Android: cały kraj bez Usług Google. Tak korporacja próbuje wywierać nacisk na władzę

Strona główna Aktualności

O autorze

Google przestał wydawać licencje dla nowych modeli smartfonów ukazujących się na rynku tureckim. Firma z Mountain View od dłuższego czasu nie potrafi znaleźć tam porozumienia z ustawodawcami, którzy zarzucają jej praktyki monopolistyczne, więc postanowiła uderzyć w stół.

Sprawa ma swój początek w 2017 roku, kiedy to skargę przeciwko Google do tureckiego Urzędu ds. Ochrony Konkurencji (Rekabet Kurumu), odpowiednika naszego UOKiK, wniósł Yandex.

Powód zarzucił rywalowi, że ten z pełną premedytacją utrudnia stosowanie w systemie Android alternatywnych wyszukiwarek i usług internetowych, stosując głęboką integrację i nie udostępniając jednocześnie prostego kreatora konfiguracji. Urzędnicy uznali zarzuty za uzasadnione i we wrześniu 2018 roku ukarali Google grzywną w wysokości 93 mln lirów (około 61 mln zł).

Google karę zapłacił, obiecując przy tym wdrożenie zmian mających na celu wyprostowanie sytuacji. Jednak audyt przeprowadzony w listopadzie 2019 roku, zdaniem tureckich władz, wciąż wskazywał na liczne uchybienia. Urząd zasądził jeszcze jedną grzywnę. Tym razem cykliczną, w wysokości 0,05 proc. przychodów dziennie, dopóki korporacja nie wdroży wymaganych poprawek.

Nie będzie po naszemu, to nie będzie w ogóle

Ankara dała 60 dni na odwołanie, ale przedsiębiorstwo zamiast pisać wyjaśnienie, zdecydowało się z rynku tureckiego wycofać. Jak podaje Reuters, Google nie wyda certyfikatu Google Services żadnemu urządzeniu przeznaczonemu do sprzedaży na terenie Turcji. Bez względu na producenta.

Oznacza to, że turecki klient nie skorzysta m.in. z Gmaila, YouTube'a, płatności Google Pay czy Sklepu Play. Tak, jak nie mogą tego zrobić posiadacze wybranych modeli marki Huawei, odkąd trafiła ona na czarną listę handlową USA. Tyle że blokada na Huawei została nałożona na konkretnego producenta, globalnie, a w przypadku blokady w Turcji chodzi o lokalizację sprzedaży.

Oczywiście, zgodnie z zasadą lex retro non agit, blokada dotyczy tylko urządzeń jeszcze niewydanych. Te, które już mają certyfikat, pozostaną w pełni funkcjonalne. – Konsumenci będą mogli kupować istniejące modele urządzeń i będą mogli normalnie korzystać ze swoich urządzeń i aplikacji, a inne usługi Google pozostaną nienaruszone – komentuje rzecznik prasowy Google w Turcji. – Będziemy współpracować z państwem w celu rozwiązania problemu – dodaje.

Naciskać na władzę poprzez opinię społeczną

Warto zwrócić szczególną uwagę na to, jak sprytnie Google próbuje zapewnić sobie przywileje. Gigant doskonale wie, że jego usługi cieszą się ogromną popularnością, a co za tym idzie są pożądane przez zwykłego konsumenta. Bez Google Services zarówno producenci smartfonów, jak i operatorzy sieci odnotują spadek sprzedaży – to pewne. Zaczną zapewne naciskać na władzę, aby odstąpiła od swych postanowień lub chociaż zmiękła w debacie. Koronkowa robota, można by rzec.

© dobreprogramy
s