AMD Ryzen w wersji mobilnej jeszcze nie ma Zen 2, ale i tak świetnie się sprzeda

Strona główna Aktualności
Asus przedstawia inwestorom swoją teorię, fot. Shutterstock.com
Asus przedstawia inwestorom swoją teorię, fot. Shutterstock.com

O autorze

AMD robi świetną robotę w sektorach centrów danych i desktop, gdzie najnowsza mikroarchitektura Zen 2 szturmem odbija udział Intelowi. Inaczej jest z laptopami. Tam wciąż oferowane są starszej generacji czipy Zen+. Jednak patrząc na koniunkturę, czerwoni i tak mogą swoje sprzedać. Oto wizja, jaką przedstawił Asus swoim inwestorom.

Jak wyznał tajwański producent, dział notebooków i urządzeń mobilnych generuje obecnie 71 proc. przychodów całej firmy, a zapewnienie odpowiedniej podaży w tym właśnie segmencie przekłada się na komfort finansowy i napędza ogół działań przedsiębiorstwa. Rzecz w tym, że Asus nie może produkować tylu laptopów z intelami, ile by chciał i ile by mógł sprzedać, gdyż brakuje mu do nich procesorów.

Intel ponoć w pierwszej kolejności, co zrozumiałe, zaspokaja potrzeby wysokomarżowych rynków HPC i serwerowego. Później są stacje robocze klasy wyższej, a dopiero na samym końcu notebooki i inne, bardziej konsumenckie pecety. Asus wierzy, że w Q1 2020 sytuacja się unormuje, ale w tej chwili przyznaje wprost do łatania dziur układami AMD.

Daje też do zrozumienia, że inni wiodący producenci notebooków stoją przed analogicznym problemem—a czerwoni są gotowi słać pełen kontener czipów.

Owocem zamieszania jest prezentacja kilku wcześniej nieplanowanych, jak można wnioskować ze sposobu wypowiedzi, konstrukcji. Są to m.in. 17-calowy VivoBook 17 D712DA oraz 14-calowy ZenBook 14 UM431DA, oba z procesorem Ryzen 5 3500U i grafiką Vega 8.

Co ciekawe, wydaje się, że na całym tym zamieszaniu klient może skorzystać. W Polsce na przykład UM431DA kosztuje 3 tys. zł, a jego odpowiednik wyposażony w układ Intela, UX433FAC z Core i5-10210U, to wydatek o przeszło 1 tys. zł większy. Owszem, Ryzen przegra w tym przypadku bezpośrednie porównanie wydajności czy czasu pracy na baterii, ale oszczędność jest widoczna. No i paranoicy nie będą mieli bólu głowy z kanałem bocznym.

© dobreprogramy
s