Windows 10 Mobile wreszcie trafił na starsze Lumie, lecz to wciąż nie koniec drogi – mobilna i desktopowa kompilacja Redstone o numerze 14291

Ostatnie miesiące przepełnione były niekończącą się falą rozczarowań pochodzącą od Microsoftu. Już nawet pomijając śmiesznie niskie wsparcie dla ich własnych aplikacji, które to były regularnie i zauważalnie rozwijane tylko i wyłącznie na platformach konkurencji. Do tego dochodził oczywiście fakt, że udostępnienie uaktualnienia do Windows 10 Mobile było co rusz opóźnienie, przez co wiele osób całkowicie straciło zaufanie do produktów Microsoftu.

Całe szczęście firma wreszcie zakasała rękawy i w zeszły czwartek ostatecznie wypuściła Win10 Mobile, lecz nie byliby sobą gdyby i przy tej okazji czegoś nie zepsuli. By dowiedzieć się o co mi chodzi wystarczy udać się pod adres zawierający listę wszystkich wspieranych modeli, na których możliwe jest pobranie następcy Windows Phone (z małą pomocą aplikacji Upgrade Advisor ). Obserwowana obecnie sytuacja jest o tyle dziwna, że porzucone smartphony z powodzeniem mogą pracować na Win10 Mobile pobranym za pośrednictwem programu Windows Insider i co ciekawe, będą w nim otrzymywać aktualizacje do końca daty wsparcia gałęzi Threshold 2 – na Redstone nie ma co oficjalnie liczyć. Jakby tego było mało, Microsoft taką decyzję tłumaczy tym, iż to sami Insiderzy o niej zdecydowali, gdyż według ich informacji zwrotnych nowsza odsłona mobilnego Windows była zbyt zasobożerna jak na starsze Lumie – osoby posiadające te modele niech ocenią same ile w tym prawdy.

reklama

Nie ma co się nad tym zbytnio rozpisywać, więc przejdźmy teraz do czegoś bardziej aktualnego, czyli najnowszych (przy jednoczesnym wspomnieniu o wcześniejszych ) testowych wydań z gałęzi Redstone o numerze 14291 – zarówno mobilnym, jak i desktopowym.

Mobile (14283 + 14291)

Windows 10 Mobile ostatnimi czasy przechodzi szereg poważnych zmian, które choć dzieją się głównie pod maską to jednak nie powinny umknąć naszej uwadze. Każde kolejne wydanie wprowadza całą masę poprawek oraz niezbędnych udoskonaleń i choć powinny być one wykonane znacznie wcześniej, to jednak mimo wszystko cieszy fakt, że ostatecznie zostały przeprowadzone. Wystarczy spojrzeć chociażby na listę usprawnień z nieco starszej kompilacji 14283 by się przekonać, że Microsoft ostro pracuje nad dopracowaniem tegoż systemu.

Windows Insider

Tak czy siak nie skupiajmy się na tym, czego opisać oddzielnie nie zdążyłem i skupmy się na najnowszej, niedawno udostępnionej wersji, gdyż i tutaj zmian jest masa. Na wstępie warto wspomnieć o kilku nowościach skierowanych zwłaszcza do konsumentów aktywnie korzystających z programu Windows Insider, które to zauważalnie powinny usprawnić ich pracę. Aplikacja Insider Hub została przemieniona w Feedback Hub i jak nietrudno się domyślić jest ona fuzją wspomnianego na początku programu oraz tego odpowiedzialnego za informacje zwrotne (Insider Hub + Feedback > Feedback Hub). Przez ruch ten wszystkie niezbędne informacje znajdują się w jednym miejscu, co nie wymusza na nas żonglowania różnorakim oprogramowaniem. Dodatkowo warto odnotować fakt, iż wreszcie możemy zarządzać swoim uczestnictwem w programie Windows Insider za pośrednictwem Windows Update, tak jak od dawna jest to możliwe w przypadku desktopowego wydania Windows 10.

Oprogramowanie

Oczywiście nie samym Insiderem człowiek żyje, to i pomniejsze składowe systemu również zyskały kilka udoskonaleń. Cortana jest już w stanie podsuwać nam wskazówki dojazdu w trybie „turn-by-turn” w momencie korzystania ze zaktualizowanej aplikacji Mapy. Skoro już o niej mowa to warto nadmienić, że doczekała się ona znacznego uaktualnienia, które dostosowuje jej interfejs do wytycznych znanych nam z Windows Phone, wedle których wszystkie ważne elementy powinny znajdować się na dolnym pasku. Do tej pory nawigacja opierała się o niechlubne Hamburger Menu, co nie każdemu przypadło do gustu.

W dalszej kolejności mamy przeglądarkę Microsoft Edge, która zyskała dwa pomniejsze udoskonalenia. Jakiś czas temu obiecano użytkownikom, iż osoby odpowiedzialne za jej rozwój pochylą się nieco nad mechanizmem zarządzania uruchomionymi kartami. Choć najnowsza zmiana z tego zakresu szału nie robi, to jednak zdecydowano się nieco powiększyć przycisk „X” odpowiedzialny za ich zamykanie. Ponadto Edge zyskał wstępne wsparcie dla kodeka VP9 (about:flags), które już jakiś czas temu niespodziewanie się pojawiło, lecz przez nieoczekiwane problemy równie szybko zostało wycofane – oby tym razem nie skończyło się podobnie.

Na samym końcu trzeba wspomnieć o kilku pomniejszych nowościach, z których jedną jest nieco zmodernizowana karta dodawania nowego alarmu dająca nam teraz dostęp do większej ilości opcji, natomiast druga dotyczy klawiatury Word Flow i jej usprawnionego mechanizmu rozpoznawania dłuższych fraz.

Poprawki oraz nowe błędy

Skoro już wiemy co nowego dodano, to warto skupić się teraz na tym, co takiego wyeliminowano w kontekście najczęściej pojawiających się błędów oraz co takiego pojawiło się na ich miejsce. Z poprawek na pewno ucieszą się osoby korzystające z sieci bezprzewodowych wykorzystujących szyfrowanie WEP, z którymi w zasadzie w ogóle nie można było się połączyć w poprzedniej kompilacji. Ponadto wyeliminowano spadki wydajności pojawiające się w trakcie wpisywania większej ilości tekstu, a i w ustawieniach systemu (w kategorii Dodatki) nie ujrzymy już bliżej niezidentyfikowanych nazw, które niekiedy zawierały ścieżkę do danej aplikacji.

Tak mniej więcej wygląda lista wyeliminowanych błędów, choć trzeba sobie zdawać, że nie jest ona kompletna – Microsoft nie chwali się pomniejszymi usprawnieniami, a jedynie tymi bardziej wyczekiwanymi i częściej zgłaszanymi. Zapewne nie inaczej jest w przypadku drugiej strony medalu, która to zawiera wszystkie mniejsze lub większe mankamenty – tych też trochę się znalazło. Przede wszystkim należy ustrzec osoby lubujące się w przywracaniu ustawień fabrycznych każdorazowo po zainstalowaniu nowej kompilacji. Gdy po tej operacji próbowalibyśmy przywrócić kopię zapasową, to naszym oczom ukazałyby się same szare kafelki i jedyne co by nam wtedy pozostało to ponowny reset bez przywracania danych. W równie nieciekawej sytuacji znaleźli się posiadacze opasek Microsoft Band 1 oraz 2, gdyż przez błąd w systemowym API niemożliwym stało się synchronizowanie danych między nimi a smartphonem. Aplikacja Gadżety może mieć problemy z poprawnym wykryciem Microsoft Display, co w konsekwencji udaremni nam uaktualnienie jego oprogramowania układowego, jeśli posiadamy na nim wydanie starsze niż 4. Ostatnie problemy w mojej opinii należą do tych dość ironicznych, gdyż dotykają coś, co zostało okrzyknięte jako kluczowa zmiana w kompilacji 14291. Otóż wspomniany wcześniej Feedback Hub oraz opcje z zakresu Windows Insider dostępne z poziomu Windows Update lubią nie funkcjonować tak jak powinny, przez co może dojść do ich nagłego zatrzymania, lub wręcz w ogóle się nie uruchomią – ot cały Microsoft.

Desktop

Co bardziej obeznani z kompilacjami Windows zapewne wiedzą, że większość zmian jest między nimi współdzielonych, a to sprawia, że część nowości z desktopowej wersji wymieniłem już opisując odsłonę mobilną. Tak jest chociażby z nowymi wersjami aplikacji Mapy, Feedback Hub, Alarmy i Zegar, czy ze zwiększoną funkcjonalnością Cortany.

Microsoft Edge

Znaczące różnice zaczynają się dopiero w kontekście tejże przeglądarki, która w najnowszym buildzie zyskała masę ciekawych możliwości. Jej numer podskoczył z 31.14279 do 34.14291, co przyniosło nam jedną szczególnie wyczekiwaną rzecz – wsparcie dla rozszerzeń.

W chwili obecnej na oficjalnej witrynie możemy znaleźć zaledwie 3, aczkolwiek z zewnętrznych źródeł jesteśmy w stanie pobrać jeszcze 2 dodatkowe – Turn Off the Light oraz Tweeten for Edge. Po ich wgraniu ikonki im odpowiadające domyślnie pojawią się w menu skrytym pod trzema kropeczkami, lecz nic nie stoi na przeszkodzie by przenieść je na panel znajdujący się obok paska adresu – rozwiązanie jest więc analogiczne do tego obecnego w Chrome.

Skoro już o nim mowa to warto tutaj wspomnieć o tym, iż w relatywnie prosty sposób deweloperzy będą mogli przystosować rozszerzenia pisane z myślą o przeglądarce od Google do pracy z Microsoft Edge.


W dalszej kolejności wymienić trzeba możliwość przypinania kart oraz wsparcie dla funkcji „Paste and go” oraz „Paste and search”, które może nie są jakoś szczególnie przydatne (przynajmniej nie dla mnie), to jednak większość zdecydowała o jej implementacji.

