Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Arch-Anywhere — czyli Arch w jeszcze prostszej formie

Długo mnie nie było, a tyle rzeczy się zmieniło... Powróćmy zatem do tematu znanego systemu Arch Linux i zadajmy sobie pytanie - czy jest prostsza metoda na instalację tego (jakże) zaawansowanego OS? Kilka dni temu otrzymałam informację o istnieniu Arch-Anywhere, czyli kolejnego .iso z wbudowanym instalatorem. Postanowiłam pozostać bez zwłoki oraz pójść w ogień, wyłączając po części swój mózg. Wiem (a raczej pamiętam), jak powinna przebiegać podstawowa instalacja, jednak powiedzmy, że chcę to zrobić jeszcze szybciej - bo po co komu wklepywanie kilka razy tych samych komend, ustawianie godziny i innych stu dupereli, skoro mogę to zrobić za pomocą specjalnego skryptu? Skoro istnieją łatwiejsze metody, to dlaczego by z nich nie skorzystać?

Przygotowanie niezbędnych rzeczy

Jak już wiemy, z (dosłownie) niczego nie może powstać "coś". Należy pobrać parę ważnych rzeczy, aby rozpocząć przygodę z Arch-Anywhere. Między innymi jest to plik .iso oraz program do utworzenia bootowalnego nośnika. Bez tego ani rusz!

Skąd pobrać .iso?

Obraz płyty możecie ściągnąć z oficjalnej strony Arch-Anywhere. Jest wręcz bliźniacza wyglądem do swojego oryginalnego odpowiednika, jednak zamiast kłującej w oczy bieli spotykamy szare tło, zielone nagłówki oraz białą czcionkę. Całkowite przeciwieństwo, co nie? Pobieranie rozpoczniemy za pomocą kliknięcia w "Download", a następnie "arch-anywhere-a.b.c-dual.iso". Tam, gdzie są literki, znajduje się konkretna cyferka. Istnieje możliwość pobrania przez przeglądarkę oraz plik .torrent. A co już wybierzecie - Wasza wolna wola.

Jak utworzyć bootowalny nośnik na różnych systemach?

Kwestia zbootowania nie jest zbyt trudna. Ponownie korzystając z VirtualBox'a, skazuję niektórych na przeszukiwanie sieci w celu znalezienia odpowiedniego poradnika. Jeżeli nadal macie na swoim dysku twardym jakiegoś Linuksa, polecam użycie sprawdzonej metody:dd bs=4M if=/ścieżka/do/arch-anywhere.iso of=/dev/sd[x] status=progress && syncGdzie [x] to literka nośnika uzyskana za pomocą komendy:sudo fdisk -lNajbardziej polecam program YUMI (Your Universal Multiboot Installer) - pozwala na stworzenie nośnika z wieloma dystrybucjami, co umożliwia noszenie w kieszeni pendrive'a z różnymi rozmaitymi narzędziami typu Hiren's Boot lub Bitdefender Rescue. Czasami warto mieć coś takiego przy sobie, ponieważ nigdy nie wiemy, co nas spotka podczas pracy z komputerem. A gdy jeden jedyny komputer szlag trafi, jakoś głupio będzie do sąsiada chodzić i prosić o użyczenie swojego monstrum z 2 GB RAM-u, starym procesorem, Windowsem XP na pokładzie oraz wirusami (jednak nie we wszystkich przypadkach).

Ustawianie pod maszynę wirtualną (VirtualBox)

Ta kwestia została wyjaśniona w moim poprzednim poradniku dotyczącym instalacji podstawowego Arch Linux'a. Kopiowanie tego z deski do deski nie spotka się pewnie z zadowoleniem, dlatego odsyłam Was do poprzedniego artykułu. Dla tych, którzy nie wiedzą, jaki system wybrać podczas tworzenia wirtualnej machiny - będzie to najzwyczajniej w świecie Arch Linux.

Zmiana bootowania urządzeń w BIOS-ie

Najlepszym sposobem na zbootowanie systemu z pendrive'a podłączonego do komputera jest skorzystanie z Boot Device Menu. W zależności od producenta płyty głównej i BIOS-u, mogą zadziałać różne klawisze. Najczęściej jest to F12, jednak na moim starym, niezbyt lubianym i mulącym laptopie - ESC. Należy je naciskać podczas wyświetlania POST, najlepiej kilka razy i bardzo szybko, tylko żeby oczywiście klawiatury nie rozwalić.

Po krótkiej chwili (jeżeli jeden [z klawiszy] zadziałał) pojawi się menu z podłączonymi urządzeniami i ich nazwami. Należy wybrać opcję z nazwą naszego pendrive'a, a jeżeli nie wiemy, która jest prawidłowa, najlepiej jest odłączyć nośnik i sprawdzić, jak wygląda sprawa bez niego - jaki wybór w oknie zniknął?

I jeszcze partycjonowanie...

Jeżeli masz zamiar postawić obok Windowsa właśnie ten system, najlepiej jest użyć GParted LiveCD do wydzielenia przestrzeni na dysku. Możesz dodać go bez problemu na swój nośnik danych za pomocą YUMI bez usuwania istniejącego już na nim Arch-Anywhere LiveCD. Dzięki niemu "zabierzesz" kilkanaście GB wybranej partycji. Odsyłam tutaj niestety albo do wiedzy własnej, albo do poradników w Internecie.

Instalacja

Jeżeli wszystko zrobiliśmy prawidłowo, powinniśmy zobaczyć kolejne menu, jednak tym razem z wyborem architektury systemu - x86_64 lub i686. Jest ono niezwykle podobne do tego z oryginalnego systemu, jednak logo Arch'a zdobyło dodatkową umiejętność w postaci rozszczepiania światła białego. LiveCD oferuje także memtest86+, czyli program do sprawdzenia pamięci RAM, jednak my z niego korzystać nie będziemy, ponieważ nam (raczej) nie jest potrzebny. Jednak dla zdobycia doświadczenia zawsze można go uruchomić.
Oczywiście wybieramy pierwszą opcję i uderzamy w przycisk Enter.

Opis skryptów

Załadowanie systemu powinno zająć od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund, w zależności od rodzaju nośnika. Po zobaczeniu białych literek na czarnym ekranie, naszym oczom ukazuje się wreszcie wymarzony widok łatwego i przyjemnego w obsłudze instalatora... Czekajcie, co to ma być?
Ano ku zdziwieniu niektórych osób, musimy jeszcze wklepać jedną komendę. Czytając informacje zawarte w tekście, jest ich kilka. I którą wybrać? To przecież proste, jednak bez znajomości języka angielskiego w świecie innych systemów operacyjnych od Windowsa nie przetrwamy. A w szczególności tam, dokąd dziś zmierzamy.
  1. arch-anywhere - instalator, dzięki któremu na naszym dysku zagości Arch Linux
  2. arch-wiki - pozwala na skorzystanie ze źródeł informacji Arch'a w postaci niezbyt wygodnej przeglądarki
  3. iptest - testuje połączenie (podczas instalacji warto korzystać z Ethernetu)
  4. sysinfo - wyświetla informacje na temat systemu
  5. fetchmirrors - aktualizuje repozytoria
  6. reboot - restartuje komputer
Wpisujemy zatem pierwszą komendę z listy i przechodzimy do dalszej części poradnika.

Ustawienia języka i czasu

Dla wszystkich, którzy opierają się tylko i wyłącznie na naszej polszczyźnie - instalator jest dostępny w naszej ojczystej mowie. Na początku instalator zapyta nas o język - oczywiście wybieramy polski.
Następnie kod kraju, czyli PL. Do czego to jest potrzebne? Do aktualizacji listy mirrorów. Jak zwykle zatwierdzamy naszą opcję Enterem.
Teraz musimy ustawić układ klawiatury, chyba że ktoś chce pisać bez polskich znaków. Znajduje się ona w sekcji "Inne", ponieważ na początku znajdują się tylko i wyłącznie najpopularniejsze z nich. Tak samo jest z opcjami regionalnymi - trzeba je znaleźć również w innej zakładce.
Następnie naszym oczom ukazuje się możliwość wyboru sposobu podziału dysku. Do wyboru mamy kilka opcji, których przebieg zostanie opisany poniżej.

Automatyczne partycjonowanie dysku (niezalecane)

Moim zdaniem ta metoda jest zalecana tylko dla początkujących/raczkujących wręcz użytkowników - ponieważ to my powinniśmy wiedzieć, co jest dla nas najlepsze. Stanowczo odradzam tę metodę, ze względu chociażby na usuwanie wszystkiego, co znajduje się na dysku twardym. Lepiej jest ręcznie to zrobić. Jednakże pójdę naprzeciw i postanowię przetestować metodę zautomatyzowaną.

Także wciskamy więc Enter i wpierw musimy wybrać dysk, na którym zostanie utworzona tabela partycji. Ja działam na maszynie wirtualnej, zatem mam tylko jeden do wyboru. Następnie przechodzimy do kroku, w którym możemy ustalić typ systemu plików. Najlepiej jest wybrać ext4, ze względu chociażby na to, iż najlepiej współpracuje z Linuksem.

W kolejnym kroku zostaniemy zapytani o utworzenie partycji typu swap. Dla tych, którzy nie wiedzą - służy ona głównie do hibernacji urządzenia (czyli bez niej nie da się użyć tej opcji), stanowi także "awaryjny RAM", jednak znacznie gorszej jakości (powolniejszy, mulący). System automatycznie nawiguje procesami między swap i pamięcią, aby zapewnić optymalną wydajność w przypadku starszych maszyn. W zależności od własnych preferencji, możecie wybrać, czy chcecie ją utworzyć. Wielkość swap zależy od posiadanej ilości RAM, dlatego najlepiej użyć do tego potęgi liczby 2 (512, 1024, 2048, 4096 itd).
Ostateczne zapytanie o tabelę partycji i podsumowanie. Jeżeli wszystko się zgadza, wybieramy opcję "Zapisz zmiany".

Ręczne partycjonowanie (zalecane)

W polskiej instalacji niestety została ta metoda zepsuta i każdy, kto ma zamiar samodzielnie podzielić dysk/ustawić system obok Windowsa, musi skorzystać z angielskiej wersji, co nie wpływa jednak na język Arch'a w końcowym punkcie. Wbrew pozorom nie jest to trudne zadanie - postaram się wszystko po kolei wytłumaczyć.

