AirPods Pro podrobione. Tak dobrze, że łączą się z iCloud i parują jak oryginały

Strona główna Aktualności
Oryginalne AirPods Pro, fot. Shutterstock.com
Oryginalne AirPods Pro, fot. Shutterstock.com

O autorze

O tym, że Chińczycy są mistrzami wszelkich podróbek, nikogo uświadamiać nie trzeba. Przeważnie jednak tworzą tylko nieudolne klony, które co prawda nawiązują wyglądem do oryginału, ale już na pierwszy rzut oka widać, że nim nie są. Inaczej mają się sprawy w przypadku słuchawek Air i500 Pro TWS. Podróbki AirPods Pro tak dobrej, że iOS wykrywa ją jako oryginał.

Air i500 Pro TWS są najprawdopodobniej najlepszym spośród klonów AirPods Pro, pisze wccftech. Jak czytamy, słuchawki parują się z iPhone'em i iPadem tak, jak oryginalne AirPods Pro i nawet raportują stan baterii, wspierają ładowanie indukcyjne i synchronizują się z iCloud, w tym z aplikacją Lokalizator pozwalającą odnaleźć zagubione urządzenia Apple. Mają przy tym łudząco podobny wygląd i możliwość zatrzymania utworu w momencie wyjęcia z ucha.

Jak producent oszukał zabezpieczenia Apple'a? Trudno powiedzieć. Wiadomo, że Air i500 Pro TWS korzystają z czipu marki Qualcomm, który dzięki odpowiednio spreparowanemu oprogramowaniu, potrafi się podszyć pod Apple H1, układ nominalnie stosowany w AirPods Pro.

Dzięki temu podróbka dosłownie replikuje funkcjonalność pierwowzoru. Wspominałem już o synchronizacji z iCloud, ale warto wspomnieć także o obsłudze komendy hej, Siri.

Nie oznacza to jednak, że różnic w ogóle nie ma. Są, tylko nie da się ich dostrzec gołym okiem. W odróżnieniu od AirPods Pro, słuchawki Air i500 Pro TWS nie mają aktywnej redukcji szumów. Nie mają też czujników nacisku w obudowach, umożliwiających fizyczne sterowanie odtwarzaniem. Za to, jak nietrudno się domyślić, kosztują znacznie mniej—a konkretniej 95 dol. (ok. 372 zł).

Jak to w ogóle możliwe?

Abstrahując od samych słuchawek, zastanawiające jest to, jak producentowi udało się wpiąć w pilnie strzeżoną infrastrukturę Apple'a. Przy czym odpowiedź na to pytanie może być bardzo prosta: anonsowany jako rewolucja czip H1 to nic innego jak wariacja na temat jednego z kontrolerów audio Bluetooth od Qualcomma. Apple i Qualcomm regularnie toczą boje patentowe, ale nigdzie nie jest powiedziane, że nie mogą równolegle współpracować. Biznes to biznes.

© dobreprogramy