reklama

AV-Test udowadnia, że Google jest bezpieczniejszy niż Bing

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Testy bezpieczeństwa przeprowadzane przez AV-Test to nie tylko badanie skuteczności antywirusów. Przez 18 miesięcy niemieccy eksperci analizowali wyniki wyszukiwania, które zwróciły Bing, Google, Yandex, Blekko, Faroo, Baidu i Teoma pod kątem obecności różnych szkodliwych elementów. Niestety, mimo starań producentów oprogramowania, nawet w pierwszych wynikach wyszukiwania z listy zdarza się znaleźć coś niebezpiecznego.

AV-Test monitorował 40 milionów stron zwracanych przez wyszukiwarki i znalazł około 5 tysięcy takich, które zawierały lub mogły zawierać szkodliwy kod lub odnośniki. Do skanowania stron wykorzystano 36 różnych programów zabezpieczających. Zapytania pochodziły między innymi z Trendów Twittera i nagłówków serwisów informacyjnych BBC.

Do przeprowadzenia tego badania skłoniło AV-Test podejrzenie, że cyberprzestępcy intensywnie wykorzystują wyniki wyszukiwania do rozprowadzania szpiegów zbierających informacje i internautach lub trojanów — głównie Google i Binga — których algorytmy oszukują, aby szkodniki znalazły się na pierwszych miejscach listy wyników. Więcej na temat działania tych mechanizmów można znaleźć między innymi w raporcie (PDF), którego przedostatnia sekcja zatytułowana została po prostu Google jest lepszy niż Bing.

To stwierdzenie badacze poparli liczbami. W puli wyników z Binga było 5 razy więcej zainfekowanych stron niż na liście Google'a. Na niecałe 11 milionów zapytań Google zwrócił 272 zainfekowane strony, Bing zaś 1285. Rosyjski Yandex wypadł jeszcze gorzej — w jego wynikach 13 milionów zapytań szkodliwych stron wyeksponował 3330 — ponad 10 razy więcej niż Google. Warto jednak pamiętać, że rosyjska wyszukiwarka ma własny system oznaczania zagrożeń bez blokowania dostępu do nich, więc wynik ten jest zawyżony. Bekko na 3 miliony zapytań zwrócił 203 zainfekowane strony.

Na koniec wypada odpowiedzieć na ważne pytanie: czy należy się martwić? Niekoniecznie… spośród zwracanych przez „niebezpieczny” Yandex stron zarażonych było 0,026%. Należy jeszcze pamiętać, że przeglądarki (na przykład IE, Chrome) też ostrzegają o zagrożeniach, co dodatkowo zmniejsza prawdopodobieństwo, że ktoś na taką stronę wejdzie.

Wątpliwości budzi mała próbka zebrana przez AV-Test — czym jest 11 milionów wysłanych do Google'a w ciągu 18 miesięcy zapytań wobec faktycznie przetwarzanych 115 miliardów miesięcznie?

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić