Przegląd nowości w nieoczekiwanie wydanej, pierwszej becie Androida 11

Cały ten pandemiczny szał mocno pokrzyżował plany niektórych firm. Część ważnych konferencji odbyła się online, a niektóre całkowicie odwołano – że nie wspomnę o imprezach szczególnie podatnych w tym kontekście, tj. targach / wystawach najnowszych rozwiązań sprzętowych. Nie inaczej było w przypadku Google, które wstępnie przeniosło swoje Google I/O do sieci (na 3-go czerwca), by ostatecznie wycofać się i z tego. Spekulowano przy tym, że zawirowania te opóźnią premierę pierwszej bety Androida 11, czemu zaprzeczyło „przypadkowe udostępnienie” (choć tylko dla Pixel’a 4) w przeddzień planowanego internetowego wystąpienia.

Zamiast udawać, że nic się nie stało, postanowiono pójść za ciosem i już 10-go dnia tego miesiąca wypuszczono zapowiadaną odsłonę do wszystkich zainteresowanych użytkowników. W podlinkowanym wpisie blogowym zawarto wszelkie niezbędne informacje – od nowości, przez zmiany, po różnice, itd.

Nacisk na trzy główne aspekty – Ludzie, Kontrola i Prywatność

Ludzie

Ten akapit zaczyna się typową marketingową gadką – „smartfony cały czas ewoluują dając nam kolejne możliwości, jednak ich podstawową rolą wciąż jest budowanie i późniejsze podtrzymywanie kontaktu z ludźmi”. Dlatego też Android 11 będzie bardziej ekspresyjny i zorientowany na ludzi, co ujrzymy w:

  • Konwersacjach, zbierających w jednym miejscu wszystkie wiadomości z różnorakich aplikacji czatowych. W zasadzie nie ma się nad czym rozpisywać, choć dodam, że tę grupę umieszczono na samej górze notyfikacji, by mieć do niej jak najmniej problemowy dostęp;
  • Bąbelkach (Bubbles), czyli mechanizmie analogicznym do „dymków czatu” znanych z Messengera, z tym, że nie ograniczających się do jednej aplikacji. Odnotować wypada, że ich implementacja wymaga skorzystania z Bubbles API, dlatego też jeszcze w tym miesiącu stosowne linijki kodu trafią do testowej wersji Google Messages;
  • Skonsolidowanych Podpowiedziach Klawiatury, zapewniających dostęp do bezpiecznych i zależnych od kontekstu „sugestii” wyświetlanych wprost na pasku normalnych słownikowych sugestii. Co na przykład? Wypełniając formularz płatności kartą zyskamy możliwość automatycznego uzupełnienia wszystkich niezbędnych danych;
  • Dostępie Głosowym, rozbudowanym o rozumienie wyświetlanego na ekranie kontentu i jego kontekstu, generującym stosowne plakietki (podpisy?) i punkty dostępu dla komend dostępności (cokolwiek miałoby to oznaczać).

Kontrola

„Najnowsze wydanie Androida zapewni szybki dostęp do Twoich inteligentnych urządzeń i umożliwi ich kontrolę z jednego miejsca”, a dokona tego poprzez:

  • Kontrolę Urządzeń, sprawiającą, że zarządzanie podłączonym sprzętem jest szybsze i łatwiejsze niż kiedykolwiek. W celu wywołania nowego centrum należy dłużej przytrzymać przycisk zasilania. Deweloper musi skorzystać ze stosownego API, jeśli chce, aby jego aplikacja w nim się pojawiła. Oczywiście włącznik znajdziemy w ustawieniach systemowych;
  • Kontrolę Multimediów, odpowiadającą za sprawne i wygodne przełączanie urządzeń wyjściowych (audio-wideo), niezależnie czy są to słuchawki, głośniki, a nawet TV.

