Amazon przegrywa w sądzie. Po raz pierwszy może odpowiedzieć za wadliwy produkt

Strona główna Aktualności
Zdjęcie poglądowe, fot. Getty Images
Zdjęcie poglądowe, fot. Getty Images

O autorze

Amazon, który przez lata skutecznie cedował odpowiedzialność za wadliwe produkty na ich wystawców, sprowadzając się do roli usługodawcy, w końcu odpowie za wpadkę. To bezprecedensowa decyzja, jaką podjął w czwartek kalifornijski sąd apelacyjny.

Sąd Apelacyjny Czwartego Okręgu w Kalifornii orzekł, że Amazon może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za szkody spowodowane wadliwym działaniem oferowanych produktów. Sprawę wniosła na wokandę kobieta nazwiskiem Angela Bolger, która zakupiła na platformie zamienną baterię do laptopa. Akumulator stanął w płomieniach i spowodował, jak stwierdzono podczas obdukcji, poparzenia trzeciego stopnia.

Choć felerny produkt pochodził od firmy Lenoge Technology HK Ltd., zdaniem sądu nie zwalnia to Amazona z odpowiedzialności, gdyż jako pośrednik jest on faktyczną stroną transakcji. Jak dodatkowo zauważono, inkasuje na tym prowizję, a więc również zarabia, przez co zobowiązuje się do pełnej obsługi klienta.

Prawnik powódki, Jeremy Robinson, jest przekonany, że "zmianę odczują klienci w całych Stanach". Co zrozumiałe, rzecznik przegranej spółki tego zdania nie podziela. – Decyzja sądu została podjęta błędnie i jest sprzeczna z utrwalonym prawem w Kalifornii i w całym kraju, że usługodawcy nie odpowiadają za produkty stron trzecich, których nie wytwarzają ani nie sprzedają wprost – powiedział, cytowany przez CNBC. Padła też zapowiedź odwołania.

Niezależnie od dalszych losów sprawy, jedno jest niepodważalne. Amazon nigdy wcześniej, w żadnej instancji nie przegrał w sprawie roszczeń o wadliwy produkt firmy trzeciej. Nawet wtedy, gdy w 2018 r. uszkodzona deskorolka elektryczna doprowadziła do pożaru, wskutek którego mężczyzna z Tennessee stracił dach nad głową. Mówienie o bezprecedensowym orzecznictwie nie stanowi zatem choćby minimalnego nadużycia.

© dobreprogramy
s