Analogowa cyfryzacja

Witam. Całkiem niedawno wpadło mi w łapy takie cudo komunistycznych czasów Pewexów:

Od razu wykopałem z czeluści swojej piwnicy, odchłani komórki, wszechświata stodoły i bezkresie wszelkich zakurzonych skrzyń w moim domu stare, zapomniane przez świat i ludzi kasety magnetofonowe. Jak wygląda kaseta magnetofonowa i co to jest? Zapewne pamiętają dzieci gumy Turbo i zabaw w podchody na podwórku.

W czasach świetności encyklopedia PWN (odpowiednik dzisiejszej Wikipedii) opisywała to urządzenie tak:


kaseta magnetofonowa, kaseta audio,
kaseta z taśmą magnet. służąca do zapisywania i odtwarzania dźwięku przy użyciu magnetofonu kasetowego;

Otóż (w co ciężko uwierzyć) kiedyś najpopularniejszy nośnik muzyki. Mogliśmy kupić zaledwie nośniki czyste na które mogliśmy nagrać to co chcieliśmy. W tamtych czasach chomika i youtube nazywaliśmy "radio" lub "telewizor". Na czystym nośniku mogliśmy nagrać z TV lub radia to co chcieliśmy. Oj pamiętam te całe dnie wyczekiwania i wysiadywanie przed Viva i MTV z palcem na przycisku "rec" w oczekiwaniu na swój ulubiony kawałek. Za ostatnie pieniądze z kieszonkowego kupowało się odpowiedni kabelek tylko po to, aby złapać zasłyszaną kiedyśtam piosenkę.

W czasach dzisiejszego rozwoju internetu sprawa nie do pomyślenia. Dzisiaj mamy youtube, gdzie wsytarczy wpisać odpowiedni tytuł i już możemy posłuchać tego co chcemy. We wczesnych latach 90-tych nie było to takie proste. Na ulubioną piosenkę czekało się nierzadko godzinami stercząc przed magnetofonem, aby tylko złapać i nagrać. Dzisiaj rzecz nie do pomyślenia. Jednak wtedy w muzyce tkwiła jakaś magia, jakiś czar. To wyczekiwanie, a potem odsłuch z marnej (jak na dzisiejsze standardy) jakości. Często nasze piosenki przeplatane ze słowami spikera z radia, nagrane w połowie, bo tylko taki fragment leciał...
Po latach odsłuchanie tych wszystkich składanek nadało muzyce z tamtych lat jakiś cieplejszy wyraz. Zupełnie inne brzmienie analagowego Kazika. Utwory i albumy praktycznie niedostępne dzisiaj nigdzie... Eh, to były piękne czasy. wyszukiwanie, latanie po całej kasecie, aby znaleźć utwór który chcemy, ołówki służące do przewijania kaset... kto by pomyślał, że mając ze 100 nieopisanych kaset człowiek był w stanie w tym wszystkim odnaleźć piosenkę którą chciał. Kto by pomyślał, że kiedyś trzeba było na odpowiedniej kasecie znaleźć odpowiednią piosenkę przewijając taśmę to w lewo to w prawo, odwracając co chwile na drugą stronę (tak, kasety posiadały dwie strony). A nawet jeśli znaliśmy stan licznika od której dany utwór się zaczynał to trzeba było jeszcze poczekać, aż nasz kaseciak przewinie taśmę do odpowiedniego momentu. dzisiejsze odtwarzacze CD ustawiają odpowiednią pozycję w sekundę. Wtedy czekało sie nawet kilka minut, aby sprzęt ustawił odpowiednią pozycję.

A to co mamy dzisiaj - płyta CD. Nagrany cyfrowo, niezwykle czysty dźwięk. Wyparł całkowicie kasety z rynku. Dźwięk z nośnika nagrany w formie cyfrowej nie posiadał niemal żadnych zanieczyszczeń dźwięku, oferował zdecydowanie lepszą jakość i pasmo przenoszenia. Cyfryzacja wyeliminowała kompletnie szumy i szmery z dźwięku. Świat oszalał. Lawinowo wzrosła sprzedaż płyt i urządzeń do ich odtwarzania i szybko wyparła z rynku poczciwe kasety magnetofonowe.

No niestety nie wyszło to na dobre. Dźwięk cyfrowy może jest czysty, jednak jakość zależy od sprzętu. sprzęt low-end czy masówki to urządzenia wątpliwej jakości. Staliśmy się uzależnieni od tego i producenci szybko ty wyłapali tworząc tanie i marne sprzęty. Po rozpowszechnieniu się komputerów i internetu dostaliśmy jeszcze gorszej jakości mp3 oferujący nierzadko jakość poniżej tej z dobrych kaset magnetofonowych. W dzisiejszych czasach doszlismy do momentu kiedy jakość zeszła na kolejny plan. 3/4 małolatów woli słuchać muzyki z bardzo niskiej jakości głośników telefonów i laptopów niż z dobrej jakości sprzętu.

No cóż, nastały takie czasy i musimy się z tym pogodzić. Mój powrót do kaset zdecydowanie odświeżył moją pamięć i pozwolił od nowa pokochać dźwięk analogowy. Po odsłuchu kilkunastu kaset zarówno własnoręcznie (w latach świetności nośnika) składanych ulubionych utworów jak i oryginalnych zakupionych za ostatnie zaskórniaki albumów dźwięk cyfrowy wydaje się być niedoskonały. Niedługo zainwestuje w gramofon analogowy, który daje jeszcze lepszy dźwięk wręcz przyjemny dla ucha. Na to jednak muszę poczekać (wiecie, finanse...). Póki co ciesze się z magnetofonu, a inni niech się zamykają w świecie CD i mp3.