Przegląd nowości w trzeciej i czwartej poglądowej wersji Androida 11 przeznaczonej dla deweloperów

Osoby śledzące rozwój Androida 11 zapewne zdają sobie sprawę z tego, iż pierwotny plan Google zakładał wydanie 3 poglądowych odsłon skierowanych do deweloperów, po których chciano przejść do fazy „beta”. Jej debiut miał przypaść w okolicach, o ile nie dokładnie wtedy, majowego (12-14.05) Google I/O, lecz aktualnie panująca sytuacja wpłynęła i na to wydarzenie. Wzorem innych firm całość przeniesiono do sieci, a konkretniej na portal należący do tegoż giganta, tj. YouTube. #Android 11: The Beta Launch Show, wedle najnowszego terminarza, odbędzie się 3 czerwca o godzinie 17 i potrwa do 18.

W związku z powyższym, zadecydowano o lekkiej modyfikacji planu wydawniczego testowych odsłon, przez co udostępniono 4 poglądową wersję przeznaczoną dla deweloperów, która nigdy nie miała powstać. Co warte odnotowania, premiera stabilnego Androida 11 niby pozostała nienaruszona, a przynajmniej na to wskazuje opublikowana grafika. Dzięki temu twórcy aplikacji otrzymają nieco więcej czasu na przygotowania, a jednocześnie nie powinno wpłynąć to na premiery nowych urządzeń wykorzystujących tę wersję systemu.

No ale dobra, co znajdziemy w trzeciej i czwartej poglądowej odsłonie przeznaczonej dla deweloperów? Już niebawem się dowiecie, zapraszam.

Było w DP3, znikło w DP4

W tym zakresie mamy dwie rzeczy, które zostały dość ciepło przyjęte, lecz z jakiegoś powodu się z nich wycofano – pozostaje pytanie, czy tymczasowo, czy permanentnie.

Pierwsza z nich to możliwość przywrócenia karty usuniętej z menu ostatnich aplikacji, czego dokonywaliśmy gestem wykonywanym w przeciwnym kierunku, tj. od góry do dołu.

Druga tyczy się powiadomień stałych, które wreszcie mogliśmy usunąć jak te zwykłe, co w sumie nieco kłóci się z ich nazwą. Kto wie, czy ten błahy powód nie stał za decyzją o wycofaniu się z tego, ewentualnie temat ten wróci w przyszłości.

    Nowości wymienione przez Google (DP3)

    Zaktualizowano API o nazwie getHistoricalProcessExitReasons, które poprzez klasę ApplicationExitInfo zbiera informacje dotyczące powodu nagłego zamknięcia programu. Rozróżnia zmienne takie jak mała ilość wolnej pamięci, awaria natywnego kodu, zmiana uprawnień czy nadmierne użycie zasobów.

    Zaimplementowano kolejne narzędzie służące do debugowania, a mianowicie GWP-Asan. Jego zadaniem polega na wykrywaniu błędów pamięci lokalnej przy jak najmniejszym wpływie na wydajność. Domyślnie jest ono uruchomione dla systemowych binarek i aplikacji (jeśli dobrze rozumiem techniczny przekaz), natomiast zewnętrzni deweloperzy mogą go włączyć dla swoich tworów – co zresztą Google zaleca wykonać dla programów korzystających z natywnego kodu.

    Funkcja ADB Incremental zapewni nawet dziesięciokrotnie szybszą instalację dużych plików APK (2GB lub większe), co jest nie bez znaczenia dla twórców rozbudowanych gier. Problem jednak w tym, że postawione wymogi znacząco zmniejszają potencjalne grono zainteresowanych. Przede wszystkim wykorzystywany plik należy podpisać nowym APK Signature Scheme v4 (generuje sygnaturę w odrębnym pliku), natomiast posiadane urządzenie musi obsługiwać Incremental File System. Ten drugi warunek jest szczególnie problematyczny, gdyż na chwilę obecną spełniają go wyłącznie dwa urządzenia – Pixel 4 oraz Pixel 4 XL. Na pocieszenie podkreślono, że producenci chcący wypuścić coś z Androidem 11 zostaną zobligowaniu do wsparcia obu tych rzeczy.

