Ośmiościeżny Podróżnik ciągle w drodze

Japończycy z typową dla siebie wstrzemięźliwością podzielili się informacją o rozwoju prac nad nowym - starym jRPG, Octopath Traveler. Gra, która wciąż widnieje pod tym mało marketingowym tytułem, ma łączyć to co najlepsze z czasów świetności takich klasyków jak Chrono Trigger czy Final Fantasy z oczekiwaniami współczesnego gracza. Innymi słowy - starają się zachować bardzo siermiężną mechanikę walki i połączyć ją z nowatorską narracją opowieści z perspektywy 8 dostępnych postaci. Wszystko okraszone efektami wizualnymi na podobieństwo możliwości technicznych dawno minionych 8-bitowych konsol (głównie Famicoma).
Posiadacze Nintendo Switch wciąż mają okazję ciąć w demo z grywalną dwójką bohaterów: wojownika Olberica i tancerki Primrose. Obie postacie, oprócz wyjątkowych profesji, posiadają także niezwykłe umiejętności. Podczas gdy były rycerz naznaczony infamią może wywoływać do pojedynków cherlawych NPC-ów, jego powabna koleżanka korzysta z tego, o czym śpiewała Cleo w akompaniamencie maselnic - wdzięków.

Jak idą prace?

Ludzie słynący z zamiłowania do animowania bezbronnych dziewcząt w mackach zboczonych ośmiornic - paradoksalnie - z rezerwą chwalą się dotychczasowymi osiągnięciami. Czy można w bardziej nużący sposób chwalić się ponad milionem pobrań demo z serwera Nintendo i ponad 45 tys. przesłanych ankiet? Japończycy udowadniają, że tak - i nie jest to ich ostatnie słowo!

Poprawiono wiele niuansów, które na pierwszy rzut oka wydają się prozaiczne, lecz na dłuższą metę polepszają komfort czerpania przyjemności z gry. Jedną z takich rzeczy jest domyślne ustawienie biegu dla postaci. Niby nic, ale komu chciałoby się wciskać przez kilkadziesiąt godzin guzik "B" by gdziekolwiek dojść? Tym bardziej, że mapa świata udostępniona na forum entuzjastów kartografii świadczy o tym, że będzie co zwiedzać!

Entuzjazm, z jakim twórcy chwalą się ostatnimi poprawkami, trochę gaśnie gdy nawiązują do filtru "HD-2D", z którego pierwotnie byli tak dumni. Rozmycie tła, które miało wyróżniać ją chociażby od niedawno wydanego Lost Sphear, właśnie stało się opcjonalne. Nieostry krajobraz, stwarzający wrażenie głębi tego dwuwymiarowego świata, dla wielu graczy okazał się zbyt męczący dla ich oczu, wypatrujących ścieżek pośród mroków jaskiń i lochów.

Podsumowanie

Nieustępliwi Japończycy starają się wskrzesić dawno pomarły ród jRPGów. Tytuły, które przez lata napychały kiesę Square Enix, przestają cieszyć się popularnością w kilka tygodni po wydaniu. Rozwiązania szukają w produkcji niskobudżetowych gier pokroju I am Setsuna, które nie wiążą się z ryzykiem utopienia kasy jak w przypadku większych IP.

Na premierę jeszcze poczekamy - rok dopiero się rozpoczął.