Agitacja z rykoszetem, gdy w barze brak czystej muzyki, a za rogiem czeka soundbar z Dolby Atmos

Wpisy na blogu planowałem jako notatki, by z czytelnikami lepiej korzystać z możliwości programów do odtwarzania nagrań stereofonicznych. Komentarze pokazują, że oczekiwane są uniwersalne ściągawki, a nie inspiracje do samodzielnego myślenia. Z Dolby Atmos dla domu nie jest to proste, bo nadal jest w fazie rozwoju.

Niemniej statystyki wpisów wskazują na zainteresowanie tematem odtwarzania muzyki, które może zadowolić łowców klikania, chociaż nie to jest celem. Atmos może wiele zmienić i nie zaszkodzi już teraz zwrócić na to uwagę. Kiedyś także publiczne poruszenie tematu konfiguracji PC dla domowego zestawu hi-fi wydawało się mało istotne. Nie czułem takiej potrzeby, bo mam to przecież zrobione i na bieżąco mogę poprawiać detale bez wyjaśniania tego innym.

Większą uwagę na problemy z konfiguracją PC zwrócił dopiero bar znajomego, gdzie "serwowano rozcieńczoną muzykę", chociaż był porządny system PA. Zastanawiałem się nad tym, bo właściciel baru pedantycznie dbał o jakość zapisu nagrania. Sporo na ten temat rozmawialiśmy. Z odtwarzaniem nie widział jednak problemu. Liczył się sprzęt audio, a konkretnie chyba tylko jego markowość. PC był taki, jaki był pod ręką. To było intrygujące. Sprawdziłem w innych miejscach i nie było tam lepiej. Dotyczyło to zarówno instalacji, jaki i świadomości w temacie.

To było zaskakujące. Praktyczne porady można przecież znaleźć np w artykule "Nagłośnienie krok po kroku", który udostępniony został w Internecie w ramach "Programu promocji branży IT/ICT". Być może ten tekst wydaje się mało adekwatny dla baru, bo rozpoczyna go wstęp marketingowy "z wyższej półki"


Dla widza w teatrze, operze, klubie muzycznym najważniejsze jest to – by dobrze było słychać. To widz płaci za bilet i wymaga. Wymaga emocji, których bez dobrego dźwięku nie otrzyma. Widz też ocenia, a ta ocena wpływa na popularność, polecenia, recenzje, liczbę sprzedanych biletów i dochodowość przedsięwzięcia. Dźwięk w sztuce, na koncercie odgrywa fundamentalną rolę. Jak więc powstaje nagłośnienie w obiektach publicznych?

W barach zainwestowane są spore kwoty w sprzęt do odtwarzania muzyki, ale mało kogo interesuje, jaki jest tego efekt. Powodem tego może być komputeryzacja, ale chyba jeszcze bardziej słowo efekt, które słusznie kojarzy się z mocą. PC można tanio kupić, a do odtwarzania muzyki w tle nie trzeba wiele mocy. Natomiast w miejscach z dudniącą muzyką liczy się tylko moc, a nie to co usłyszą goście. W rozmowach z właścicielami barów argumentem mogły być porównania do odtwarzania muzyki w domu, ale w tym zakresie wiedza też nie jest przytłaczająca. W takiej sytuacji trudno nawiązać jakiś dialog, a tylko on daje szansę, by trafić do źródła problemu. Z autopsji wiem, że lepiej jest przedstawić problem ogólnie. Nawiązanie do jakieś konkretnej instalacji może zostać odebrane zbyt emocjonalnie.

Wydawało się, że prościej jest nawiązać dialog z czytelnikami serwisu o oprogramowaniu, ale po jakimś czasie zauważyłem, że grupa jest zbyt szeroka. Wspomniałem o tym znajomemu, który zjeździł służbowo chyba cały kraj. Stwierdził, że target to osoby mieszkające w domach jednorodzinnych, a źródła problemu trzeba szukać w wiedzy czerpanej na bazarach. Zabrałem się ze znajomym "w trasę", by to sprawdzić. Spotkani sprzedawcy sprawiali wrażenie kompetentnych, ale wystarczyło niewiele, by stwierdzić, że często są to pozory. Sprzedawcom najłatwiej jest argumentować z pomocą mitów na bazie reklam. Jest to wymieszane z taką wiedzą podstawową, jaką akurat dysponuje dany sprzedawca. Pokrywa się to ze stylem, który często pojawia się w komentarzach pod wpisami.

