Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows 10 Mobile kompilacja 10136 — kolejne podejście i kolejny powrót do WP 8.1.2

Microsoft raz po raz wydaje kolejne kompilacje swojego flagowego produktu, którym jest Windows 10. Zarówno jego desktopowa, jak i mobilna wersja cieszą się dość dużą popularnością w programie Windows Insider, dzięki czemu firma może liczyć na znaczną ilość informacji zwrotnych. Można by oczekiwać, że z wersji na wersję sytuacja będzie ulegać stopniowej poprawie, gdyż na bieżąco eliminowane są kolejne błędy. O ile jestem w stanie w to uwierzyć w kontekście typowych komputerów, o tyle na smartphonach to się w ogóle nie sprawdza – odnoszę wrażenie, że z wersji na wersję jest coraz gorzej. Pierwsze ogólnodostępne mobilne wydanie (10051, i po nim pomniejszy 10052) używałem bez większych problemów przez prawie miesiąc. Kolejne (10080) wyleciało w zasadzie na drugi dzień, gdyż ilość nowych błędów przy jednoczesnym braku usunięcia starych spowodowało, że czara goryczy szybko się przelała. Wiele osób duże nadzieje wiązało z kompilacją 10136, która rozpalała emocje konsumentów skupionych na testowaniu najnowszych buildów Windows 10. Nietrudno było natknąć się na opinię, że odsłona ta działa nad wyraz dobrze i nieporównywalnie lepiej od swoich poprzedników.


Dlatego też niewiele myśląc przystąpiłem do jej instalacji zaraz po tym jak została udostępniona. Oczywiście już sam początek był dla wielu osób przeszkodą, gdyż wymagał powrotu do WP8.1 (ewentualnie przeczekania do czasu wydania poprawki) – jak zwykle pojawił się jakiś błąd, który uniemożliwiał aktualizację wprost z 10080 (o czym poinformowano nas za pośrednictwem Twittera ). Całe szczęście po wcześniejszych perturbacjach akurat miałem Windows Phone 8.1.2, zatem u mnie wszystko obyło się bez problemów – oczywiście do czasu.

r   e   k   l   a   m   a

Instalacja i problemy jakie wywołała

Zachęcony gładką instalacją (choć makabrycznie długą, gdyż trwała prawie 1,5h – absolutny rekord jeśli chodzi o dotychczasowe kompilacje) z dużym entuzjazmem przeszedłem do eksploracji nowego systemu. Bardzo szybko przekonałem się, że uaktualnienie systemu to nie jest najlepszy pomysł. Nie dość, że poznikało mi pełno aplikacji (w tym sklep), to w dodatku całość działała gorzej niż poprzednia odsłona, a w dodatku nie wykrywało mi w ogóle karty pamięci. Niewiele więc myśląc podszedłem do przywracania ustawień fabrycznych (co było ciężkie bez dostępu do ustawień …), czego znów pożałowałem. Jak to zwykle bywa wywaliło mi wszystkie „dodatki” wprost na listę aplikacji, chociaż „wszystkie” to chyba złe słowo – oczywiście połowy brakowało. Utraciłem możliwość zmiany opcji paska nawigacyjnego, co mnie niezmiernie irytowało, że już nie wspomnę o tym, iż nie dało się go ukrywać i jakoś dziwnie nachodził na aplikacje (gdzie normalnie był pod nimi, a one same były lekko podniesione przez niego do góry). Co ciekawe, przy tym wszystkim dostałem dostęp do Quiet Hours, choć to chyba zbyt daleko idące stwierdzenie. Po prostu pojawił mi się odpowiedni kafelek w centrum akcji – mogłem go włączać i wyłączać, co powodowało pojawienie się księżyca symbolizującego tę funkcję, jednak niczego to nie zmieniało (no i oczywiście w ustawieniach tego nie było). Nie jestem pewny czy ma to jakiś z tym związek, ale na tej kompilacji w ogóle nie miałem dźwięków powiadomień ani samych notyfikacji (a nim się to zepsuło często po prostu skrzeczał głośnik) – normalnie miałem cyferki na kaflach, jednak odpowiedniego banera czy wpisu w centrum powiadomień nie uświadczyłem. Sprawiało to wrażenie, jakbym cofnął się znów do czasów Windows Phone 8 – pozostawiało więc pewien niedosyt. Ponadto, choć chociaż sygnalizacja połączenia działała jak należy, to jednak wciąż nie można ustawić swojego własnego dzwonka. Dalej występują problemy z uruchamianiem aplikacji, lecz Microsoft podobno już nad tym pracuje – obecnie najczęściej się po prostu nie uruchamiają, a jeśli już łaskawie to zrobią to trwa to strasznie długo. Niemniej jedno im trzeba przyznać – przyłożyli się trochę do programów systemowych, które to ładują się znacznie szybciej niż wcześniej i to nawet bez nieznośnego ekranu „ładowanie / wznawianie”. Skoro już przy nich jesteśmy to warto wspomnieć, że wreszcie możemy przesuwać prawo / lewo by dostać się do kolejnych opcji, a nie poprzez kliknięcie w zakładkę jak wcześniej. Panoramy niestety nie uświadczymy, ale i tak jest to lepsze rozwiązanie niż to poprzednie. Project Spartan całkowicie zastąpił wysłużonego już Internet Explorera, co również nie ominęło Kontaktów, Kalendarza, Wideo oraz Muzyki – w kompilacji 10080 działały one równolegle z poprzednikami. Warto też tutaj nadmienić, że Outlook Mail działa dość niesfornie i bardzo często się wykrzacza, co uniemożliwia komfortowe z niej korzystanie. Ostatni zauważony mankament to niemożliwość odpisania przy pomocy interaktywnych powiadomień w momencie, w którym mamy włączone oszczędzanie baterii - nie wiem czy to błąd czy też zamierzone działanie, ale jest tak od pierwszej kompilacji.

Na sam koniec trzeba standardowo zaznaczyć, że bateria ginie zauważalnie szybciej niż na stabilnym Windows Phone 8.1.2, a i telefon jakoś bardziej się grzeje. No ale to w końcu testowa wersja, więc jest to jak najbardziej zrozumiałe.

Teraz coś przyjemniejszego, czyli pozytywne zmiany

Microsoft wraz z pierwszym wydaniem Windows 10 Mobile pokazał światłu lekko zamgloną wizje tego, jak będzie w przyszłości wyglądać jego system. Każda kolejna kompilacja niewiele w tym zakresie zmieniała, lecz w 10136 można doszukać się już konkretnych zmian, które widoczne są dla każdego gołym okiem. Klawiaturka służąca do wpisywania kodu PIN stała się całkowicie przezroczysta – a może to cyfry wyświetlane są wprost na tapecie ekranu blokady? To samo tyczy się Aparatu, którego ustawienia zostały gruntownie przebudowane (dodano chociażby funkcję cyfrowej stabilizacji obrazu) i również są transparentne - trzeba przyznać, że wygląda to nieziemsko.

Ponadto, podmieniono wiele ikonek oraz czcionek, dzięki czemu desktopowa i mobilna wersja stają się coraz spójniejsze – chociażby symbol ustawień czy te obecne w centrum akcji. Na liście aplikacji w oczy rzuca się pasek wyszukiwania, który zastąpił dotychczas używany przycisk lupy – dzięki czemu lepiej jest on wyeksponowany, co powinno przełożyć się na jego częstsze wykorzystywanie. Co ciekawe, dodano dość pożądaną przez wielu funkcję, jaką jest możliwość globalnego powiększania czcionek – przyda to się szczególnie osobom, które mają problemy ze wzrokiem.

Na ekranie startowym dodano efekt paralaksy dla ustawionej tapety, a ponadto od teraz jest ona również widoczna na ekranie wielozadaniowości. Na koniec warto wspomnieć, iż w kompilacji tej wciąż brakuje przełącznika odpowiedzialnego za dane pakietowe, jednakże ten odpowiedzialny za Wi-Fi wreszcie działa jak powinien – pojedyncze kliknięcie włącza / wyłącza tę funkcję, a dopiero dłuższe przytrzymanie przenosi do ustawień.

Dużą wagę przyłożono również do ułatwień skierowanych do użytkowników phabletów, których liczba rośnie z miesiąca na miesiąc. Windows Phone nie oferował im w zasadzie nic, czym mogliby uargumentować zakup dużego smartphone opartego o ten system. Wraz z Windows 10 Mobile to się zmieni, czego pierwsze efekty widać w tej kompilacji. Postanowiono wziąć przykład z Apple, które wraz z iPhone 6 zaprezentowało jednoręczny tryb pracy – jak nietrudno się domyślić, na platformie Microsoftu wygląda on wręcz identycznie. Ponadto w ustawieniach dodano specjalny tryb horyzontalny, który uaktywnia się na urządzeniach z rozdzielczością od 720p w górę – choć trzeba przyznać, że na L735 (4,7”) wygląda to średnio.

Na sam koniec odnotować trzeba zmiany, których sam nie wychwyciłem, jednak przewinęły się na różnych forach w Internetach. Windows 10 Mobile doczekał się natywnej obsługi funkcji Print to PDF, która była bardzo pożądana w niektórych kręgach. Project Spartan otrzymał umiejętność wyświetlania wideo w trybie pełnoekranowym oraz dorobił się wsparcia dla sesji prywatnej. Co ciekawe, zaczął poprawnie oznaczać witryny, które oferują szyfrowanie – niby drobiazg, a jednak niekiedy bywa przydatny. Choć osobiście nie rzuciło mi się to w oczy, to jednak aplikacja Wiadomości wyszła z fazy beta, co można wnioskować po utracie takowego oznaczenia w prawym, górnym rogu.

Podsumowując

Jak więc widać choć zmian jest wiele, to jednak błędów jeszcze więcej - w moim przypadku zakończyło się to szybkim powrotem do stabilnego wydania.

Oczywiście nie wszystkie muszą u każdego wystąpić, nie mniej nie polecam tego wydania do codziennego wykorzystywania. Microsoft wykreował wielkie nadzieje związane z kompilacją 10136, jednak skończyło się jak zawsze i nie nadaje się ona praktycznie do niczego. Pozostaje mieć nadzieję, że wraz z przyszłym tygodniem doczekamy się zapowiadanych poprawek, które poprawią to i owo. Kto wie, może wtedy znów skuszę się na instalację tegoż systemu.

Gdyby ktoś chciał jak zwykle doczytać oficjalny wpis na blogu dotyczący tego buildu, to jak zwykle odsyłam tutaj.
 

windows oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze