Windows 10 w kompilacjach 17661 oraz 17666, czyli konferencja BUILD 2018 w praktyce

W tym tygodniu odbyła się konferencja BUILD 2018. Zaprezentowano na niej szereg nowości, choć wiele z nich nijak nie zainteresuje przeciętnego konsumenta. W niniejszym wpisie skupimy się więc na tym co powinno zaciekawić zebrane tutaj osoby, tj. mechanizmy mające trafić do Windows 10. Za źródło informacji posłużą kompilacje 17661 oraz 17666, które posiadają część zapowiedzianych funkcji. Niestety, ta druga podczas instalacji raczy mnie niebieskim ekranem śmierci, a nie mam czasu na próbę „czystej” instalacji. W cale nie gwarantuje to sukcesu, a mnóstwo czasu pochłonie, dlatego też nie sprawdzę jej dla Was w praktyce.

Zapomnijmy jednak o tych drobnych niedogodnościach i przejdźmy do konkretów… 

Pulpit, czyli centrum akcji, pasek zadań i takie tam

Microsoft nie byłby sobą, gdyby jakieś testowe wydanie Windows 10 nie wprowadziło elementów Fluent Design (głównie efekt akrylu) do kolejnych fragmentów tegoż systemu. Tym razem oberwało się funkcji Windows Timeline oraz Sets, dzięki czemu są nieco przyjemniejsze dla oka. W pierwszym przypadku mowa o jej tle, w drugim zaś o pasku kart. W kontekście Timeline warto zaznaczyć, że poszczególne karty Microsoft Edge wyświetlane są teraz jako oddzielne okna – w razie chęci bez problemu to wyłączymy.

Przechodząc do tematu menu start nie sposób nie wspomnieć o tym, że w końcu pojawiła się możliwość dowolnego nazywania tworzonych w nim folderów. Poza tym, po najechaniu myszką na umieszczone w lewym dolnym rogu logo Windows pojawi się nieobecny dotąd podpis, tj. „Start”.

Systemowa wyszukiwarka otrzymała wsparcie dla podglądu nie tylko internetowych wyników, ale i dokumentów, aplikacji oraz różnorakich mediów. Mechanizm ten sprezentuje nam również kilka dodatkowych informacji, jeśli takowe będą dostępne – lokalizację pliku, ostatnią modyfikację czy autora. 

Pomniejsze zmiany w interfejsie oraz Sets

Pierwsze co rzuci się w oczy użytkownikom ciemnego motywu jest fakt, że zarówno Eksplorator Plików, jak i pasek narzędziowy aplikacji Screen Sketch, dostosowują się do niego (w pierwszym przypadku wyłącznie częściowo).

Cokolwiek miałoby to znaczyć, ostatnio wykorzystywane karty Sets są od teraz przywracane w tle, choć zaczynają wykorzystywać dostępne zasoby dopiero w momencie interakcji z nimi. Wypada przy tym nadmienić, że Menadżer Zadań nie obsługuje już tego mechanizmu. Dodatkowo, mnie osobiście bardzo ucieszył fakt, iż możemy już zdefiniować, czy aktywności uruchamiane z poziomu innej ukażą się w nowym oknie, czy też w nowej karcie. 

Ustawienia

W zarządzaniu centrum akcji znajdziemy teraz przełącznik dodający kafelek uruchamiający uaktualnione narzędzie wycinania. Moim skromnym zdaniem jest ono łudząco podobne do narzędzia jakiś czas temu utworzonego przez oddział Microsoft Garage, tj. Snip. Po kliknięciu we wspomniany kafelek, lub po użyciu skrótu klawiszowego (Windows + ALT + S), ukaże nam się przybornik posiadający zaledwie 3 opcje – regularne i nieregularne zaznaczanie oraz zrzut całego ekranu (brakuje mi zrzutu konkretnego okna). Co ciekawe, dano konsumentom opcję łatwiejszego jego wywołania, poprzez zmianę zachowania przyciski Print Screen. Jeśli ktoś posiada dedykowany stylus, to jego przycisk również może do tego posłużyć. Skoro już mowa o tym akcesorium, to w ustawieniach zalazł się przełącznik pozwalający działać mu podobnie do klasycznej myszki (dotychczas można nim było wyłącznie przewijać / przesuwać wyświetlane elementy). Na koniec warto wspomnieć, że Screen Sketch stał się teraz odrębną aplikacją, co niesie za sobą szereg zalet. Dzięki temu otrzymywać będzie aktualizacje poprzez Microsoft Store, jego okna są obecne w widoku zadań, a ponadto dowolnie zmodyfikujemy ich rozmiar i posegregujemy w ramach Sets.

Zmieniono nieco zachowanie funkcji Focus Assist, która obecnie uruchamia się automatycznie po włączeniu jakiejkolwiek pełnoekranowej gry. Jeśli komuś nie pasuje takie zachowanie, to wystarczy kliknąć stosowny przełącznik w ustawieniach.

Do niedawno dodanej zakładki Sound przeniesiono właściwości urządzeń, z poziomu których możemy, np. zmienić ich nazwę, format dźwięku przestrzennego oraz czułość. 

Inne zmiany

Jedną z gorętszych zmian, od dawna przewijająca się we wszelakich przeciekach, jest całkowicie przebudowany schowek. Od teraz jego zawartość, po uprzednim przestawieniu stosownego przełącznika, synchronizuje się pomiędzy wszystkimi wspieranymi urządzeniami (obecnie tylko Windows 10 i, co raczej nie jest zaskakujące, to wyłącznie w najnowszej testowej kompilacji). Posiada on również historię, przez co mamy dostęp do większej ilości kopiowanych / wycinanych rzeczy, a nie wyłącznie tej ostatniej – wszystkie wyświetlane na przejrzystej liście (uruchamianej kombinacją Windows + V).

Na pasku bocznym widocznym po prawej stronie panelu ustawień dodano najczęściej zadawane pytania (FAQ), które rozwijają wcześniejszą koncepcję – odnośnik opatrzony nazwą Get help.

 
Notatnik zyskał funkcję Search with Bing, którą użyć możemy na zaznaczonym tekście – poprzez skrót klawiszowy (Windows + B) lub z poziomu menu Edycja. Trochę boli niemożność skorzystania z innej wyszukiwarki, no ale niczego innego nie mogliśmy oczekiwać. Poza tym, aplikacja ta w końcu zna więcej sposobów kończenia linii niż ten obecny w Windows (CRLF) – LF dla Uniksa / Linuksa oraz CR dla klasycznego macOS. Miejmy jednak jasność – nie był to błąd, a jedynie brak pewnej funkcjonalności.

Usprawniono niedawno zaimplementowaną obsługę plików HEIF, umożliwiając edycję ich metadanych. Ponadto, od teraz obrócimy je wprost z menadżera plików, dokładnie w ten sam sposób co inne, bardziej typowe formaty – stosowną opcję znajdziemy w menu kontekstowym.

Pochylono się również nad mechanizmem narratora, by nie głupiał w momencie kontaktu z Sets. Nie będzie więc już mieć problemu podczas przełączania się pomiędzy poszczególnymi kartami.

W panelu Emoji zmieniono sposób wyświetlania „koloru skóry” emotikonek – wszystkie dostępne możliwości wyświetlają się w jednym rządku od razu, zamiast ich ukrycia w wysuwanym menu. Co jednak ciekawe, ujrzymy je wyłącznie w momencie korzystania z wyszukiwarki, gdyż podczas przeklikiwania się myszką jesteśmy pozbawieni jakiegokolwiek wyboru.

W związku z położeniem większego nacisku na ciemny motyw systemu (o czym wspominałem wcześniej) uaktualniono IME (Input Method Editor), by respektowało wybór użytkownika. Microsoft Pinyin IME otrzymało przy tym nowe logo, a indykator IME obecny na pasku zadań dostał przebudowane menu kontekstowe. Zmodyfikowano również panel z emotikonami w taki sposób, by w każdej lokalizacji wyglądał tak samo. Niezależnie od tego, czy mowa o klasycznych Emoji, japońskich Kaomoji, czy nawet symbolach obecnych w języku chińskim uproszczonym.

Na sam koniec wspomnę o drobnostce, czyli przemianowaniu (którym to już?) Windows Defender Security Center na Windows Security. Trzeba przyznać, że nowa nazwa jest znacznie lepsza w odbiorze, a przez to prostsza do zapamiętania.

Uff, wreszcie koniec

Udało nam się jakoś przebrnąć przez te wszystkie zmiany, nie pozostaje więc nic innego jak krótko całość podsumować. Klasycznie zaznaczę, że opcją, która mnie osobiście najbardziej urzekła, jest nowy mechanizm wycinania. Co prawda wymaga on jeszcze kilku usprawnień (dodanie zrzutu wybranego okna) oraz dubluje ten dotychczas dostępny (może usuną go wraz z załataniem braków), lecz i tak sprawił, że korzystam z tej funkcji częściej niż dotychczas.

Równie intrygująco wygląda nowy, chmurowy schowek, choć z powodów przedstawionych wyżej (niemożność zainstalowania kompilacji 17666) nie jestem w stanie samodzielnie go przetestować. Miejmy nadzieję, że nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na rozszerzenie jego wpływów na platformy inne niż Windows 10.

Poza tym, z niecierpliwością wyczekuję premiery aplikacji Your Phone, mającą umożliwić podgląd wiadomości, zdjęć oraz powiadomień dostępnych na naszych smartphonach. Rozważana jest również implementacja inicjowania i odbierania rozmów telefonicznych, jednak nie podano żadnych konkretnych informacji. Niestety, użytkownicy iOS zostaną nieco pokrzywdzeni, ponieważ system ten nie zezwala zewnętrznym aplikacjom na podgląd skrzynki SMS. Warto przy tym nadmienić, że nie uświadczymy przymusu przebywania w tej samej sieci bezprzewodowej, chociaż w przypadku iPhonów wymagane będzie nawiązanie połączenia bluetooth (kolejny bzdurny wymysł Apple?).