Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wreszcie pojawiła się kompilacja, z której można śmiało korzystać — Windows 10 Mobile build 10149

Microsoft równolegle ze swoim desktopowym systemem postanowił rozwijać jego mobilny odpowiednik, którego nazwa jest wręcz łudząco podobna – Windows 10 Mobile. Wiele rzeczy dzielą między sobą, toteż przeskakiwanie między nimi jest dość przyjemne i nie przyprawia większych problemów. Oczywiście są to wciąż wersje testowe, zatem ich współpraca będzie się tylko zacieśniać – być może kiedyś dojdziemy do takiego momentu, w którym nie warto będzie kupować urządzenia mobilnego z innym niż Windows systemem. Do tej pory jednak następca Windows Phone zbytnio nie zachęcał do obcowania ze sobą, gdyż jego pierwsze kompilacje dalekie były od ideału. Chodziły wolno, aplikacje często sprawiały problemy, wręcz tragicznie zarządzały baterią i bardzo często lubiły się zawieszać – to tylko z grubsza przedstawione mankamenty, z którymi można było się spotkać po jego instalacji. Choć już przy ostatniej odsłonie zapowiedziano odczuwalną poprawę, to jednak takowej wciąż nie można było uświadczyć.

To właśnie przez wzgląd na te „drobne” niedogodności wiele osób postanowiło
przeczekać na Windows Phone 8.1 w oczekiwaniu na jakieś bardziej stabilne kompilacje, mimo że na ich komputerach Windows 10 rezydował od dawna. Co dziwne, w jego przypadku od samego początku byliśmy przyzwyczajani do bardzo dobrej, jak na wydania testowe, stabilności. Taki stan rzeczy w Win10 Mobile utrzymywał się bardzo długo (w zasadzie 4 miesiące) i musieliśmy przejść przez 5 różnych wydań, by dopiero przy 6 w końcu odetchnąć z ulgą. Microsoftowi wreszcie udało się doprowadzić Windows 10 Mobile do jako takiego stanu używalności i wraz z buildem 10149 jest on na tyle stabilny, że przy odpowiedniej dozie rozwagi mogę polecić go każdej zainteresowanej osobie.

Nowości i zmiany

Wciąż nie jest to wydanie nawet bliskie swojej końcowej wersji, jednak już na obecnym etapie zaobserwować możemy wiele pozytywnych różnic względem Windows Phone 8.1. Jedną z zauważalnych zmian są kolejne udoskonalenia poczynione w Centrum Powiadomień oraz jego ustawieniach. Od teraz w jego szybkich akcjach możemy znaleźć przełączniki do latarki, notatek (OneNote – tak jak w desktopowej wersji) oraz transmisji danych (coś czego bardzo brakowało, mimo że w WP 8.1.1 było). Ponadto samo centrum zamykać teraz możemy poprzez przesunięcie go w górę z dowolnego, pustego miejsca, a nie jak do tej pory wyłącznie poprzez złapanie za jego dolną krawędź (w ten sam sposób rozsuniemy Centrum Akcji, z tym że gestem od góry). Oczywiście nie obyło się tutaj bez błędów i choć są one dość subtelne to niekiedy dają o sobie znać. Non stop miga ikonka odpowiedzialna za Quiet Hours, a czasem ta przypadłość rozprzestrzenia się na inne przełączniki – mi osobiście zdążyło się to jak na razie tylko raz i wystarczyło zrestartować urządzenie by wszystko wróciło do normy (prócz tych Cichych Godzin). Jeśli zaś chodzi o ustawienia powiadomień, to tutaj dostaliśmy kilka dość ciekawych udogodnień. W łatwy sposób możemy zablokować ich treść w momencie, gdy pojawiają się one na ekranie blokady – wtedy jedyne co zobaczymy na banerze to napis „Private”. Co ciekawe, choć w poprzedniej kompilacji tego nie było, to w obecnej znów pojawiła mi się funkcja „LED”, choć nie można z nią nic zrobić – ciekawe, czy w przyszłości zostanie to odblokowane na mojej L735, która podobno nie ma ku temu żadnych sprzętowych przeciwskazań.

