Android Q Beta 4 – sporo usprawnień dotychczas zaimplementowanych mechanizmów oraz kilka interesujących nowości

Google konsekwentnie trzyma się opublikowanego początkiem marca planu wydawniczego odnoszącego się do Androida Q. W związku z tym, w zeszłym tygodniu opublikowano jego czwartą testową odsłonę, które wniosło sporo poprawek i udoskonaleń dla dotychczas zaimplementowanych mechanizmów oraz funkcji. Nie zabrakło również kilku nowości, choć nie wszystkie z nich są widoczne na pierwszy rzut oka – z niewyjaśnionych powodów zdecydowano się je ukryć przed testerami. Przynajmniej pozornie, bo doświadczenie podpowiada, że przed ludźmi ciężko cokolwiek schować.

No ale mniejsza o to, przejdźmy do konkretów. Wykorzystywana przeze mnie kompilacja pochodzi od użytkownika Erfan i jest to oczywiście GSI Androida 10 datowane na 6.06.2019 roku. Na moim Redmi Note 5 (whyred) jak zwykle sporo rzeczy nie działało jak powinno, jednak udało mi się zrobić kilka zdjęć.

Tak więc:

Usprawnienia dotychczasowych mechanizmów

Jak zapewne wiecie, wraz z trzecią odsłoną sprezentowano nam pełnoekranowe gesty nawigacyjne (wreszcie!), stanowiące pełnoprawną odpowiedź na mechanizm wykorzystywany przez Apple. Niestety okupiono to pewnymi brakami, w tym przypadku zniknięciem ikonki, której kliknięcie obracało ekran. Jeśli ktoś nie kojarzy o co chodzi, to od Androida Pie, w przypadku wyłączenia automatycznego obrotu ekranu, moglibyśmy jednorazowo na to zezwolić. W tym celu, nad paskiem nawigacyjnym, kontekstowo (wykrycie zmiany orientacji) wyświetlał się specjalny przycisk – zabrakło przycisków charakterystycznych dla Androida, więc i on zniknął. Nietrudno się domyślić, że w najnowszym wydaniu powrócił – niby drobna rzecz, a cieszy.

Chociaż obecność trybu ciemnego oficjalnie ogłoszono przy okazji poprzedniej bety, to jednak wciąż wiele do zrobienia. Dlatego też w tej odsłonie sporo w tym zakresie poczyniono, tu i ówdzie nanosząc pewne poprawki. Jakie? Pasek wyszukiwania, mowa o Pixel Launcher, jest już w stanie dostosować się do wybranego motywu, którego przełącznik zawitał do ustawień systemowych (zakładka wyświetlacz). Nieco rozjaśniono, dla lepszego kontrastu, poszczególne elementy, a przy tym dodano ciemną kolorystykę menu dźwięku (zarówno tego podręcznego, jak i rozwiniętego).

Integracja Cyfrowej Równowagi z Androidem ciągle postępuje, co tym razem zaowocowało wyświetlaniem jej limitów na ekranie ostatnich aplikacji. Pozostały do końca czas widoczny jest na niebieskim pasku umiejscowionym na dolnej krawędzi karty aplikacji.

W końcu, naprawdę długo na to czekałem, aplikacje wyświetlane w menu udostępnienia posortowane są alfabetycznie, choć trzeba zaznaczyć, że wyłącznie w trybie „rozwiniętym”. W formie „zwiniętej” (czyli tej pojawiającej się po wywołaniu tego menu) ujrzymy dwa rzędy – „direct share” oraz „aplikacje rekomendowane”.

Powiadomienia

Ponownie pochylono się nieco nad tym aspektem, sprawiając, by był bardziej przystępny dla zwykłego użytkownika. Zarządzanie kanałami powiadomień otrzymało czytelne ikony (w miejsce pól wyboru), jednoznacznie wskazujące na przypisany priorytet (niebieski jest niski, a pomarańczowy wysoki).

Przywrócono pierwotny sposób na ich usunięcie z panelu, tj. poprzez gest w prawo lub lewo, a nie w jednym, zdefiniowanym wcześniej kierunku. Nie rozumiem tego lamentu i żalu, ale ludzi najwyraźniej przerasta przesuwanie wyłącznie w jedną stronę.

Nieoczekiwanie przywrócono mechanizm drzemki, lecz nie do końca wiadomo, z jakiego powodu. Czy jego zniknięcie było wynikiem błędu, czy też nieprzemyślaną decyzją, wyperswadowaną w milionie informacji zwrotnych.

Do adaptacyjnych możliwości Androida (np. zarządzania baterią) dołączyły Adaptacyjne Powiadomienia. W tej kategorii ustawień, póki co, znajdziemy dwa przełączniki – automatyczne obniżanie priorytetów (na jakiej zasadzie?) oraz sugerowanie akcji i odpowiedzi (dobrze nam znane Reply).

Wyeliminowano przy tym pewną niedoróbkę, a mianowicie brak widocznego koloru na ikonkach powiadomień – były po prostu białe. Moim zdaniem otrzymywany w ten sposób efekt był zdecydowanie lepszy i bardziej spójny, no ale co kto lubi.

