Subiektywne porównanie MIUI 10 i Androida 9, czyli dlaczego korzystam z tego pierwszego, mimo, że wciąż kusi mnie ten drugi

Odkąd tylko pamiętam (licząc od czasu, kiedy zacząłem interesować się modyfikacjami) grupa użytkowników Androida podzielona jest na dwa główne obozy (w sumie tyczy się to nie tylko tego systemu) - tzw. techniczni i tzw. nietechniczni. Ci drudzy kupują co im polecą znajomi lub sprzedawca w sklepie, korzystają z tego co zapewniają producenci i generalnie niczym się nie przejmują. Coś im przestaje działać jak powinno to zazwyczaj radzą się kogoś innego, by nie naciąć się na niepotrzebną naprawę.

Z kolei pierwszą grupę mógłbym podzielić na dwie podgrupy - bierną (korzystającą z modyfikacji) i czynną (tworzącą modyfikacje). Idąc dalej, każda z nich dzieli się na wybierających AOSP lub jego modyfikacje oraz wybierających nakładki producenckie lub ich modyfikacje. Ja należę do tych drugich, choć raz na jakiś czas sprawdzam sytuację w pierwszym obozie. Co ciekawe, za czasów MIUI 7 (Android 6) nie mogłem zdzierżyć AOSP, nieco lepiej wyglądało to w chwili wydania Androida 7, lecz nie na dłuższą metę. Dopiero zmiany poczynione w Androidzie 8 (głównie w zakresie UI) sprawiły, że przeskoczyłem na niego. Android 9 jest już praktycznie szczytem moich marzeń, jednak 10 wersja nakładki MIUI „skradła moje serce” i nie chce oddać.

Tak więc w niniejszym wpisie przedstawię, dlaczego dokonałem takiego, a nie innego wyboru. Na przykładzie mojego urządzenia porównam obie możliwości, ich wady / zalety / braki względem siebie. Wszystko przedstawię czysto subiektywnie, w oparciu o funkcje, z których mniej lub bardziej namiętnie korzystam. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, bo nie ma to sensu i nie tędy droga.

Drażnią mnie pewne niedomówienia, mity i przekłamania, które bardzo często są tu i ówdzie powielane - stąd wpadłem na pomysł powstania “mojej wersji wydarzeń”, która zweryfikuje „lepszość” AOSP. 

Zanim zaczniemy trzeba wyklarować jedną kwestię - poniższy opis dotyczy modyfikacji dostępnych na smartphone Xiaomi Redmi Note 5 (MIUI oraz AOSP). Nie będę się odnosić do iOS, Sailfish OS, Samsung Experience czy innych. To, że tutaj coś jest / nie jest obecne nie oznacza, że gdzie indziej sytuacja wygląda identycznie. Do porównania wykorzystam wyłącznie domyślne aplikacje, żeby nakreślić kierunek rozwoju obrany przez twórcę. No i najważniejsze – jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia, nie musicie się z nią zgadzać. Miejcie to na uwadze. 

Na korzyść MIUI 10

Obsługa dwóch aplikacji jednocześnie oraz ich klonowanie

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że MIUI jest lepsze we wszystkim. Wielu zapewne stwierdzi, że wszelkie braki mógłbym załatać zewnętrznymi aplikacjami – problem w tym, że nie do końca tak jest. Za przykład niech posłuży mechanizm klonowania aplikacji, który po raz pierwszy pojawił się w MIUI 8. Wielu osobom wydaje się, że nie ma tutaj innego zastosowania jak portale społecznościowe, przez co funkcja ta jest niby całkowicie nieprzydatna „normalnemu” użytkownikowi. Ja jednak znalazłem dla niej inne zastosowanie, co w sumie nie jest do końca prawdą, bo podpatrzyłem to u kogoś innego – no ale mniejsza oto. W każdym razie, nie jest żadną tajemnicą, że lubię grać w PokemonGO. Wspomniane klonowanie aplikacji umożliwia mi ogrywanie dwóch kont jednocześnie (na podzielonym ekranie), co jest szalenie istotne dla kooperacyjnego aspektu tejże aplikacji. Dla wielu drobnostka, a wręcz powód do śmiechu, dla fanów PokemonGO to ogromna zaleta. 

