Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kilka przemyśleń fana Windows Phone, czyli krótko o tym, jak Windows 10 Mobile zabił potencjał Lumii 950 XL

ie ulega żadnej wątpliwości, że Microsoft miał dość oryginalny pomysł na mobilny system. Mimo wielu wad i braków Windows Phone 7 był szybki oraz stabilny, przez co w mgnieniu oka zdobył rzeszę oddanych fanów - w tym oczywiście mnie. Idea jaka za nim stała naprawdę mogła się podobać, choć korzystanie z niego wiązało się z pewnymi wyrzeczeniami. Mnie osobiście najbardziej brakowało transferu danych poprzez bluetooth, a i wymóg używania z Zune potrafił dać w kość. Niemniej, miło wspominam posiadanie Lumii 800, która łączyła w sobie niebanalny wygląd zewnętrzny (Nokia N9), z przyciągającymi wzrok żywymi kafelkami (odtwarzacz ZUNE).

Tym większym zaskoczeniem (tak, wtedy nie byliśmy jeszcze do tego przyzwyczajeni) był brak uaktualnienia do Windows Phone 8. W końcu przyniósł on szereg wyczekiwanych usprawnień, w tym większe możliwości personalizacyjne. Moim zdaniem była to ostatnia (nie licząc pomniejszych aktualizacji GDR) wersja tego systemu, która posiadała w sobie ten niepowtarzalny urok. Wraz z pojawieniem się Windows Phone 8.1 i niechlubnego centrum akcji (całkowicie rozmyło sens mechanizmu Live Tiles) rozpoczęła się era powolnego zatracania pierwotnej wizji. 

reklama

Kolejny cios w plecy fanów to nieudostępnienie szumnie zapowiadanego uaktualnienia do Windows 10 Mobile. Oficjalnym wytłumaczeniem było niemrawe działanie na starszych urządzeniach, co potwierdzały (choć też nie w każdym aspekcie) osoby odpowiedzialne za rodzime forum o tematyce mobilnego Windows. W każdym razie – Microsoft mimo wszystko podjął się ponownej próby zawalczenia o rynek smartphonów, dzięki czemu powstała flagowa Lumia 950 oraz 950 XL. Już podczas ich premiery pojawiło się sporo głosów, jakoby modele te miały zostać zabite przez niekonsekwencję i brak jasnego kierunku rozwoju. Z perspektywy kilkumiesięcznych testów mogę z całą pewnością stwierdzić, że osoby tak twierdzące miały całkowitą rację.

Niedociągnięcia programowe

Głównie rozchodzi się o tempo rozwoju Windows 10 Mobile, a przez to i zaangażowanie zewnętrznych deweloperów w tworzenie oprogramowania na niego. Nigdy nie było z tym zbyt różowo, jednakże od pewnego czasu jest z tym znacznie gorzej. Creators Update nie wniósł zbyt wielu nowości, a Fall Creators Update okazało się nieśmiesznym żartem. Szumnie zapowiadana synchronizacja SMS na linii smartphone – desktop do tej pory nie działa jak powinna, w czym wcale nie pomaga mułowaty i niedopracowany Skype. Wiadomości lubią nie dochodzić do odbiorcy, że już nie wspomnę o tym, iż usunięcie raz zsynchronizowanego wątku jest niemożliwe (albo ja czegoś nie ogarniam) – wraca po ponownym uruchomieniu komunikatora. Nie naprawiono tego do tej pory, więc prawdopodobnie nigdy nie ulegnie to zmianie. Skoro mowa o aplikacjach, to nie sposób pominąć tematu Facebooka oraz Messengera. Oba programy, choć zdecydowanie bardziej rozbudowane niż kiedyś, skutecznie utrudniają życie ostatnim użytkownikom mobilnego Windows. Długie, nawet kilkusekundowe uruchamianie jest nie do pomyślenia na sprzęcie tej kategorii, lecz niestety czasami i tak bywa. Żeby było zabawniej, nawet 3 GB RAM nie uchroni nas od częstego wczytywania aplikacji od nowa. Generalnie korzystając z Messengera na Lumii 950 XL czułem się tak, jakbym posiadał niskobudżetowe urządzenie (choć może ciut przesadzam). Ten mankament potęgowany jest przez fakt, że do tej pory nie zaimplementowano w nim wsparcia dla interaktywnych powiadomień. Dlatego też musimy go każdorazowo uruchamiać w celu odpisania na wiadomość, co w świetle wspomnianych niedogodności bywa mocno irytujące.

Tyle dobrego, że cała reszta elementów systemu, tj. połączenia, SMS poprzez systemową aplikację, e-mail itp., działa bez najmniejszego zarzutu i to nawet uczestnicząc w programie Windows Insider. Oczywiście nie będę tutaj wspominać o problemach, które pojawiały się w jakimś testowym wydaniu i znikały w kolejnym – nie o to tutaj chodzi.

Żeby jednak nie było zbyt dobrze, błędy to nie jedyne problemy trapiące Windows 10 Mobile. Warto wspomnieć chociażby o sporych brakach względem desktopów i nie mam tu na myśli funkcji stricte dla nich stworzonych. Choć na konkurencyjnych platformach filtr niebieskiego światła jest już standardem (nawet na Windows 10!), to tutaj prawdopodobnie nigdy się nie pojawi. To samo tyczy się funkcji Near Share, o której niedawno wspominałem we wpisie traktującym o kompilacji 17035. Jak niby w pełni wykorzystać jej potencjał, skoro działa ona wyłącznie na desktopach wyposażonych w pełną wersję okienek? Istny dramat, a to tylko wierzchołek góry lodowej – można by w tym temacie jeszcze sporo napisać.

Eksperyment z Mi4 i Windows 10 Mobile

Tak w ramach ciekawostki wspomnę o mojej krótkiej przygodzie z Windows 10 Mobile i Mi4. Niby fajnie, że pokuszono się o coś takiego, lecz z perspektywy czasu wiem już, że był to jedynie jednorazowy eksperyment - być może nawet kaprys. Miały do niego dołączyć kolejne modele, jednak tak się nie stało i w sumie temat ten całkowicie ucichł. Jeśli mam być całkowicie szczery, to ja się temu nie dziwię. Wymiana Androida na mobilnego Windowsa wiązała się z wieloma irytującymi ograniczeniami, tj. zauważalne (w moim przypadku czterokrotne!) skrócenie czasu pracy na jednym ładowaniu, niedziałająca dioda powiadomień oraz brak obsługi portu podczerwieni. Dodatkowo, jeśli do tego wszystkiego posiadaliśmy dodatkowe produkty Xiaomi (chociażby Mi Band), to mogliśmy się pożegnać z ich oficjalnym wsparciem. Łudziłem się, że współpraca Xiaomi i Microsoftu zmieni coś w tym temacie, lecz koniec końców i ten most całkowicie spalono – po prostu życie.

Znużony i poirytowany zapragnąłem powrócić do Androida (bo z nim sprzedawane jest opisywane urządzenie, Win10 Mobile wgrywało się samodzielnie), lecz Microsoft (meh) miał trochę inne zdanie na ten temat. Podczas procedury coś poszło nie tak jak powinno i płytę główną szlag trafił – w ten oto sposób skończyła się moja przygoda z tym modelem.

No ale co z tą Lumią?

Jeśli chodzi o sprzętową stronę Lumii 950 XL, to naprawdę nie mogę się do niczego przyczepić. Co prawda nie grałem na nim zbyt wiele (a jeśli już, to w niezbyt wymagające gierki), niemniej nie uświadczyłem żadnego problemu z nagrzewaniem się konstrukcji. Spasowanie elementów jest dobre, powiedziałbym nawet, że za dobre – trzeba się naprawdę mocno namęczyć by zdjąć tylną klapkę. Za każdym razem jak podejmowałem się tej próby to bałem się, że ją połamię. Na szczęście jest ona na tyle giętka, że nic takiego się nie wydarzyło. 

Zdjęć / wideo zbyt dużo nią nie robiłem, niemniej te, które wykonałem, były bardziej niż zadowalające. Ani razu nie miałem problemów z uchwyceniem szczegółów, nawet zachowując znaczną odległość od „celu”. W końcu aparat jest głównym atutem tego modelu (słynne PureView i optyka Carl Zeiss), więc nikogo nie powinno to dziwić – nie zabrakło nawet fizycznego, dwustopniowego spustu migawki. Nie wypowiem się jednak w temacie aparatu przedniego, gdyż tego w ogóle nie używam – nie czuję takowej potrzeby. W sumie, jeśli już miałbym wskazać jakąś wadę, to byłaby to bateria. Nie zrozumcie mnie źle, sprawuje się wystarczająco dobrze, choć przyznam szczerze, iż spodziewałem się czegoś więcej. Przy non stop uruchomionym LTE i korzystaniu z Messengera + Nextgen Reader + Microsoft Edge Lumia 950 XL wytrzymywała akurat tyle, by podłączyć ją do ładowania po powrocie do domu. Nigdy tego nie mierzyłem, ale wydaje mi się, że realnie wyciągała około 5 godzin na włączonym ekranie – dokładnie nie jestem w stanie Wam napisać, ponieważ Windows 10 Mobile takich danych nie podaje. 

W kontekście skanera tęczówki oka mogę śmiało napisać, że należycie spełnia swoje zadanie. Co prawda posiada ograniczenia podobne do zaprezentowanego niedawno FaceID (chociażby wymaga odpowiedniego ustawienia smartphonu), niemniej bywa to wygodniejsze niż każdorazowe wpisywanie PINu. Windows Hello daje radę nawet przy słabych warunkach oświetleniowych (po zmroku, gdzie jedynym oświetleniem twarzy jest ekran Lumii), choć przy intensywnym świetle czujnik średnio sobie radzi. Mowa tu o sytuacji, gdy słońce jest za nami – zakładam, że dla niego jest to taka sama sytuacja jak wtedy, gdy człowiek chce ujrzeć obiekt lecący od strony tej gwiazdy. Sam proces odblokowywania mógłby być trochę krótszy, choć zaznaczyć trzeba, że kiedyś był jeszcze dłuższy – dopiero z czasem nieco skrócono wszelkie animacje.

Podsumowując

Lumia 950 XL to naprawdę udany sprzętowo model, którego potencjał został zabity przez niedopracowane oprogramowanie. Niestety, Microsoft kompletnie nie radzi sobie z rozwojem Windows 10 Mobile i nie mam tutaj na myśli niedoboru aplikacji, gdyż to akurat najmniejszy problem. Brak spójnej wizji oraz konsekwencji skutecznie odstraszył większość użytkowników, co tylko pogłębiło, już i tak nieciekawą, sytuację. Wszystko przez to, że zewnętrzni deweloperzy zaczęli wycofywać się z tej platformy – proces ten jest widoczny już od dłuższego czasu, lecz ostatnio mocno przybrał na sile. Wielka szkoda, ponieważ korzystałem z tego systemu nieprzerwanie przez jakieś 4 lata, lecz nawet ja w końcu musiałem zmienić front.

Tak to wygląda z mojej perspektywy, jednakże są ludzie, którzy na smartphonie wyłącznie konsumują treść, a się nim nie „bawią”. Takim osobom Lumia 950 XL (tańsze modele również) i Windows 10 Mobile zdecydowanie wystarczą, gdyż wszelkie podstawowe aplikacje są obecne. Dodatkowo, mimo nieimplementowania żadnych nowych funkcji wciąż możemy liczyć na regularne aktualizacje poprawkowe, więc wybitnej tragedii nie ma. 

  

windows oprogramowanie urządzenia mobilne
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze