Aktualizacje Windows 10, czyli przegląd nowości w kompilacjach 19577, 19582, 19587 oraz 19592

Nie wiem jak to wygląda w Waszym przypadku, ale mi ta kwarantanna daje się mocno we znaki. Pracy zarobkowej nie ma (tyle dobrego, że dziewczyna może wykonywać robotę zdalną), a co było do zrobienia w domu, wykonałem już dawno. Jeśli ta sytuacja przedłuży się poza planowany 11 kwietnia, to prędzej wykończy mnie to siedzenie „w miejscu”, niż ten nieszczęsny wirus. Co gorsza, akurat z chwilą wprowadzenia zakazu wychodzenia pogoda znacznie się poprawiła … Jedyny plus tej sytuacji to fakt, że zmotywowało mnie to do powrotu do biegania, ponieważ akurat w takim celu można raz dziennie wyjść poza własne cztery ściany.

No ale dobra, koniec tej urzekającej historii życia, czas zabrać się za konkrety. Od czasu mojego ostatniego wpisu Microsoft wydał 4 testowe kompilacje (19577, 19582, 19587 oraz 19592), a przy tym pojawiło się kilka interesujących informacji. Raczej nie zdarza mi się wspinać o wiadomościach / przeciekach / przypuszczeniach w moich wpisach, ale z racji zbyt dużej dawki wolnego czasu zrobię tym razem wyjątek, zwłaszcza, że niektóre z nich są nad wyraz ciekawe.

Telemetria

W ramach ogłoszonego w zeszłym roku zwiększenia transparentności oraz kontroli nad danymi poczyniono kolejne zmiany w ustawieniach oraz zasadach grupy. „Podstawowe dane diagnostyczne” przemianowano na „wymagane dane diagnostyczne”, natomiast „pełne dane diagnostyczne” to teraz „opcjonalne dane diagnostyczne”. Do tego, jeśli jesteśmy „klientem komercyjnym” (nie znam się na nomenklaturze, więc nie wiem o kogo chodzi – może biznes?) i zgodzimy się na wysyłanie opcjonalnych pakietów, to otrzymamy nad tym pewną kontrolę poprzez ustawienia zasad grupy. Microsoft zachęca przy tym do zapoznania się z „Microsoft Privacy Report”, gdzie przedstawione są stosowane przez nich praktyki.

Nowości wizualne

Nie tak dawno w sieci wybuchła drama dotycząca unowocześnionych ikon w Windows 10. Głównie przez to, że nie udostępniono wszystkich jednocześnie, a trafiają do systemu stopniowo. Jeszcze pal licho z aplikacjami aktualizowanymi poprzez sklep, gdyż podmienić je mogą w praktycznie dowolnym momencie. Gorzej jest z innymi elementami, np. aplikacją Zabezpieczenia Windows, która uaktualniana jest wraz z Windows. Dlatego też jej nowa ikona nieprędko trafi do wszystkich konsumentów.

Drobne poprawki

Wyeliminowano dość specyficzny błąd narratora, objawiający się wyłącznie podczas próby skorzystania z zaawansowanego uruchomienia – wiecie, Środowisko Przywracania Windows. W każdym razie, jeśli narrator był uruchomiony przed takową próbą, wtedy proces wstrzymywał się bez konkretnego powodu. Oczywiście mankament ten jest już wyłącznie wspomnieniem. Pozostając przy ułatwieniach dostępu wypada jeszcze odnotować, że pierwsze uruchomienie okna dodawania nowego urządzenia bluetooth dostarcza teraz więcej głosowych informacji.

Przy okazji pochylono się nad mechanizmem kontroli interfejsu poprzez ruchy gałek ocznych, a konkretniej jego ustawieniami. Zreorganizowano je w taki sposób, by poszczególne opcje miały więcej wolnej przestrzeni pomiędzy sobą, co ma zminimalizować nieintencjonalne „kliknięcia”.

Zdecydowano się wykonać pewien wyjątek dla języka wietnamskiego, którego alfabet nie posiada łacińskich liter F, J, W oraz Z. Nietrudno się domyślić, że nieco niszczyło to grupowanie aplikacji w menu start, ponieważ niektóre z nich rozpoczynają swoją nazwę od W, np. Windows PowerShell. Od teraz tego typu kłopotliwe oprogramowanie zostanie umieszczone we właściwym miejscu.

