Arogancja czy naiwność? Bałagan wokół testów procesora Intel Core i9-9900K

Strona główna Aktualności

O autorze

Kiedy zapowiada się procesor jako najwydajniejsze rozwiązanie do gier na świecie, na dodatek wyceniając go ponad 50 proc. wyżej od konkurencji (AMD Ryzen 7 2700X – 319 dol., Intel Core i9-9900K – 488 dol.), to wypada uzasadnić konsumentowi, dlaczego powinien zapłacić ekstra, prawda? Najwyraźniej z takiego właśnie założenia wyszedł Intel, zlecając firmie Principled Technologies (PT) przeprowadzenie i publikację przedpremierowych testów porównawczych, jeszcze przed upływem embargo dla pozostałych redakcji. Tylko, testerzy z PT dali ciała.

Nie trzeba plasować się w górnych kwantylach, by wiedzieć doskonale, z czym wiąże się uzyskanie zgody na złamanie embargo: materiał, nawet jeśli nie bezpośrednio opłacony, musi być jota w jotę zgodny z tym, co deklaruje producent. I ekipa Principled Technologies takowy rzeczywiście dostarczyła, pokazując jednak zarazem, że albo ma odbiorców za skończonych naiwniaków, albo sama nie dysponuje personelem o – delikatnie mówiąc – odpowiednich kompetencjach.

Jak pierwotnie ogłosiło PT, Intel Core i9-9900K w grach okazał się wydajniejszy od AMD Ryzena 7 2700X o średnio 50 proc. To oczywiście pokrywa się z rozstrzałem cenowym, względem konkurencji, i ukazuje układ Intela jako rozsądny wybór dla najbardziej wymagających. Tyle że takie wyniki uzyskano uciekając się do drobnej „sztuczki”. W Ryzenie, dzięki aplikacji Ryzen Master, aktywowany został specjalny tryb gracza, w którym dostęp do pamięci odbywa się lokalnie (NUMA), a dodatkowo dostępna jest tylko połowa wątków, aby uniknąć uzgadniania pamięci podręcznej i zminimalizować opóźnienia. Mówiąc obrazowo, wykorzystano tylko cztery spośród ośmiu rdzeni.

Tymczasem tak naprawdę rzeczony tryb gracza stworzono wyłącznie z myślą o procesorach Threadripper, które są niejako dwoma Ryzenami 7 na jednym laminacie, a przez to mają dwa kontrolery pamięci, każdy z własną przestrzenią adresową. W przypadku Threadripperów tryb gracza rzeczywiście podnosi wydajność w grach, ponieważ największe opóźniania rodzą się podczas wzajemnej synchronizacji domen NUMA. Konsumenckich jednostek AMD ten problem w ogóle nie dotyczy, ale Principled Technologies uznało inaczej.

A to dopiero początek dziwacznych zagrywek testerów. Idąc dalej, Core i9-9900K sparowano z bardzo wydajnym chłodzeniem Noctua NH-U14S, Ryzena 7 2700X zaś – fabrycznym Wraith Prism, gdyż zdaniem PT jest ono wystarczające. Co więcej, obsadzono wszystkie cztery banki pamięci, i to abstrakcyjną konfiguracją 4x 16 GB DDR4-3000 o wartości znacznie przekraczającej cenę testowanych procesorów. Na pierwszy rzut oka zastosowanie dużej ilości drogiej pamięci może uchodzić za krok w stronę wyeliminowania wąskiego gardła w tym aspekcie, ale każdy zainteresowany doskonale wie, że kontroler RAM to pięta achillesowa Ryzenów: na ogół im więcej modułów, tym wyższe opóźnienia, a przecież szybkość pamięci bezpośrednio przekłada się na szybkość łącza Infinity Fabric, którym komunikują się wzajemnie rdzenie i kontroler pamięci.

Nic więc dziwnego, że na metodologię PT wylała się fala pomyj. Steve Burke, redaktor niezwykle renomowanego Gamers Nexus, pokusił się nawet o wywiad z jednym z właścicieli krytykowanej firmy. I tu, prawdę powiedziawszy, po prostu wyszło na jaw, jak bardzo Principled Technologies plącze się w swych tezach. Przykładowo, najpierw przedstawiciel firmy deklaruje pewność w kwestii zastosowania na wszystkich platformach dokładnie tego samego chłodzenia, by chwilę później, przygwożdżony argumentem o braku kompatybilności wymienionego modelu z niektórymi z nich, stwierdzić, że musi jeszcze potwierdzić informacje, jakimi dysponuje.

Teraz – najciekawsze. Choć PT przez długi czas konsekwentnie odpierało wszystkie zarzuty, głośno manifestując pewność siebie i uzyskanych wyników, jednak zdecydowało się skorygować dotychczasowy pogląd. W rezultacie opublikowano testy uwzględniające nominalny tryb pracy Ryzena 7 2700X. Efekt? Już nie około 50 proc., ale raptem 12 proc. przewagi nadchodzącego Core i9-9900K nad zdecydowanie tańszym konkurentem. A gdyby tak pokuszono się jeszcze o zmniejszenie liczby modułów pamięci i zacieśnienie opóźnień, to prawdopodobnie różnice byłyby mniejsze.

Kończąc, jak myślicie: arogancja czy naiwność? Prawdę mówiąc, osobiście jestem mocno... zdziwiony. Lada dzień procesory Core i9-9900K trafią do niezależnych testerów na całym świecie, a ci przeprowadzą testy na swój sposób, najpewniej zdecydowanie odmienny od metodologii PT. Prawda i tak prędzej czy później wyszłaby na światło dzienne, podczas gdy kampania zrealizowana przez Principled Technologies pozostawia po sobie jedynie ogromny niesmak i zrozumiałe krzywe spojrzenia na Intela. A przecież osiem mocnych rdzeni Skylake tak czy inaczej swoje zrobi i tym razem pokonując w grach produkty AMD. Pazerny dwa razy traci? Na to wygląda.

PS: W redakcji serwisu dobreprogramy już leży stosowny sampel. Wiecie, co to oznacza ;)

© dobreprogramy