Pół roku z LG G6, czyli przemyślenia, możliwości i stłumiony potencjał

Wiele osób, w tym do niedawna i ja, żyje w przeświadczeniu, że flagowy smartphone posiada wszystkie cechy niezbędne do pełnego zadowolenia swojego posiadacza. Dlatego też od zawsze chciałem wejść w posiadanie tego typu urządzenia, aby samodzielnie zweryfikować takowy pogląd. Problemem jest oczywiście cena, która zazwyczaj stanowi barierę nie do przebicia, co zmienił szybko taniejący LG G6 (specyfikacja oraz inne fakty tutaj). Pomyślałem więc, że warto go nabyć, tym bardziej, że sporo osób go chwaliło – nawet mimo wykorzystania w nim procesora starszej generacji.

Początkowo wszystko zapowiadało się dobrze, byłem z niego dość zadowolony, lecz im dłużej z nim obcowałem tym bardziej mnie odrzucał. Patrząc z perspektywy czasu, kompletnie nie rozumiem tych wszystkich zachwytów. 

Co poszło nie tak?

Oprogramowanie

Pierwsza rzecz, na której wypadałoby się skupić, to zaplecze programowe stworzone przez LG. Multum internetowych komentatorów pisze mi, że dramatyzuję, jednakże nie jest też tak, iż w swojej opinii jestem osamotniony, tj. smartphone ten boryka się ze spowolnieniami i przycięciami animacji. Do tego dołożyć można problemy z poprawnym wchodzeniem w tzw. deep sleep, co daje nam obraz kompletnej rozpaczy. Przed premierą Androida Oreo (notabene żałośnie przeciągniętą w czasie, o czym później) mawiano, że za wspomniane problemy odpowiada nieco przestarzały Androida Nougat – nic bardziej mylnego. Nie mogę napisać, że nowy system niczego nie zmienił, niemniej wciąż daleko do ideału. Poza tym, model ten nie posiada ani jednej przyciągającej cechy (mylę się?), która wyróżniałaby go na tle konkurencyjnych konstrukcji. Żeby było zabawniej, Redmi Note 4x, z którego korzystałem przed nim, nawet teraz wydaje mi się znacznie lepszym wyborem. 

Nawet ekran 18:9 nie został w żaden sensowny sposób wykorzystany, ponieważ dodanie mechanizmu skalowania aplikacji (zawsze dostępnego w takim przypadku) nie jest niczym szczególnym. O gestach czy jakichkolwiek udogodnieniach możemy całkowicie zapomnieć. Pewnie mi się wydaje, ale nakładka LG w ogóle jest strasznie uboga w dodatkowe funkcjonalności, które wykraczają poza przymus zapewnienia wsparcia dla „nietypowych” podzespołów. Nawet coś tak powszechnego jak filtr niebieskiego światła został skopany i uruchomić mogliśmy go wyłącznie ręcznie – co na szczęście poprawiono wraz z wydaniem Androida Oreo. Wychwalany tryb gier woła o pomstę do nieba i jego najnowsza odsłona niewiele wnosi – zwyczajne placebo. Zmniejszenie rozdzielczości oraz ilości klatek na sekundę w żaden sposób nie wpływa na długość „bateryjnej” rozgrywki. 

Idąc dalej warto poświęcić nieco czasu na omówienie komedii, jaką zaserwowano nam przy okazji aktualizacji do Androida 8.0. Koreańczycy długo kazali użytkownikom na nią czekać, a gdy już zdecydowali się ją wypuścić, to wyłącznie w Korei. Tydzień później trafiła do Kanady, potem do USA, a w Europie zawitała po prawie miesiącu. W związku z tym oczekiwano, że będzie ona nieco bardziej dopracowana – LG jednak ponownie zawiodło. Udostępniona kompilacja datowana jest dokładnie tak samo jak ta pierwsza i posiada identyczne problemy. Niby flagowe urządzenie, a mimo wszystko polityka aktualizacji jest poniżej wszelkich oczekiwań. Są one rzadkie (w przypadku modelu H870 udostępniono łatki bezpieczeństwa z listopada, stycznia i kwietnia), a jak już się pojawią to nie są najnowsze (vide Android 8.0 oraz kwietniowe biuletyny). 

Ponadto, jakiś czas temu zapowiedziano wydanie (wzorem LG G7) rozszerzenia ThinQ (sztuczna inteligencja wspierająca aparat), jednakże patrząc na dotychczasowe działania firmy przyjdzie nam sporo poczekać. 

Jedyną fajną i przydatną rzeczą jest możliwość uruchamiania systemowych programów w oknach pop-up, dzięki czemu szybko napiszemy sms nie przerywając pracy w obecnie wykorzystywanej aplikacji. 

Sprzęt 

W tym zakresie LG również ma sobie wiele do zarzucenia. Począwszy od „przestarzałego” procesora (co mi osobiście nie przeszkadza), poprzez przeciętny aparat (nadchodzące SI prawdopodobnie niewiele tutaj pomoże), a na mizernej baterii skończywszy. Co ciekawe, w tym ostatnim aspekcie dużo do powiedzenia ma samo oprogramowanie. Po wrzuceniu modyfikacji o nazwie AOSP Extended (przy tych samych aplikacjach) udało mi się osiągnąć zdecydowanie lepsze wyniki. 