Opcja „ustaw strefę czasową automatycznie” wreszcie będzie wyszarzana w przypadku wyłączonej lokalizacji. Wcześniej tak nie było, co mogło być mylące dla mniej obeznanych użytkowników.

W oparciu o informacje zwrotne, zadecydowano o zmianie działania wyciszenia dźwięku. Jego wyłączenie odbędzie się wyłącznie w dwóch przypadkach – ręczne „odwołanie” lub zwiększenie głośności. Innymi słowy, zmniejszenie głośności nie naruszy jego stanu.

Ponownie usprawniono działanie systemowego mechanizmu indeksowania plików, aby był mniej obciążający dla komputera. Poprawiono logikę skanowania, tak by uruchamiało się rzadziej, a przy tym wyłącznie wtedy, gdy sprzęt nie jest intensywnie wykorzystywany. Oczywiście limity ustawiono w taki sposób, by nie miały zauważalnego wpływu na jakość działania tej usługi.

Pamiętacie zeszłoroczne testy nowego trybu działania Windows, dedykowanego urządzeniom konwertowalnym (2-w-1)? Jeśli nie, to nic dziwnego, gdyż ostatecznie nie trafił on do stabilnego wydania. Niedawno przywrócono go jednak na maszynach Insiderów i, tak jak wcześniej, działa on niezależnie od starego trybu tabletowego. Jego główne założenia to przejście na interfejs przyjazny dotykowi bez znacznego oderwania od dotychczasowego wyglądu powłoki graficznej. Czym więc się wyróżnia? Ikony paska zadań są bardziej rozstawione, panel wyszukiwania jest zwinięty do ikony, klawiatura ekranowa pojawia się automatycznie po kliknięciu w pole tekstowe, a poszczególne elementy eksploratora plików są nieco większe (dla lepszej obsługi dotykiem). Co ciekawe, nawet teraz ograniczono jego dostępność do wybranych testerów – takich, którzy nigdy nie odpinali klawiatury lub mają „wyłączony” tryb tabletu, tj. wybrali opcję „Nie pytaj i nie przełączaj się”. Z czasem trafi do reszty.

Pozostało już tylko wspomnieć o poprawkach działania IME języka szkockiego gaelickiego, nad czym jednak nie ma sensu się rozwodzić – zwyczajnie zmienili działanie niektórych skrótów klawiszowych.

Tych kilka ciekawych wiadomości

Zaczniemy od informacji sprezentowanej na portalu Windows Latest, traktującej o okienku głośności wywoływanym z poziomu zasobnika systemowego oraz pływającym oknie z kontrolkami odtwarzacza multimediów (debiutującym z Windows 8). Co miałoby się zmienić? Oba te elementy prawdopodobnie zostaną w przyszłości połączone, choć wygląd pierwszego z nich nie ulegnie przez to jakiemuś diametralnemu przeobrażeniu. Co ciekawe, na chwilę obecną nowe rozwiązanie nie obsługuje fizycznych, multimedialnych klawiszy klawiatury. Nie musimy się tym jednak martwić, gdyż opisywana rzecz i tak nie jest ogólnie dostępna, nawet w programie Windows Insider. Co zabawne, pierwsze informacje na ten temat pojawiły się już w listopadzie 2018 roku! Wydaje się więc, że premiera tej nowości nie ma żadnego priorytetu.

Wiele wskazuje na to, że Microsoft powoli przymierza się do ukrycia kolejnych kart w Panelu Sterowania. Zapewne już dawno zauważyliście, że część rzeczy zniknęła z niego już jakiś czasu temu, a w zamian dodano je do ustawień systemowych. Najnowsze identyfikatory funkcji, które stanowią pewną poszlakę, to HideSystemControlPanel, SystemControlPanelFileExplorerRedirect oraz SystemControlPanelHotkeyRedirect. Do pełnego usunięcia wciąż daleka droga, ale małymi kroczkami będą odsuwać w cień jego poszczególne elementy.

No i na koniec krótka informacja dotycząca aplikacji Microsoft Emulator (wersja 1.1.54.0) oraz pierwszego publicznie dostępnego obrazu Windows 10X – w odsłonie poglądowej o numerze 19578. Obie rzeczy dostępne są wyłącznie przez Microsoft Store, a instalacja wymaga posiadania Windows 10 w wersji 10.0.17763 lub nowszej. Zaktualizowano przy tym EULA, aby zniwelować wymóg (notabene bezsensowny) korzystania z programu Windows Insider. Wymagania, instrukcje i inne informacje znajdziecie tutaj i tutaj.