Najpierw musimy wybrać dysk, na którym ma zawitać Arch. U mnie to jest sda (jak zwykle działam na VirtualBox'ie), jednak jeżeli ktoś z Was ma dwa dyski, musi ustalić, z którego ma skorzystać. Po wybraniu (pustego) urządzenia, zostaniemy zapytani o typ tabeli. Nie korzystam z GPT, dlatego mój wybór padł na DOS.

Okej, co teraz musimy zrobić? Uzyskaliśmy wolne miejsce (u mnie jest to calusieńkie 16 GB). Musimy teraz stworzyć dwie lub trzy partycje (według własnego uznania), używając przycisku "New".
  • Pierwsza z nich będzie służyła jako miejsce na system. Polecam dać około 20 GB.
  • Druga posłuży jako miejsce konfiguracji Twoich programów i plików. Całe wolne miejsce ląduje właśnie tutaj.
  • Trzecia (opcjonalna) posłuży jako swap, który potrzebny jest do hibernacji komputera., zatem dajemy ilość równą pamięci RAM. Tej musimy zmienić typ partycji na "Linux swap / Solaris".
Tłumaczenia poszczególnych funkcji:
  • "New" - nowa partycja
  • "Bootable" - partycja bootowalna, czyli z której ma wszystko startować - na niej właśnie znajdzie się GRUB.
  • "Delete" - usuń wybraną partycję
  • "Quit" - wyjdź
  • "Type" - typ partycji
  • "Help" - pomoc
  • "Write" - zapisz domyślną konfigurację
  • "Dump" - tworzy plik, który pozwala na wykorzystanie takiej konfiguracji
  • Jeżeli wszystko dobrze poustawialiśmy, wybieramy opcję "Write".

    Powinno nam się pojawić wcześniejsze okno (czyli te, za pomocą którego wybraliśmy dysk), jednak tym razem zapełnione partycjami /dev/sda. Teraz musimy jedynie wybrać zastosowanie każdej z nich, co jest całkiem łatwe i zostało uproszczone. Na początku ustalamy, która z partycji ma posłużyć jako "/", czyli katalog z całym systemem, by potem sformatować ją jako ext4 (oczywiście można wybrać inny system plików).

    To samo robimy z drugą (która posłuży mi za /home) - wybieramy opcję "Edit", a następnie punkt montowania dla poszczególnej partycji.
    Jeżeli stworzył ktoś partycję swap, także musi "coś" z nią zrobić. Wciśnięcie przycisku Enter powoduje wyskoczenie komunikatu, czy chcemy użyć tej partycji jako swap. Oczywiście akceptujemy to, zostaje ona sformatowana i idziemy dalej.
    Ostatecznie całość powinna wyglądać gdzieś tak, jak na obrazku poniżej (wszystko może się różnić w zależności od tego, jaki rodzaj tabeli wybraliście oraz czy stawiacie system obok Windowsa lub też na czysto). Wybieramy "Write-Changes" i potwierdzamy naszą operację.

    Podstawowa konfiguracja

    Dużo się tutaj dzieje, dlatego postaram się wkleić jak najmniejszą ilość pojedynczych obrazków, aby nie wyglądało to tak, że zapełniam puste miejsca za pomocą wnoszących wielkie nic screenów z VirtualBox'a. Zostaniemy wpierw zapytani o to, jaki rodzaj systemu chcemy zainstalować. Tak naprawdę można to zmienić po instalacji, doinstalowując pakiety, jednak polecam na starcie zacząć od base-devel. Dlaczego? Pozwala na instalację pakietów z AUR, co jest niezwykle przydatne w przypadku np. instalacji przeglądarki Vivaldi (z której korzystam) lub wielu innych programów.

    Następnie powłoka systemu... No cóż, aby dowiedzieć się więcej o ich poszczególnych rodzajach, trzeba przeczytać w Internecie na ten temat. Osobiście używam bash'a i nie narzekam, dlatego wybór padł właśnie na niego, chociaż przetestować inne zawsze można (i niezwykle polecam, bo zawsze można nabrać doświadczenia i wybrać coś dla siebie).

    Program rozruchowy - tutaj raczej nikt nie ma wątpliwości, iż będzie to najzwyczajniej w świecie GRUB. Pozwala on na łatwą konfigurację oraz ma większe wsparcie społeczności. Co do tego wyboru również nie mam żadnych zawahań.

    Narzędzie do połączenia się z siecią - tutaj możecie wybrać to, co Wam pasuje. NetworkManager jest polecany ze względu na obecność GUI, dlatego polecam go mniej zaawansowanym użytkownikom. Ja jednak postanowiłam pójść na całość i wybrać pierwszą opcję, czyli netctl (ustawioną również jako domyślną).

    Kolejnym krokiem w konfiguracji będzie możliwość wyboru tego, czy PPPoE DSL ma być wspierane. Patrząc na słynną Wikipedię, zostajemy poinformowani, iż jest to protokół używany podczas uzyskiwania dostępu do LAN-u przez kartę sieciową Ethernet. Jeżeli nie jesteśmy pewni wyboru, najlepiej wybrać opcję "Nie".

