Armia amerykańska boi się blogów

Strona główna Aktualności

O autorze

Blogi prowadzone przez uczestników działań wojennych, "na żywo" stają sie coraz bardziej popularne, kuszą realizmem i innym spojrzeniem na wydarzenia. Problem polega na tym, że realizm nie zawsze wszystkim jest na rękę.

Paradoks polega na tym, że US Army w pewnym sensie sama stworzyła sobie problem. Żołnierze amerykańscy stacjonujący w Iraku mają nieskrępowany dostęp do kawiarenek internetowych (stworzonych w celu ułatwienia kontaktu z rodzinami). Część z nich jednak pisze w kawiarenkach "frontowe" blogi, częstokroć gromadzące potężne rzesze czytelników. Jest w nich wszystko, szczegółowe opisy działań wojennych, nazwiska uczestników, naturalistyczne opisy krwawych scen, warunki zakwaterowania, po prostu wszystko co z życiem w takiej sytuacji jest związane.

Wojskowym jednak nie podoba się niekontrolowany wyciek informacji, które często są niezgodne z promowanym wzorcem. Trzeba pamiętać, że Armia jest zarówno pod obstrzałem opinii publicznej jak również stale poszukuje chętnych młodych Amerykanów do zaciągnięcia. Promuje się w jednym świetle, a z blogów docierają informacje w zupełnie odmiennych barwach.

Zjawisko jest powszechne, ustalono że około 200 żołnierzy prowadzi blogi prosto z baz w Iraku. Już w kwietniu oficjalnie wprowadzono zakaz publikowania w blogach informacji nie zaaprobowanych. W lipcu pierwszy żołnierz został za łamanie tej zasady ukarany.

© dobreprogramy

Komentarze