Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Subiektywne porównanie przeglądarek

Witam wszystkich blogowiczów. Mam wolną chwilkę, to wymyśliłem sobie, że odpalę flame'a o przeglądarkach :D Tak się złożyło, że obecnie korzystam jednocześnie z trzech przeglądarek na zmianę w zależności od potrzeb/sentymentów. Przez lata byłem wierny Operze, ale "byłem" wskazuje, że to czas przeszły. Ostatnie wydania oraz zmiany w samym ekosystemie internetowym (MOAR HTML5 & JS!) powodują, że coraz ciężej mi się z niej korzystało. Zacząłem jakiś czas temu eksperymentować i mam pewne wnioski, którymi pozwolę sobie się z Wami podzielić ;)

Ogólna charakterystyka porównania

Generalnie mam grupę wymagań względem wymarzonej przeglądarki. Zarówno od strony funkcjonalnej jak i ideologicznej (jakże wzniośle to brzmi). Jestem nieco skażony latami korzystania z Opery, więc mam pewne Operowe zboczenia, z których ciężko mi się wyleczyć lub wcale nie chcę :P Ważna jest dla mnie dostępność wersji testowych, wsparcie w walce z bugami w tychże, dodatki i ich kompatybilność oraz zachowanie i dostępność pewnych konkretnych funkcji.

Porównanie robię pod siebie - jestem przekonany, że co użytkownik, to inne zdanie, więc wiele z cech dla mnie ważnych - dla innych będzie totalnie bez znaczenia lub będą mieć inne zdanie niż ja - zapraszam więc do soczystego flame'a w komentarzach :D

r   e   k   l   a   m   a

Ach, bym był zapomniał - do walki stają: Opera, Mozilla Firefox i Chrome, pod Winzgrozą 7 x64.

IE: dyskwalifikacja za częstość aktualizacji, zanudziłbym się.

1. Dostepność kompilacji testowych, częstotliwość publikacji

Nie korzystam nigdy ze stabilnych wersji czegokolwiek, bo to nudne. Nic się nie psuje (albo rzadko), nic się nie dzieje, brak zmian. To nie dla mnie. Jak sobie czegoś nie zaktualizuję w ciągu dnia, to się źle czuję.

Opera

Publikowane są wydania "weekly" na ich blogu Opera Desktop Team. Nazwami "weekly" określano je pierwotnie, teraz rzadziej, bo w zasadzie częstotliwość ich wydawania jest totalnie nieregularna. Zdarzało się, że przez miesiąc nie było nic, a innym razem - w tygodniu szło kilka, nawet codziennie. Zależy jak blisko są wydania stabilnego.

Mozilla Firefox

Bez problemu osiągalne są wydania Nightly. Generalnie są cztery kanały publikacji: stabilny, beta, aurora i nightly. Nightly wychodzą codziennie (niekiedy są respiny, jak coś mocnego się zwali, ale ogólnie założenie jest, że raz dziennie, zwykle po południu lub wieczorem naszego czasu).

Chrome

Najbardziej szalony jest kanał Canary, tu wychodzi przynajmniej jedna wersja dziennie, ale sytuacje, w których idzie kilka dziennie - nie są rzadkie (parę dni temu miałem 22.0.1128.x łącznie trzy razy). Oprócz tego są kanały Dev, Beta i Stable, ale nie są już takie sexi jak Canary :P

2. Dostępność wydania x64

Jak już nawydawałem pieniądzorów na procesor x64 i system x64, to by było miło, żeby aplikacje umiały z tego korzystać (albo przynajmniej udawały, że umieją :P )

Opera

Bez problemów, wydania x64 są dostarczane pod Windows już jako oficjalne, bez kombinacji.

Mozilla Firefox

Wydanie x64 pod Windows jest, Nightly (czyli takie, jakie lubię), ale nie l10n (bez lokalizacji) i oficjalnie nie wspierane (to drugie mnie nie rusza, wsparcie sam sobie zapewniam :P ). Da się zainstalować spolszczenie od Nightly x86 z .xpi (leżą na FTP w tym miejscu ) i do tego słownik, ale... spolszczenie to nie aktualizuje się samo, równo z Nightly. Jeśli w Nightly poleci jakaś zmiana UI (okna, menusy, dialogi, czy coś), to po aktualizacji przywita mnie błąd XML i przeglądarka się nie odpali. Trzeba ręcznie wywalić spolszczenie z C:\Users\<użyszkodnik>\AppData\Roaming\Mozilla\Firefox\Profiles\<cośtam>.default\extensions i ściągnąć nowy XPI (mniejsze szanse na problemy są, jeśli aktualuzacje XPI robi się codziennie, nawet jeśli przeglądarka wstaje). Dość upierdliwe, ale zawsze jakaś rozrywka :P

Chrome

Nie ma i nie ma na to zbyt logicznego wyjaśnienia. Na bugtrackerze Chromium wisi ticket/zgłoszenie, w którym dyskusja urywa się w momencie, że jak będzie gotowy engine JS (V8) pod x64 i kilka innych dodatków, to się zrobi, ale wygląda na to, że gotowy jest (komentarz z kwietnia 2011), a kompilacji x64 jak nie było, tak nie ma...

3. Stabilność wydań testowych (x64, jeśli takie są), szybkość reakcji na zgłaszane błędy.

Wiadomo, że siedząc na wydaniach testowych można spodziewać się błędów i zgrzytów. Im bardziej testowe są te wydania testowe, tym większa szansa na problemy, ale częstość występowania problemów i szybkość reakcji nań mogą się różnić...

Opera

Wydają testówki najrzadziej i zwykle im dalej do wydania stabilnego, tym bardziej usiane są irytującymi wpadkami. Pewnym jest, że Opera zawsze się włączy, ale co będzie dalej, tego nikt nie wie. Do niedawna prześladował mnie bug z webfontami przy włączonej akceleracji sprzętowej na x64 (jeśli zawierały znak nie-ASCII, to odstępy między znakami nabierały ujemnych wartości i litery nachodziły na siebie, a co za tym idzie - cały tekst był nieczytelny), nieco wcześniej regularne crashe na onet.pl, teraz - crashe we Flashu (na YouTube zawsze mam zwieszkę na koniec filmów, gdy mają pojawić się propozycje - ubija cały komputer, ale jeśli tylko uda mi się zamknąć Operę - PC natychmiast odżywa).
Zgłaszać błędy można, ale nie wiadomo do końca co się z nimi dzieje dalej, bo bugtrackera mają niepublicznego. Niestety reakcja jest wolna, bo nie dość, że same wersje testowe nie wychodzą za często, to dodatkowo team Opery ma tendencję do spychania błędów użytkowych na sam koniec testów, wcześniej dłubiąc pod maską. Dlatego czasami niektóre zgrzyty codzienno-użytkowe potrafią się ciągnąć długimi tygodniami...
Z uwagi na niepubliczność bugtrackera trudno dojść co dokładnie pozmieniano, można się opierać tylko na danych z blogu Desktop Team, a tam niekiedy w change logu enigmatyczne "Performance work, bug fixes, improved standard support..."

Mozilla Firefox

Jest znacznie lepiej. Bugtracker jest publiczny, a jeśli do Nightly przemknie błąd o dużym znaczeniu, to jest dość szybko łatany i jednocześnie na tyle szeroko komentowany, że przy odrobinie szczęścia można uniknąć wpakowania się w niego, wstrzymując się z aktualizacją (Firefox przy odpowiedniej konfiguracji tego nie narzuca). W efekcie z dotychczasowej praktyki mimo przebywania na Nightly - nie zdarzyło mi się nic na tyle poważnego, że musiałbym się salwować ucieczką do innej przeglądarki do czasu pojawienia się poprawki.
Dzięki użytkownikom forum Mozilli nie trzeba przeglądać ręcznie bugtrackera. Dobrzy ludzie w wątkach podobnych do TEGO gromadzą wykaz zmian, które wleciały do opublikowanych kompilacji danego dnia. Wygodne.
Błędów dotychczas zgłaszać nawet nie musiałem, bo nawet jak coś mi się trafiło, to reakcja społeczności była natychmiastowa i nie miałem już po co się tam kręcić ;)

Chrome

Bugtracker także publiczny, ale sama stabilność niestety zmienna, niepewna. Przez dwa dni od kompilacji 22.0.1126.0 do 22.0.1128.2 włącznie Chrome nie startowało w połączeniu z Avastem, poprawka chwilę trwała, ale developerzy aktywnie działali na bugtrackerze i dość szybko zlokalizowali przyczynę (Avast próbował dłubać przy sandboxie Chrome, a ten się obrażał ). Kilka miesięcy temu dla odmiany miałem problem z Ctrl+V, który wywalał wszystkie aktywne zakładki na raz, potrzeba było kilka buildów do opanowania sytuacji.
Ogólnie mogę zaryzykować stwierdzenie, że od zgłoszenia do rozwiązania przy grubszym błędzie zwykle przelatują 2-3 kompilacje bez poprawki. Wygoda użytkowania zależy więc od skali błędu. Jak się trafi taki mocniejszy jak Chrome+Avast, to nie dało się korzystać z przeglądarki i musiałem się przerzucić na pozostałe dwie...
Sam dostęp do zmian to albo ręczne przeglądanie bugtrackera (męczące) albo raz w tygodniu można znaleźć podsumowanie najważniejszych zmian na blogu Peter'a Beverloo.

4. Konfigurowalność

Pod tym neologizmem kryje się ilość dostępnych opcji, osobno w UI, osobno w super-tajnym panelu zaawansowanych opcji, jeśli tylko istnieje :)

Opera

W UI ilość opcji jest spora, można się zdrowo pobawić. Na plus idą dla mnie zwłaszcza opcje związane ze skrótami klawiszowymi (Cltr+Enter do logowania, Cltr+B do wklej i przejdź to dla mnie po prostu kluczowe sprawy). Podoba mi się też filtr wycinania treści - kręcę się po określonej liczbie stron powiązanych z pracą, rzadko zapuszczam się gdzieś indziej, wyciąłem sobie to, co potrzebuję kilkoma prostymi regułami :) No i edycja toolbara - przydaje mi się czasem przycisk do nie wyświetlania grafik.
Ustawienia "ukryte" są w opera:config, pogrupowane tematycznie, sensownie opisane. W tej chwili pilnuję, żeby mieć odpalone wsparcie sprzętowe na DirectX - wprawdzie jest kulawe, ale ktoś to musi testować, bo inaczej zawsze będzie kulawe. Więc odpalam i zgłaszam ;)

Mozilla Firefox

W UI jest skromniej z opcjami niż w Operze, ale nadal mogę znaleźć przynajmniej część istotnych dla mnie opcji, przykładowo mogę wyłączyć blokowanie menu kontekstowego JS - nienawidzę, gdy ktoś tak robi na stronie. Dłubanie przy skrótach klawiaturowych wymaga dodatków i nie do końca działa jakbym tego chciał. Ogólnie trochę kombinacji, ale wspólnymi siłami własnego sprytu i pomocy dodatków można większość potrzebnych mi funkcji ogarnąć jako-tako.
Zaawansowana konfiguracja jest pod about:config. Jest wyszukiwarka, opcji sporo, łatwo wyczuć zmienione wartości - wpisy są pogrubione. Sam wygląd nie jest może tak śliczny jak w Operze, ale działa i wystarcza.

Chrome

Ilość ustawień w GUI jest żenująco mała. Właściwie ogranicza się do mega podstawowych podstaw. Niczego do końca nie można dostosować pod siebie. Zaawansowana konfiguracja jest pod chrome:flags, ale w zasadzie też bardziej znajdziemy tam włączanie/wyłączanie kilku eksperymentalnych funkcji, niż na sterowaniu każdym detalem. Na zmianę w tym zakresie nie ma co zbytnio liczyć, ponieważ twórcy z miejsca odrzucają tickety ze zgłoszeniami na ten temat jako "won't fix", gdyż kłóci się to z ich wizją. Nie będzie, bo nie i już i szatafakap :>
Kilka bajerów można odpalić poprzez dorzucenie argumentu przy odpalaniu przeglądarki, ale... jeśli dodam argument do skrótu na Pulpicie, który Chrome robi sobie i tak bez mojej zgody (instalator też musi być bez konfiguracji, bo konfigurowanie czegokolwiek to złoooo, a dodatkowo jest zbyt skomplikowane), to przy aktualizacji skrót się podmienia i argumenty startowe znikają. Super. Mogę sobie zrobić drugi skrót, żeby nie podmieniało go jak pierwszy, ale przy aktualizacji będzie mi dodawać drugi "oryginalny" i nie da się tego wyłączyć (pomijając też fakt, że Chrome radośnie przypina się do paska zadań, ale też w zależności od humoru instalatora, wygląda na to, że dzieje się tak jak się robi reinstalację tej samej wersji przez Setup, ale już nie, jeśli Setup ściąga nową wersję - logika).