r   e   k   l   a   m   a

Miłą dla oka nowością jest ponadto nowa animacja uruchamiania aplikacji, która zastąpiła już tą dość wysłużoną, na którą wiele osób narzekało. Obecna nie dość, że jest znacznie ładniejsza, to przy okazji wydaje się nieporównywalnie szybsza względem poprzedniej. Nie wiem tylko, czy osiągnięto to poprzez jej skrócenie czy też przyśpieszenie – ciężko to ocenić, jednak niewątpliwym pozostaje fakt, że jest to znaczne udogodnienie. Dzięki temu cały system zyskał na szybkości oraz płynności, które w poprzednich odsłonach mocno kulały. Jak na razie nie uświadczyłem żadnych większych spadków wydajności (choć pomniejsze wciąż się zdarzają), zatem można przypuszczać, iż wreszcie uporano się z tym problemem.

Co ciekawe, jest to pierwszy build, w którym zadebiutował zapowiadany od dawna następca Internet Explorera – Microsoft Edge. Oczywiście w poprzednich kompilacjach był on w systemie jako Project Spartan (jak do tej pory w desktopowym Windows 10 – nie licząc najnowszego buildu 10147 pochodzącego z wycieku), lecz jego wykonanie pozostawiało wiele do życzenia. Nie dość, że działał on dość ospale i wciąż nie był domyślną przeglądarką, to w dodatku pasek adresu został w nim przeniesiony na górę – co nie spodobało się testerom. W obecnej odsłonie w końcu zastąpił on IE, który został ostatecznie usunięty z systemu, a ponadto doczekał się kilku interesujących zmian. Przede wszystkim spełniono prośbę Insiderów i przeniesiono nieszczęsny pasek na sam dół, a i po jego lewej stronie dodano przycisk wywołujący wszystkie karty – dzięki czemu na pierwszy rzut oka wygląda tak jak swój bezpośredni poprzednik. Ponadto dodano możliwość wyboru pomiędzy wyświetlaniem stron desktopowych oraz mobilnych, dzięki czemu na urządzeniach z większymi ekranami będziemy mogli sieć przeglądać znacznie wygodniej – przynajmniej tak twierdzą niektóre osoby. Usuwanie danych przeglądarki zostało również rozbudowane, przez co nie odbiega teraz zbytnio od konkurencji. Na samym końcu warto wspomnieć, że nowa nazwa poniosła za sobą zmianę logo – ocenę jego formy i kształtu pozostawiam już Wam.

Nie pominięto w tym wydaniu również Cortany, która doczekała się drobnych wizualnych modyfikacji. Jej ustawienia przeniesiono do sekcji Notebook, co w pierwszej chwili przyprawić może o ból głowy – mało oczywiste miejsce ich pobytu. Ponadto dodano do nich funkcje odpowiedzialne za ekran blokady Cortany oraz odczytywanie wiadomości, dzięki czemu dostęp do nich jest znacznie prostszy. Poza tym w zasadzie wszystkie ekrany tegoż asystenta uległy lekkiemu przebudowaniu, tak by lepiej współgrały z nową stylistyką, którą wprowadził Windows 10.

Warto również wspomnieć o tym, że wreszcie zaimplementowano tutaj opcję drukowania poprzez nasz smartphone. Do tej pory takowa funkcja nie była dostępna w Windows Phone, przez co wiele osób patrzyło z zazdrością w stronę Androida – teraz uległo to zmianie, dzięki czemu odpadł kolejny koronny argument w „wielkiej wojnie systemów mobilnych” (no ale oczywiście nie jest ona dla nas aktywna ). Ponadto, jeśli ktoś śledzi wszystkie zmiany poczynione w Windows 10 Mobile to na pewno zauważył, że w poprzedniej kompilacji zadebiutowała opcja „Tylko 3G” w ustawieniach sieci. Wiele osób wyraziło wtedy swoje niezadowolenie, gdyż oczekiwano podobnego rozwiązania względem połączenia 4G – okazuje się, że prośby te zostały wysłuchane i w obecnej kompilacji możemy bez problemy ustawić „Tylko 4G”.

Co jeszcze? Aplikacja do obsługi aparatu zyskała funkcję śledzenia twarzy, a ponadto Store (beta) wyzbył się limitu pobierania danych poprzez sieć komórkową. Odtwarzacz muzyki wreszcie doczekał się wsparcia dla plików .FLAC, dzięki czemu domorośli audiofile będą mieli mniej powodu do narzekań (choć wciąż pozostaje sprawa korektora). No i na sam koniec zostawiłem prawdziwą bombę – Windows 10 po kilku latach na rynku wreszcie doczekał się wsparcia dla plików .gif. Żeby jednak nie było nam zbyt dobrze, to postanowiono ograniczyć tę funkcję wyłącznie do urządzeń posiadających 1 GB RAM.

Co naprawiono oraz zepsuto – moje obserwacje

Nie udało mi się tutaj wychwycić zbyt wielu różnic, jednak kilka jest dla mnie szczególnie istotnych. Przede wszystkim naprawiono niedziałający poprawnie pasek nawigacyjny, który teraz nie dość, że poprawnie się chowa (poprzez gest), to jeszcze wspiera funkcję podwójnego tapnięcia w celu wygaszenia ekranu (zapewne przez to, że wcześniej miałem wgrany WP8.1.2). Choć ta poprawa w działaniu niezmiernie mnie cieszy, to jednak wciąż nie uświadczymy w ustawieniach zakładki przeznaczonej dla niego – znikła ona po aktualizacji do tej kompilacji. Zniwelowano ponadto błąd uniemożliwiający ustawienie własnego dźwięku sms, który obecny był od pierwszej testowej odsłony (9941).

Jednak nie wszystko działa tak idealnie, jak można by się tego spodziewać. Nasze zdjęcia wciąż nie są automatyczne wgrywane na nasz dysk OneDrive, a i z początku nie działały mi nawet powiadomienia SMS – na szczęście po jakimś czasie samo się to naprawiło i już tak pozostało (w sumie nawet w oficjalnym komunikacie Microsoft pisał, iż niby wyeliminował ten problem). Ostatnim zauważony przeze mnie mankament dotyczy klawiatury oraz słownika. Po pierwsze nie możemy dodawać nowych słów do naszej listy (co zabawne, błąd ten nie występuje za każdym razem – może to zależy od słowa?), a po drugie czasem wstukiwanie literek się jakby blokuje i nic nie jest wpisywane (choć może to wyłącznie dotyczy aplikacji Wiadomości, bo zdarzyło mi się to tylko raz i to właśnie tam). W moim przypadku pomogło zwyczajne odstawienie telefonu na około minutę co nasuwa mi wniosek, iż była to zwyczajna „zmuła” systemu lub jak powiedzieliby posiadacze Apple – „chwila zastanowienia”.

Ponadto, banery notyfikacji nie przekierowują nas do odpowiedniej aplikacji w momencie ich kliknięcia, przez co musimy uruchamiać je ręcznie, albo z poziomu centrum powiadomień. Nawet sam eksplorator plików trochę szwankuje i w momencie próby zapisania pliku na kartę SD wyłącza się on po prostu – chociaż na pamięć telefonu możemy bez problemu.

Podsumowanie

Poza tymi drobnymi mankamentami kompilacja ta jest nad wyraz stabilna i w niczym nie przypomina swoich poprzedników. Wcześniej non stop miałem z czymś problemy – a to wyłączały się aplikacje, a to w ogóle nie włączały, czy też ich działanie pozostawiało wiele do życzenia. Obecnie wszystko działa na tyle stabilnie, iż wreszcie jestem zadowolony z Windows 10 Mobile, więc postanowiłem zostawić go na swojej Lumii 735 na stałe. Jeśli nic się w najbliższych tygodniach nie zmieni, to powinno być już tylko lepiej i miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie. Co zaskakujące, tak dobry efekt otrzymałem zaraz po instalacji i to bez przymusu przywrócenia ustawień fabrycznych, co przy poprzednich buildach było wręcz normą.

Wciąż pozostało wiele do zrobienia, jednak cieszy fakt, że Microsoft tym razem postanowił większą uwagę poświęcić na dopieszczenie detali, takich jak chociażby ikony na belce głośności, czy wygląd przycisków odtwarza muzyki na niej.

 

windows oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze