Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mity i legendy o komputerach,urządzeniach i systemach - Część Trzecia

Powstały już dwie części wpisów o różnych mitach i legendach.
Pierwsza o sprzęcie.
Druga o oprogramowaniu.
Czas na trzecią - o internecie, którą właśnie czytasz.

W zasadzie powinienem rozwinąć oddzielny temat do tego cyklu wpisów lub przynajmniej poprawić tytuł bo dziś o...
Mitach,legendach i przesądach dotyczących internetu.

Mit "anonimowej anonimowości"
Czyli bardzo ciekawa teoria o tym, że w internecie jesteśmy całkowicie anonimowi.
Jest cała rzesza ludzi którzy myślą, że korzystając z dobrodziejstwa internetu (szczególnie w sposób niezgodny z prawem) pozostają anonimowi.

r   e   k   l   a   m   a

W sieci zostawiamy mnóstwo śladów - na odwiedzonych witrynach, blogach, w komentarzach, w mailach, logach naszych dostawców internetu i wielu innych.
Często używamy też tych samych "nicków" na wielu serwisach/portalach/forach/czatach - czymkolwiek.
Jak myślicie - jakie mam prawdopodobieństwo,że wklepując czyjś nick z dobreprogramy.pl znajdę taką osobę w innym internetowym miejscu i dowiem się o niej więcej?
Odpowiem - 50% , jeżeli założymy,że są tylko dwie opcje - znalezienia i nieznalezienia ;)To dwie podstawowe ;)

Wpisując swojego nicka w wyszukiwarkę "wujka Googla" swój nick odnalazłem na stronach na których byłem lub jestem zarejestrowany ( np. podajdalej, superlomza ) jak również na stronach które mimo że posiadają mojego nicka - to nie jest związany z moją osobą (jakieś portale randkowe itp.)
Generalnie im bardziej oryginalny nick tym większe prawdopodobieństwo trafienia na wybraną osobę.
Kiedy nick wygląda tak jak mój i jest przekształceniem imienia przez na przykład zwielokrotnienie litery końcowej, bardziej liczy się jednak weryfikacja znanych nam informacji które pomogą nam stwierdzić czy to właśnie ta osoba.
To chyba najbardziej prosty sposób poszerzenia swoich informacji o osobie do której należy nick.
A gdzie Ty znajdziesz siebie?

Oczywiście można ograniczyć zasób informacji które o nas trafiają do sieci, przez na przykład: używanie innych nicków, łączenie się przez proxy, usuwanie i blokowanie pewnych ciasteczek w przeglądarce, instalacja wtyczek do przeglądarek wspomagających zachowanie prywatności, zmianę naszego adresu MAC, czy połączenie VPN (Virtual Private Network) takie jak darmowe- ItsHidden.
Tak - jest więcej sposobów, nie będę ich opisywać bo bezpieczeństwo naszej prywatności tak naprawdę jest zależne od dwóch czynników: - naszej rozwagi korzystania z internetu
- czyjegoś uporu i umiejętności w celu zdobycia o nas informacji.
Tak więc pamiętaj - żaden sposób ochrony nie zastąpi mózgu.

"Mam zmienne IP - nikt mnie nie namierzy"

Czym jest IP możemy przeczytać w Wikipedii
A teraz trochę oświecenia - oczywiście , niezależnie od tego czy masz stałe IP czy zmienne.
Zwykłemu użytkownikowi sieci który je pozna, nie będzie dana możliwość zlokalizowania Cię czy poznania Twoich danych personalnych.
Ale jeżeli zrobisz coś wysoce karalnego i będzie potrzeba "namierzenia" Cię i ustalenia danych to mam dla Ciebie złą wiadomość.
Twój dostawca internetu ma obowiązek przechowywania pewnych danych/logów na temat tego kto jakie IP o której godzinie posiadał.
Miło, prawda?

Legenda "o sieci P2P i namierzaniu"

Czyli "jak sciongasz plik pszes torent albo inne cuś - to cie napewno ałtomatycznie namieżom i posadzom"

Boże, wiecie jak ciężko jest pisać z błędami?
Współczuje tym ludziom ze względu na to, że
trzeba się bardzo starać przecież, żeby nie napisać przypadkiem poprawnie.

Ale wróćmy do rzeczy - zasadniczo nie wspieram piractwa i zdania nie zmienię, jednak warto rzucić trochę światła na prawdopodobieństwo namierzenia przez różne prawne organizacje w przypadku ściągania czegoś z naruszeniem prawa.
Sprawa niestety nie wygląda tak słodko jak może się wydawać po przeczytaniu cytatu pisanego łamaną polszczyzną.
A więc - namierzenie kogoś pobierającego coś z naruszeniem prawa jest możliwe tym bardziej im dłużej komunikacja pobierającego z wysyłającymi trwa - jednak gdy ktoś pobierze mp3 w jakieś 15 sekund, prawdopodobieństwo jest bardzo małe.Niestety.
Jeśli zaś chodzi o dłużej pobierane pliki - takie prawdopodobieństwo rośnie - co nie oznacza, że jest gwarancją schwytania i ukarania pobierającego.
Właściwie dlatego, że nie da się kontrolować każdego torrenta, każdej wymiany plików p2p i do tego wszystkich uczestników.
Jeśli dana organizacja nie jest zainteresowana monitorowaniem udostępniania/pobierania pliku powiedzmy "abcxyz" to jak miałaby namierzyć osobę łamiącą prawo przez jego udostępnianie/pobieranie? A no nijak...
Więc legenda do kosza (częściowo przynajmniej)

Mit o "prędkości internetu"

Każdy z nas ma połączenie internetowe o "pewnej prędkości".
Niektórzy twierdzą, że skoro mają łącze "1 mega" - to na bank mają taki transfer jaki widzieli w ulotce dostawcy podczas zakupu usługi łącza internetowego - po prostu MUSZĄ go mieć.
Nic bardziej mylnego - oczywiście,możesz mieć prędkość "z ulotki" to jednak nie znaczy, że musisz.
Mało kto zwraca uwagę i poprawnie interpretuje zapis na umowie o szybkości łącza "do".
Czyli prędkość łącza 1 Mb/s wygląda mniej więcej najczęściej tak, że:
"owszem, może pani/pan mieć taką prędkość, ale nie wyższą.My natomiast jako dostawca zgodnie z zawartą umową oferujemy pani/panu łącze o prędkości DO 1 Mb/s i zaznaczamy, że prędkość ta może być zależna od wielu czynników czyli realnie mniejsza"
Tak to wygląda w praktyce.
A warto zaznaczyć, że przecież najczęściej prędkość upload (wysyłanie danych) jest dwa razy mniejsza niż download (pobieranie danych) - chociaż i to nie jest regułą.

Zdarzają się też takie kwiatki, iż ktoś mówi mi o tym, że prędkość jego połączenia to 100 Mb/s po czym ciągnie mnie za rękę i pokazuje na ikonce w tray'u windowsa, że "tam tak pisze"
No tak - maksymalna przepustowość karty sieciowej i połączenia kablowego może trochę mylić.
Jednak szkoda, że ludzie często nie znają znaczenia nawet tego co mają przed oczami.
Mit do kosza.

Mit "jak ktoś chce być brany poważnie, musi mieć konto na Facebooku, Goldenline itp"

Generalnie nie wiem skąd takie przekonanie się wzięło, ale zaczyna z tego powodu powstawać już problem, bo od serwisu społecznościowego ma niby teraz zależeć kto jest bardziej "poważny" ?
Chore to trochę, ale wierzcie mi, że słyszę o tym coraz częściej.
Nie - człowieka nie określa w żadnym stopniu to, czy używa portali społecznościowych - to, że ktoś nie używa NK,FB czy abc i nie wstawia "słitaśnych" fotek nie świadczy o nim gorzej lub jakoś dziwnie w porównaniu do tych którzy mają tam konta i robią to co robią.
Portal społecznościowy i inne usługi internetowe nigdy nie określą jakim jesteś naprawdę człowiekiem, nie określi tego ani przeglądarka której aktualnie używasz, ani system, ani komunikator czy jego protokół.
To nie jest nawet logiczne - co ma portal/system/komunikator/konto pocztowe czy numer buta do Twojego charakteru i Twojej osobowości?

W tej chwili zamykam temat mitów.

Pozdrowienia dla wszystkich użytkowników oraz redakcji "dobreprogramy.pl"
Jeśli uważacie, że czegoś tu brakuje lub macie sugestie - czekam na komentarze.
Tak samo co do poprzednich wpisów podlinkowanych na początku tego wywodu.
Do przeczytania 

Komentarze