Blog (135)
Komentarze (4k)
Recenzje (43)

Informacyjno-rozrywkowe ofiary internetu. Od gazet do telewizji

Strona główna@AnTarInformacyjno-rozrywkowe ofiary internetu. Od gazet do telewizji
21.05.2020 14:19

Dzięki internetowi mamy niemal całkowicie darmowy dostęp do informacji, muzyki czy filmów. Jednak jeszcze kilkanaście lat temu, było pod tym względem zgoła na odwrót. W tym tekście przedstawię zaś na co i gdzie Polacy „szastali pieniądze”, żeby mieć dostęp do dóbr intormacyjno-rozrywkowych.

Czas świetności nośników danych i papierowych informacji już dawno przeminął.
Czas świetności nośników danych i papierowych informacji już dawno przeminął.

Gazety i pisma

Przez długie, długie lata gazety i czasopisma były u nas bardzo popularne. W związku z tym nawet ok. 2004 r. dzienniki oraz tygodniki, miesięczniki i kwartalniki stanowiły wśród Polaków główne źródło informacji na wszelakie tematy. Przykładowo osoby zainteresowane tematyką IT kupowały (PC Word lub PCkurier), sportem (Przegląd Sportowy), muzyką (Machinę), projektowaniem pokoi (Dom i Wnętrze), kulturą (Przekrój), polityką (Wyboczą) itp. Trzeba przyznać, że jak na ówczesne realia prasa w Polsce były bardzo droga. Sam to doświadczyłem w autopsji, gdy w latach 1995-2005 wydałem spore pieniądze na numery takich pism jak: Tempo, Piłka Nożna, Top Gol, Magic Basketball, Brum, Thrash'em All, Morbid Noizz, Mega-sin, Tylko Rock, Mystic Art, Metal Hammer, Zwierciadło, Fakty i Mity, Komputer Świat i dziesiątki innych.

665119

Zresztą w tym zbieractwie informacyjnej makulatury nie byłem odosobniony. Na przestrzeni wielu lat więc z każdym tygodniem przybywało ton gazet i czasopism w milionach polskich mieszkań i domów. Prasę codzienną z reguły zaraz się wypalało albo wyrzucało do śmieci, a zostawiało czasopisma i dodatki specjalne. Jednak taka sterta pism była ciężka w użytkowaniu, choćby dlatego, że ponowne dotarcie do jakieś informacji stanowiło spory kłopot. Dlatego mające miejsce w latach 2003-2006 masowe skomputeryzowanie i co za tym idzie zinternetyzowanie Polski, z perspektywy czasu można odebrać za bardzo pozytywne zjawisko. Ponieważ ogólny dostęp do internetu pozwolił w naszym kraju szukać informacji w sieci, uwolniwszy rzesze Polaków od zbierania ton papieru.

665121

Kioski

Kiedy zaczęła się gorzej sprzedawać prasa, to siłą rzeczy zaczęło ubywać kiosków z polskich miast i miasteczek. Ja z perspektywy czasu uważam to za bardzo dobre zjawisko. Przez lata bowiem w kioskach sprzedawana była cała masa bezużytecznych obecnie towarów: w postaci ton makulatury informacyjno-kulturalnej, kiepskiej jakości książek oraz filmowych i muzycznych dodatków do pism. Wszystko to zaś było bardzo drogie, przykładowo dobrze wydane czasopismo kosztowało nie mniej niż 10 złotych, gazeta od 2 do 4 zeta, a kioskowe wydania książek, cd'eków czy dvd'eków nawet i 20 złociszy. Tanio w kioskach w czasie ich największej prosperity więc nie było. Teraz zaś wszystkie kioskowe materiały informacyjno-kulturalne są dostępne w sieci (i to w 90% za darmo). Dzięki temu natomiast polskie społeczeństwo oszczędza olbrzymie pieniądze na kupnie takich rzeczy.

Opustoszały kiosk. To bardzo częsty widok.
Opustoszały kiosk. To bardzo częsty widok.

Sklepy muzyczne

Przeszły podobną degrengoladę w czasie popularyzacji internetu w Polsce. Przez kilkanaście lat wydałem w nich sporo pieniędzy na różnego rodzaju stuff muzyczny (płyty CD, koncertówki DVD, kasety magnetofonowe, magazyny muzyczne, bluzy i koszulki z nadrukami kapel metalowych itp.). Choć już w 2001 roku wolałem cedeki zamawiać telefonicznie w podziemnych wytwórniach muzycznych. Kilka lat później natomiast na dobre zacząłem muzyczne akcesoria nabywać na Allegro i OLX-ie. A jak w Polsce zaczęło rozwijać się YouTube, wtedy coraz więcej muzyki słuchałem w necie i to nie tylko staroci, ale premier albumowych, które nagminnie zaczęły pojawiać się na tym serwisie po 2010 roku. Piszę o tym przez pryzmat własnych doświadczeń, gdyż wiem, że podobną ewolucję przeszło setki tysięcy fanów muzyki nad Wisłą, których mający coraz więcej do zaoferowania Internet w dużym stopniu odciągnął od kupowania nośników muzycznych w sklepach stacjonarnych.

665127

Płyty CD i DVD

Podupadanie sklepów muzycznych związane z rozpowszechnieniem internetu spowodowało automatycznie coraz mniejszą sprzedaż cedeków. A początek końca ich popularności w Polsce nastąpił w 2007 roku wraz z pojawieniem YouTube'a. Za darmo bowiem są tam prawie wszystkie dostępne albumy muzyczne i mnóstwo nagrań koncertowych. Natomiast przed jego nastaniem za premierowe CD trzeba było zapłacić od 40 do 70 zł, a koncertówka kosztowała nawet i 100 zeta. To sami widzicie, jak wielkie pieniądze oszczędzacie, dzięki temu serwisowi. Na tej samej zasadzie od 2010 r. zaczęły być w naszym kraju bardzo popularne serwisy z firmami online, na czele z CDA mającym mnóstwo darmowych pozycji. Zatem 80% społeczeństwa stwierdziła, że lepiej obejrzeć za darmo albo za kilka złotych film w necie niż płacić za niego ok. 20-50 zł na DVD (które najczęściej ogląda się 1-2 razy). Zresztą sam pewnie — jakby YouTube czy CDA w Polsce wcześniej wystartowały — oszczędziłbym mnóstwo kasy, nie kupując aż tylu płyt CD i DVD (które najbardziej kolekcjonowałem w latach 2000-2010).

665130

Telewizja

Nie da się ukryć, ze wraz ze wzrostem dostępności internetu ludzie w naszym kraju zaczęli coraz mniej oglądać kanały telewizyjne. No bo w sieci jest dużo łatwiejszy dostęp do poszukiwanych wiadomości, wszystkie dystrybuowane filmy można obejrzeć na serwisach VoD (w tym wiele całkowicie za darmo), a kanały dokumentalne i muzycznie skuteczne „odpopularyzowały” serwisy YouTube i Spotify. Zważywszy na tę tendencję niedziwne wiec, że teraz odbiorniki telewizyjne służą głównie do podłączania ich z laptopami przez HDMI, w celu obejrzenia czegoś z netu.

665133

summa summarum

W 2000 roku zapewne nikt by nie uwierzył, że powszechne zinternetyzowanie tak szybko zminimalizuje znaczenie gazet, czasopism, książek, cedeków, płyt DVD oraz kiosków, sklepów muzycznych i telewizji. Jednak jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze i wygodę. A Internet dostęp do informacji i rozrywki kulturalnej oferuje o wiele taniej i wygodniej — od przestarzałej konkurencji. Kończąc, jestem ciekaw czy Wam jeszcze zdarza się kupić jakieś pismo lub nośnik z muzyką albo filmem — bo nie ukrywam, że ja sporadycznie jeszcze tak czynię. Z racji, że to jest moja 100 oficjalna publikacja na DP, zapraszam Was też do przeglądu tych wcześniejszych, uszeregowanych według działów (link).

bEgMTREn