Mój stary jest językowym dżihadystą

Całe mieszkanie zajmują regały z książkami. Większość z nich to różne wydania słowników i archiwalne numery "Polonistyki", "Kwartalnika Językoznawczego", "Przekładańca", "Biuletynu PTJ" i "Ludu Słowiańskiego". Kiedy chodziłem do gimnazjum ojciec robił mi codziennie kartkówkę a raz w tygodniu dyktando. Jak dostałem się na studia to pokazałem staruszkowi Internet. Od tamtej pory siedzi na forach, tropi błędy językowe i całymi nocami walczy z wiatrakami.