    Jeśli ktoś często korzysta z debugowania, to niewątpliwie ucieszy go możliwość zrezygnowania z przewodowego połączenia. W chwili obecnej parowanie odbywa się poprzez kody jednorazowe, lecz w przyszłości pojawi się obsługa kodów QR. Dokumentacja dostępna tutaj.

    Zaktualizowano również API wchodzące w skład data access auditing, choć tym razem ograniczono się wyłącznie do zmiany kilku nazw. Dlatego też Google zwraca się do deweloperów z prośbą o aktualizację swoich aplikacji jeśli korzystają z któregokolwiek z nich.

    Nowości, o których Google nie wspomina (DP3 i DP4)

    Widok ostatnio uruchomionych programów wyświetla teraz nieco większe karty niż wcześniej, a pod nimi umieszczono trzy skróty – zrzut ekranu, wybierz oraz udostępnij.

    Osoby namiętnie korzystające z trybu Picture-in-Picture (tak jak ja) na pewno docenią możliwość (wreszcie!) zmiany wymiarów tego okienka. Domyślny rozmiar był mocno „na styk”, a niekiedy było zwyczajnie zbyt małe.

    Ciekawą nowością z zakresu bezpieczeństwa jest przełącznik odpowiedzialny za automatyczne odbieranie uprawnień dla aplikacji, które nie były używane od „kilku miesięcy”. Dobre i to, choć mogliby dokładnie sprecyzować ten okres.

    Po raz kolejny pochylono się nad tematem stałych powiadomień, aby ich obecność na ekranie była mniej irytująca – w końcu i tak wyświetlają się non stop, po co mają wiecznie rozpraszać użytkownika? Tak więc wrzucono je do grupy „aplikacje aktywne w tle”, przyciemniono i zauważalnie zmniejszono. Poza tym, pozostając w temacie centrum powiadomień, nieznacznie rozsunięto szybkie skróty oraz dorzucono przycisk „historia”, gdzie znajdziemy usunięte notyfikacje. No i na koniec wypada już tylko wspomnieć o dorzuceniu do powiadomień cyfry wskazującej na ilość wiadomości w danej konwersacji.

    Wzorem niektórych nakładek na Androida, zrezygnowano z potwierdzenia wykonania zrzutu ekranu w formie powiadomienia na rzecz małego okienka w lewym dolnym rogu. Obok podglądu umieszczono opcję udostępnienia i edycji. Moim zdaniem jest to znacznie wygodniejsze rozwiązanie, gdyż umożliwia natychmiastową interakcję.

    Ponownie wzięto na tapet działanie pełnoekranowych gestów, z którymi Google najwyraźniej nie bardzo potrafi sobie poradzić. W związku z ciągle występującymi w tej materii problemami swego czasu dodano suwak odpowiadający za czułość wykrywania gestu cofania. W Androidzie 11 rozdzielono go na lewą i prawą krawędź, dzięki czemu dostosujemy je niezależnie.

    W ustawieniach udostępniania sieci pojawiła się opcja „Ethernet tethering”, która umożliwia dokładnie to, na co wskazuje nazwa. Tak więc obecnie mamy 4 możliwości – hotspot Wi-Fi, USB, bluetooth oraz adapter Ethernet.

    Pierwsze skorzystanie z mechanizmu „bąbelków” (czyli powiadomień wyświetlanych w formie znanej z Messengera, acz działających globalnie) wyświetli nam kilka dodatkowych informacji, aby mniej rozeznani w temacie użytkownicy mogli zaczerpnąć nieco wiedzy.

    Systemowy mechanizm wyświetlania napisów dla odtwarzanego dźwięku (ułatwienia dostępu), a raczej jego karta w ustawieniach, otrzymał mały lifting wizualny. Zamiast jednego okna mamy teraz dwa „Caption size and style” oraz „Caption preferences”.

    W ustawieniach deweloperskich znajdziemy „Disable adb authorization timeout” i jak sama nazwa wskazuje, przełącznik ten znosi 7-dniowy limit nieużywania połączenia z komputerem, po którym jego autoryzacja jest unieważniana.