Niedawno spotkałem ponownie tego znajomego, który awansował i już nie jeździ po kraju. Opowiedziałem, że teraz w notatkach staram się przedstawić temat w szerszym kontekście domowego użytku. Pól żartem, pół serio podsumował, że jego mama ma przez to problem. Ona mieszka w starym bloku na sielskich obrzeżach metropolii. Skarży się na sąsiada, który notorycznie sprawdza zasoby Spotify z zestawem audio pracującym z pełną mocą. Poprosiłem znajomego, by umówił mnie na herbatkę u jego mamy, bym mógł posłuchać efektów mojej agitacji.

Na miejscu stwierdziłem, że problemem jest źle ustawiony sprzęt. Źródłem tego mogła być wiedza zaczerpnięta od sprzedawców na podmiejskim bazarku - chociaż nie tylko. W domowych zestawach dominują głośniki z obudową typu bass reflex, gdzie jest skomplikowany układ rezonansowy, który może stworzyć piekło dla sąsiadów w bloku. Takie rozwiązanie jest również w wypasionych zestawach do komputerów. Na obrazku powyżej pokazane są różne warianty takich konstrukcji. Jest z interesującego tekstu na ten temat. Aż szkoda, że nie znalazłem jego odpowiednika w języku polskim. Tłumaczenie Google "corresponding reflex system / odpowiedniego układu odruchowego" trudno jakoś brać na serio. Pouczanie użytkowników o wadach takich konstrukcji nie należy w żaden sposób do obowiązków sprzedawcy - nawet w najlepszym salonie audio. W przypadku zakupów przez Internet przekazanie tego typu informacji jest wręcz niemożliwe.

Wychodząc od mamy znajomego spotkaliśmy na schodach jej sąsiada. Okazało się, że to fan winylu. Robi mnóstwo krótkich testów z płytami, a nie Spotify. To lepiej wyjaśnia dudnienie. Głośniki najprawdopodobniej wprawiają jego gramofon w wibracje, które są niewidoczne, ale są w nieskończoności wzmacniane. Czyżby tu była tajemnica nostalgii z winylem? Bo to daje więcej "czadu" z tanim sprzętem i można tym "imponować"? Trudniej się tym delektować, co może być powodem, że ten fan robi tylko krótkie testy. Jedno jego zadnie wystarczyło, by zrozumieć, że nie ma tu szans na dialog. On przecież nie zakłóca ciszy po godz. 22.

Podobną sytuację miałem kiedyś ze znanym muzykiem, który bardzo często potrzebował testować profesjonalny sprzęt nagłośnieniowy. Wzbudzało to wibracje w całym budynku, chociaż konstrukcja jest bardzo stabilna i bez żadnych problemów przetrwała ponad sto lat, w tym dwie wojny światowe. Problem można było w prosty sposób ograniczyć. Muzyk nie był jednak zainteresowany rozmową na ten temat. Uważał, że posiada wiedzę absolutną. Kilka dni później zwróciłem uwagę na jego artykuł w gazecie muzycznej. Wychwalał produkt, którego byłem współtwórcą. Jedna z zalet tego produktu miała bezpośredni związek z tym, o czym chciałem porozmawiać. Muzyk zachwalał to czego sam nie mógł z całą pewnością usłyszeć. Widocznie zrobił ściągawkę z opinii kogoś innego. Użyta w tekście logika wskazywała na jedną z recenzji, która po targach we Frankfurcie pojawiła się w niemieckiej gazecie muzycznej.

Przypomniałem sobie o tej sytuacji z powodu zestawu Bose, który służy muzykom występującym w Sopocie na kameralnej scence kawiarenki w hotelu Rezydent. Zestaw sprawdza się tam także na niedzielnych spotkaniach dla słuchaczy audycji Siesta. Producent zestawu obiecuje równomierne rozłożenie dźwięku - nawet na skrajnych końcach obszaru odsłuchu. Rzeczywiście tak jest. Wystarczy tylko zadbać, by przekazać do zestawu sygnał z audycji, który ma najmniej przekłamań. Wybór formatu transmisji jest bardzo ograniczony, ale między nim, a głośnikami jest sporo możliwości, jeżeli jasno określi się cel z psychoakustycznie poprawnym odtwarzaniem muzyki.