Prywatność

Android 11, poprzez szybsze aktualizacje, sprawi, że smartfony konsumentów będą bezpieczniejsze. Odda przy tym w ręce użytkowników jeszcze większe możliwości zarządzania wrażliwymi uprawnieniami:

  • Jednorazowe uprawnienia, jak sama nazwa wskazuje, zezwolą aplikacji na skorzystanie z danego modułu (mikrofon, aparat, GPS) wyłącznie w konkretnej sesji. Kolejne uruchomienie wyzwoli następną prośbę o użycie;
  • Automatyczne resetowanie uprawnień zadba o odbieranie newralgicznych pozwoleń programom, które nie były wykorzystywane od dłuższego czasu;
  • Działanie lokalizacji w tle wymagać będzie dodatkowej zgody, co powstrzyma nieczyste zagrywki niektórych deweloperów. Warto mieć jednak na uwadze, że zmiana ta nie wejdzie w życie przed 2021 rokiem, by twórcy mieli wystarczająco czasu na dostosowanie się;
  • Aktualizacja systemowa Google Play obsługuje dwa razy więcej modułów niż w przypadku Androida 10 (aktualnie 25), głównie z zakresu prywatności użytkownika i bezpieczeństwa jego danych.

Bonus, tj. przyjazność deweloperom

Google pragnie ułatwić twórcom skorzystanie z wszystkich zalet nadchodzącej odsłony robocika, więc dla uproszczenia testów kompatybilności:

  • Sprawiono, że nowe zmiany nie wpłyną na stare aplikacje, dopóki nie będą one celować stricte w Androida 11;
  • Dodano usprawniony interfejs w opcjach deweloperskich, aby wygodniej włączać / wyłączać różnorakie „eksperymenty”;
  • Wydano nową wersję narzędzia Platform Stability, gdzie wszystkie API i zmiany w zachowaniu będą ukończone, dzięki czemu twórcy będą w stanie spokojnie finalizować uaktualnienia dla swoich aplikacji w oparciu o stabilną platformę.

Rzeczy, o których Google oficjalnie nie wspomina

  • Zgodnie z wcześniejszymi spekulacjami, zadecydowano o przeniesieniu kontrolek odtwarzacza z panelu powiadomień do szybkich skrótów. Wygląda to dość dziwnie, jednak niesie za sobą kilka plusów, np. gdy korzystamy z wielu programów i otrzymamy sporo powiadomień, to odnalezienie tego konkretnego potrafi graniczyć z cudem. Co ciekawe, panel ten zapamięta do 5 aplikacji, pomiędzy którymi przełączymy się przesuwając w prawo lub lewo. Dotychczas włączenie nowego źródła audio-wideo powodowało utratę poprzedniego;
  • Nowe kształty ikon, tj. Pebble, Tapered Rectangle oraz Vessel – nawet nie będę próbował tego tłumaczyć, po prostu zerknijcie na zdjęcia (w kolejności);
  • Kontrola sugestii aplikacji w Pixel Launcher – wspominałem o tym w poprzednim wpisie, lecz wtedy ta opcja nie posiadała włącznika / wyłącznika. Teraz jest inaczej;
  • Tryb „Wi-Fi enhanced MAC randomization”, który zmienia adres MAC za każdym razem gdy łączymy się z siecią, a nie tylko przy pierwszym połączeniu;
  • Ułatwienia dostępu, póki co tylko gdzieniegdzie, otrzymały graficzną wizualizację umieszczonych tam funkcji – mała rzecz, a cieszy;
  • Google zmienia podejście i kładzie większy nacisk na lokalną kopię zapasową aplikacji, zamiast tej zdalnej / chmurowej. Bo wiecie, kontrola nad własnymi danymi, prywatność, bezpieczeństwo i te sprawy – obecnie modne marketingowo rzeczy;
  • Dodano 84 nowe konfiguracje bezprzewodowych padów (do AOSP, nie tylko na Google Pixel), m. in. dla produktów Razer, PDP, Mad Catz czy Xbox. W ramach odniesienia warto zaznaczyć, że Android 10 wspiera wyłącznie 50 różnych urządzeń. Dla zainteresowanych – tutaj pełna lista;
  • Nie mogło zabraknąć również najświeższych Emoji, w tym przypadku aż 117 – wchodzących w skład Unicode Emocji 13;
  • Zniesiono zabawny, z perspektywy naszych czasów, limit 4GB dla nagrań wideo;
  • W Androidzie 11 pojawi się mechanizm znany z systemów desktopowych, a mianowicie kosz, za który odpowiada MediaStore API.