Idąc dalej wypada wspomnieć o zwiększeniu użyteczności podzielonego ekranu, bo o ile powyższy efekt teoretycznie mógłbym osiągnąć za pomocą zewnętrznych aplikacji (chociażby App Cloner – niestety we wspomnianym scenariuszu w ogóle się nie sprawdza), o tyle wciąż Android posiada pewne irytujące ograniczenie. Mimo tego, że możemy wyświetlić dwa okna obok siebie, to i tak realnie tylko jedno z nich może być aktywne, tj. kliknięcie czegoś na jednym z nich zamraża drugie, dokładnie tak, jakby doszło do minimalizacji. Nie muszę raczej nikomu tłumaczyć, że jakakolwiek rozgrywka jest wtedy całkowicie niemożliwa. Baa, nawet zwykłe przeglądanie neta (czy czegokolwiek innego) i jednoczesne „nabijanie” kilometrów jest niemożliwe.

Jakkolwiek śmiesznie to nie brzmi, są to realne problemy, z którymi nie radzą sobie nawet modyfikacje AOSP. 

Obsługa systemu

Odkąd Apple zaprezentował obsługiwanego gestami iPhone X zaobserwować możemy prawdziwą ekscytację takim sposobem interakcji z urządzeniem. Co ciekawe, nie jest to nic nowego (fani na pewno wciąż pamiętają o Nokii N9 i obecnym na niej MeeGo), lecz dopiero firmie z Cupertino udało się to odpowiednio wypromować. Osobiście uważam, że jest to jedna z niewielu rzeczy, za które mogę im podziękować – zdecydowanie wolę je od klasycznych przycisków Androida.

No i w tym momencie dochodzimy do znacznej rozbieżności w implementacji, tj. zarówno MIUI 10, jak i Android 9, umożliwiają obsługę systemu poprzez gesty (opcjonalnie), lecz dokonują tego w inny sposób. Xiaomi w zasadzie skopiowało rozwiązanie znane z najnowszych iPhonów, jedynie nieznacznie je modyfikując (na plus). Google postanowiło pozostawić pasek nawigacyjny, choć w mocno udoskonalonej formie. Zamiast trzech przycisków mamy jeden stały oraz jeden kontekstowy (wstecz). Ten drugi wyświetla się jedynie w celu zachowania kompatybilności z aplikacjami, prawdopodobnie docelowo, za kilkadziesiąt lat, zostanie całkowicie wyeliminowany.

Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, iż mnie urzekły „prawdziwe” gesty, a nie proteza obecna w Androidzie 9. Jasne, wrażenia płynące z jej wykorzystywania są znacznie lepsze niż podczas używania „normalnych” przycisków, niestety wciąż wymaga nadmiernego wyginania kciuka ku dolnej krawędzi. By być uczciwym wypada nadmienić, że GEST powrotu do głównego ekranu również wykonywany jest z tego miejsca, lecz cofanie oraz przechodzenie do ostatniej aplikacji to już przesunięcie od lewej lub prawej krawędzi (działa mniej więcej do połowy wysokości ekranu). Może to kwestia przyzwyczajenia lub zwyczajnego „napalenia się” na nowe rozwiązanie, jednak bardzo ciężko wrócić mi do typowego dla Androida mechanizmu. 

W ramach ciekawostki wspomnę o bardzo praktycznym narzędziu o nazwie Asystent dotyku. Przyznaje się bez bicia, że nie wykorzystuje go zbyt namiętnie i bez większych oporów mógłbym z niego zrezygnować, niemniej czasem dobrze jest mieć podręczny dostęp do ulubionych funkcji / programów. 

Obsługa „problematycznych” ekranów 18:9

Jeśli chodzi o ten akapit, to aż chce się napisać o efektywnym wykorzystaniu ekranu o proporcjach 18:9. Mam na myśli nie tylko wspomniane wcześniej gesty, ale i jego „wypełnianie” podczas oglądania wideo. Jasne, aplikacja YouTube oferuje coś takiego od bardzo dawna, lecz nie trafiłem na nic podobnego (przynajmniej w chwili przeprowadzania ostatniego testu, jeśli coś się zmieniło to mnie z błędu wyprowadźcie) w systemowej galerii (Zdjęcia). Ponadto, może się mylę, ale Filmy Google Play oferują wyłącznie odtwarzanie klipów wypożyczonych / kupionych poprzez Google Play, więc te samodzielnie wgrane do pamięci trzeba przeglądać poprzez aplikację do obsługi zdjęć (meh). W związku z tym albo zainstalujemy sobie zewnętrzny program, albo nie wykorzystamy w pełni posiadanego wyświetlacza. 

Na korzyść Androida 9

Ogólny standard i baza dla MIUI

Mimo, iż MIUI do pewnego stopnia rozwijane jest niezależnie od Androida, to jednak wiele rzeczy dziedziczy wprost od niego. Znaczy powinno dziedziczyć, gdyż nie zawsze tak jest – niekiedy część funkcji / API jest wycinana, choć wykorzystana wersja Androida sugeruje ich obecność. Tak było chociażby z dzieleniem ekranu, autouzupełnianiem haseł (Autofill API) oraz trybem Obrazu-w-Obrazie (Picture-in-Picture). Z czasem załatano braki, lecz jest to „nieustająca walka” z tempem narzuconym przez Google. Jedną rzecz dodaje Xiaomi, kolejne dwie Google i tak bez końca – dlatego też MIUI tak czy siak zawsze będzie w tyle.

Poza tym, aplikacje zewnętrznych deweloperów są tworzone na modłę „czystego” Androida i jego Material Design (już drugiej odsłony). Choć w nakładce Xiaomi są pewne nawiązania do tego języka tworzenia interfejsu, to koniec końców bez problemu można zauważyć różnice. Nie bez znaczenia jest również częsta nieobecność najnowszych API (o czym wspomniałem wyżej), które niekiedy są wykorzystywane (oby jak najczęściej). Bez nich aplikacje nie działają tak jak życzyłby sobie ich twórca, co w skrajnych przypadkach uniemożliwia korzystanie z nich (dotyczy głównie egzotycznych tworów dostępnych spoza oficjalnej dystrybucji, tj. wszelakich modyfikacji).

Usprawnienia codziennych czynności

To co bardzo cenię to fakt, iż Google skupia się na „pierdołach”, które mi osobiście bardzo przypadły do gustu. Obrót ekranu domowego (nawet iOS dorobił się tego bajeru) niby nie jest niczym szczególnie wymaganym, ale strasznie mnie irytuje widok pionowo ustawionego ekranu w momencie wyjścia z aplikacji obsługiwanej w poziomie. Lupa dla zaznaczanego tekstu również jest miłym dodatkiem, rozwijającym skrzydła w momencie częstego kopiowania tekstu.

Jedną z ciekawszych nowości Androida 9 jest adaptacyjny poziom jasności, dostosowujący się do preferencji użytkownika. Dzięki temu po jakimś czasie system koryguje algorytm stojący za mechanizmem automatycznej jasności w oparciu o nanoszone przez nas poprawki.

Spodobały mi się również szybkie skróty sprezentowane użytkownikom już w Androidzie 7.1 (imitacja 3D Touch z iPhonów), niestety te wciąż nie są wspierane przez obecny w MIUI launcher. Sytuację nieco ratuje POCO Launcher rozwijany dla submarki Xiaomi, jednak jest to instalacja zewnętrznego oprogramowania (więc z założenia odpada), przy okazji pozbawiająca nas Asystenta MIUI (ekranu ze skrótami, podglądem kalendarza itp.).

Zaleta i wada jednocześnie, czyli ogrom preinstalowanych aplikacji

Panel sterowania, kompas, menadżer plików, MiDrop, motywy, MiRemote (pilot), nagrywanie dźwięku, nagrywanie ekranu, skaner kodów QR i innych oraz te mniej nieoczywiste, jak kalkulator, przeglądarka, galeria itp. – Xiaomi ma swoją odpowiedź na wszystko. Dla jednych będzie to spora zaleta, natomiast inni zaczną od próby wywalenia / zmienienia połowy z wymienionych programów. Przyznam szczerze, że sam korzystam z zaledwie kilku, które spokojnie można doinstalować ze sklepu (głównie MiDrop oraz MiRemote). Co do tej kwestii mam więc raczej neutralny stosunek.

Podsumowując

Postawmy sprawę jasno – główna przewaga MIUI nad Androidem 9 nie wynika z możliwości samych w sobie, a moich specyficznych potrzeb. Jeśli ktoś nie potrzebuje klonowania aplikacji to jestem niemal pewny, że twór Google bardziej przypadnie mu do gustu.

Należę do tych osób, które niby lubią modyfikacje i się ich nie boją, często korzystają z dziwnych, testowych rozwiązań, a jednak cenię sobie dobrej jakości preinstalowane aplikacje. Coś takiego zapewnia mi MIUI, nawet jeśli z większości nie korzystam. Braki załatałem zewnętrznymi rozszerzeniami do MIUI (zwiększenie możliwości aplikacji aparatu) i ciężko jest mi się przestawić na cokolwiek innego.

Żeby jednak nie było – raz na jakiś czas wrzucam sobie jakąś modyfikację AOSP i sprawdzam co tam słychać u „konkurencji”. Nawet patrząc na wstęp trudno nie odnieść wrażenia, iż wszystko zależy od danego wydania Androida / MIUI. Czasem jedno podoba mi się bardziej, a niekiedy to drugie przyciąga mnie mocniej. Jestem strasznie niezdecydowany, co zrobić…