Ani złodzieje, ani policja – sprawa lokalizatorów na nocnych wyścigach cd.

Strona główna Aktualności
Źródło: Depositphotos
Źródło: Depositphotos

O autorze

Pamiętacie jeszcze sprawę tajemniczych lokalizatorów, umieszczonych w zabawkowych samochodzikach, które rozdano uczestnikom nocnych wyścigów w ramach Warsaw Night Racing? Oto rozwiązanie zagadki: za sprzęt nie odpowiadają ani złodzieje, ani służby bezpieczeństwa, ale dziennikarze telewizji TVN. Miała być prowokacja, ale wyszło nie najlepiej.

25 października stacja wyemitowała program z cyklu „Uwaga”, gdzie poruszono właśnie temat nielegalnych wyścigów. Dla zainteresowanych – odcinek można obejrzeć w internecie.

Ekipa „Uwagi” sama pochwaliła się pomysłem na podrzucenie lokalizatorów. Jak się okazuje, do całego przedsięwzięcia zatrudniono speców z warszawskiej firmy Gannet Guard Systems S.A, specjalizującej się głównie w namierzaniu skradzionych maszyn. Tym razem przedsiębiorstwu zlecono jednak zbadanie prędkości, z jaką poruszają się kierowcy. Tu oczywiście bez zaskoczenia: nogi panowie mają ciężkie, choć jakiegoś nadzwyczaj spektakularnego wyniku zabrakło.

– Jeden z samochodów jechał 101 km/h po ulicy Jagiellońskiej, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 60 km/h. Inny samochód jechał 117 km/h na odcinku al. Niepodległości, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km/h. Kolejny pojazd jechał 123 km/h na ulicy Modlińskiej, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km/h – relacjonuje Mirosław Marianowski, pracownik zatrudnionej firmy.

Tymczasem domena 500koni.pl, pod którą ukryto – jak się okazuje – fikcyjną wypożyczalnię aut, prowadzi obecnie do agregatora treści TVN-u.

Teraz – najciekawsze. Wydawałoby się, że informacja o dziennikarskiej prowokacji środowisko kierowców ucieszy. W końcu lepsze to niż paść ofiarą złodziei. Ale społeczność WNR zapowiada pozew sądowy przeciwko TVN-owi. To zdecydowanie nieoczekiwany obrót spraw, zważywszy na, mówiąc eufemistycznie, mocno wątpliwą legalność procederu adaptacji dróg publicznych do roli toru wyścigowego i fakt, że grupa brała pod uwagę zainteresowanie ze strony policji.

© dobreprogramy