Ponad dwa tygodnie i sześć testowych wydań Windows 10, a zmian wciąż jak na lekarstwo – przegląd zmian poczynionych od ostatniego mojego wpisu

Osoby śledzące ostatnie poczynania Microsoftu na pewno zauważyły, że Windows 10 jakby nie jest już oczkiem w głowie firmy. Oczywiście to nie tak, że rozwój został wstrzymany lub co najmniej maksymalnie ograniczony. Wydania wypuszczane poprzez szybki krąg aktualizacji siłą rzeczy nie będą w żaden sposób przełomowe, gdyż są już bardzo blisko otrzymania statusu stabilnej, „konsumenckiej” odsłony. Dlatego też powstał kolejny, jeszcze bliższy wewnętrznym testom kanał – Skip Ahead. Dzięki niemu, co bardziej zapaleni Insiderzy, mogli opuścić mało rozwojowy grunt i przenieść się na coś teoretycznie mniej stabilnego, ale i ciekawszego. 

Oczekiwano jednak, że po 19H1 trafi do nich 19H2, który swoją premierę powinien mieć jesienią bieżącego roku. Wspominałem już o tym w swoim poprzednim wpisie, wskazując jednocześnie na oficjalne stanowisko Microsoftu. By móc ogólny temat pociągnąć dalej muszę niestety na chwilę wrócić do tamtego zagadnienia. Otóż, wedle słów zawartych w opublikowanej wtedy notce blogowej, zdecydowano się przeskoczyć od razu na wersję 20H1, gdyż miała ona zawierać „cuda na kiju” wymagające poświęcenia im nieco większej ilości czasu. Niby logiczne i niebudzące wątpliwości podejście.

Problem jednak w tym, że okazało się to nie być zgodne z prawdą. W skrócie – wszystko przez wewnętrzną reorganizację, w ramach której przerzucono inżynierów rozwijających rdzeń systemu Windows pod skrzydła grupy odpowiedzialnej za Azure. Niestety, zmiana „szefa” wymusza pójście na pewne ustępstwa, w tym przypadku pominięcie jednej aktualizacji wspomnianego wcześniej rdzenia – dlatego też 19H2 ma być oparty o 19H1 i zawierać drobne nowości oraz masę poprawek. Dopiero 20H1 wyglądać będzie tak jak powinien – a przynajmniej tak jak życzyliby sobie tego inżynierowie nad nim pracujący. Mam nadzieję, że w miarę prosto i spójnie to wytłumaczyłem – w razie czego podrzucam Wam źródło.

To by było na tyle jeśli chodzi o wstęp

Pozostaje więc przejść do numerów kompilacji, które pojawiły się od mojego ostatniego wpisu. W przypadku szybkiego kręgu są to kolejno 18342, 18343, 18346 oraz 18348, jeśli zaś chodzi o Skip Ahead, to tutaj otrzymaliśmy 18841 i 18845. Oczywiście nie będę opisywać każdego wydania z osobna, gdyż nie miałoby to sensu – zbiorczy opis będzie w tym przypadku lepszy.

Fast Ring

Co nieco pochylono się nad systemową piaskownicą, która w trybie pełnoekranowym zyskała obsługę skrótów klawiszowych. W końcu dodano wsparcie dla plików konfiguracyjnych, dzięki czemu zdefiniujemy kilka aspektów, m.in. vGPU, sieć oraz udostępnione foldery. Warto również odnotować, że okienko błędu zawiera teraz jego numer oraz odnośnik do Centrum Opinii (Feedback Hub).

Nie zabrakło aktualizacji w zakresie działania ułatwień dostępu, choć w tym przypadku bardzo drobnej. Otóż podczas korzystania z lupy czasem zdarzy się tak, że powiększony kursor zmienia swój kształt (wpisywanie tekstu, ładowanie aplikacji, najechanie na link itp.). Dotychczas wiązało się to z mało płynnym jego poruszaniem, co na szczęście wreszcie zostało wyeliminowane.

Menadżer plików (w związku z obecnością Windows Subsystem for Linux) otrzymał obsługę plików o nazwie rozpoczynających się od kropki. Dla osób nieobeznanych w temacie wypada nadmienić, iż pod Linuksem to właśnie w ten sposób oznaczane są ukryte pliki. Ponadto, w drzewku wyświetlanym z lewej strony znajdziemy odnośnik do systemu plików Linuksa (nie chodzi o dual-boot, a o WSL).

Wisienką na torcie jest pełna obsługa, sfinalizowanego początkiem lutego, Emoji 12.0. Co prawda pierwsze przymiarki pojawiły się już w zeszłorocznym wydaniu o numerze 18277, lecz dopiero teraz możemy skorzystać z wyszukiwarki do ich odnalezienia – do tej pory nie miały one przypisanych nazw.

Skip Ahead

Póki co, nowości dodawane w testowym 20H1 pokrywają się z drobnostkami implementowanymi w 19H1. Tak więc nie będę się powtarzać, możecie jeszcze raz przeczytać poprzedni akapit, hehe.

Dla osób czytających tą serię, o ile takie istnieją

Wybaczcie, że ostatnimi czasy tak rzadko udostępniam nowe wpisy. Microsoft nie rozpieszcza Insiderów i naprawdę niewiele rzeczy daje nam do testowania. Zresztą, sami widzicie – powyższe informacje są zbiorem z przeszło dwóch tygodni, a i tak niewiele ich. Osobiście wątpię, by ten stan rzeczy uległ szybkiej poprawie – no ale może kiedyś się doczekam czegoś konkretnego.

Ciekawostka

Wraz z odsłoną 18342 sprezentowano ciekawe rozszerzenie do Google ChromeWeb Activities. Działa ono na podobnej (tej samej?) zasadzie co nieoficjalny Timeline Support (notabene wspierający też inne przeglądarki), czyli wyświetla odwiedzane przez nas witryny w widoku Windows Timeline. W moim odczuciu jest to mało przydatny bajer, zważywszy na to, jak mało aplikacji go obsługuje. Gdyby ktoś był jednak zainteresowany tym wynalazkiem, to by zapewnić sobie do niego dostęp na Androidzie należy zainstalować Microsoft Launcher.