Dwa głośniki w domu są najczęściej do odtwarzanie muzyki dla jednej osoby i powinny być do tego optymalnie ustawione. Wymagania dla tych samych głośników będą inne, gdy chodzi o spotkanie w domu dla kilku osób. Wówczas głośniki warto jest tak ustawić, by muzyka była wiernie odtwarzana, ale nie powodowała, że zebrani będą próbowali zagłuszać ją własnym głosem. Twórczość artystów z nagrania powinna integrować się z zebranym gronem osób. Podobne założenia są w barze, czy dla spotkań słuchaczy Siesty, ale wówczas chodzi o kilka różnych grup osób. Zestaw Bose świetnie sobie z tym radzi, co nie znaczy, że równie dobrze sprawdzi się do użytku w domu.

Optymalną jakość odtwarzania muzyki w domu z PC zapewniają niezmiennie 2 głośniki. Powód jest prosty. Większość nagrań z muzyką jest stereofoniczna. Niewiele jest osób, które są zainteresowane gramofonami z tubą, by wiernie odtwarzać stare nagrania mono. Powszechnie zapomniana jest już analogowa kwadrofonia, a cyfrowa nie zaistniała, ale to się jednak zmieni. Nie brak formatów dla wielokanałowego zapisu i transmisji nagrań z muzyką. Problemem są głośniki. Istnieją oczywiście bardzo zaawansowane systemy kina domowego, ale to jest zbyt archaiczna technologia.

Tu pojawia się wyjaśnienie czemu dla Windows udostępniane są możliwości testów z Atmos dla słuchawek, a nie głośników. Moc obliczeniowa PC i odpowiednie oprogramowanie pozwoli skorygować ograniczenia słuchawek. W ich przypadku jest to dostatecznie przewidywalne, by stworzyć do tego standard. Producenci lepszej klasy słuchawek będą mogli to optymalnie dostosować do swoich produktów. W praktyce taka funkcja przypominała będzie sterowniki, lecz dla OS to tylko aplikacja wspierająca pracę np. Windows Audio Session API . Innym tropem może być DirectX. Teoretycznie takie przystawki z oprogramowaniem mogą być także z Audio Stream Input/Output, ale w praktyce ten temat został już dawno temu zamknięty.

Stworzenie jakiegoś standardu dla głośników jest bardzo trudne. Jest ogromna ilość czynników, które decydują o brzmieniu. Standard próbowano stworzyć przy pomiarze właściwości głośników. Na obrazku powyżej jest krzywa pokazująca polskie APS Germano. Taki pomiar to dobre narzędzie dla konstruktorów. W działach marketingu stał się jednak narzędziem reklamowym, co spowodowało duże zamieszanie w temacie. To co jest istotne w pracy konstruktora, nie jest tym samym dla użytkownika. Na szczęście Microsoft nie wpadł w tą pułapkę. Zostawia temat w rękach producentów głośników, jak kiedyś ASIO z kartami muzycznymi.

Wspomniany powyżej zestaw Bose jest na użytek estradowy, ale rozwiązania konstrukcyjne dla niego znajdą również zastosowanie dla domu. Nie chodzi o rozwiązania z 2 głośnikami, na których Bose koncentrował się przez ponad pół wieku i nieprzypadkowo zbiegało się to z analogową kwadrofonią. Doświadczenie z tamtych lat przekładają się teraz na rozwiązania typu soundbar. Microsoft bierze również pod uwagę tego typu produkty i Bose jest unikalnym partnerem, bo posiada doświadczenie, którego nie mają inni producenci. W polskojęzycznym haśle o nich Wikipedia informuje


W 2006 Bose zostało sklasyfikowane na drugim miejscu za Sony względem sprzedaży detalicznej w sektorze domowych urządzeń audio

Na jednej ze stron w Internecie, która już w nazwie odżegnuje się od audiofilstwa jest tekst o Bose 901. Na wstępie jest


In audiophile circles Bose is usually a punch line to a joke, or even seen as the great corporate evil of audio.

W końcowej części tego wstępu jest już jednak


Profits from Bose smart manufacturing, not corner cutting, has funded research that shaped much of today's the audio landscape.