Niby obecne, ale niedostępne – wciąż rozwijane nowości

    Ciekawostki

    • Kilka dni temu udostępniono pierwsze poglądowe, deweloperskie wydanie Androida 11 dla platformy Android TV. Z racji swojej specyfiki, nie jest przeznaczone konsumentom i zainstalujemy je wyłącznie na urządzeniach ADT-3 (dev kit). Przy okazji pozbawimy się wszystkich danych, ale podejrzewam, że w tym konkretnym przypadku nie jest to wielka strata. Zainteresowanych, o ile tutaj w ogóle się takowi znajdują, odsyłam do wpisu podlinkowanego na początku.
    • Portal Android Police przygotował artykuł zawierający listę praktycznie 100 nowych zmian poczynionych w Androidzie 11 – od pierwszego deweloperskiego wydania aż do aktualnej bety. Polecam go przeczytać wszystkim tym, którzy non stop piszą o braku jakichkolwiek różnic względem Androida 10.
    • W międzyczasie pojawiło się drobne uaktualnienie, przez Google nazwane „Android 11 Beta 1.5”, wnoszące kilka istotnych poprawek. Chyba najistotniejszym jest przywrócenie działania Google Pay, a o reszcie przeczytacie w podlinkowanym wpisie.
    • Wraz z wejściem w stadium „beta”, wzorem zeszłego roku i Androida 10, niektórzy producenci przystąpili do otwartych testów (lista w odnośniku, ale ciągle się zmienia). Posiadacze wybranych modeli Xiaomi, Oppo, OnePlus, Realme, POCO, Vivo, iQOO niebawem pobiorą jedenastą wersję robocika na swoje urządzenia.
    • Abstrahując od tematu nowego Androida, nieco nowości trafiło również do Android Studio (4.1 Beta i 4.2 Canary) oraz Konsoli Google Play. W drugim przypadku mamy do czynienia z przystosowaniem do wytycznych Material Design, więc mowa o stricte wizualnym uaktualnieniu. W kontekście Android Studio 4.2 i Androida 11 warto odnotować pełną i bezproblemową obsługę bezprzewodowego ADB oraz fakt, że Android Emulator stał się jego częścią (w sensie tego pakietu, nie ADB). Przekłada się to na szybsze uruchamianie i większą ilość zintegrowanych, zautomatyzowanych testów. No i na koniec wypada wspomnieć o znacznie szybszym kompilowaniu aplikacji dla urządzeń wyposażonych w Androida 11 lub nowszego oraz o obsłudze języka Kotlin w wersji 1.4 (więcej tutajtutaj).
    • Choć początkowo uznano to za nowość nadchodzącej odsłony robocika, okazuje się, że testowa odsłona Nearby Share trafiła już do pierwszych posiadaczy Google Pixel – za pośrednictwem Google Play Services w wersji beta. Ja oczywiście nie posiadam takowego urządzenia, lecz również otrzymałem dostęp do tej funkcji. Jednak nie znam nikogo, kto by ją posiadał, więc nie mam jak przeprowadzić testów. Od siebie dodam jedynie, że opcja ta prawdopodobnie trafi również na desktopy – oczywiście za sprawą Google Chrome. Tak więc odsyłam na Android Police, jeśli dla kogoś to zbyt mało.
    • W pewnym sensie smutną informacją jest fakt, że trzy z nadchodzących nowości Androida 11 nie będą dostępne na wszystkich urządzeniach wyposażonych w ten system. Mowa tutaj o Kontroli Urządzeń, zgrupowanych powiadomieniach z komunikatorów oraz cyfrowym prawie jazdy obsługiwanym przez IdentityCredential API. Wszystko przez to, że Google nie wymaga implementacji tych opcji, a jedynie je rekomenduje. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że część producentów zapewne sobie je odpuści – szczególnie Ci, którzy mocno ingerują w domyślne możliwości Androida.