    Instalując Arch-Anywhere obok Windowsa, nie należy zapomnieć o instalacji os-prober. Pozwala on na multibootowanie, dlatego jeżeli ktoś z Was używa Windowsa, musi to zainstalować - po prostu musi, z podkreśleniem na słowo "musi" (!). Chyba że nie chce mieć dostępu do okienek przez jakiś czas oraz zrobić sobie porządne wakacje, dopóki nie ruszy głową i nie zainstaluje manualnie tego pakietu, używając potem komendy "grub-mkconfig" z ustalonymi opcjami.

    Środowisko graficzne

    Po tym wszystkim przyszedł czas na bardzo przyjemną kwestię, która jednak w świecie użytkowników Linuksa sprawia spore problemy i nieraz wojny. Środowisko graficzne lub też i menedżer okien. Jest ich tyle, że aż głowa trochę boli. Jakie będzie najlepsze? Oczywiście to, z którym wcześniej mieliście do czynienia. Cukierkowe KDE polecany jest dla machin o trochę lepszych parametrach, XFCE reprezentujący mysz zaskakuje lekkością, Gnome idzie trochę w odstawkę, MATE znajduje fanów wśród osób lubiących zmieniać całkowicie okienka... Mnie zainteresowało Arch-Anywhere-Xfce. Do koloru, do wyboru! :)
    Następnie otrzymamy możliwość instalacji pakietu, który pozwala na używanie ekranu dotykowego. Ze względu na to, iż mój laptop jest najnormalniejszym w świecie laptopem, ominęłam tę kwestię i ruszyłam do przodu. I tak oto otrzymałam możliwość instalacji display managera, czyli po prostu (tłumacząc dosłownie) "menedżera wyświetlania". System potrafi się bez niego obejść, umożliwiając logowanie z powłoki, jednak postanowiłam rzucić okiem na to, jakie programy do tego oferuje. Mój wybór padł na LightDM, z którym wcześniej miałam już do czynienia.

    Już prawie koniec!

    Zostaniemy zapytani (w zależności od tego, czy korzystamy z wersji x86_64 lub i686) o używanie architektury zgodnej z x64. Oczywiście zgadzamy się i przechodzimy do następnego okna, w którym możemy ustalić, czy DHPC ma być uruchamiane przy starcie systemu. Wybieramy opcję "Tak", by następnie ustalić nazwę dla komputera. Tutaj możecie wybrać taką, jaką chcecie, tylko oczywiście bez spacji i znaków specjalnych.
    Teraz najważniejsza kwestia w instalacji - wymyślenie hasła dla roota. Jak wiemy (a przynajmniej większość Czytelników wie), root posiada potężną moc władania nad systemem. Uzyskanie dostępu do niego przez osoby trzecie może się skończyć tragicznie, przykładowo użyciem komendy do całkowitego formatowania partycji. Pozwala on na dosłownie wszystko - od malutkich rzeczy po dostęp do danych z Windowsa. Wniosek? Musi być silne, nie może być imieniem naszego zwierzaka i datą naszego urodzenia!
    A teraz czas na nas. Jaką nazwę użytkownika wybierzemy? Pewnie związaną z naszym imieniem. Nie możemy używać tutaj żadnych cyfr i znaków specjalnych, dlatego jesteśmy ograniczeni tylko do liter. Po wpisaniu odpowiadającej nam opcji ustalamy następnie hasło, aby nikt oprócz nas nie miał dostępu do katalogu użytkownika. Ustalenie go takiego samego jak u roota to po prostu idiotyzm. Nie będę bawiła się w polityczną poprawność, więc pójdę po całości - debilizm i kopanie dołków pod siebie. Równie dobrze mogłoby tego hasła nie być... Okej, powróćmy do tematu głównego - teraz nadanie praw sudo. Pozwala to na używanie programów wymagających praw administratorskich bez przelogowywania się na konto roota, jednak działa dopiero po podaniu naszego hasła. Jeżeli wiecie, co robicie i czytacie każdą komendę minimum pięć razy przed wciśnięciem "Enter", możecie bez obaw wybrać opcję "Tak".
    Jeżeli macie na to ochotę, możecie utworzyć kolejne konta, jednak ja ten proces ominęłam. Już zbliżamy się do końca naszej przygody, kto wie, być może i początku...? Dostajemy kolejne zapytanie dotyczące instalacji oprogramowania na komputerze. A czemu nie, wolę mieć bez bawienia się w terminalu przeglądarkę i inne ważne rzeczy... Naszym oczom ukazuje się menu, w którym pakiety zostały podzielone na poszczególne kategorie, dzięki czemu bez problemu możemy odnaleźć to, czego szukamy. Chyba nie muszę tłumaczyć, co znajdziecie w jakiej, bo jest to dość oczywista rzecz. Wystarczy swobodnie przeszukać i dodać do listy wybrane przez siebie programy, a naciśnięcie Enter'a podczas podświetlania opcji "Gotowe" spowoduje pobranie tych pakietów i ich instalację. Może to potrwać od kilku do kilkunastu minut.

    Po ukończeniu tego procesu zostaniemy zapytani o to, co chcemy zrobić z komputerem. Możemy go wyłączyć, uruchomić ponownie, powrócić do wiersza poleceń w przypadku pominięcia jakiejś istotnej dla nas rzeczy... Oto koniec całej przygody! Potem tylko cieszyć się świeżutkim systemem!

