Nie recenzja, a pierwsze spostrzeżenia – zostań ekspertem Huawei z GT Watch

W zeszłym tygodniu na łamach bloga DobrychProgramów opublikowano wpis traktujący o nowej akcji marketingowej organizowanej we współpracy z Huawei. W życiu bym nie pomyślał, że coś tak „normalnego” będzie w stanie wywołać taką agresję i bicie piany. No ale cóż, ludzie potrafią znaleźć powód sprzeczki w najbardziej absurdalnych rzeczach. Żeby jeszcze stał za tym jakimś konkretny motyw, rzeczowa argumentacja czy cokolwiek wartego uwagi. Ale nieee, poszło o „brak nagród za najlepszy wpis” i generalnie „pisanie za frajer”. Po prostu ręce mi opadły. Jasne, Huawei mógłby jedno czy dwa urządzenia oddać na nagrody, ale nie zrobili tego i mieli do tego prawo. Skoro komuś to nie pasuje, to po co zgłaszać swoje uczestnictwo? A wyszło na to, że ludzie sobie popluli trochę jadem, rozładowali frustrację nagromadzoną tego dnia, po czym potulnie wysłali swoje aplikacje. Trochę żenada i śmiech, bo tym samym odebrali osobom faktycznie zainteresowanym możliwość testów – przynajmniej teoretycznie, bo nie wiadomo jak duże było zainteresowanie względem tych kilku sztuk urządzeń. To tyle tytułem wstępu, przejdźmy do tego co wybrałem ja, tj. Huawei GT Watch (wersja Active).

Dlaczego akurat smartwatch, a nie smartphone czy ultrabook? Stwierdziłem, że nie jestem na tyle kompetentny by brać Matebook’a, a na fotografii (co wypadałoby przetestować w przypadku proponowanych smartphonów – w końcu to ich najmocniejsza strona) w ogóle się nie znam. Jestem za to dość aktywnym człowiekiem, także dla mnie wybór był oczywisty – nawet pomimo tego, że od samego początku pojawienia się smartwatchy na rynku nie jestem do nich przekonany. Co prawda korzystam z Mi Band’ów począwszy od pierwszej generacji i choć jest to bardzo tani oraz ograniczony sprzęt, to nigdy nie czułem potrzeby zakupu czegoś droższego. Czy GT Watch zmieni moje postrzeganie inteligentnych zegarków? Już teraz mogę śmiało napisać, że nie – ale nie wykluczam, że mógłby mnie oczarować jakiś droższy, bardziej funkcjonalny model??

Luźne przemyślenia po pierwszych godzinach noszenia

Właściwości fizyczne (choć zaczniemy od czegoś innego)

Zacznijmy od tego, że zaraz po pierwszym uruchomieniu pojawił się komunikat informujący o dostępnym uaktualnieniu. Prócz bliżej nieokreślonych „fixów” wnosił wyłącznie jedną rzecz – obsługę triatlonu. W przypadku tego zegarka wygląda to tak, że paczka najpierw pobierana jest do aplikacji, a później przesyłana przez bluetooth do urządzenia docelowego. Ta konkretna ważyła ponoć 7,14 MB i o ile pobrała się szybko, o tyle proces przesyłania trwał wieki. Może już zapomniałem jak to jest używać BT do transferu plików, ale na boga – mogli ostrzec.

W czasie oczekiwania przymierzyłem go i trochę pooglądałem z każdej strony. O ile prezentuje się naprawdę elegancko (nawet pomimo gumowego paska, charakterystycznego dla wariantu Active), o tyle uważam, że jest ciut za duży jak na moją rękę. Odczuwałem to o tyle wyraźniej, że Mi Band 3 jest małą opaską, szczególnie na tle tego monstrum. Warto jednak pamiętać, że wiele zależy od „właściciela”, dlatego też wypada sobie to wcześniej samemu sprawdzić – różnie może być. Pomijając tę „niedogodność” mogę z całą stanowczością napisać, że stal nierdzewna robi robotę i na pierwszy rzut oka ciężko jest go odróżnić od normalnego zegarka. W życiu nie wymieniłbym tego na zabawkę pokroju Apple Watcha. Jeśli chodzi o pasek, to, jak już wspomniałem, jest gumowy i przyjemny w dotyku. U mnie nie wywołał żadnego uczulenia czy podrażnienia, nawet po kilkugodzinnej jeździe rowerem czy kilkudziesięciominutowej sesji na siłowni.

Z racji sporych rozmiarów jest też dość ciężki (46g bez paska), co na początku strasznie mnie irytowało. Opaski od Xiaomi w zasadzie w ogóle nie czuję (20g), a tego non stop, choć po dniu noszenia przestało mi to aż tak przeszkadzać. Wiąże się z tym jednak coś jeszcze, a mianowicie „tańczy mi na nadgarstku” gdy jeżdżę rowerem po wybojach. Nie jest to oczywiście kwestia tego, że zbyt luźno go trzymam – ciaśniej już nie dam rady. Znaczy może i mógłbym to zrobić, ale będzie mnie najzwyczajniej w świecie uciskać. Także moim zdaniem nie nadaje się do terenowej jazdy, chyba, że uda mi się jakoś do tego przyzwyczaić – co w sumie nie jest wykluczone, bo póki co większość niedogodności wyeliminowałem w ten sposób. 

W trakcie ćwiczeń zauważyłem również, że zegarek ten lubi mi się przesuwać po obwodzie ręki, tak że jego tarcza po jakimś czasie jest lekko pod kątem względem pierwotnego ustawienia. W związku z tym muszę to co jakiś czas korygować. Być może zegarki tak mają (z racji wymiarów i wagi), aczkolwiek nie noszę żadnego, także nie wiem. 

Własnościowe oprogramowanie

Póki co to tyle w kontekście fizycznych właściwości, mam jednak jeszcze trochę spostrzeżeń w temacie oprogramowania. Przede wszystkim, o ile główny widok (tj. tarcza zegara i panele po bokach) działają płynnie i bez zarzutów, o tyle wystarczy wejść głębiej, by natrafić na jakieś przycinki, mało płynne animacje i spadki klatek. Dobrze widać to podczas przewijania góra-dół na kartach Sen, Aktywność oraz Tętno.

Drażni mnie to, że dostaję powiadomienie A, na które szybko zerkam i odstawiam rękę. Po czym dostaję powiadomienie B i co? Widzę znów A, a B gdzieś przepada w eterze. Nie dzieje się tak jednak zawsze i nie wiem od czego to zależy. Może ja coś źle robię. Poza tym, irytuje mnie też to, że nie można usuwać pojedynczych powiadomień na liście wysuwanej gestem przesunięcia od dolnej krawędzi – trzeba przewinąć całą i dopiero tam znajduje się przycisk „wyczyść wszystko”.

Drugiego dnia, tj. wczoraj, zegarek z jakiegoś powodu przestał mi wyświetlać pogodę, chociaż normalnie działał i synchronizował wszelkie dane. Początkowo to „olałem”, ale po kilku godzinach stwierdziłem, że najwyższy czas coś z tym zrobić – musiałem samodzielnie wyłączyć wyświetlanie pogody i ponownie włączyć. Od tamtej pory spokój, zobaczymy co będzie dalej.

Ostatnia rzecz to już w sumie niuans, ale boli mnie wykorzystanie jakiegoś autorskiego systemu zamiast Android Wear. Nie żebym miał porównanie, ale uważam, że tak byłoby zwyczajnie lepiej – aktualizacje, wsparcie, działanie oraz funkcje. Co prawda opieram swój osąd wyłącznie na recenzjach i pobieżnym „macaniu” w marketach, więc jeśli się mylę to liczę na to, że ktoś mi wskaże błąd w rozumowaniu.