Na końcu pozostaje już tylko wspomnieć o tym, że do „pokazuj powiadomienia na zablokowanym ekranie” oraz „nie pokazuj powiadomień […]” dodano „pokaż wrażliwą treść wyłącznie wtedy, gdy urządzenie jest odblokowane” (to oczywiście mój luźny przekład z angielskiego). Mi osobiście mocno brakowało takiej opcji, gdyż nie chcę, aby ktoś niepowołany mógł przeczytać moje powiadomienia. Z drugiej strony irytuje mnie przymus każdorazowego odblokowania urządzenia w celu ich zobaczenia. Nowy mechanizm łączy w sobie najlepsze cechy obu rozwiązań i ukaże nam treść w momencie korzystania ze Smart Lock lub innych tego typu metod.

Ciekawostki i realne nowości

Moim faworytem, którego nie zauważyłbym bez przeczytania o tym, jest zmieniona ikona Wi-Fi. W sensie nie, że całkowicie – po prostu usprawniono sposób, w jaki wyświetla siłę sygnału sieci. Zamiast stopniowego wyszarzania od góry do dołu, co w przypadku ciemnego tła było mało czytelne, pozostawiono kontur pierwotnego kształtu i znika wyłącznie jego wnętrze. Różnica niby subtelna, ale zdecydowanie robi robotę.

Zmianą w podobnym tonie, w sensie ułatwiającą zrozumienie przekazu, jest przemianowanie „sleep” (uśpienie) na „screen timeout” (wygaszanie ekranu – o ile tak to na polski przetłumaczą).

Przeniesiono ikonę kłódki, znajdującą się na ekranie blokady, z dołu na górę. Cholera wie po co, ale „śmieszkuje” się, że powód tej decyzji jest prozaiczny, a mianowicie chęć upodobnienia Androida do najnowszego iOS.

Niedawno wspomniałem o funkcji Smart Lock, lecz będąc szczerym, takowa przestała istnieć. Znaczy w pewnym sensie, ponieważ Google zmieniło jej nazwę na Pixel Presence. Co daje do myślenia, bo mechanizm ten zaimplementowano nie tylko na urządzeniach tej firmy. W najnowszym Androidzie zostaną go pozbawione? Póki co jedyną różnicą jest nazwa, więc ciężko cokolwiek wyrokować.

No i wreszcie niemożliwym stało się wyłącznie usługi lokalizacji z poziomu ekranu blokady zablokowanego urządzenia. Raczej nie trzeba nikogo przekonywać, że dotychczasowe istnienie takiej sposobności było sporym niedopatrzeniem.

Ukryte nowości

Jeszcze przed udostępnieniem najnowszego testowego wydania spekulowano, że w Androidzie Q pojawi się natywna obsługa dla autoryzacji odblokowania urządzenia skanem twarzy. Póki co niewiele wiadomo i w zasadzie jedynym sposobem na znalezienie tej funkcji jest skorzystanie z wyszukiwarki w ustawieniach. Są to jednak suche wyniki wyszukiwania, których kliknięcie nie ukazuje niczego – ot niby jest, ale nie ma. Zmieni się to albo w stabilnej wersji, albo w Androidzie R.

Swego czasu wspominałem, że w narzędziach deweloperskich dodano kilka opcji personalizacyjnych. Mowa chociażby o czterech kolorach akcentu (niebieskim, czarnym, zielonym oraz fioletowym), do których dołączyły 4 kolejne – Cinnamon, Ocean, Space, Orchid (polskich nazw nie podaję, gdyż jestem facetem i nie znam takich kolorów).

Dla mnie jest to mocno obojętne, gdyż korzystam z aż jednej karty do płatności, lecz osoby posiadające ich większą ilość niewątpliwie docenią najnowsze rozwiązanie sprezentowane przez Google. Dzięki niemu zmienimy wykorzystywaną kartę wprost z poziomu menu zasilania, bez potrzeby uruchamiania dedykowanej aplikacji (w tym przypadku Google Pay). By się do niego dostać należy skorzystać ze znanego nam ADB i komendy „adb shell settings put secure global_actions_panel_available”. Po jej zatwierdzeniu ujrzymy w ustawieniach gestów nową pozycję, której uruchomienie przesunie menu zasilenia na dolną krawędź, a obsługiwane karty będą wyświetlane na górnej (w formie „karuzeli”).

W poprzednim wpisie z tej serii wspominałem o tym, że trzecia beta Androida 10 zawierała nawiązania do niejakiego Adaptive Sleep, będącego odpowiednikiem Smart Stay od Samsunga – w skrócie, patrzysz na ekran to się automatycznie nie wygasza. Aktualna odsłona poszła o krok dalej i wniosła sporo nowości w tym zakresie. Przede wszystkim, po raz pierwszy pojawiła się nazwa „Screen attention”, a w raz z nią dedykowana grafika oraz „opisujące” ją wideo. Zainteresowanym polecam zerknąć do źródła.

Uruchamiając czwartą betę w emulatorze, na liście zainstalowanych aplikacji zajdziemy „Emergency info” przenoszącą do stosownej karty ustawień systemowych. O emulatorze wspomniałem nie bez powodu, gdyż na urządzeniach biorących udział w otwartych testach jej nie znajdziemy.

Niestety co nieco również usunięto

Co prawda nie ma tego dużo, lecz wypada odnotować, że Pixel Launcher utracił przełącznik odpowiadający za wyświetlanie sugestii. Po co, na co i dlaczego? Jak zwykle nie wiadomo. Może powróci to w przyszłości, a może nigdy.