    Efekt końcowy

    W około pół godziny otrzymaliśmy gotowy do pracy system operacyjny oparty na Arch Linux'ie, który wypada całkiem dobrze. Pomijając błędy występujące w polskiej wersji instalatora (nie tylko związane z partycjonowaniem, ale także i literówki), Arch-Anywhere jest wart uwagi w przypadku osób mniej obeznanych z systemami instalowanymi za pomocą trybu tekstowego. Nie zastąpi on jednak frajdy w przeciwieństwie do normalnej instalacji, podczas której cieszyłam się, że system w ogóle działa i chce w części współpracować. Mimo to warto rzucić na niego okiem :).
     

linux oprogramowanie porady

Komentarze

0 nowych
pocolog   13 #1 12.02.2017 18:11

Brawo! Całkiem rzeczowy wpis dla leniwców :D

Amaterasu   9 #2 12.02.2017 18:19

@pocolog: Hej, dzięki ślicznie! :)
W sumie - prawda, rzeczowy w szczególności dla leniwców, na przykład takich jak ja :,D.

Blacklord   4 #3 12.02.2017 18:29

Oo i wpis na głównej. Gratulacje. Artykuł bardzo fajnie się czytało.

Autor edytował komentarz w dniu: 12.02.2017 18:29
Amaterasu   9 #4 12.02.2017 18:36

@Blacklord: Dziękuję! :)

qbaz   12 #5 12.02.2017 19:40

Świetna "łopatologia" i do tego bardzo fajnie podana :)
Pozdrawiam

  #6 12.02.2017 19:48

Co ma archbuntu, czego nie ma inne buntu?

Jest dystrybucją ciągłą? Debian testing czy suse tumble też jest.
Jest minimalistyczny? Debian, suse, ubuntu server też może być, przecież można wybrać pakiety przy instalacji.

Wydaje mi się że kluczowy jest ten toporny mechanizm instalacji który ma... w dziwaczny sposób dostarczać rozrywki niektórym miłośnikom systemów open source.

redspl   7 #7 12.02.2017 21:37

Wpis niezły, ale nie lubie idei instalatorów do Archa.. Instalacja Archa jest przecież bardzo prosta, trzeba ją jedynie dobrze zrozumieć.. Ba, przy okazji użytkownik uczy się, co może zrobić kiedy system spadnie mu z rowerka!

sir_lucjan   9 #8 12.02.2017 21:39

Bardzo przyjemny wpis, oby tak dalej.

Amaterasu   9 #9 12.02.2017 23:06

@redspl To prawda, co jednak niestety zniechęca wielu do samodzielnej instalacji - ujmując to w rzeczywistości, 90% ludzi dostaje ataku strachu i paniki po zobaczeniu białych liter na czarnym tle, co przypomina trochę pod względem wykonania BSoD-y. Wielu woli graficzny instalator, bo wie rzeczywiście, co robi - szczegółowa instrukcja napisana przyjemną dla oka czcionką przyciąga bardziej niż pikselowe "coś".

3/4 wstawiłoby nowy system, gdyby ten rzeczywiście spadł z rowerka. Arch naprawdę uczy rozwiązywać problemy nie za pomocą metody "wyrzuć do śmieci i postaw nowy". Mogę to porównać do jakiejś pluszowej zabawki - c'mon, każdy ją kiedyś miał i nie pozwolił sobie odebrać nawet za lizaka. Nie przyjęlibyśmy nowszego, ładniejszego i świeższego modelu, bo po prostu... wspomnienia. Trochę smutno wyrzucać coś, z czym spędziło się sporą część dzieciństwa, tak samo z konfigurowaniem systemu i cieszeniem się, że coś chce działać. Jeżeli ten pluszak by się rozpruł, nie poprosilibyśmy o nowego, tylko właśnie o jego naprawienie. Albo sami ruszylibyśmy do tej roboty, jeżeli nikt by nam nie chciał pomóc. Trochę głupie, ale mam nadzieję, że jakoś zrozumiałe :).

Dzięki za pozytywny komentarz :).

@sir_lucjan Tutaj też dziękuję i cieszę się, że jakoś umiliłam wieczór :).
@qbaz Hej, miło wiedzieć, że Ci się podobało (a przynajmniej mam taką nadzieję) :). Również pozdrawiam
@cyryllo Dzięki ślicznie za te słowa. Cieszę się, że praca została doceniona (a robienie tych screenshoot'ów i zamiana dwóch w jeden obraz to tragedia) :).

Autor edytował komentarz w dniu: 12.02.2017 23:13
cyryllo   18 #10 12.02.2017 23:07

Super wpisik ;) Dawno nie było tak dobrego opisu ;)

jaras67   3 #11 12.02.2017 23:07

Jednak wolę klasykę. Zawsze wypieprzam efi, robię MBR i tak sdx1 vfat lub ext4 /boot,
sdx2 swap , sdx3 ext4 /.

Amaterasu   9 #12 12.02.2017 23:14

@jaras67: Klasyczne metody zawsze lepsze i więcej frajdy dają :D.

Lawstorant   9 #13 12.02.2017 23:14

@redspl: Ja jak mam już być leniwy to wybrałbym antergos, no bo po co męczyć się w trybie tekstowym skoro mogę przeprowadzić instalację graficzną :)

dragon321   12 #14 12.02.2017 23:45

@sdj (niezalogowany): "Jest dystrybucją ciągłą? Debian testing czy suse tumble też jest.
"

Debian testing nie jest dystrubucją ciągłą. Co najwyżej może być określany jako "quasi rolling", ale normalny rolling release to nie jest. Jego repozytoria są co jakiś czas mrożone i to sprawia, że nie może być określany normalnym RR. W normalnych dystrybucjach ciągłych mrożenie repozytoriów nie powinno mieć miejsca.

Co ma Arch? Jak dla mnie lepiej rozłożone zależności. Debian i jego pochodne dla swoich pakietów często wymagają rzeczy, które im nie są potrzebne. Zależności w Archu są dużo bardziej minimalistyczne. No i lepsza kontrola nad systemem poprzez brak automatyzacji itd. Takie troche Gentoo, ale bez kompilacji.

Autor edytował komentarz w dniu: 12.02.2017 23:46
ayufan   4 #15 13.02.2017 03:52

@dragon321: Z tym porównaniem do Gentoo to bez przesady, pacman to jednak nie ma aż takich możliwości jak portage i jeśli już Archa do czegoś porównywać, to bardziej trafne jest porównanie do Slacka/Cruxa aniżeli Gentoo.

flecht   7 #16 13.02.2017 09:33

„Cukierkowe KDE polecany jest dla machin o trochę lepszych parametrach”

Nie. Po prostu nie! O ile cukierkowość jest kwestią dyskusyjną (gust i takie tam), o tyle z tymi lepszymi parametrami się zwyczajnie nie zgodzę. Chyba, że za lepsze uznamy parametry przeciętnego lapka sprzed 10 lat.
Sam jeszcze niespełna rok temu korzystałem z Plazmy 5 na starym Dellu z C2D i GM965.

A jak się powyższy skrypt sprawdza przy instalacji systemu na LVM i/lub RAID?

@sdj (niezalogowany): „Co ma archbuntu, czego nie ma inne buntu?”

Wygodę? *buntu i ogólnie debianowate jakoś nigdy mi specjalnie nie leżały, może dlatego, że zaczynałem od Fedory. Na domowym serwerku korzystam jednak z OMV (Debian) — inne oczekiwania, to i młotek inny.

eimi REDAKCJA  17 #17 13.02.2017 09:46

potrafi to porządnie ustawić partycje z wykorzystaniem LVM i dm-crypta, czy wciąż XIX wiek i oddzielne partycje na home/swap? :)

pocolog   13 #18 13.02.2017 10:12

@eimi:
Supported partitioning methods include:
Full drive automatic partitioning with optional SWAP partition
Full drive automatic partitioning full luks on LVM encryption for root and tmp partition with optional enctypted SWAP partition
Manual partition (advanced users) with your choice of partitioning tool: cfdisk, fdisk, gdisk, parted

Na swojej stronie piszą, że potrafi, ale po screenach nie widać. Może dodatkowe opcje się pojawiają po odpowiednim przygotowaniu dysku w cfdisk-u.

kuba3351   10 #19 13.02.2017 11:06

Z os-proberem to nie prawda! nie jest on obowiązkowy jeśli chcę mieć dual boot Linuxa z Windowsem. Jedyne co ten pakiet robi to to, że podczas konfiguracji GRUBA patrzy czy są inne systemy (takie jak Windows) i dodaje do GRUBa. Jeśli go nie zainstaluję to instalator nie doda mi wpisu odpowiadającego Windowsowi do GRUBa i będę musiał sam wyedytować pliki konfiguracyjne GRUBa. Jeśli będę umiał poprawnie to zrobić to też będę miał dual boota z Windowsem bez pakietu os-prober. Oczywiście edycję trzeba zrobić tak, żeby to się nie nadpisało podczas aktualizacji GRUBa albo nawet kernela

eimi REDAKCJA  17 #20 13.02.2017 11:35

@pocolog: dzięki, aż sam sprawdzę. Tego właśnie najbardziej brakuje. Jest np. instalator Calamaris, uniwersalny instalator dla wielu distro, coraz więcej w nim wodotrysków – a kwestii fundamentalnej, tj. własnie LVM, po prostu nie ma.

  #21 13.02.2017 12:08

@pocolog: Bardzo bym prosił, aby ktoś się pokusił o poradnik jak skonfigurować internet w Arch Linux w konsoli za pomocą pliku wbudowanego w obraz ISO Archa jakim jest wvdial. Nie mam teraz dostępu do kabla, mam internet wyłącznie z WiFi, kiedyś udało mi się przez ten plik skonfigurować połączenie instalatora w konsoli przez modem playa. A teraz potrzebuje WiFi z WPA2. Chętnie bym używał Archa.
https://wiki.archlinux.org/index.php/Wvdial

  #22 13.02.2017 12:09

@eimi: Ponoć Antergos to czysty Arch z instalatorem. Tu jest jego opis instalacji.
https://www.youtube.com/user/TheRibalinux/videos

  #23 13.02.2017 12:12

@redspl: "Ba, przy okazji użytkownik uczy się, co może zrobić kiedy system spadnie mu z rowerka!"

Nie bootuje? Magiczny nośnik instalacyjny, mnt, arch-chroot i do dzieła! Logi są, użytkownik pamięta, co ostatnio kombinował - naprawa to max kilka minut.