    Subtelności

    • Zmieniono nazwę okienka do zarządzania głośnością z „Volume” (Głośność) na „Sound” (Dźwięk);
    • Debugowanie bezprzewodowe posiada szybki skrót w centrum powiadomień;
    • Pixel Theme otrzymał dwa nowe kształty ikon (sześciokąt oraz kwiat), a niebawem dołączy do tego możliwość wyboru rozmiaru siatki ikon (prócz domyślnego 5x5 znajdziemy tam 4x4, 3x3 oraz 2x2);
    • W preferencjach połączeń (ustawienia > połączone urządzenia) dodano odnośnik otwierający ustawienia aplikacji Android Auto. Na XDA spekulują, iż jest to przygotowanie pod rychłe odsunięcie w cień tegoż programu na rzecz trybu jazdy obsługiwanego przez asystenta Google;

    • Po otrzymaniu nowej wiadomości pojawia nam się ikonka danej aplikacji na pasku statusu – nic odkrywczego, w ten sposób funkcjonuje to „od zawsze”. Uznano więc, że najwyższy czas to zmienić – zamiast tego pojawi się tam awatar osoby, z którą prowadzimy rozmowę. Niestety, mało to przemyślane, ponieważ grafika tej wielkości, jeśli nie jest specjalnie zaprojektowana do tego celu, jest nieziemsko nieczytelna.

    Bardziej lub mniej ukryte i będące w fazie rozwoju

    • Mechanizm Battery Share przemianowano na Reverse Charging, ograniczając przy tym jego obecność w ustawieniach do urządzeń przedstawiających się jako „redfin” (potencjalny Pixel 5). Dodatkowo, by utrudnić życie osobom grzebiącym w oprogramowaniu, usunięto większość opisów;
    • Niebawem w ustawieniach znajdziemy kolejną kartę (Schedules), gdzie znajdziemy wszystkie zaplanowane przez nas rzeczy – tryb nie przeszkadzać, tryb ciemny, tryb skupienia, alarmy, podświetlenie nocne czy oszczędzanie baterii;
    • Android 11 zyskał, w ustawieniach deweloperskich, przełącznik odpowiedzialny za rozmycia okien;
    • Korzystając z wyszukiwarki dobierzemy się do niejakiego „Contact discovery”, odpowiadającego (zgodnie z opisem) za cykliczne wysyłanie numerów naszych kontaktów do operatora w celu odkrycia, które funkcje telefoniczne są obsługiwane. Opis co najmniej dziwny, ale jak wspomina redaktor na XDA, jest to część User Capability Exchange, będącego składową Rich Communication Services;
    • Dodano dwa systemowe uprawnienia – jedno obchodzi restrykcje dotyczące nagrywania audio (EXEMPT_FROM_AUDIO_RECORD_RESTRICTIONS) a drugie monitoruje otwieranie aparatu (CAMERA_OPEN_CLOSE_LISTENER). Pierwsza rzecz ma prawdopodobnie jakiś związek z mechanizmem Live Captiondla rozmów telefonicznych, natomiast druga póki co pozostaje całkowitą tajemnicą;
    • Ponownie pochylono się nad, rozwijanym od jakiegoś czasu, Controls API. Dzięki niemu deweloperzy będą w stanie przekształcić menu zasilania w centrum zarządzania domową automatyką. Tak więc poprawiono nieco interfejs podmieniając tło na czarne, przemianowując „Quick Controls” na „Device Controls” oraz dodając skromny opis.

    Pixel Launcher

    • Od jakiegoś czasu, na samej górze szuflady aplikacji, poleca nam 5 potencjalnie użytecznych – na podstawie naszego dotychczasowego użycia smartphonu. Problem jednak w tym, że zabrakło jakiejkolwiek konfiguracji tego mechanizmu, bo ciężko za nią uznać włącznik / wyłącznik. Sytuacja ulegnie lekkiej poprawie w Androidzie 11, gdyż będziemy mogli wskazać aplikacje, których nie chcemy ujrzeć w sugestiach;
    • Domyślnie mieści on maksymalnie 5 ikon w tzw. dock’u, czyli pierwszym rzędzie od dołu – stałym dla wszystkich stron ekranu domowego. Gdy jedną usuniemy, to reszta się przybliży do siebie i wypełni powstałą dziurę, prawda? Otóż nie, zamiast tego ujrzymy sugestię najbardziej przydatnego nam programu – symbolizuje to nieco inny wygląd ikony;
    • Na koniec pozostaje już tylko wspomnieć o samouczku dla gestów pełnoekranowych, którego z jakiegoś powodu nie dodano w Androidzie 10.