Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Apple Dom - Fibaro, Ikea Tradfri i inteligencja w szafie ;)

Idea inteligentnego domu (po części zautomatyzowanego) chodziła za mną od zawsze. Głównie dlatego, że moją pasją było tworzenie produktów "umilających" życie i jednocześnie energooszczędnych. Historie zawodowe jednak pominę i przejdę do konkretów.

Miałem do wyboru trzy systemy. Pierwszy to Xiaomi, drugi Philips i trzeci Fibaro. Philips był koszmarnie drogi a parametry oświetlenia kiepskie. Fibaro - w ogóle nie ta liga, bo nie interesowało mnie kolejne centrum sterowania tylko i wyłącznie do akcesoriów Fibaro (i to za horrendalnie wysokie kwoty). Przetestowałem więc Xiaomi - jak szybko uruchomiłem, tak szybko odesłałem. Powód był prosty - brak jednej porządnej aplikacji, która kontroluje wszystko i rozbieżności w regionalizacji produktów (to co działało w ChRL w PL już nie itd. itp.). No po prostu... masakra. O ile kamery z powodzeniem mogę polecić jako część inteligentnego domu (i już je zainstalowałem - ale o tym dalej), o tyle inne akcesoria w postaci centralki wpinanej w gniazdko ze światełkiem, czujnika zalania, czujnika temperatury, i zbliżeniowego do drzwi... nie sposób ogarnąć. A inteligentne gniazdka... były tak inteligentne, że zgrzytałem zębami.

Nie zrozumcie mnie proszę źle - xiaomi działało - ale każdy segment wymuszał na mnie instalację czegoś tam kolejnego... w dodatku często w różnych językach. No nie - nie o taki dom inteligentny walczyłem.

r   e   k   l   a   m   a

Już chciałem się skusić na Fibaro i ze swoimi produktami wyjechała IKEA. Czyli gracz o którym wiedziałem, że robi bardzo dobrej jakości oświetlenie LED w przystępnych cenach.

Energooszczędne i wygodne - parametry.

Dlaczego więc padło na szwedzką markę? Nadmienię tylko, że jestem odpowiedzialny za trzy marki oświetlenia led funkcjonującego nie tylko na rynku polskim i "wiem co w trawie piszczy" i jak oszukują niektórzy producenci.

Ikea z prostego powodu - CRI/RA (współczynnik oddawania barw - czyli im wyższy, tym kolory są naturalniejsze). Kiedyś nikt nie zwracał na to uwagi, potem... zaczęto robić coś w okolicach 60-70. UE wymusiła 80 + większą sprawność energetyczną zasilaczy (mniej energii szło "w kosmos"). Zaczęto również zwracać uwagę na zakłócenia elektromagnetyczne (EMC) i przestrzegać dyrektywy niskonapięciowej (VDE). Różni producenci różnie sobie z tym radzili. Potrzeba było kogoś, kto na masową skalę wdroży tańsze produkty dobrej jakości.

No i stało się - zrobiła to IKEA. CRI? powyżej 90 (gdzie maksymalna wartość to 100 - odpowiada naturalnemu światłu słonecznemu, wartości powyżej 90 cechują bardzo dobre produkty). Do tego żarówki mają (teoretycznie) długą żywotność - diody w nich działają w powiedzmy 85-90% swojej wydajności i nie są przeciążone (żeby sztucznie uzyskać lepsze parametry), przez co również nie przegrzewają się (wydłuża dodatkowo żywotność). Obudowy są wykonane z tworzyw, które bardzo dobrze odprowadzają ciepło (czego nie mogę powiedzieć o marketowych led-ach, poza nielicznymi przypadkami).

Gdzie diabeł nie może... 

...tam kobieta odpowie "nie wiem, ty zdecyduj" *[w domyśle - jak będzie fe, to twoja wina]. Tak więc... temperatura barwy światła. Podpowiem, że w okolicach 2700-3000K - to "żółte", podobne do klasycznych żarówek żarnikowych światełko. 3800-4200 - białe (stricte białe białe), natomiast 6400-7200 - dzienne (niebieskawe).

Idąc tym tropem... wybrałem - do sypialni "tradycyjny" kolor. Do przedpokoju, łazienki i pokoiku "biurowego" - oświetlenie z możliwością zmiany temperatury barwy światła. Do kuchni (tu akurat nie z ikei) musiałem założyć dużo małych punktów świetlnych (5 + 3) - bo w kuchni nie mam okna (zdało egzamin w 99%). 

We wszystkich przypadkach zdecydowałem się na klosze mleczne, jedynie w łazience nad lustrem na dodatkowe żarówki z oświetleniem najbardziej zbliżonym do naturalnego, punktowe.

Do tego zdecydowałem się również na kilka rozwiązań autorskich - typu podświetlany barek, szafy... czy choćby krawędź barku na dole uruchamiana czujnikiem ruchu (co by w nocy się nie zabić o któregoś spiącego szkodnika ani co gorsze nie wdepnąć w jakiegoś szczocha albo kupę kiedy "nie wytrzyma").

Zestaw "made by Surströmming" + inne potrzebne - walka o ogień ;)

Na chwilę obecną zestaw składa się z:

- 2 żarówek o barwie światła ciepłej (ok. 1000 lumenów)

- 3 żarówek z możliwością zmiany koloru światła (ok 1000 lumenów)

- 2 paneli z możliwością zmiany światła (około 400 lumenów)

- 2 odpowiedników małych żarówek halogenowych nad lustrem z naturalną barwą światła i skupionym strumieniem świetlnym

Wszystkie powyższe posiadają opcję rozjaśniania i ściemniania.

Do kuchni natomiast poszły "normalne" plafonki led (po 10W każdy) i trzy żarówki ozdobne a'la żarnik - nad barek do picia whiskacza, bo tak, bo lubię i ...... :P ;)

Do szaf - poszły normalne tasiemki led (o niskim zużyciu energii), do barku też - aczkolwiek czerwone... no i tak dla jaj jeszcze nad łóżkiem założyłem czerwone, co by wyglądało prawie jak penthaus Hefnera ;>

Nad łóżkiem bardzo małe okrągłe plafoniki (robią za lampki nocne) i to samo nad komodami w pokoju).

Kosztorys:

Zanim przejdę do zdjęć i opisu funkcjonalności podam wam przybliżony kosztorys.

Sprzęt z ikei: około 1500 pln

Inne plafony, tasiemki, czujniki, zasilacze - około 500 pln

Szpachla, farba, przewody itp. - groszowe sprawy.

A deweloper to... no niedobry no ;p Dać w ryja chciałem dać...

Koszt dodatkowy - tarcza 115mm pełna, do cięcia kamienia i glazury i takich tam ;p Bo na suficie miałem 1 punkt świetlny w każdym pomieszczeniu, tynku tyle co kot napłakał a pod spodem żelbeton zbrojony :) :( :/ *(dla niewtajemniczonych - broń boże nie ciąć tego tarczą segmentową bo może wyrwać szlifierkę z ręki kiedy trafi na zbrojenie lub "kamyk", takie coś wiąże się - pomimo podłączonego odkurzacza i maski przeciwpyłowej - z pyłem wszędzie, dosłownie wszędzie).

Osprzęt - zdjęcia:


bramka wewnątrz






Pozwoliłem sobie pominąć zdjęcia kabelków i czujników itp. - bo ani to ładne nie jest, ani też specjalnie nie chciało mi się tego szukać ;) Co nie zmienia faktu, że zdecydowałem się na użycie profilaktycznie przewodów w osłonie silikonowej o większym (na zapas) przekroju niż "minimalny".

Kilka zdjęć z placu boju:

Najczarniejsza robota: nacięcia na sufitach pod przewody.

Zanim omówię "yntelignecyję" - oto efekt finalny zabaw blisko tygodniowych z prądami ;) *(jeśli nie masz uprawnień elektrycznych - nie baw się sam bo włoski na jajkach staną dęba jak popieścisz!). Dodam, że przydatne były: wkrętarka, wkrętaki, ściągacz do izolacji, cyna, lutownica, opaski zaciskowe, wiertełka do drewna, młotowiertarka, szlifierka, piwo, wiertła do drewna, piwo, do betonu sds, piwo, uniwersalne, piwo, listwy aluminiowe z kloszami, piwo, czujniki ruchu na podczerwień i piwo, przewody zoprawkami, tanie klosze z ikei no i piwo... niepasteryzowane pszeniczne tym razem :)
Kuchnia: 

Reasumując:

- oświetlenie pod barkiem, obrazek na ścianie i przy dole barku - listwa led + czujnik ruchu (mikrofalowy) - wyłapuje ruch ukryty np. za listwą. Możliwość odłączenia każdego z elementów co by nie było tak odpustowo. Po co mi to? Żeby się wieczorem włączało kiedy do kibla idę ;)

Oświetlenie główne - 5 plafonów led po 10W rozmieszczonych w taki sposób, żeby "nie było cieni" kiedy ktoś coś robi na barku lub blacie. Dodatkowo oświetlenie przy okapie i na długości wnęki nad blatem (włączane przy pomocy bezdotykowego czujnika).

Oto bezdotykowy czujnik:

Łazienka:

panel na suficie (poza tym, że daje niemiłosiernie dużo światła i przydaje się opcja ściemniania - a czujnik natężenia światła w aparacie nie odda w pełni tego efektu) działa mniej więcej tak:

Sypialnia:

+ nadprogramowy dodatek (klimy nie lubię specjalnie) - wiatrak pionowy walący na wyro zimnym w lecie ;)

Osobny włącznik do "burdelowego oświetlenia nad łóżkiem" i dla lewej i prawej strony osobne włączniki przy łózku dla "plafonków nocnych.W szafie poza tym, że zastosowany jest wyłącznik stykowy (niemalże identyczny jak w lodówce w której światełko gaśnie po zamknięciu), to dodatkowo jest to wpięte w czujnik ruchu mikrofalowy, który w przypadku niedomknięcia drzwi wyłącza światła w szafie po kilku minutach (umieszczony na tyle wysoko, że jest niewidoczny i nie działa na psy).Pokoik/biuro:

Łącznie są trzy takie lampy sufitowe, trzy plafony nad komodą, światło nad biurkiem (w półce ściennej) na czujnik ruchu. Sufitowe - z możliwością sterowania kolorem.Na korytarzu z kolei żadnej wielkiej filozofii nie było :) Tylko plafon ;)

Instalacja włączników - pilotów:Upierdliwa, bo trzeba w puszkach połączyć odpowiednio kabelki (o ile chce się zlikwidować tradycyjne włączniki), aczkolwiek efekt bardzo fajny. Dodatkowo są one na uchwycie magnetycznym, więc zawsze można je odczepić *(na wysokości z której psy nie są w stanie ich odczepić ;p) 

BONUS: nauczyłem się szyć na maszynie nowy pokrowiec na kanapę, dodatkowo order z ziemniaka za nieutopienie psów w kiblu ;> *(za dużo pifóf i uszyłem bo jak to ja nie dam rady :D ;p)

A to drugi bonus - el chupacabra wystająca z wanny, miejsca którego z zasady nienawidzi, bo tam myją ;> Powód? Włączony odkurzacz ;)

No fajnie, pierdy-śmierdy a gdzie ta inteligencja?!

No ano... w d.... ;) Przynajmniej takie było moje pierwsze wrażenie... i już tłumaczę po kolei dlaczego.

Paradoksalnie najlepiej sprawdzało się to co działało "autonomicznie" - czyli proste jak budowa cepa czujniki ruchu ;)

Ikea Tradfri - nie popisała się z aplikacją, owszem jest fajna, ale dopiero po aktualizacji.

Można z powodzeniem przy pomocy telefonu / tabletu sterować większością oświetlenia - plafony na korytarzu, w łazience, światełka w nad lustrem w łazience, oświetlenie sufitowe w pokoju i sypialni... no a co z kuchnią? co z plafonami nad komodą? Co z plafonami nocnymi nad wyrem jak druga połowa zaśnie w pozycji egipskiej hieroglify zajmując 3/4 wyra i trzeba sięgać do włącznika?

Długo kombinowałem jak to zgrać ze sobą wszystko. No i zgrałem.. prościej niż mi się wydawało.

Otóż.. jeden program do wszystkiego Apple Dom (tak wiem... znowu to jabłko...). No ale czemu nie?

Dzięki temu + uwagaaaaa FOBARO SWITCH (obsługujące protokoły Apple Homekit) - działa! Jak działa? Switch wpięty PRZED plafonami robi za "wirtualny" wyłącznik (tradycyjne zachowałem w tym przypadku) - i wot technika, nie gniotsa nie łamiotsa. Połączyłem przez Apple Dom Tradfri i tradycyjne wynalazki przy pomocy Fibaro.

Ale to nie koniec:

- w czujniku drzwi jest również termometr...

- już szczerbię sobie zęby na termostaty i silniki do rolet ;)

- gerda..... V3 też chodzi mi po głowie ;)

Co daje samo Apple Dom?

- sterowanie poszczególnymi źródłami światła, rozjaśnianie, ściemnianie i zmiana koloru

- grupowanie oświetlenia

- sterowanie całymi pomieszczeniami

- obsługę czujników ruchu (tradfri)

- programowanie scen i zachowań (dla przykładu wyłazimy z domu, na podstawie położenia GPS z telefonu jest przesyłana informacja do Apple TV sterującego domem - światełka są gaszone... po wyjściu konkretnej osoby w danym pomieszczeniu, lub całkowicie po wyjściu ostatniego użytkownika)

To "programowanie" domu przy pomocy Apple Dom jest niezwykle proste i skuteczne. Można sobie poradzić zarówno z zaawansowanymi jak i prostymi systemami. Całość działa sprawnie, płynnie (a w przypadku Apple TV 3gen albo iPada zostawionego w domu - zapewnia zdalne sterowanie, symulowanie obecności w domu, powiadomienia i całą masę innych rzeczy, na które sam bym nie wpadł).

Najważniejsze - nie trzeba tego zawsze na nowo konfigurować - zapisuje to w icloud ;) Można przesłać "zaproszenie" do sterowania domem np. żonie (uprzednio odłączając od niego kamery, którym poświęcę osobny wpis). To ostatnie daje mi tyle spokoju, że mogę powiedzieć "a nie wiem coś nie działa" i relaksować się przy ozdobnych żarówkach, gulaszu, flaszce, ogórkach i spokojnie pocieszać się wzajemnie z Grześkiem, że jutro będzie lepiej... nie mówić jak :D

Jednego jestem pewien:

Nie spocznę zanim nie będę mógł sterować ogrzewaniem (ja aż tak ciepłolubny nie jestem jak żona). Nie odpuszczę również sterowania roletami i... zamkami w drzwiach.

Dodatkowo uzupełniam jeszcze wszystko o kolejne switche Fibaro zgodne z Homekit - aby odłączało wszystkie niepotrzebne sprzęty kiedy nikogo nie ma w domu.

Drugiego też jestem pewien:

Gdyby nie wczorajszy mail - to pewnie zapomniałbym o tym wspomnieć, tak samo jak zapłacić za prąd. Miłe zaskoczenie mnie spotkało niedługo po uruchomieniu tych dziwadeł - pomimo kuchenki i piekarnika elektrycznych, mikrofali, zmywarki, pralki chodzącej często.... dostałem taki o to rachunek za prąd:

Czy to dużo czy mało? Nie wiem... ale było zdecydowanie więcej bo oscylowało w granicach 100-120 pln, więc blisko połowa z tego. Pomimo tego, że z żoną i dwoma szkodnikami nie żyjemy jakoś specjalnie oszczędnie - ale "COŚ" co pilnuje np. gaszenia światła i wyłącza sprzęty ze standby, kiedy nikogo nie ma w pomieszczeniu (czujki ruchu, natężenia światła i temperatury - w jednym) - faktycznie pozwala oszczędzić energię.

Kiedy się zwróci? nie mam zielonego pojęcia czy będą do dwa lata, czy cztery... grunt, że się zwróci. Najważniejsze dla mnie jest to, że... działa, jest wygodnie i tak jak wspominałem - idealne dla leni ;)

INFORMACYJNIE:Z racji tego, że "napałowałem" się już z integracją tych systemów (i konfiguracją routerów) oraz kilkoma innymi rzeczami - jeśli ktoś będzie miał jakieś pytania - piszcie śmiało, chętnie odpowiem i udzielę pomocy jeśli będę potrafił.  

sprzęt porady hobby

Komentarze