Autor bardzo wnikliwie podchodzi do tematu i bierze pod uwagę wiele aspektów. Chyba ze wszystkimi jego wnioskami się zgadzam, chociaż może inaczej bym do tego podszedł. Korzysta także z komputera, by odtwarzać muzykę i napisał m.in:


As for electronics I left all my gear for my main system untouched and opted to use a Macbook as the source and my trusty iNuke NU6000 amp to supply whatever power was needed.

Technologia używana w Bose 901 miała zastosowanie w ofercie estradowej z Bose 802, których opis brzmi:


The Panaray® 802® installed sound-reinforcement loudspeaker features a full-range-driver array, eliminating the need for tweeters and crossovers, to provide unsurpassed reliability and vocal clarity. The Articulated Array® design, with wide 120° x 100° coverage, can reduce the number of required loudspeakers, while the 52-Hz low- frequency range can reduce the need for subwoofers, providing a cost-effective solution for many indoor or outdoor installed sound-reinforcement applications.

Natomiast nowy zestaw estradowy Bose L1 to rozwiązanie typu soundbar. Producent podaje w jego opisie:


Technologia Spatial Dispersion wykorzystuje sześć małych przetworników zamontowanych pod precyzyjnie określonymi kątami w wąskiej, pionowej obudowie. Ta technologia, opatentowana przez firmę Bose, gwarantuje rozchodzenie się dźwięku w zakresie niemal 180 stopni w poziomie. Dźwięk pozostaje spójny nawet na krańcach zasięgu systemu.

Takie rozwiązanie jest ciekawe, chociaż patent Bose wydaje się trochę archaiczny, ale koncepcja może posłużyć Microsoft przy pracach ze standardem, który pozwoli lepiej to zagospodarować cyfrowo. To dla Bose może być początek nowej drogi, jeżeli zaczną wreszcie zwracać więcej uwagi na istotne detale.

Powyżej na ich zdjęciu reklamowym drogiego systemu PA widać głośniki, które wiszą sobie w powietrzu. Pozornie można już ominąć wiele praw fizyki, ale głośnik nadal potrzebuje stabilnej pozycji, by rzetelnie odtwarzać muzykę. W Operze Leśnej tego typu dyndająca instalacja spowodowała, że bardziej zaawansowana publiczność zastanawiała się, czy występujący w solowym programie pianista był tego dnia zdrowy.

Taka instalacja to kwestia świadomości organizatora koncertu, ale użycie tego w reklamie to już przykład niewiedzy w dziale marketingu producenta. Komfort z instalacją jest dobrym argumentem marketingowym, ale w tym przypadku krótkowzroczny, bo muzycy będą źle mówić o sprzęcie tej marki.

Podsumowanie

Architekci wnętrz z dobrą znajomością zagadnień akustyki staną się bardziej pomocni od sprzedawców w salonach audio, by uzyskać optymalną jakości odtwarzania muzyki w domu. Jest szansa, że przy okazji wzrośnie także kultura odtwarzania muzyki w barach. W miastach są ograniczone możliwości dla relaksu z muzyką w domu.

Soundbar stanie się w domach popularną alternatywą dla tradycyjnych głośników i słuchawek. W miastach mile widziana będzie z pewnością obudowa bez bass reflex. Może być tu wbudowany dowolny typ komputera, a otwarta struktura PC da najwięcej możliwości.

Pierwsze udokumentowane wykorzystanie dźwięku wielokanałowego miało miejsce w roku 1940. Stworzony na tę okazję system miał 3 ścieżki dźwiękowe, które odtwarzane były przez 54 głośniki. Teraz z technologiami cyfrowymi można to odtworzyć z soundbar, o ile tylko nie będzie to jakaś wersja dyndająca.

PS dla fanów winylu

W tekście są 2 obrazki pokazujące przetworniki. Jedno to zdjęcie z mikroskopu, które pokazuje igłę w rowku płyty. Drugie głośnik basowy. Nie należy zapominać, że energia z tego drugiego jest gigantyczna w stosunku do tego pierwszego i może łatwo zakłócić pracę igły w rowku płyty.

PS dla testów Dolby ze słuchawkami

PS 24 grudnia

Słyszałem właśnie w jednej ze sztokholmskich galerii soundbar L1. Zwróciłem na to uwagę, bo ze sporej odległości usłyszałem mało przyjemny wokal. Podszedłem bardzo blisko i okazało się, że dziewczyna śpiewa całkiem dobrze. Aż przykro, że tak ją ośmiesza złe zastosowania sprzętu.