r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

8. generacja procesorów Core – szału nie ma, Intel na desktopie wciąż w 14 nm

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Przez całe lata kolejne generacje procesorów Intel Core były produkowane w rytmie tik-tak, innowacja–miniaturyzacja. Nehalem (45 nm), Westmere (32 nm), Sandy Bridge (32nm), Ivy Bridge (22 nm), Haswell (22 nm), Broadwell (14 nm), Skylake (14 nm)… i tu tykanie miniaturyzacyjnego zegara się zatrzymało. Kaby Lake było trzecią z rzędu generacją Core w procesie 14 nm. A teraz okazuje się, że Coffee Lake, kolejna generacja Core, też pozostanie z 14 nanometrową litografią. Oczywiście ulepszoną, zoptymalizowaną – ale czy patrzący na cyferki klient wnika w te meandry technologii półprzewodnikowych?

Podczas ostatniego spotkania z inwestorami, Intel przyznał, że kolejna, czwarta już z rzędu generacja procesorów Core pozostanie w procesie 14 nm. Marketingowo nie wygląda to za dobrze. Jak pamiętamy, proces tik (ulepszenie procesu) – tak (ulepszenie architektury) został zastąpiony nowym, trzyetapowym procesem. Ulepszenie procesu, ulepszenie architektury, optymalizacja. A teraz co – etap czwarty, kolejna optymalizacja, kolejna generacja bez odczuwalnego wzrostu wydajności na desktopie?

To nie ma większego znaczenia, bo desktop nie ma większego znaczenia. Intel zwraca się tam, gdzie są pieniądze, więc gdy rynek PC coraz bardziej się kurczy, „niebiescy” zwracają się w stronę centrów danych i chmur obliczeniowych. Z informacji przedstawionych dla inwestorów wynika bowiem, że całkowita potencjalna wartość rynku (TAM) procesorów dla pecetów jest o ponad połowę mniejsza niż rynku centrów danych. Ba, nie tylko centrów danych, nawet pamięci masowe i modemy do sieci komórkowych są potencjalnie więcej warte.

r   e   k   l   a   m   a

Wiceprezes Intela, dr Venkata Renduchintala, nazywa to „płynnym” podejściem – proces litograficzny będzie dostosowany do segmentu, generacja może obejmować różne procesy. Strategia data center first oznacza w tym wypadku, że najnowocześniejsze linie produkcyjne zostaną zarezerwowane dla procesorów Xeon. To właśnie w tym segmencie można pokusić się o zastosowanie wciąż kłopotliwego, ultrakosztownego procesu 10 nm. Wybór mało zaskakujący – szczególnie jeśli uświadomimy sobie, że najmocniejsze modele tych serwerowych czipów mogą być dziesięciokrotnie droższe od układów robionych na desktop (nowy 24-rdzeniowy Xeon E7-8894v4 oferowany jest w cenie 8898 dolarów), a rynek jest tak chłonny.

W odniesieniu do czipów desktopowych, ta nowa, ponownie zoptymalizowana generacja Coffe Lake ma być projektowana przede wszystkim z myślą o liniach procesorów U- i Y-, czyli przeznaczonych dla ultralekkich laptopów i hybryd. W tych urządzeniach mielibyśmy zobaczyć wzrosty wydajności sięgające przynajmniej 15%.

Mimo takiego obrotu sprawy Intel wciąż jest przekonany, że ma komfortową przewagę nad konkurencją – mają minąć przynajmniej trzy lata, zanim Samsung czy TSMC będą w stanie zaoferować czipy w procesie 10 nm. Na tej liście brakuje jednak Global Foundries, które przecież zdołało opracować całkiem niezły proces 14 nm dla najnowszych procesorów AMD Ryzen. Tak, nie jest on równie dobry, co obecnie stosowany zoptymalizowany proces dla Kaby Lake Intela, ale podobno jest tańszy, pozwalając AMD na zaoferowanie tych niezwykle atrakcyjnych cen.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.