Apple przewyższa oczekiwania inwestorów. Zyski z iPhone'a znów w górę

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Na temat Apple'a cały czas mówi się wiele. Że sprzedaż sprzętu spada, więc firma musi szukać ratunku w usługach. I że kult marki powoli wygasa. Ujawniony przez spółkę raport za pierwszy kwartał fiskalny 2020 roku pokazuje jednak, że w Cupertino nie mają najmniejszych powodów do obaw. Wprost przeciwnie – mogą zacząć strzelać korkami od szampana.

Jak wynika z dokumentu, Apple odnotował przychody w wysokości 91,8 mld dol., zysk netto 22,2 mld dol. i zysk rozwodniony na akcję równy 4,99 dol. Dla odniesienia, przewidywania opiewały na około 88,5 mld dol. przychodów, 20,3 mld dol. zysku netto i 4,55 dol. zysku na akcję.

Firmie z Cupertino, jak widać, udało się przewyższyć prognozy. A to istotne tego względu, że pierwszy kwartał fiskalny, obejmujący okres świąteczny, jest uznawany przez analityków za swoisty wykładnik zainteresowania danym producentem. Co zaś szczególne w przypadku Apple'a, ten okres to także punkt wyjścia dla nowej generacji iPhone'a.

iPhone 11 strzałem w dziesiątkę

Przy podziale przychodów na poszczególne gałęzie biznesu Apple'a, wyniki wyglądają następująco: iPhone – 55,9 mld dol., usługi – 12,7 mld dol., galanteria – 10 mld dol., Mac – 7 mld dol., iPad – 5,9 mld dol. Na przełomie ostatnich pięciu lat iPhone tylko raz okazał się bardziej dochodowy. Miało to miejsce w 2018 roku, z wynikiem 61 mld dol. Widać tym samym, że słowa dyrektora generalnego, Tima Cooka, o świetnym przyjęciu iPhone'a 11 nie były rzucane na wiatr.

Patrząc z kolei na statystyki w ujęciu rocznym, dział iPhone'a urósł o 7,5 proc., usługi – 17,6 proc., galanteria zaś – 36,9 proc. Natomiast 5,4 proc. stracił Mac, a 11,9 proc. gorzej wypada iPad. Niemniej o tym, że tablety znajdują się w odwrocie, raczej nikogo uświadamiać nie trzeba. Tymczasem kluczowe, patrząc z perspektywy rynku, segmenty idą w górę.

To jasne – usług będzie więcej

Koszty sprzedaży produktów i usług wyniosły, odpowiednio, 52 mld dol. oraz 4,5 mld dol. To daje marże brutto rzędu 34 proc. oraz 64 proc., średnio. Nie dziwi zatem, skąd tak mocny nacisk na usługi. Są po prostu znacznie bardziej intratne, licząc od pojedynczej sztuki. Nawiasem mówiąc, Intel czy Microsoft operują na marżach brutto sięgających 60 proc. dla całej firmy.

Kończąc na przychodach operacyjnych, Apple zainkasował 25,6 mld dol. zysku operacyjnego, przy marży operacyjnej 27,8 proc. To akurat dość umiarkowany wzrost, o 10 punktów bazowych rok do roku. Spółka zainwestowała przy tym 4,5 mld dol. w prace badawcze i rozwój, w odniesieniu do 3,9 mld dol. w pierwszym kwartale fiskalnym 2019 roku.

Słowem podsumowania

Co teraz? Włodarze Apple'a z całą pewnością mają powody do zadowolenia, wszak firmie udało się zwiększyć przychód we wszystkich gałęziach postrzeganych za wiodące, z iPhone'em na czele. Jedynym problemem wydaje się Mac, który przecież przez cały rok kalendarzowy 2019 doczekał się kilku nowych modeli, w tym relatywnie niedrogiego jak na standardy tej serii MacBooka Pro, który miał być koniem pociągowym sprzedaży. Wyszło jednak tak sobie.

© dobreprogramy
s