CR2032 — prawie jak nowe życie

Ten, kto mnie zna i kto co jakiś czas zajrzy na mojego dobroprogramowego bloga, ten wie, że humanista i filozof ze mnie nieprzeciętny, ale "sprzętowiec" - żaden. Przed wielu laty nasz wielki narodowy wieszcz pisał: "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga", ale do mnie te słowa jakoś nie do końca dotarły, więc pod tak zwaną maskę swojego laptopa, obchodzącego w tym roku ósme(!) urodziny, nie zajrzałem ani razu. Aż do dziś. Bo - jak pisał/mówił kiedyś ktoś inny - potrzeba jest matką wynalazków.

W tunelach metra

Gdyby wielkim tego świata nagle maksymalnie odbiło, być może ich ręce w mgnieniu oka powędrowałyby w kierunku przysłowiowych czerwonych guziczków, aktywując tym samym nikomu dobrze nieznaną liczbę pocisków jądrowych, które latałyby nad Ziemią gęściej i częściej niż jaskółki na wiosnę. I być może wtedy ta nasza od lat gnębiona Ziemia obrosłaby grzybami atomowymi, stając się grobem dla wszystkich tych, którzy akurat stąpaliby po jej powierzchni.