe. Jak wygląda kaseta magnetofonowa i co to jest? Zapewne pamiętają dzieci gumy Turbo i zabaw w podchody na podwórku.

W czasach świetności encyklopedia PWN (odpowiednik dzisiejszej Wikipedii) opisywała to urządzenie tak:

kaseta magnetofonowa, kaseta audio,kaseta z taśmą magnet. służąca do zapisywania i odtwarzania dźwięku przy użyciu magnetofonu kasetowego;

Otóż (w co ciężko uwierzyć) kiedyś najpopularniejszy nośnik muzyki. Mogliśmy kupić zaledwie nośniki czyste na które mogliśmy nagrać to co chcieliśmy. W tamtych czasach chomika i youtube nazywaliśmy "radio" lub "telewizor". Na czystym nośniku mogliśmy nagrać z TV lub radia to co chcieliśmy. Oj pamiętam te całe dnie wyczekiwania i wysiadywanie przed Viva i MTV z palcem na przycisku "rec" w oczekiwaniu na swój ulubiony kawałek.

Cyber-mózg

Znacie to uczucie kiedy idziecie spać - kładziecie sie do łóżka zamykacie oczy i w tym momencie wasza głowa tworzy wam tysiące naprzemiennych obrazów i myśli. No więc mój mózg porównał się wczoraj do komputera.

Wyobraźcie sobie że nasze ciało to komputer, a nasz mózg to system oparacyjny. A wszystko zaczyna się od poczęcia. Nasz komputer zaczyna być budowany. zostajemy zmontowani z różnych części - żołądek, serce, wątroba... podobnie jak komputer - pamięć, procesor, dysk zasilacz... Dostajemy nową obudowę którą nazywamy ciałem. Gdy już wszystko mamy zaczynamy instalować system operacyjny, a u nas tworzy się mózg.

Gdy mamy już serce, wszystkie narządy i nasz mózg zaczyna w końcu funkcjonować jest jak nowy system operacyjny - nie może nic. Uczy się dopiero kontrolować nasze części wewnętrzne. Musi je rozpoznać, nauczyć się ich i je obsługiwać. W systemie nazywa się to instalacją sterowników

Następuje wówczas optymalizacja pracy każdego narządu, każdego urządzenia w naszym ciele. Po tej operacji, gdy wszystko jest oki zostajemy "sprzedani" na świat.

Mój Lenovo Thinkpad x201

No i stało się. Rozpoczął się nowy rok i... przyszedł czas na wybór laptopa. Mój Asus EeePC przestał być wystarczający i w dodatku zaczął lekko zawodzić.

Jak szukałem

Otóż na komputer miałem przeznaczone 1000zł. Uzbierane ciężko przez lata pracy. Rozpocząłem poszukiwania. Oczywiście jak każdy szanujący sie internauta zacząłem od recenzji różnych komputerów. Jak się okazało, nic na tyle ciekawego w tej cenie nie znalazłem. Rozpoczęło się więc przekopywanie 1000 forów i opinii. Nadal nic. No cóż, pozostało samemu takowe forum założyć. Z pomocą przyszły między innymi dobreprogramy, gdzie dowiedziałem się rewelacyjnych wiadomości "w tej cenie nic dobrego nie znajdziesz". To nie było zbyt pocieszające i optymistyczne, aż któregoś pięknego dnia wchodzę sobie na forum i znalazłem odpowiedź, która zmieniła moje oblicze postrzegania komputerów:- Kup jakiegoś poleasingowego.To był strzał w 10. Internet znowu zaczął szaleć. Kolejne 1000 artykułów i opinii na temat sprzętu poleasingowego. 1000 przegrzebanych aukcji allegro i 100 różnych sprzętów. Spośród nich wybrałem kilka. Nie obyło się oczywiście bez kolejnych pytań na forum o moim wyborze.

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.