A jak ktoś z ciekawości wklepał i zatwierdził hasłem "sudo chmod 777 -R" na głównej partycji to pozostaje reinstalacja.

flecht   7 #24 13.02.2017 12:24

@eimi: *Calamares

Szczerze, to myślałem, że takie rzeczy są traktowane jako standard. Nie wiem jak to wygląda obecnie, ale kilka lat temu Fedora domyślnie proponowała instalację systemu właśnie na LVM.

@@kuba3351: Idea tego typu instalatorów jest właśnie taka, żeby jak najmniej żmudnych czynności wykonywać ręcznie. Os-prober się w ten trend wpisuje wręcz idealnie. Jeżeli go pominiemy „bo można ręcznie”, to równie dobrze możemy pominąć i całe Arch-Anywhere. ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 13.02.2017 12:25
  #25 13.02.2017 13:22

@flecht: Arch to takie połączenie Crux i Slackware. Tak samo jak Frugalware.

pocolog   13 #26 13.02.2017 13:45

@Anonim (niezalogowany): Załóż konto na portalu i temat na forum.

  #27 13.02.2017 14:05

dołączam się pytaniem do eimi'ego co z LVM i dm-cryptem, póki co to debianowy instalator ma najlepsze możliwości konfiguracji pod tym względem i do tego bardzo prosto i szybko można sobie wszystko po swojemu poustawiać począwszy od konteneru poprzez lvm a skończywszy na rodzaju szyfrowania czy wyborze fs.

#12 " Klasyczne metody zawsze lepsze i więcej frajdy dają :D."

Gorzej jak musisz postawić szybko i sprawnie system na kilku maszynach albo robisz to enty raz. U siebie w domu na maszynie mogę sobie podłubać i stawiać system bootstrapem, pewnie i tak raz postawiony będzie śmigał kilka lat ale jak stawiam system pacjentowi to raczej chcę to zrobić szybko i sprawnie bez chroota, poustawiać sobie wszystko automagicznie w instalatorze, zainstalować i zapomnieć

flecht   7 #28 13.02.2017 17:07

@Anonim (niezalogowany): Slackware'a ostatni raz widziałem przeszło 15 lat temu, Cruxa i Frugalware'a — nigdy, a Archa używam od 4 lub 5. Nie do końca tylko wiem do czego nawiązujesz.

  #29 13.02.2017 17:42

@flecht: A na czym bazował się twórca Archa, na jakiej dystrybucji? Do tego nawiązałem.

muska96   9 #30 13.02.2017 18:32

Świetny poradnik! Nigdy nie zrozumiem, dlaczego musiało powstać tyle różnych instalatorów dla Archa - mogli po prostu stworzyć prosty skrypt instalacyjny jak np. w OpenBSD - Arch to jeden z naprawdę niewielu systemu, który nie ma nawet prostego skryptu instalacyjnego. Nawet takie systemy jak Alpine Linux czy Void Linux go mają.

pocolog   13 #31 13.02.2017 18:46

@muska96: Arch i tak ma dużo skryptów ułatwiających instalację i konfigurację porównując np do takiego Gentoo :D

  #32 13.02.2017 19:36

@pocolog: Funtoo ma skrypt ułatwiający.

muska96   9 #33 13.02.2017 19:58

@pocolog Prawda, ale Gentoo to system, w którym kompilujesz każdą paczkę i ewentualnie można się ratować portage dla dużych aplikacji takich jak chromium kiedy nie ma zbyt dobrego kompa. Przez to może być stosowany w specyficznych warunkach sprzętowych, więc w sumie logicznym jest, że nie ma tak prostej instalacji. A jak ktoś chce mieć moce Gentoo bez przemęczania to instaluje Sabayon :D A Arch oparty na skompilowanych paczkach powinien się dorobić choćby skryptu.

bax20   8 #34 13.02.2017 20:29

Jestem już zbyt leniwy na takie "instalatory" pozostanę przy swoim sprawdzonym mincie oraz PPA.

Przetestowałem masę dystrybucji, jednak zawsze wracałem do minciaka...

  #35 13.02.2017 20:39

@muska96: A nie lepiej Calculate Linux.

muska96   9 #36 13.02.2017 22:34

@Anonim (niezalogowany): W sumie prawda - zapomniałem o tym distro :D

  #37 14.02.2017 12:11

@muska96: Sabayon to włoska dystrybucja bazująca na Gentoo z pakietami binarnymi. Calculate Linux to rosyjska dystrybucja z instalatorem, ale nadal wszystko w niej kompilujesz. Jest bliższa Gentoo.

  #38 14.02.2017 12:48

Wszystko ładnie, pięknie jak ktoś potrzebuje archa na maszynie wirtualnej. A jak to sobie radzi z multiboot, EFI, optimusem i tym podobnymi historiami - *mniej klasycznymi*?

dragon321   12 #39 14.02.2017 13:49

@ayufan: Stąd też napisałem: "troche Gentoo". Wiem, że portage ma większy wpływ na paczki. No ale jakby nie patrzeć, to pacman operuje na binarnych paczkach i nie kompiluje nic ze źródeł.

dragon321   12 #40 14.02.2017 13:50

@Anonim (niezalogowany): "A na czym bazował się twórca Archa, na jakiej dystrybucji? Do tego nawiązałem."

Przecież Arch nie bazował na niczym. Jest stworzony od zera.

flecht   7 #41 14.02.2017 15:01

@dragon321: Z tego co pamiętam, to właściwszym byłoby stwierdzenie, że twórca Archa inspirował się inną dystrybucją.

@Anonim (niezalogowany): W dalszym ciągu nie rozumiem do czego nawiązywałeś. Ja tylko zasugerowałem, że Arch jest wygodniejszy od *buntu, więc nie wiem skąd się wzięły te Slacki, Frugale i inne Cruxy.

  #42 14.02.2017 15:52

@Anonim (niezalogowany): "Gorzej jak musisz postawić szybko i sprawnie system na kilku maszynach albo robisz to enty raz."

Jakbym miał kilka jednakowych maszyn do obsługi wraz z prekonfiguracją i instalacją kilku rzeczy (tak jak np. w pracowniach, lub pod maszyny wirtualne), to zrobiłbym jedną instalację i przekopiowałbym ten sam obraz dysku na resztę stanowisk. Dałoby się nawet zabootować jakieś minimalne distro po PXE i z poziomu takiego minimalnego środowiska z zasobu sieciowego zrobić dd if=... of=/dev/sd... bs=1M

Amaterasu   9 #43 14.02.2017 16:13

@eimi Jeżeli chodzi o LVM - dzieje się podobnie jak w przypadku automatycznego partycjonowania, tylko należy podać hasło, które ma być wykorzystywane podczas logowania do szyfrowania dysku. Nie ma możliwości wyboru innych opcji niestety. Komenda to: cryptsetup luksformat -c aes-xts-plain64 -s 512 /dev/lvm/lvroot

  #44 14.02.2017 16:15

@dragon321: Twórca Archa był zafascynowany dystrybucją Crux, siedzisz na Archu i mało wiesz.

  #45 14.02.2017 22:51

@Xyzz (niezalogowany): tak ale gorzej jak to maszyny o różnych zastosowaniach, ja ładuję wszędzie Debiana bo nadaje się na serwer i na stację roboczą, jest maksymalnie bezobsługowy i elastyczny do tego wszystko załatwiam sobie automagicznie w instalatorze

flecht   7 #46 15.02.2017 08:44

@Anonim (niezalogowany): „Twórca Archa był zafascynowany dystrybucją Crux, siedzisz na Archu i mało wiesz.”
Wie, albo i nie wie — nie ma to znaczenia. Nie wpływa to w żaden sposób na jego pracę z systemem operacyjnym.
Czy wsiadając do nowego Golfa czy innego Passata rozważasz kunszt Ferdinanda Porsche i wpływ pewnego pana z kwadratowym wąsem na dzisiejszą motoryzację?

Autor edytował komentarz w dniu: 15.02.2017 08:46
  #47 15.02.2017 11:34

@flecht: Rozważam.

jaras67   3 #48 15.02.2017 23:12

@Anonim (niezalogowany):Jak zbootujesz z archiso masz polecenie wifi-menu, tam wybierasz sieś wifi, wpisujesz hasło i sieć działa. Tylko jak już wykonasz arch-chroot /mnt to zainstaluj networkmanager wireless_tools wpa_supplicant wpa_actiond dialog no i przyda się bash-completion

dragon321   12 #49 16.02.2017 20:40

@Anonim (niezalogowany): "Twórca Archa był zafascynowany dystrybucją Crux, siedzisz na Archu i mało wiesz."

Zafascynowany to nie jest to samo co "bazujący". Równie dobrze mógłbyś napisać, że Gentoo bazuje na FreeBSD, bo jego twórca był zafascynowany systemem portów (tak wiem, że jest kernel FreeBSD w Gentoo, ale mówie o jego linuksowej wersji). Bazować to bazuje Ubuntu na Debianie, nie Arch na czymkolwiek. Arch jest stworzony od zera i nie bazuje na niczym.

@flecht: Byłoby właściwszym. Bazować to bazuje np. Ubuntu na Debianie.

tylko_prawda   11 #50 17.02.2017 01:51

Dobrywpis, przyjemnie się czytało, chociaż mi tam się nie przyda :)
@dragon321: Chyba chodzi o to, że twórca Archa powiedział kiedy coś w stylu "Dopóki nie powstał pacman, Arch niemal niczym nie różnił się od Cruxa". Albo coś podobnego, w każdym razie wzorował się on lekko na Cruxie.

Ludvick   8 #51 17.02.2017 16:58

@Anonim (niezalogowany): musi być koniecznie przez wvdial? Instalując "klasycznie" (w konsoli) Archa, masz do dyspozycji bardzo wygodne narzędze, pt. wifi-manu...

dragon321   12 #52 17.02.2017 17:16

@tylko_prawda: Nie twierdzę, że się nie wzorował. Poprostu sporym nadużyciem jest słowo "bazował", bo Arch nie bazuje na żadnej dystrybucji. Bazować to bazuje np. Ubuntu na Debianie (jest zbudowane w oparciu o Debiana, do którego Canonical dodaje swoje elementy).

tylko_prawda   11 #53 19.02.2017 19:20

@dragon321: Maz rację, ja tylko piszę, o co mogło chodzić.

dragon321   12 #54 20.02.2017 19:13

@tylko_prawda: Rozumiem.

jaras67   3 #55 30.03.2017 18:54

To ja już wolę w konsoli wszystko robić.