Wspomnieć również trzeba o wadzie konstrukcyjnej (tak przynajmniej to traktuję), która sprawia, że tacka karty sim / pamięci lubi się zniszczyć – nietrudno natknąć się na tego typu opinie. W takim przypadku pozostaje zakup na własną rękę, gdyż serwis może uznać to za uszkodzenie mechaniczne. Poza tym, sporym echem w sieci odbiła się delikatność szkiełka ochraniającego aparat, mające rysować się niemiłosiernie. Na szczęście u mnie to nie wystąpiło, choć koniec końców okazało się, że to jedynie ściera się zastosowana powłoka oleofobowa. Niby to jakieś pocieszenie, lecz ostatecznie musimy się jej pozbyć (poradniki do znalezienia w Internecie), o ile nie chcemy odczuć pogorszenia jakości zdjęć. 

Mogę śmiało napisać, że o ile LG G6 niby niczego nie brakuje, o tyle czuć, że jego szybko malejąca cena nie wzięła się znikąd. W końcu płaci się nie tylko za wygląd zewnętrzny i wewnętrzny, ale i jakość oprogramowania oraz przyszłe wsparcie.

Czy ma jakiekolwiek zalety wyróżniające na tle konkurencji? 

W moim osobistym odczuciu ma aż jedną, tj. szerokokątny obiektyw. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakimś fanem fotografii (ogólnie, nie tylko mobilnej), niemniej czasem zdarza mi się zrobić zdjęcie tego i owego. Gdy już do tego dojdzie to zdecydowanie lepszym wyborem jest dla mnie powiększone pole widzenia, aniżeli to podstawowe. Szczególnie przydaje się to na przestrzeniach ograniczonych w ilość wolnego miejsca (nie tylko w zamkniętych pomieszczeniach) i to właśnie tego najbardziej mi brakuje. 

Można by jeszcze wspomnieć o braku wywołującego skrajne emocje wcięcia (tzw. notch), choć w czasie premiery LG G6 raczej trudno było oczekiwać jego obecności. 

Podsumowując 

Jak widać na przykładzie powyższych akapitów, zdecydowanie największym problemem LG G6 jest użyte w nim oprogramowanie. Wymienione niedociągnięcia strasznie mnie irytowały i mocno wątpię w to, że otwarte w kwietniu centrum aktualizacji (Software Upgrade Center) zmieni coś w tym zakresie. LG oczywiście obiecuje znaczącą poprawę i w ogóle, ale prawdopodobnie niewielu aktualnym użytkownikom będzie dane tego doświadczyć. Przeglądając XDA czy grupy dyskusyjne na Telegramie nie sposób odnieść wrażenia, że sporo jego posiadaczy już się go pozbyło, albo zrobi to w niedalekiej przyszłości. Jasne, w większości przypadków są to osoby bardziej interesujące się oprogramowaniem niż sprzętem, dla których możliwość wgrania modyfikacji (mniejszych lub większych) jest istotna. Ten aspekt niestety kuleje, co mógłby wyeliminować Projekt Treble, lecz jego obsługa raczej się nie pojawi. 

Tak wygląda moja perspektywa, osoby przedkładającej baterię i oprogramowanie ponad całą resztę. Użytkownicy mniej ukierunkowani na tego typu sprawy, chcący mieć mocne i wydajne urządzenie, raczej będą z G6 zadowoleni. Tym bardziej, że jego aktualna cena (mieszcząca się w ramach 1400 – 1600 za nówkę) jest bardzo atrakcyjna. W połączeniu z normą wodoszczelności oraz militarną (przynajmniej na papierze, nie miałem odwagi ich weryfikować) daje naprawdę solidny sprzęt, choć nie dla każdego. 

Ja postanowiłem wrócić na stare śmieci i wszedłem w posiadanie Redmi Note 5 (wersja globalna), który ma wszystko czego mi potrzeba (Projekt Treble, dobre wsparcie producenta i społeczności oraz imponujący czas pracy na jednym ładowaniu), a przy tym jego cena mieści się w granicach 900 – 1050zł za wersję 4/64 GB. Nieco brakuje mi płatności zbliżeniowych, lecz nigdy nie uważałem ich tzw. must-have. Powiedziałbym nawet, że dostęp do nich opuszcza moją gardę jeśli chodzi o kontrolę wydatków. 

Znalazło się kilka osób traktujących mnie jak wariata, bo śmiałem zmienić flagowca na średniopółkowca i jeszcze twierdzę, że ten drugi jest dla mnie lepszy. Nawet jeśli tańszy i teoretycznie z mniejszymi możliwościami sprzętowymi, to mimo wszystko lepiej spełnia moje potrzeby. 

PS. 

Do wszystkich anonimów (a może to jedna i ta sama osoba?) - co to za wysyp ludzi, którzy akurat kupili opisywanego G6 dzień czy dwa temu? Jakaś zmowa? Poza tym, nie opłaca mnie Samsung (dlaczego akurat on, skoro piszę o Xiaomi?) ani żadna inna firma. Nie zgadzacie się z moją opinią - trudno, ale dlaczego jest niby gorsza od Waszej? Generalnie nie chce mi się z Wami kłócić i najchętniej pousuwałbym te debilne komentarze, ale zostawię, niech inni widzą poziom anonimowych bojowników :)