Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Poprzedni tydzień należał do dość obfitych – nowości w kompilacjach 10151, 10158, 10159 oraz 10162

Ostatni tydzień był dla uczestników program Windows Insider dość udany. Pojawiły się wtedy 3 oficjalne kompilacje (10158, 10159 oraz 10162 ), a nawet jeden przeciek (10151 ). Wprowadzają one szereg usprawnień dla osób korzystających wyłącznie z wydań udostępnianych za pośrednictwem Windows Update, jednak użytkownicy instalujący nawet mniej oficjalne buildy nie zauważą w nich zbyt drastycznych zmian. Microsoft wykonał znaczny skok jakościowy w pierwszej, zeszłotygodniowej wersji – każda kolejna była jedynie mniejszym lub większym zbiorem poprawek (choć nie wyłącznie). Nie ma co się jednak dziwić temu, że nowe funkcje nie są dodawane już tak gęsto jak kiedyś, ponieważ premiera jest coraz bliżej – toteż firma ma teraz inne priorytety.

Usprawnienia i nowości

Zatem co nowego pojawiło się w tych kompilacjach względem ostatniej, którą opisywałem? W zasadzie niewiele. Jedyną znalezioną zmianą w menu start (choć nie bezpośrednio w nim, a w jego wyszukiwarce) jest usunięcie ikony Cortany, która wyświetlała się w momencie, gdy nie była ona aktywna. Miała ona zachęcić do jej wypróbowania (Try Cortana) i nie jestem do końca pewny, czy usunęli ją całkiem, czy to kwestia dostosowania do regionu. Lekko poprawiono interfejs kalendarza, który teraz dość czytelnie oznacza aktualny dzień – nie tylko innym kolorem, ale i ramką.

Poza tym, już standardowo pochylono się nad kolejnymi ikonami, które już od dawna wymagały odświeżenia – zwłaszcza te pamiętające jeszcze WinXP, a nawet starsze edycje.

r   e   k   l   a   m   a

Co nieco udoskonalono również Microsoft Edge, którego aktualna wersja posiada numerację – 20.10162.0.0. Znacznie usprawniono w nim stabilność oraz płynność działania, które na poprzednich kompilacjach niekiedy zauważalnie kulały. Zaktualizowano aplikację Pomocnik Telefonu (Phone Companion), która obecnie wreszcie działa tak jak powinna – choć wciąż jej funkcję są mocno ograniczone, to jednak to co już posiada nie sprawia problemów.

Dziwaczna aplikacja Network Beta została przemianowana na Microsoft Wi-Fi, zatem wreszcie dowiedzieliśmy się do czego ona będzie służyć.

Jeśli zaś chodzi o sam sklep z aplikacjami to wreszcie doczekał się usunięcia dopisku BETA (w przecieku 10147 nawet usunięto jego poprzednią wersję, zostawiając wyłącznie tą nową), co ma swoje przełożenie również w rzeczywistości – tak jak wcześniej sprawiał mi problemy i nawet na polskiej lokalizacji był po angielsku, tak teraz posiada prawidłowy język i działa całkowicie stabilnie. Galeria wreszcie potrafi odtwarzać pliki o rozszerzeniu .gif, co nie jest w sumie niczym zaskakującym – takowej możliwości dużo wcześniej dorobiła się wersja mobilna. Na samym końcu warto wspomnieć o dość zauważalnej zmianie, którą możemy zauważyć na ekranie logowania – dodano tam tapetę promującą Windows 10 (która zadebiutowała wraz z buildem 10159 ) oraz przeniesiono nasze dane wraz z awatarem w kierunku jej środka – całość prezentuje się dzięki temu znacznie lepiej niż dotychczas.


Jak pisałem wyżej prócz tych kilku nowości kompilacje te przyniosły ogrom poprawek (jeśli wierzyć firmie, to sam build 10159 wprowadził ich przeszło 300). Dzięki nim Ciche Godziny wreszcie działają tak jak powinny i reagują na stan przełącznika (on/off). W samym Microsoft Edge wreszcie naprawiono funkcję Otwórz ponownie zamkniętą kartę, która wcześniej nie działała w ogóle. Z dość subtelnych zmian wizualnych warto nadmienić, że zarówno w sklepie jak i przeglądarce (strona nowej karty) poprawnie wyświetla się nasz avatar – do tej pory nie było to tak oczywiste jak mogłoby się wydawać.

No a ponadto lekko zmieniono ikonkę funkcji Oszczędzanie Baterii – mała, acz do wychwycenia.

No i na sam koniec warto przypomnieć o jednym błędzie, który pojawił się po przejściu z Project Spartan na Microsoft Edge. Jako że ta druga jest „całkowicie nową aplikacją”, a nie jedynie aktualizacją poprzednika to pojawiały się pewne zgrzyty. Jeśli ktoś miał przypiętego Spartana do paska zadań to jego ikonka stawała się przezroczysta i nie dało się z nią nic zrobić. Przez to mieliśmy między naszymi skrótami teoretycznie niezagospodarowany fragment, który trochę irytował, acz w niczym nie przeszkadzał. Na szczęście jakimś cudem zostało to naprawione, dzięki czemu takowa pusta przestrzeń już nie irytuje użytkowników.

Żeby jednak nie było zbyt wesoło, to pewne rzeczy usunięto

Niestety, Microsoft nie mógłby być sobą gdyby nie pozbawił nas kilku funkcji, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Usunięto genialny Windows Spotlight, który na ekranie blokady codziennie raczył nas nową tapetą, dzięki czemu nie odczuwaliśmy swego rodzaju znużenia – tym bardziej, że były one piękne. Jest to dla mnie dość niezrozumiała decyzja, dlatego pozostaje mieć nadzieję, iż funkcja ta wróci w późniejszym terminie w udoskonalonej formie (w jakiej ją zresztą zapowiadano).

Więcej rzeczy z tej kategorii nie udało mi się wychwycić, jednak na pewno coś by się jeszcze znalazło, gdyby dokładniej poszukać – w końcu są to wersje testowe i co chwila jest z nich coś usuwane.

Podsumowując

Premiera Windows 10 zbliża się wielkimi krokami, co da się odczuć przy okazji kolejnych aktualizacji. Zmian jest momentami jak na lekarstwo, a zamiast tego Microsoft skupia się na poprawkach wykrytych błędów. Co ciekawe, nawet to im nie zawsze wychodzi (choć może być to kwestia niedostosowanego sterownika), gdyż od czasu instalacji kompilacji 10158 miewam problem z dźwiękiem. Nie pomaga na to nawet restart komputera i jedyne co mogę zrobić to odinstalowanie problematycznego elementu z poziomu menadżera urządzeń, a następnie pozwolenie, by Windows sam pobrał wypełnienie dla powstałej w ten sposób dziury. Ofc raz na jakiś czas znów się coś psuje i całą operację muszę powtarzać – dzieje się to w bliżej nieokreślonych momentach, a wręcz losowych.

Poza tym można zauważyć, iż najnowsza odsłona okienek faktycznie działa zauważalnie szybciej niż na poprzednich kompilacjach. Mój laptop nie grzeje się już tak jak kiedyś, a i nowa przeglądarka nie przyprawia go o ból głowy, który zazwyczaj skutkował tzw. trybem śmigłowca. Wciąż idealnie nie jest, aczkolwiek różnica jest zauważalna – oczywiście na plus.

W takim świetle nie dziwi fakt, że Microsoft postanowił nieco grać na zwłokę poprzez wydanie ostatecznej wersji Windows 10 (29 lipca) najpierw w ręce Insiderów. Pozwoli mu to na ostania chwilę wyłapać ewentualne błędy (które na pewno będą) i jeszcze przed jego trafieniem do „normalnych” użytkowników umożliwi ich załatanie.

PS.

Oczywiście opisywane przeze mnie zmiany są pisane z mojej perspektywy, tj. przez pryzmat zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych wydań. Lista zmian między wydaniami 10130 a 10158, które zostały udostępnione przez Microsoft poprzez Windows Update, jest znacznie bardziej rozbudowana. Jeśli ktoś chciałby ją przeglądnąć, to odsyłam na tą samą stronę co zawsze.
 

windows oprogramowanie hobby

Komentarze