Kolejny miesiąc minął, więc najwyższy czas podsumować nowości w programie Windows Insider – kompilacje 18956, 18963, 18965 oraz 18970

Aktualne tempo rozwoju Windows 10, przynajmniej w mojej opinii, jest bardziej niż niezadowalające. Jasne, kolejne testowe kompilacje wciąż wypuszczane są co tydzień, lecz liczba zmian w nich obecnych jest mało satysfakcjonująca. Wiem, że wszystkim zbrzydł już ten slogan, ale „kiedyś było lepiej”. Mogłem do każdego wydania tworzyć osobny wpis i w ogóle mi się to nie nudziło, a teraz? Trzeba zebrać ich kilka, żeby było o czym pisać, tak mało nowości się pojawia.

Tym oto sposobem nadeszła ta magiczna chwila, w której w końcu nabrało to sensu. Co prawda potrzebowałem do tego czterech testowych aktualizacji (18956, 18963, 18965 oraz 18970), ale co tam – ważne, że wreszcie się uda.

Ustawienia, ustawienia, ustawienia …

To właśnie ten aspekt systemu, co reprezentują frazy użyte w nagłówku, uległ największym modyfikacjom. Nie żeby były one przełomowe czy coś w ten deseń, niemniej zebrało się ich sporo.

Nie wiem od czego zacząć, jednak od czegoś trzeba, więc niech będzie panel Network & Internet. Całość najprościej określić jako fuzja zakładek Status oraz Użycie. Poniosło to za sobą pewne zmiany wizualne (co raczej oczywiste), lecz próżno szukać jakichkolwiek nowości. Na pewno jest przejrzyściej i prościej zebrać niezbędne informacje, gdyż wszystko jest w jednym miejscu.

W zarządzaniu myszką zaimplementowano suwak odpowiadający za prędkość poruszania kursorem.

Mniej więcej połowa Insiderów otrzymała dostęp do uaktualnionego panelu Funkcji Opcjonalnych. Czym różni się od poprzednika? Bez problemu zaznaczymy i zainstalujemy kilka pozycji naraz. W zarządzaniu tymi już pobranymi pomoże wyszukiwarka i filtrowanie po nazwie, dacie instalacji czy rozmiarze. Prawie na samej górze znajdziemy „ostatnie akcje”, gdzie wyświetlane są bieżące instalacje i deinstalacje. Pozostając w tym temacie warto odnotować, iż w ten sposób (w sensie poprzez funkcje opcjonalne) nabędziemy notatnik oraz aplikację Connect (służącą do bezprzewodowego połączenia z wyświetlaczami i urządzeniami audio). Ja niestety nie jestem pośród wybrańców, więc żadnej nowości nie widzę.

Inne, pomniejsze (?) zmiany …

Ponownie włączono Ochronę przed naruszeniami (Tamper Protection) wszystkim Insiderom (znaczy proces rozłożono na kilka tygodni, no ale …) i zdecydowano, że będzie to jej domyślny stan.

Masa poprawek dla chińskiego IME, ale uważam, że akurat nad tym aspektem nie ma co się rozwodzić – jeśli kogoś to zainteresuje to będę naprawdę zdziwiony.

Do ustawień kursora wyświetlanego podczas nawigowania po tekście (ułatwienia dostępu) dodano panel podglądu, by w czasie rzeczywistym oglądać efekt nanoszonych zmian.

Odczytywanie tekstu podczas korzystania z lupy dorobiło się trzech sposobów uruchomienia – poprzez kliknięcie przycisku „play” na panelu (zacznie od samej góry), poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie „play” lub poprzez wybranie „read from here” i wskazanie jakiegoś słowa.

Narrator otrzymał sporą gamę nowych dźwięków przypisanych do jego poszczególnych opcji, by osoby z niepełnosprawnościami mogły jeszcze sprawniej korzystać z Windows. Oczywiście bez problemu wyłączymy te dźwięki „podstawowych czynności”.

Połowa Insiderów (pewnie ta co wcześniej, chociaż kto ich tam wie) otrzymała możliwość modyfikacji nazw wirtualnych pulpitów. Ja niestety nie znalazłem się w „szczęśliwej” grupie, lecz nie ma tutaj żadnej filozofii – prawe kliknięcie myszy i dalej już z górki.

Menadżer zadań wyświetla bieżącą temperaturę (w stopniach Celsjusza) GPU, ale TYLKO dla dedykowanej karty graficznej i to wyłącznie wtedy, gdy posiadamy sterownik wspierający WDDM w wersji co najmniej 2.4 (u mnie to 1.3, więc jak zwykle obszedłem się smakiem).

Z mechanizmu „użyj moich danych logowania do automatycznego zakończenia konfiguracji urządzenia po aktualizacji lub restarcie” wydzielono zarządzenie automatycznym uruchamianiem aplikacji. U mnie działa to pokracznie, bo Worda (nie korzystam z innych obsługiwanych programów) tylko czasem mi przywraca, za to nigdy nie kończy mi samo konfiguracji systemu – muszę wpisać dane logowania i dopiero wtedy proces idzie dalej.

Uaktualniono „tabletowe” środowisko dla urządzeń 2-w-1, choć warto zaznaczyć, że to taka „beta w becie”. Oczywiście nie jest dostępne dla wszystkich Insiderów, że już nie wspomnę o tym, iż nawet będąc w grupie wybranych nie dowiemy się o tym bez posiadania obsługiwanego urządzenia. Wszystko przez to, że w przeciwieństwie do poprzednika, nowego nie wywołamy przełącznikiem w centrum akcji. No ale dobra, czym się one różnią? Przede wszystkim zwiększono odstępy pomiędzy ikonami na pasku zadań oraz zwinięto pasek wyszukiwania do statycznej ikony. Menadżer plików w jakiś sposób optymalizuje się do pracy przy wykorzystaniu dotyku, a klawiatura ekranowa wysuwa się sama po kliknięciu w pole tekstowe.

Mechanizm „przywracania systemu do stanu używalności (aka ustawień fabrycznych)” obsługuje pobieranie obrazu wprost z chmury, zamiast wykorzystywania dostępnych na dysku paczek do „zbudowania oczyszczonej wersji”. Powód i sens? Mając szybkie łączne znacząco przyśpiesza to cały proces, ponieważ pobierany jest pełny / gotowy instalator zamiast mozolnego zbierania i odświeżania rozsianych po systemie plików. Niby to oczywiste, ale wspomnę jeszcze o tym, że przywracana jest dokładnie ta kompilacja, wersja i edycja, która jest aktualnie zainstalowana.

W ramach ciekawostki

Nie wiem, czy ktoś z Was śledzi twitterowym profil Aggiornamenti Lumia, ale wszystko wskazuje na to, że w wersji 20H1 Windows 10 doczeka się uaktualnienia ikon wybranych systemowych aplikacji. „Nudne” i monochromatyczne grafiki odchodzą w zapomnienie, a w zamian pojawi się sporo kolorów i nowych kształtów.