Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Życie bez smartphona jest możliwe, aczkolwiek wraz z upływem czasu jest to coraz trudniejsze

Nietrudno spotkać się w sieci z przekonaniem, jakoby nie dało się przeżyć dnia bez smartphona, gdyż chwilowa z nim rozłąka mogłaby się źle skończyć. Ja sam przez 3 miesiące pozbawiony byłem „przywileju” posiadania inteligentnego telefonu, gdyż moje niezrównane zdolności doprowadziły do jego zepsucia. Co prawda zaopatrzyłem się w zastępczy smartphone w formie Xperii E, jednakże jego szybkość działania (Android 4.1.1 + tragiczne podzespoły) skutecznie odwodziła mnie od myśli korzystania z niego w jakiś bardziej wyszukany sposób.

Te kilka dłuższych chwil z tymże modelem przypomniało mi, dlaczego swego czasu zdecydowałem się postawić na Windows Phone 7, a nie na ówczesnego Androida 2.3.x. Gdybym miał używać tego czegoś jako coś więcej niż terminal do rozmów i SMS, to naprawdę nie dałbym rady – jestem więc pełen podziwu dla ludzi, którzy w tamtych czasach korzystali z tego bez jakiegokolwiek skrępowania.

Komunikacja?

Zapewne w tym aspekcie może wystąpić najwięcej potencjalnych problemów, gdyż wiele osób jest wręcz uzależnionych od wszelkiej maści internetowych komunikatorów. Czy to Messenger, Viber, Skype, Hangouts lub cokolwiek innego – ciężko jest znaleźć kogoś, kto nie korzystałby choć z jednego. U niektórych taka forma komunikacji wręcz całkowicie wyparła klasycznego SMS, toteż nie ma co się dziwić, iż ewentualny brak dostępu do sieci mógłby przerodzić się w koszmar.

Jestem w stanie taką sytuację zrozumieć, lecz czy rzeczywiście powinno to tak wyglądać? Nim załatwiłem sobie zastępstwo dla mojego niesprawnego smartphonu, to przez lekko ponad tydzień nie miałem żadnego telefonu i o dziwo jakoś funkcjonowałem. Każdy radził sobie bez kontaktu ze mną, a kto faktycznie mnie potrzebował, to był skłonny poczekać do wieczora (powrót na akademik, a co za tym idzie dostęp do laptopa), a w „skrajnych” wypadkach do następnego dnia. Nie było osoby, która miałaby jakiś szczególny problem z powodu braku mojego odzewu.

Z drugiej strony bywają też sytuacje, w których dostęp do choćby „przestarzałego” połączenia telefonicznego jest na wagę złota i w takich chwilach naprawdę brakowało mi tego sposobu komunikacji – cóż, tak czasem bywa. Praca czy studia potrafią dać momentami nieźle w kość, gdy nie można się z nami skontaktować, a od nieprzekazanej informacji zależy wiele – potem trzeba się ostro tłumaczyć.

Zabijanie nudy? Czas wolny?

Tutaj wiele zależy od osoby i jej osobistych preferencji, dlatego też opinie na ten temat mogą się skrajnie od siebie różnić. W końcu nie od dziś wiadomo, że granie mobilne ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników – podobnie sprawa ma się w przypadku konsol i desktopów.

Jak to wygląda w moim przypadku? W zasadzie mogę śmiało powiedzieć, że prawda standardowo leży gdzieś po środku. Niby nie jestem fanem tego typu rozrywki, lecz w specyficznych scenariuszach i ja się w jej stronę skłaniam. Mowa tutaj przede wszystkim o podróży, kiedy to znudzony spoglądaniem na „przelatujące” za szybą obiekty zaczynam rozglądać się za jakimś wybawieniem – właśnie wtedy z pomocą przychodzi mi smartphone.

Mam też swoją ulubioną formę spędzania wolnego czasu, jaką od pewnego jest geocaching. Co prawda nie jestem jakimś weteranem, ale od czasu do czasu lubię przechadzać się po swoim mieście (a niekiedy i poza nim) w poszukiwaniu nowych wyzwań. Dlatego też wydaje mi się, że jest to jedna z rzeczy, których najbardziej brakowało mi po utracie smartphonu.

Konsumpcja treści?

W moim przypadku sprawa ma się bardzo prosto, gdyż smartphone nigdy nie był dla głównym źródłem pozyskiwania informacji. Owszem, będąc w trasie czy czekając w kolejce w warzywniaku dobrze jest czasem zaczerpnąć trochę świeżych danych z interesującej mnie dziedziny, lecz na dłuższą metę byłoby to niewygodne. Nigdy nie zrozumiem osób, dla których kanapa i smartphone są wygodniejsze od dużego ekranu i biurka – choć pewnie duża w tym zasługa moich przyzwyczajeń.

Żeby nie było – zdarzy mi się czasem w domu coś sprawdzić, ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę. W końcu każdy z nas odczuwa czasem potrzebę zaczerpnięcia internetowej porady, a wtedy smartphone jest znacznie lepszym i szybszym rozwiązaniem aniżeli uruchamianie, w moim przypadku, laptopa.

Wspomniana w tytule trudność

W sumie w tej części wpisu nie napiszę o niczym wyszukanym, a jedynie o tym, co mnie osobiście dopadło. Chodzi mi tutaj konkretnie o dwie rzeczy, a mianowicie platformę Steam oraz moją opaskę Mi Band. Jak się już zapewne domyślacie, ciężko jest mi obsługiwać wspomniany gadżet, gdyż bez stosownej aplikacji korzystać z niej mogę jak ze zwykłego krokomierza ze zdefiniowanym wcześniej górnym pułapem kroków. Z powiadomień nie skorzystam, analizy snu nie wykonam, budzika nie ustawię – ogólnie jest dramat, także muszę posiłkować się urządzeniami do mnie nie należącymi.

Jeśli zaś chodzi o w/w platformę Steam, to jakiś czas temu Valve sobie wymyśliło, że narzuci wręcz wymóg korzystania z mobilnego tokena. Niby można bez niego się obejść, ale wtedy zostajemy w zasadzie odcięci od marketu, co dla mnie jest nie do pomyślenia – tu znów skłaniam się w stronę sprzętu należącego do kogoś z rodziny. Co jednak ciekawe, fakt ten w zasadzie wymusił na tejże firmie wypuszczenie klienta Steam na Windows Phone i choć jest on daleki od ideału to mimo wszystko cieszy fakt, że użytkownicy tego systemu nie pozostaną na lodzie – to tak na marginesie.

Podsumowując

Nie wiem, czy ktokolwiek zrozumie co chciałem tym wpisem osiągnąć, jednak sens tego wszystkiego jest taki, że bez smartphonu jak najbardziej można funkcjonować – czasem jest to trudniejsze, jednak nie jest to niemożliwe. Internetowe komunikatory bez problemu można zastąpić poprzez SMS, które mają od nich znacznie więcej zalet i są zdecydowanie mniej kłopotliwe. Dlatego też nie uważam, by nasze więzi społeczne miały w jakikolwiek sposób ucierpieć przez brak stałego dostępu do sieci. Uważam nawet, że umiejętność poradzenia sobie bez niej powinna być wyuczona jak najszybciej, gdyż dla wielu osób nawet z pozoru prosty wyjazd w tzw. „dzicz” będzie doświadczeniem nie do wytrzymania.

Oczywiście smartphone to nie tylko kontakt z innymi ludźmi, ale też szeroko pojęta rozrywka i szybkie pozyskiwanie informacji. Niestety, tutaj coraz częściej wydawcy rzucają nam kłody pod nogi (vide Valve i jego Steam), kiedy to brak inteligentnego urządzenia będzie nas w pewnym stopniu ograniczać. Brak dostępu do niektórych zasobów w pewnym momencie może stać się barierą nie do przejścia, zwłaszcza, gdy cała reszta nieskrępowanie będzie z nich korzystać – w końcu nic tak nie smuci człowieka jak niesprawiedliwość. Nie jest jednak tak, że nie da się bez tego przeżyć, ponieważ nawet w przytoczonym wcześniej, konkretnym przypadku, jest to jedynie pewna czasowa niedogodność, która nie powoduje stałego paraliżu – można więc jakoś to przełknąć.

 

internet urządzenia mobilne hobby

Komentarze