Adwokaci i Ewangeliści

Technology Evangelist to bardzo młode pojecie jakie pojawiło się na początku w Apple, aby potem rozszerzyć się na cały sektor IT. Ewangelista to człowiek, którego zadaniem jest szerzenie informacji o danej technologii tak, aby stała się standardem. Dąży do tego m.in poprzez pisanie artykułów, blogowanie, demonstracje działania itp. Niedawno pojawiło się także analogiczne pojecie technology advocate, które znaczy prawie to samo, tylko bez tego całego religijnego splendoru jaki ma otaczać Ewangelistów.

Wbrew pozorom Ewangeliści z marketingiem nie mają wiele wspólnego. Być może sam efekt ich pracy sprzyja marketingowi, jednak często sam marketing może przeszkadzać takiej ewangelizacji. Ewangeliści są zresztą specjalistami IT, a nie od marketingu, każdorazowy ich udział w tworzeniu marki może się dla firmy źle skończyć. Także target w jaki skierowane są działania ewangelistów to nie klient końcowy, ale fascynaci technologi, którzy mają dzięki takim działaniom szerzyć dalej informację o danej technologii, aby ta stała się standardem lepiej rozpoznawalnym od innych.

Ewangeliści i adwokaci nie powinni więc bawić się w chwyty marketingowe i inne machlojki. Ich podstawą są dane techniczne produktu i to one stanowią cel promocji. W środowisku w jakim mają być rozpowszechniane manipulowanie informacją może raczej przynieść odwrotny skutek, zważywszy na fakt, że większość osób docelowych posiada dość spore pojęcie o technologiach komputerowych. W praktyce nie jest to możliwe w środowiskach open source, gdzie swobodny dostęp do źródeł oprogramowania weryfikuje jakiekolwiek kłamstwa (lub niecałą prawdę).

Pojęcie Advokates, próbuje ostatnio lansować także społeczność Ubuntu. W tym przypadku chodzi o rozwinięcie tzw. LoCo Teamów, czyli osób odpowiedzialnych za szerzenie informacji o Ubuntu w krajach nieanglojęzycznych. Canonical przez swoje ostatnie działania bardzo zraziło do siebie zaawansowanych użytkowników, czego niechlubnym efektem mogą być np. braki w tłumaczeniach. Polskie tłumaczenie Unity powoli zbliża się do 50% zaległości, co zważywszy na ciągły rozwój projektu (i zbliżającą się wersję Qt, która będzie wymagała dodatkowego tłumaczenia), może już niedługo razić polskich użytkowników angielskimi kwiatkami w tłumaczeniu. Canonical chce więc przywołać w ten sposób ideę LUGów (Linux User Group), które od wieków stanowiły podstawę współpracy ze społecznością.

Powszechnie lansowany przez użytkowników Ubuntu model usera, który nie musi uczestniczyć w rozwoju projektu mało się sprawdza. Problem w tym, że nowi użytkownicy otrzymuję sprzeczne informacje, kiedy przystępują do projektu. Z jednej strony Ubuntu ma być tym systemem, który nie będzie wymagał od użytkownika zaawansowanego grzebania, z drugiej strony wymusza się na takim użytkowniku bycie częścią społeczności, aby świadczył o popularności systemu.

Ponadto Ubuntu jako darmowy system, albo przynajmniej jako taki jest promowany, nie pozwala na uczestniczenie użytkownikom w decydowaniu o kierunku jego rozwoju. W takim przypadku właśnie rola Advocate lub Evangelist, może skutecznie zagwarantować zmianę tendencji rozwoju projektu. Przekonali się o tym zwłaszcza fani GTK, którzy powierzyli rolę promotora tej technologii Canonical. Cóż każdy kto chciał wypromować marką Ubuntu GTK i GNOME może teraz czuć się zawiedziony, jednak to właśnie świadczy o tym jak bardzo marketing może przeszkadzać w takich sprawach.

Canonical daje jednak duże szansę na uczestnictwo na zasadach jakie obowiązują Advocates i Evangelists. Jest to szansa dla wielu, aby wypromować inną technologię właśnie na gruncie społeczności Ubuntu. Taką szansę mają m.in. fani Kubuntu, którzy tą dystrybucją promują technologię związaną z KDE. Teraz przy okazji zielonego światła jakie dostało Qt i QML, czyli technologie związane z KDE mają oni oczywiście większe szanse. Takie same szanse mają zresztą fani GNOME, dla których przygotowano oficjalną edycję z tym środowiskiem.

Ważne jest jednak, że tu nie chodzi o walkę o tzw. zwykłych userów, zwłaszcza tych, którzy jeszcze do społeczności linuksowej nie należą. Tu chodzi o wyłuskanie osób, które w przyszłości pomogą w rozwoju promowanej przez nas technologi, jeśli nawet nie samym kodem, to na pewno tłumaczeniami, uczestnictwem na forach, raportowaniem błędów itp. Chodzi więc o tzw. użytkowników zaangażowanych i to jest właśnie target ewangelistów. Bronią ewangelistów nie jest więc propaganda, ale dokumentacja, która pomoże w kształtowaniu tej zaangażowanej społeczności.

To chyba mój pierwszy artykuł, który nie jest zbyt kontrowersyjny :) Pomyślałem jednak, że warto, aby wiele osób zdało sobie sprawę jako rolę odgrywa się jako członek społeczności. To bardzo ważne, aby wiedzieć, że bez odrobiny zaangażowania nikt nie wie w społeczności kim jesteśmy, jakie mamy oczekiwania wobec systemu i co byśmy chcieli zmienić.