Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

ASIO i WASAPI dla optymalnego odtwarzania muzyki z PC

Pojawiają się ostatnio wieści o ofertach "muzyki Hi-Fi" z Internetu i pod tym kątem robię trochę nowych testów z PC. W testach z optymalnie skonfigurowanym PC na audiofilskie potrzeby odtwarzania muzyki od lat najlepiej wypada WASAPI z ustawieniem 32 bity/196 kHz i przez to dawno już nie sprawdzałem co dzieje się z np ASIO, chociaż w pomocy Light Alloy autor tego programu doradza:

Wybierz najlepszą jakość dźwięku dla Twojego sprzętu w następującej kolejności:

  • 1. używaj ASIO, jeśli Twoja karta ma swój własny sterownik ASIO;

  • 2. w przeciwnym razie należy użyć WASAPI w trybie wyłączności (tylko w systemie Windows Vista lub nowszym);

  • 3. inaczej, należy użyć Kernel Streaming, jeśli działa;

  • 4. jeśli żadna z powyższych opcji nie jest możliwa, należy używać DirectSound lub WaveOut.

Aktualizacje Windows 10 na dobre i na złe w testach odtwarzania muzyki z Firefox

Windows 10 kojarzyłem w poprzednim wpisie z syzyfową pracą, bo w rozwój tego zaawansowanego systemu operacyjnego włączono bardzo intensywną działalność marketingową, w której bezmyślnie adoptowane są mechanizmy biznesowe wykreowane przez media ukierunkowane na populizm. Nie chodził mi o teoretyczne rozważanie tych działań, a o praktyczne warunki dla testów PC. Interesują mnie nowe okienka, bo przyczynią się do dynamicznego rozwoju komputerów dedykowanych, które będą się sprawdzały m.in. w roli domowego serwera muzyki. W takim serwerze nie zauważyłem jeszcze istotnych zmian z nowym OS Microsoft, by uzyskać lepszą jakość odtwarzania muzyki i chwilowo mogę swobodnie ograniczyć się do poprzedniej wersji. Inaczej wygląda sytuacja z muzyką transmitowaną w sieci, gdzie słyszę pewną poprawę z najnowszymi okienkami. Teraz dla większości melomanów zakup muzyki na płycie zapewnia najlepszą jakość jej odtwarzania, ale pojawiają się serwisy, które mogą ograniczyć udostępnianie nowych nagrań wyłącznie dla transmisji przez Internet i nie jest pewne, czy można będzie zapisać ją bezstratnie na dysk domowego serwera.

Anna Rymsza opublikowała niedawno

Arktyczne tropy z PC do słuchania muzyki

Poruszając w poprzednim wpisie temat płyt winylowych wspomniałem o pokojach adoptowanych przez hobbystów do słuchania muzyki i że nie czuję potrzeby, by patrzeć na okładkę płyty, gdy chcę się relaksować muzyką. Przypomniało mi to zrealizowany na szybko projekt z PC do takiego pokoju, gdzie ciekawe zastosowanie znalazła wizualizacji podczas słuchania muzyki. Końcowego rezultatu nigdy nie zobaczyłem, bo instalacja zrobiona została gdzieś za kołem polarnym, w domu potomka hodowców reniferów i współwłaściciela kopalni rudy żelaza na północny Skandynawii. Wypiłem z tym człowiekiem sporo piwa i innych trunków, gdy wpadał do stolicy w interesach, ale był tylko znajomym mojego wspólnika, z którym od lat nie utrzymuję kontaktu. Projekt PC do pokoju w podbiegunowych okolicach dla relaksu z muzyką i zawartością barku powstał, gdy przypadkowo spotkałem moje byłego wspólnika. Rozliczenie i dostarczenie podzespołów zrealizowane zostało w jeden dzień za pośrednictwem zaprzyjaźnionego sklepu RTV.

Analogowe sugestie dla muzyki w choinkowym prezencie

W sopockim barze zorganizowano świąteczny jarmark i na znacznej części powierzchni ustawiono pojemniki z winylowymi płytami. Zainteresował mnie ten analogowy akcent w miejscu, gdzie chętnie spędzają czas użytkownicy cyfrowych gadżetów. Kiedyś na forum użytkowników bezpłatnego programu do odtwarzania muzyki zaproponowałem przed Bożym Narodzeniem możliwość samodzielnego zainstalowania przystawki ze złączami chinch dla analogowego podłączenia PC z domowym zestawem audio. Partię takich przystawek zamówił sklep w Szwecji i przy tej okazji przygotowałem kilka dodatkowych egzemplarzy, które chciałem w ograniczonym czasie oferować w Polsce, by rozeznać temat samodzielnej instalacji. Niewiele się dowiedziałem, bo nie zgłosili się chętni, co nie było zaskoczeniem. W erze cyfrowych gadżetów analogowe sugestie z majsterkowaniem nie kojarzą się z obchodzeniem świąt Bożego Narodzenia. Teraz w barze nadarzyła się okazja do rozmowy z właścicielem kolekcji płyt, ale nie o tym jak powstała, a na temat przedświątecznej sprzedaży. W trakcie rozmowy pojawiali się potencjalni klienci i byłem ciekawy o co pytają.

Android i Kaspersky w najnowszym tomie Millennium

David Lagercrantz w swojej wersji Millennium wielokrotnie porusza temat badań w zakresie najnowszych zagadnień IT i podaje przykład Google na równi z amerykańską agencją rządową NSA. Na granicy prania mózgu pojawia się również rekomendacja urządzenia z Androidem, jako jedynego bezpiecznego do telefonowania. Trudno jest oprzeć się wrażeniu, że ma tu miejsce jakaś forma sponsorowania. Przemawia za tym dodatkowo fakt, że zamieszczone zostało to w jednej z najlepiej sprzedających się książek na świecie, a kulminacja tego sukcesu miała miejsce już po śmierci autora, gdy właścicielami praw do niej stali się spadkobiercy, których interesują jedynie zyski z tego tytułu. Nie jestem jednak przekonany, że jest to lokowanie marki. Bardziej logiczne wydaje się, że chodzi o zintegrowanie się z panującą „na mieście” opinią. Wydawca liczył się z krytyką czytelników za zastąpienie zmarłego Stiga Larssona i nachalna reklama była zbyt ryzykowna. Lagercrantz podąża za autorem oryginału, który promował w swojej powieści komputery Apple. Larsson chciał uwiarygodnić tą marką profesjonalizm postaci, bo „na mieście” było przekonanie, że mając drogi komputer z logo nadgryzionego jabłka jest się najlepszym ekspertem.

Agonia PC mocno przesadzona w publikatorach

Tradycyjny PC spełnił już swoje zadanie, ale nie kończy żywota, jak sugeruje wielu dziennikarzy. Nie chodzi tu o zaduszkowe wspominki PC, a bardziej o stwierdzenie w klasycznym stylu „umarł król - niech żyje król”, które jest jednak zbyt archaiczne w nowoczesnym świecie, gdzie nawet papież odchodzi na emeryturę, a nowy korzysta z jego rad. Definitywnie kończy się nam jedynie era domowych ołtarzyków z szarym pudłem, które ma służyć do wszystkiego. Na polu bitwy pozostaje siła otwartej struktury PC, z którą nie mają szans systemy wbudowane, chociaż ich renesans zapewniły na chwilę urządzenia z łączonymi funkcjami: telefonu, komputera, walkmana, książki i aparatu fotograficznego.

Apple próbował ze sporym powodzeniem budować komputery na zasadach systemów wbudowanych, ale to się nie sprawdziło na dłuższą metą. Liczne grono wiernych fanów tej marki doczekało się zmodyfikowanego OS dla maszyn z otwartą strukturą PC i obwarowania tego umowami gwarancyjnymi.

Audio z YouTube i Yamaha NX N500

W pierwszym komentarzu pod poprzednim wpisem pojawił się dobry przykład, jak funkcjonuje Internet cywilizowanych ludzi. Ktoś poczuł potrzebę uzupełnienia informacji, więc przekazał to czytelnikom. Inaczej jest z grasującym w sieci hejtem, który służy jedynie frustratom i jest to jedna z wielu chorób globalnej wioski. Dobrą receptą na odpoczynek od tego jest domowy serwer muzyki na bazie PC bez dostępu do Internetu. Szukanie płyt na półkach wymaga czasu i wygodniej jest odtwarzać sobie ich kopie na komputerze podłączonym do klasycznego zestawu audio. Kiedyś chwilkę relaksu z muzyką dawało także radio, ale to medium zdominowane zostało przez ogłupiające reklamy, które nie są miłe dla uszu, szczególnie przy odtwarzaniu z dobrym zestawem audio. Alternatywą dla radia stały się transmisje z Internetu, które oferowane są w atrakcyjnej cenie z ograniczoną jakością odtwarzania muzyki. Nie ma jednak gwarancji, że to się nie zmieni.

Audiohakerstwo na potrzeby PC dla melomana

Haker to osoba, która „wydziobuje” coś ekstra w systemie informatycznym. Większości ludzi kojarzy się jednak z wandalami, którzy zyskali dostęp do jakiegoś kodu informatycznego i robią szkody, jak alkoholicy na potrzeby swojego nałogu, gdy kradną szynę z torów, czym powodują zagrożenie życia innych i straty finansowe wielokrotnie przekraczające wartość kilku kilogramów złomu. Wandale obrodzili w tym temacie z powodu „bańki mydlanej IT” z krążącą legendą, że to skuteczny sposób na zatrudnienie, jako dobrze opłacany informatyk. Podobne mechanizmy dla poprawy bytu spowodowały wcześniej w historii, że prymitywne hordy wtargnęły w struktury stworzone z wyższym zaawansowaniem cywilizacyjnym. Branża IT wypracowała już efektywne systemy weryfikacji potencjalnych kandydatów na dobre stanowiska informatyczne, więc hordy skierowały się na nowe obszary marketingu internetowego i świat zalewany jest hejtem. Badacze tego fenomenu tłumaczą to kompleksami itd, co ma oczywiście sens, ale cierpiący na takie ułomności normalnie to ukrywają, a w Internecie eksponują, bo ich naturalny odruch samoobrony musiała w jakimś momencie przełamać złuda zysków ze świata wielkiego biznesu.

Autopsja ze sklepu muzycznego i refleksje z Internetu

Miło było przeczytać w serwisie o oprogramowaniu tekst pt. Klikbajty przestają być zachętą do konsumpcji „treści”. Chodzi o temat ogólnie i podejście emocjonalne. Nie wczytywałem się zbytnio w szczegóły techniczne, bo dokładniejsze zgłębianie wiedzy o mechanizmach portali nie jest mi potrzebne i nie planuję opierać na tym jakieś działalności. Z innymi tekstami publikowanymi w serwisie bywa całkiem odwrotnie. Uważniej zgłębiam jakieś szczegóły techniczne o np. układach graficznych, a główny temat o poprawie wydajności w grach nie pozostaje zupełnie w mojej pamięci. Najuważniej czytam z pewnością teksty o oprogramowaniu, które pozwala odtwarzać muzykę i to nie tylko z plików dźwiękowych.

Zakładałem od samego początku, że inni będą podobnie selektywnie czytać moje wpisy i z tą myślą je pisałem, by zachęcić do samodzielniego szukania właściwej informacji. Muzyka interesuje wielu, ale tylko garstka z nich chce wiedzieć więcej na temat jej odtwarzania z optymalną jakością. Zgrabnie zostało to ujęte w pierwszym komentarzu do

Aktywnym komentatorom nie staje fantazji na potrzeby muzy z PC

Pisząc w ubiegłym miesiącu o podłączeniu do laptopa małych monitorów studyjnych Fostex zakładałem, że będzie to dostatecznie prosty temat dla komentatorów, którzy mają problem, by zrozumieć o co mi chodzi. Pod tym tekstem pojawiła się słuszna uwaga, że wątek z barmanką jest jakiś naciągany. Faktycznie. Wątek jest autentyczny, ale opisywanie go tak szeroko nie wnosiło w tekście nic konkretnego. Kilka dni później przeczytałem podręcznikowo zredagowany wpis o słuchawkach, który opublikował ktoś z wieloma odznakami za aktywność w niniejszym serwisie o oprogramowaniu. Efekt tego jest, że posłucham rady udzielonej kiedyś dla prezydenta Kwaśniewskiego: „Nie idź tą drogą Sabo!„

Zdecydowałem się, by nie brać już pod uwagę aktywnie komentujących w każdym temacie. Oni nie mają czasu na samodzielne uzupełnianie wiedzy o tym, co mnie interesuje, czy zgodnie z moją intencją, by samemu sprawdzić coś w praktyce . Mnie interesuje odtwarzanie muzyki i praktyczne poznawanie nowych możliwości w tym zakresie z PC, by uzyskać najlepszą jakość. Publikowanie w pełnym wymiarze tego co jest dostępne w Internecie to dla mnie strata czasu.