Z prądem żartów nie ma…

Wygląda na to, że co tydzień, w poniedziałek dopada mnie mały lokalny koniec świata. Tydzień temu, kiedy przyszedłem do biura, okazało się, że poczta nie działa. Dziś, poniedziałek, poranek, pierwszy łyk kawy z ekspresu…

Nagle czuć taki specyficzny zapach palącego się tworzywa. Po chwili w drzwiach staje kolega z kablem w ręce. To taki klasyczny kabel, którym podłącza się do sieci zasilacze od laptopów – tzw koniczynka. Stoi i pyta czy może mam gdzieś taki kabel bo mu się spalił. Powiem, że wtedy kawa stanęła mi gardle. Przełknąłem ją w końcu i pytam co się stało.