Jeśli czytaliście część traktującą o kompilacji mobilnej to powinniście zauważyć, że Edge zyskał w niej dodatkową flagę odpowiadającą za wsparcie dla kodeka VP9, więc jak można się domyślić podobnie jest w przypadku jego desktopowego brata.

Reszta nowostek

Tym razem zaczniemy od ustawień systemowych, gdyż to one wywołują dość dużo emocji, zaraz po często komentowanym menu start. Nie uświadczymy tutaj zbyt wielu zmian, aczkolwiek wspomnieć o nich trzeba, gdyż niekiedy mogą się one przydać. W zakładce odpowiedzialnej za pamięć naszego urządzenia rozbudowano funkcję czyszczenia plików tymczasowych i podzielono je na kilka grup.

Ponadto zreorganizowano panel odpowiedzialny za zarządzanie połączeniami Wi-Fi i do głównej karty wrzucono opcje „Paid Wi-Fi” oraz „Wi-Fi Sense”, które to wcześniej ukryte były ciut głębiej.

Osoby korzystające z japońskiej wersji językowej również powinny być zadowolone z najnowszej kompilacji, gdyż Microsoft co nieco pochylił się nad wprowadzaniem w niej tekstu. Dodano dotykową klawiaturę kana (język japoński) w trybie jednoręcznym, a i zdecydowano się zaimplementować możliwość odręcznego wpisywania tekstu po japońsku. My jakoś szczególnie z tego nie skorzystamy, aczkolwiek dobrze, że skupia się nie tylko na angielskim języku.

Nowe błędy oraz poprawki

Przede wszystkim wspomnieć muszę tutaj o tym, iż naprawiono stricte wizualny problem dotykający obszar powiadomień. W poprzedniej kompilacji wyglądał on dość dziwnie w momencie wybrania opcji „Always show all icons in the notification area”, lecz na szczęście firma dość szybko się z tym uporała.

Tak jak w przypadku mobilnej odsłony tak i tu naprawiono niemożność połączenia się z sieciami zabezpieczonymi szyfrowaniem WEP i choć mnie to osobiście nie dotyczyło to mimo wszystko zdaje sobie sprawę, że dla niektórych mogło to być dość istotne. Wyeliminowano również sytuację, kiedy to w trakcie odłączania zewnętrznych nośników pamięci w zasobniku mogła ukazać się stara ikonka symbolizująca USB.
Jeśli zaś chodzi o błędy, to tutaj większość ciągnie się już od kilku ostatnich wydań. Najnowsze urządzenia ze stajni Microsoftu wciąż mogą sprawiać problemy, niektóre antywirusy mogą nie działać przez jakieś błędy w sterownikach, a i starsze programy mogą się czasem nieoczekiwanie zamknąć – norma. Jak w przypadku mobilnej wersji tak i tutaj Feedback Hub może sprawiać czasem pewne problemy, a i w pewnych scenariuszach Hyper-V może sypnąć błędem. Jednak tym, co mnie osobiście najbardziej boli (choć jeszcze mi się nie zdarzyło) jest fakt, iż kontrolery przewodowo podpinane pod komputer mogą spowodować jego zamrożenie i niestety dotyczy to nie tylko tych od Microsoftu, ale i w zasadzie każdego jednego.

Podsumowanie

Czy długo wyczekiwana premiera Windows 10 Mobile należała do owocnych? Można śmiało stwierdzić, iż zdecydowanie do udanych nie należała. Raz, że była odkładana od dłuższego czasu, a dwa, że z niby ostatecznej listy wspieranych urządzeń wycięto Lumie z linii x2x oraz wyjątkowo Lumię 630 z 512 RAM. Nie pomogło nawet udostępnienie użytkownikom rocznej subskrypcji Office 365, która dzień wcześniej rozgrzała wielu fanów na całym świecie – taka tam mała zasłona dymna.

Patrząc na to wszystko można dojść do wniosku, iż niebawem Microsoft pozbędzie się również Lumii z serii x3x i wielu już teraz pesymistycznie spekuluje, że stanie się to wraz z Redstone. Trudno to jednoznacznie stwierdzić, aczkolwiek jedno jest pewne – kto chce może wgrać Win10 Mobile na niewspieranych urządzeniach poprzez programu Windows Insider i otrzymywać będzie w nim uaktualnienia aż do końca wsparcia dla gałęzi Threshold 2. Dobre i to, aczkolwiek raczej nie tego oczekiwali konsumenci.

Jeśli zaś chodzi o wspomniany wyżej Redstone – choć do czasu wydania jeszcze trochę zostało to już teraz można stwierdzić, iż tak Windows 10 powinien wyglądać od początku. Może się okazać, że dopiero wtedy jeszcze niezdecydowani użytkownicy zdecydują się na przejście na nowszy system, gdyż rzeczone uaktualnienie zawiera masę poprawek i kilka mniej lub bardziej użytecznych funkcji. Ja osobiście jestem bardzo zadowolony, zwłaszcza z jego mobilnej odsłony – tak to powinno działać już dawno.
 

windows oprogramowanie urządzenia mobilne
reklama

Komentarze