5. Zajętość miejsca

Zbytnio nie przejmuję się wykorzystaniem RAM-u w trakcie pracy, bo w sumie mam go tyle, że przeglądarka może się nim paść jak krówka na pastwisku. Nie podoba mi się za to, jeśli przeglądarka tworzy mi permanentny śmietnik na HDD. Szczególnie karalne jest trzymanie zbędnych śmieci oraz pierdyliona zbędnych pliczków.

Opera

Siedzi w Program Files, a profil w katalogu użytkownika. W PF mam jakieś 50 MB, a katalogu użytkownika łącznie jakieś 80 MB, trochę za dużo drobnych pliczków, ale niech będzie...

Mozilla Firefox

Robi jak Opera. W PF mam jakieś 50 MB, a katalogu użytkownika ok. 150 MB, ale mniej drobnych pliczków.

Chrome

Ponieważ UAC jest strasznie przerażający i użytkownik nie powinien być pytany przy instalacji o prawa admina na Viście i Win7, to Chrome instaluje się w całości do katalogu użytkownika (sprytne). Od maja, tj. odkąd Chrome Canary mam - przeglądarka uzbierała (uwaga!) 1,5 GB, w tym sporo drobnych pliczków. W profilu użytkownika trzymane są pliki z historią z miesiąca, przykładowo czerwiec ma u mnie 200 MB... Chrome lubi też trzymać poprzednią wersję samej siebie, czyli niekiedy po aktualizacji można namierzyć katalog z aktualną i poprzednią wersją. Krótko mówiąc Chrome wcina miejsce na dysku jak odkurzacz wciąga kurz z dywanu...

6. HTML5

HTML5 jest trendi, jezzi i musisz go używać (sarkazm). Jeśli nie HTML5-ujesz, to nie jesteś na czasie, nie jesteś hipsterem, tylko mainstreamowym klepaczem pozbawionym krzty lansu! Ponieważ wszystko ogarnia mania HTML5-owania, to jednak podglądam jak tam wygląda sytuacja na html5test.com

Opera: 401/500
Mozilla Firefox: 383/500
Chrome: 454/500 (z poodpalanymi bajerami testowymi z chrome:flags, normalnie 442)

Mniej przejmuję się benchmarkami JS, ale raz na czas zerkam też na arewefastyet.com, brak tam Opery, a Chrome zwykle przebija FF, co jest o tyle paradoksalne, że za stronę odpowiada Mozilla - sami sobie nogę podstawiają ;) Choć strona ma też wymiar badawczy, pozwala się orientować, czy już dogonili Chrome, czy nie :P

7. Ogólna żwawość i poprawność wyświetlania stron z kręgu, w którym się poruszam

Standardy i wyniki benchmarków silników JS, czy innych bajerów to jedno, a życie to drugie. Kręcąc się po "swoich" stronach w sieci zakładam, że wszystkie będą działać szybko, poprawnie się wyświetlać i nie robić cudów.

Opera

Totalnie niereformowalny PRL-owski beton, gorzej jak Telekomunikacja Polska (teraz: łorendż) i Poczta Polska razem wzięte. Od lat (chyba od wersji 9) zgłaszam problem z niekompletnym ładowaniem się starej wersji skryptu forum Woltlab BB. Bez skutku. A niestety mam aż dwa takie fora i nie planują przejścia na nową wersję. Jednocześnie IE, FF i Chrome problemu z wyświetlaniem nie mają.
Mam znowu inną turecką stronkę, na którą zaglądam i jest na niej tabela. Wiersze powinny wyświetlać się pod sobą, ale nie na Operze, tu ładują się obok siebie jakby były komórkami... IE, Chrome i FF nie mają problemu. Takich codziennych WTF-ów mam sporo i jest to naprawdę męczące na dłuższą metę.
Dodatkowo Opera męczy się z dynamicznymi treściami. Po ostatnich zmianach na wrzuta.pl przewijanie zawartości to droga przez mękę, zwłaszcza gdy górna belka zwija się i rozwija. To samo dzieje się w mniejszym stopniu na facebooku przy doładowywaniu treści, gdy dojeżdżamy na koniec strony i w wielu innych miejscach. IMHO Opera w zakresie żwawości łapie zadyszkę za konkurencją.
W zasadzie to jest główny powód, dla którego zacząłem eksperymentować z innymi przeglądarkami.

Mozilla Firefox

Kręcąc się po swoich stronkach w zasadzie aktualnie nie mam problemów. Do niedawna miałem zgrzyt z jedną stroną robiącą mocny użytek z jQuery, ale poprawki przy silniku JS w FF w lipcu sprawę załatwiły. Sama "żwawość" jest też dobra - na wrzucie się nie tnie tak drastycznie, na facebooku też chodzi. Bez szału, ale i bez kompromitacji. Po prostu podczas codziennego użytkowania nie mam czkawki przy przewijaniu, nie buczy mi strasznie wiatrak na procesorze.

Chrome

No niestety, ale w codziennym użytkowaniu rządzi. Strony z mojej listy regularnie odwiedzanych są dla Chrome jak bułka z masłem. Ogólnie dostrzegam też wiele drobnych, ale przyjemnych bajerów - choćby przy oznaczaniu komentarzy jako Spam na blogu Wordpressa - komentarze znikają w formie animacji, na Operze znikają brutalnie. Niby nic, ale cieszy oko.
Szybkość działania w codziennym zastosowaniu u mnie jest także dobra. Nie czuję obciążeń, nie mam zamuleń. Generalnie to ważna zaleta.

8. Drobnica - funkcjonalności na które zwracam uwagę.

Mam grupę funkcji, które są dla mnie ważne i dobrze się czuję, gdy mam je pod ręką. Ważne jest dla mnie także zachowanie się przeglądarki w pewnych określonych sytuacjach i ilość koniecznych do pobrania dodatków, żeby pewne zachowania odpalić, jeśli ich brak.

Opera

Pasek zakładek: Ogólnie dobry, ma separatory, co dla mnie jest istotne, ale posiada jedną męczącą wadę - pasek zakładek nie działa jak menu. Jeśli przejadę myszką na kategorię/grupę obok, to się nie rozwinie, trzeba klikać. Kto to wymyślił!?

Płynne przewijanie: działa i jest OK na domyślnych ustawieniach. Dla mnie ważna sprawa, ponieważ łatwiej czyta mi się tekst, jeśli przy przewijaniu nie gubię tekstu z oczu. Duże skoki mi to utrudniają.

AeroPeek: po to w Win7 wprowadzono podgląd okienek w tooltipach na pasku zadań, żeby z tego korzystać. Opera robi to ok. Dzięki podglądowi wszystkich otwartych zakładek mogę łatwo przeskakiwać przy zminimalizowanym oknie od razu tam, gdzie chcę.

Blokowanie: Manager blokowania jest dla mnie wystarczający i nie potrzebuję dodatkowego Ad-blocka.

Manager haseł i logowanie: Duży plus za Cltr+Enter do logowania oraz nie wypełnianie pól z automatu. Jednocześnie gigantyczny minus za złe rozpoznawanie pól formularza, zbyt restrykcyjne. Przykład: mam forum phpBB i jestem na nim administratorem. Loguję się jako user (pierwszy etap w phpBB, nie można prosto jako admin), zapamiętuję hasło. Loguję się jako admin i okazuje się, że nie mogę, bo hasło nie chce się wkleić, muszę wpisać od nowa. Zapamiętuję. Kończę pracę, wylogowuję się. Za jakiś czas wchodzę znowu i nie mogę zalogować się jako user, choć hasło zapisano, bo zastąpiło się hasłem admina (tym samym, ale lokalizacja pól nie pasuje Operze), loguję się od nowa - na admina nie mogę wejść, bo znowu się zastąpiło userem. Neverending story. Rzecz jasna zgłoszone lata świetlne temu, nawet numeru ticketa nie pamiętam, nie poprawione po dziś dzień. FF i Chrome tego problemu nie mają.

Zapamiętywanie wypełnionych pól formularza: brak, wyjaśnię przy Chrome, bo tam to jest.

Modalne okna: nie lubię jak mi się okienka wyskakują na pierwszy plan i uniemożliwiają przechodzenie między zakładkami, blokując całe okno przeglądarki. W Operze jakiś czas temu częściowo to rozwiązano i ogólnie strony, czy treść już takiej akcji nie mogą zrobić, alerty nie są typowymi okienkami i nie przeszkadzają w korzystaniu z przeglądarki. Jednocześnie nie spodziewam się, że w bliskiej perspektywie Opera przerobi tak okno z ustawieniami itp., a przydałoby się, bo choćby w menedżerze blokowanych zawartości czasem chcę skopiować URL ze strony, ale okno ustawień blokuje mi dostęp do treści. Chrome problemu nie ma, a FF nad tym pracuje.

Wyszukiwanie na stronie: Cltr+F pracuje dobrze, ładnie podświetla na żółto znalezione frazy, wyszarzając całą zawartość strony, a na zielono podświetlony jest aktualny "strzał". Brak oznaczenia pozycji na pasku przewijania po prawej, ale kolejne F3 scrollują stronę tam, gdzie trzeba.

Ilość potrzebnych dodatków i współpraca z nimi: dla mnie - zero. W efekcie nie muszę przejmować się kompatybilnością itp. itd.

Ekstra punkty: dobry wbudowany RSS (w zasadzie będący częścią wbudowanego klienta mailowego, ale o ile jako klient mailowy u mnie się nie sprawdza, bo jest zbyt skromny, o tyle idealny do kontroli RSS), podoba mi się też pasek ładowania strony, jeśli przestawimy na wyświetlanie u dołu - szczegółowy, pokazuje procent załadowania strony, ilość pobranych danych itp. Fajny bajer.

Mozilla Firefox

Pasek zakładek: mistrzostwo. Są separatory, działa jak menu. Wygodna lista "pozostałych" całkiem po prawej i najczęściej odwiedzanych skrajnie po lewej.

Płynne przewijanie: nieco za miękkie, ale to przyzwyczajenie z Opery, ogólnie jest, działa i może być, miękkość można regulować, ale mi się nie chce.

AeroPeek: thumbnaile są i działają poprawnie

Blokowanie: cóż... bez Ad-blocka ani rusz, a do niego kilka własnych reguł. Sprawę nieco komplikuje siedzenie na Nightly, ale na szczęście Ad-block także ma wydania nightly, więc nie zdarzyła mi się jak do tej pory sytuacja, w której dodatek by się wyłączył po aktualizacji głównego numerka wersji.

Manager haseł i logowanie: nie ma błędu z Opery z nadmierną restrykcyjnością, ale nie podoba mi się jawne wyświetlanie loginu. Przy korzystaniu w pracy wystarcza, że stanie mi ktoś za plecami i już widzi, że mam hasło do strony zapisane. W Operze pola podświetlają się tylko na żółto, ale są puste, przeciętny laik się nie skroi.

Zapamiętywanie wypełnionych pól formularza: wydaje się, że brak, jak w Operze.

Modalne okna: zrobione dobrze, aletry nie przeszkadzają w korzystaniu, a trwa proces przerabiania okna ustawień z wersji "okienkowej" na html-ową. Do ruszenia jest też manager pobranych plików - osobne okno. Przy starcie pobierania komunikat wywala się na pierwszy plan na wszystkich zakładkach, a sama lista pobranych plików to totalnie osobne okno (Biblioteka). Może w przyszłości też wrzucą to w przeglądarkę?

Wyszukiwanie na stronie: podświetlanie wszystkich trafień (na fioletowo) można włączyć opcjonalnie, a bieżące trafienie jest na zielono. Gorzej, że podświetlenie po zamknięciu wyszukiwania nie znika, a IMHO powinno. Na pasku przewijania nie pokazuje trafień. Ogólnie jakościowo zbliżone do Opery.

Ilość potrzebnych dodatków i współpraca z nimi: Ad-block jest konieczny. I jak dla mnie nic więcej, przynajmniej na chwilę obecną. Przydać się może edycja skrótów klawiaturowych lub jakaś inna drobnica, ale da się i przeżyć bez tego, kwestia przyzwyczajenia...
Trzeba jednak mieć na uwadze, że FF ma restrykcyjny system kontroli wersji dodatków. Dodatek ma w sobie zaszyty plik install.rdf, w którym jest opisane do jakich wersji FF się nadaje. Siedząc na Nightly po wydaniu stabilnej numerek idzie w górę i jeśli dodatek ma wpisane w install.rdf ograniczenie, to może przestać działać, nawet jeśli mógłby. Ot takie zabezpieczenie przeciw wysypującym się dodatkom, relikt dawnych czasów, gdy dodatki w FF naprawdę destabilizowały działanie przeglądarki (teraz już tego nie robią). Można omijać ręcznie, edytując install.rdf (dodatki to archiwa zip ze zmienionym rozszerzeniem, wystarczy rozpakować i spakować od nowa), ale i tu są haczyki, są dodatki z zabezpieczeniami sumami kontrolnymi i czasami trzeba wyedytować (najprościej: usunąć) sumy dla zmienionych plików - bez tego dodatek zgłosi się jako uszkodzony przy ręcznej instalacji. Ogólnie jest ryzyko, że dodatki mogą być potrzebne, a siedząc na Nightly trzeba będzie z nimi nieco kombinować, żeby działały.

Ekstra punkty: duża baza dodatków. Jeśli czegoś nam zabraknie, to jest spora szansa, że tego samego zabrakło wcześniej komuś innemu i dorobił do tego rozszerzenie.

Chrome

Pasek zakładek: działa jak menu, ale brak separatorów (i nie będą, bo nie). Można sobie wstawić sztuczny separator - link z tekstem "–––––––––" i linkiem do http://transparent-favicon.info/, żeby nie było ikonki, ale to omijanie problemu, a sam "sztuczny separator" jest linkiem i można go niechcący kliknąć. Lipa. Separatorów nie będzie, bo nie i już ("nie, bo nie" jest złotą zasadą programistów Chrome, jest jakieś 135472 ticketów, odjąć duplikaty - 28646 i niepotwierdzone - 8408 zostaje 98418, won't fixów z tego jest 22593 - jakieś 23%, niektóre uzasadnione, ale "nie, bo nie" jest relatywnie częstym uzasadnieniem :P ).

Płynne przewijanie: fabrycznie nieaktywne (WTF?). Można odpalić przez chrome:flags, nie ma do tego konfiguracji, a i w ogóle działa od niedawna, bo jeszcze w lipcu opcja w chrome:flags była, ale pod Windowsem nie działała. Naprawiono to na szczęście. Płynność trochę sztywna, ale przynajmniej jest cokolwiek...

AeroPeek: nie ma thumbnaili (WTF?) i nie ma w chrome:flags. Dało się włączyć przez argument "--enable-aero-peek-tabs", ale co z tego, jeśli po pierwsze - działało to źle, miniatury nie były zgodne z kolejnością zakładek (i ta sytuacja ciągnęła się od 2010 roku, gdzieś od Chrome 5!), a po drugie, jeśli dodałem argument do skrótu na Pulpicie, to kasował się przy aktualizacji, o czym wspomniałem wyżej... Do tego w myśl zasady "nie, bo nie" oficjalnie poinformowano o porzuceniu prac nad podglądem w maju br., opcja już nie działa (sprawdziłem teraz - rzeczywiście). FAIL!

Blokowanie: bez Ad-blocka ani rusz i z tym do niedawna było jeszcze kiepsko, ale obecnie wtyczka sprawuje się już dość dobrze, trochę brakuje jej do poziomu FF, ale jest coraz lepiej.

Manager haseł i logowanie: jak w FF - nie ma nadmiaru restrykcji z Opery, ale hasła się wpisane domyślnie, Cltr+Enter nie działa, trzeba kliknąć w Zaloguj. Dodatków rozwiązujących ten zgrzyt nie ma, a szukałem bardzo dokładnie.

Zapamiętywanie wypełnionych pól formularza: to jest przyjemny bajer. Dane ze wszelkich jednolinijkowych pól tekstowych są zapamiętywane i są podpowiadane przy kolejnym wpisywaniu. Akurat mam tak, że na kilku stronach muszę wpisywać powtarzające się dane. Autouzupełnianie to dla mnie świetna sprawa.

Modalne okna: tu jest nieco paradoks. Choć wszystkie ustawienia są przerabiane na webowe i w zasadzie cała przeglądarka, łącznie z oknem "about", managerem pobierania itp. są już przetworzone w ten sposób, to alerty nie są. Normalnie wyskakuje bezczelne okienko i blokuje korzystanie z przeglądarki jak w złotych czasach Internet Explorera. Zajęli się tym od złej strony - alerty ze stron powinny być pierwszym elementem "zdjętym" przez programistów.

Wyszukiwanie na stronie: zrobione najlepiej. Wszystkie trafienia podświetlone na żółto, aktualne na pomarańczowo, a na pasku przewijania pokazane wszystkie wystąpienia + licznik wystąpień w samej wyszukiwarce.

Ilość potrzebnych dodatków i współpraca z nimi: jak w FF potrzebny Ad-block, ale dla mnie nie tylko. Do niedawna musiałem mieć jeszcze Smooth Scroll, a nadal trzymam aktywator menu kontekstowego dla stron, które je blokują. Momentami czuję, że braków w ustawieniach jest tak dużo, że tych rozszerzeń musiałbym jeszcze sporo doinstalować, co gorsze - załatwiających drobne rzeczy, na tyle drobne, że powinny być w przeglądarce. Znowu z nadmiarem rozszerzeń Chrome będzie grzęznąć prędkościowo... Trzeba się ograniczać...
Przynajmniej sama kompatybilność dodatków jest dobra, nie wywalają się przy zmianach głównego numerka i dobrze, bo przy ich pogoni za wersjami trzeba byłoby nieźle cudować...

Ekstra punkty: wszystkie własne elementy, jak historia, pobrane pliki, konfiguracja itp. są webowe i wyświetlają się nie jako osobne okna jak w Operze, blokując to, co jest pod spodem, ale jak strony www. Wygodne.

Wielkie podsumowanie

W tekście nie szczędziłem gorzkich słów Chrome, ale to właśnie z Chrome korzystam zwykle i z Chrome piszę ten tekst. Dlaczego? Ponieważ przy codziennym korzystaniu jednak ważna jest dla mnie szybkość i poprawność wyświetlania treści. Jestem w stanie poświęcić wszystko inne od separatorów na pasku zakładek po RSS-y w Operze (do Chrome jest Slice RSS, ale nie do końca mi pasuje), byleby sprawnie poruszać się po stronach, na których się pojawiam.

Jednocześnie jako tester, siedząc na Canary muszę mieć na uwadze zmienną stabilność tych wydań. W efekcie:

Chrome używam na co dzień, jak Canary działa. Jeśli nie - skaczę między FF, a Operą. Nie rezygnuję z niczego, obserwuję rozwój całej trójki i jak coś się zmieni, to się przesiądę.

Szkoda mi strasznie, że opuściłem Operę z codziennego korzystania, ale moje fanbojstwo nie przetrwało próby wzrastania znaczenia w sieci animacji, HTML5, CSS3 itp. Opera radzi sobie z tym zbyt ciężko na mojej maszynie, a chyba nikt mi nie powie, że Intel Core i5 2,8 GHz to jakieś truchło. Może to nie szczyt technologii, ale gdy mi się krztusi na przeglądaniu stron WWW, i to gdy konkurencyjne przeglądarki jako-tako sobie radzą, to bez przesady...

PS: Czy wygrałem konkurs na najdłuższy wpis? :P Gratuluję każdemu, kto to przeczyta do samego końca. Jednocześnie zastrzegam, że jest to mocno mój prywatny punkt widzenia, nie musicie się ze mną zgadzać. Jeśli macie swoje zdanie na pewne sprawy - zapraszam do komentowania ;) Tylko proszę bez wjazdów personalnych. 

windows oprogramowanie internet

Komentarze